Magistrala na Uralu

Rosja chce modernizować swą sieć kolejową – przede wszystkim główne szlaki leżące na linii wschód-zachód, w tym na Uralu, które miałyby stać się częścią nowego Jedwabnego Szlaku. Nie dysponując wystarczającymi środkami, chce zaangażować do współpracy Chiny. Nie jest to jednak prosta sprawa, Chińczycy dają kredyty tylko własnym firmom, które na życzenie kontrahenta realizują potrzebne mu inwestycje. Rosjanie próbują zmienić ten scenariusz, ale skuteczność ich zabiegów wciąż pozostaje pod znakiem zapytania.

Rosyjscy lokalni decydenci z Uralu mają nadzieję, że uda im się stworzyć zjednoczoną aglomerację obejmującą dwa przemysłowe obwody, czelabiński i swierdłowski, stanowiące hutnicze i zbrojeniowe serce Rosji. Osią, która ma je zjednoczyć ma być 220-kilometrowa kolejowa magistrala o dużej szybkości, łącząca Czelabińsk z Jekaterynburgiem. Pociąg jadący z szybkością 300 km na godzinę, ma ją pokonać w zaledwie godzinę i dziesięć minut.

Potencjalnych pasażerów żyje w regionie sporo, bo trzy miliony. Mieszkają nie tylko w stolicach obu obwodów, ale także w innych miastach na Uralu przez które przechodzić będzie magistrala, jak: Oziersk, Śnieżyńsk, Kasli, Kasztym, Kopiejsk i Sysiert. Realizacja tego projektu ma kosztować 2,5 mld USD.

Miejscowe władze posiadają rzecz jasna tylko ambicje, brak im odpowiednich środków i technologii. Projekt wszedł co prawda w aktualizowany program Rosyjskich Kolei, dotyczący rozwoju magistral o dużej szybkości, ale i one środków na jego realizację nie mają. Projekt ma zaś kosztować aż 2,5 mld USD. Kwotę tę, jak informuje agencja Reuters, gotowi są jednak wyłożyć Chińczycy. Kompania China Railway Group, będąca oczywiście własnością państwa, zgłosiła chęć jego realizacji. Zadeklarowała oczywiście możliwość jego sfinansowania i udostępnienia odpowiedniej technologii. Zainteresowanie inwestycją przez Chińczyków bardzo łatwo wytłumaczyć.

Nowa magistrala ma stać się częścią wielkiego projektu Moskwa-Pekin, pod potrzeby którego został zbudowany m.in. wielki transportowo-logistyczny kompleks „Jużnouralskij”.

Miejscowi lokalni urzędnicy już podpisali z Chińczykami stosowne porozumienie. Gubernator obwodu czelabińskiego Borys Dubrowski oświadczył, że strona rosyjska ocenia je bardzo optymistycznie. Liczy na to, że nowa magistrala stanie się częścią korytarza transportowego: Berlin-Moskwa-Astana-Pekin, którego potencjał jest ogromny.

Ten materiał powstał dzięki pracy dziennikarzy portalu Kresy.pl.
Wspieraj rzetelne dziennikarstwo.

Na razie wygląda na to, że chińska kompania sama zamierza zbudować uralską magistralę, a następnie ją eksploatować. Jakie jest zdanie rosyjskich władz w sprawie inwestycji na razie nie wiadomo. Nie zajęły w tej kwestii dotąd stanowiska, co chińskiej kompanii zdaje się nie przeszkadzać. W minionym roku podpisała ona rekordowe kontrakty za granicą na kwotę 102,5 mld juanów, czyli 15 mld USD. Zbudowała też 90 tys. kilometrów kolei, w tym aż 10 tys. o dużej szybkości. China Railway Group wciąż aspiruje do budowy szybkiej magistrali kolejowej Moskwa-Kazań. Inwestycja jednak na razie zawisła w próżni i nie wiadomo czy będzie realizowana.

Jest bardzo prawdopodobne, że Kreml zwleka i odkłada całą sprawę, żeby wytargować od Pekinu jak najwięcej. Nie odpowiadają mu bowiem chińskie warunki, których przyjęcie sprawiłoby, że na gigantycznej inwestycji modernizacyjnej będą zarabiać tylko chińskie firmy. Dla Pekinu zaś przyjęcie rosyjskich warunków jest twardym orzechem do zgryzienia. Oznaczałoby to rezygnację ze stosowanych dotąd pryncypiów.

Kreml zbytnio nie naciska i czeka aż towarzysze chińscy zmiękną. Jest bardzo prawdopodobne, że trasa Czelabińsk-Jekaterynburg ma być dla nich pułapką. Dlatego też Moskwa oficjalnie traktuje sprawę jako inicjatywę regionalną, nie wymagającą błogosławieństwa centrum. Doskonale wie, że jeżeli chińska kompania zbuduje uralską magistralę to pożytek z niej dla strategicznych planów transportowych Pekinu będzie bardzo niewielki. Nawet jeżeli będzie nią zarządzać chińska kompania, to nie będzie miało to większego znaczenia. Swoje pieniądze z tytułu sprzedaży biletów i pobierania opłat za przewożone towary Chińczycy odzyskają nie wcześniej niż za 7-10 lat.

Głównym beneficjentem inwestycji będzie w tym czasie głównie region Uralu. Szybka magistral kolejowa doda niewątpliwie nowych impulsów dla jego rozwoju, w tym lokalizacji nowych inwestycji. Obserwatorzy podkreślają, że nowa wysoko technologiczna magistrala kolejowa wzmocni też infrastrukturę Rosji jako takiej.

Strategiczne korzyści z nowej trasy Chińczycy będą mogli wyciągnąć tylko wtedy, jeżeli zostanie przyłączona do trasy Moskwa-Kazań, mająca mieć odnogę do Jekaterynburga. Z jej budową Kreml się jednak nie spieszy. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można zaryzykować tezę, że będzie to robił dotąd aż Pekin zaakceptuje przynajmniej część rosyjskich warunków. Chińczycy zdają sobie sprawę, że bez rosyjskich szlaków komunikacyjnych nowego Jedwabnego Szlaku zbudować się nie da.

Marek A. Koprowski

Reklama



1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. jazmig
    jazmig :

    Pan Koprowski jak zwykle udaje specjalistę od spraw Rosji i Chin, a nie ma podstawowych informacji. Otóż Chinom bardzo zależy na uruchomieniu Jedwabnego Szlaku i to w kilku wariantach i są oni dostatecznie elastycznie, aby dostosować się do warunków, które stawiają kraje, przez które ma ten szlak przebiegać.

    Dlatego bez problemów skredytują remont tych tras w Rosji i wspólnie z Rosjanami wykonają wszystkie prace z tym związanie.