Jeremi Wiśniowiecki był nie mniej gorliwym patriotą Rusi niż Bohdan Chmielnicki

Brytyjski historyk Robert Frost opowiada, co doprowadziło do upadku Rzeczypospolitej, której obywatelami byli Jeremi Wiśniowiecki oraz Bohdan Chmielnicki.

W Petersburgu 5 sierpnia 1772 roku przedstawiciele Prus, Austrii i Rosji podpisali ugodę, na mocy której doszło do podziału części terytorium Rzeczypospolitej. W historii to wydarzenie nazywane jest Pierwszym Rozbiorem Polski. Dlaczego to państwo okazało się niestabilne politycznie?



– Polsko-Litewska Unia dobiegła końca, w zasadzie razem z Wielką Rewolucją Francuską, głoszącą hasła suwerenności każdego narodu. Do początku rewolucji naród oznaczał państwo-monarchię, a nie grupę etniczną. Potem pojęcie narodu interpretowano inaczej. I tak do czasu rewolucji podział w Rzeczypospolitej następował zgodnie z religią – katolicy dwóch obrządków, prawosławni, protestanci, a po tych ogólnoeuropejskich zmianach zgodnie za wspólnotą etniczną: Polacy, Ukraińcy i Litwini. Ludzi zaczęli utożsamiać się z konkretną narodowością, i to właśnie zgubiło kraj, rodząc wewnętrzny konflikt. Począwszy od XVIII wieku, było oczywistym, że system polityczny Rzeczypospolitej jest przestarzały na tle innych europejskich krajów. Władza pozostawała w rękach szlachty – starego konserwatywnego stanu, a ta nie chciała się nią z nikim dzielić. Polska przestała być konkurencyjna.

Jeśli spojrzeć na potęgę tego kraju to znaczną jego podporą byli sami ukraińscy Kozacy, którzy bronili jego suwerenności. Ale po powstaniu Bohdana Chmielnickiego w połowie XVII wieku, niestety nie można było już na nich polegać. Po 1620 roku Polska musiała prowadzić wojnę ze Szwecją, Prusami, Moskwą i Imperium Osmańskim. Także Kozacy wszczęli bunt w najmniej korzystnym dla niej momencie. Od tego momentu najgorszą klęską Polaków był fakt, że dziesiątki lat musieli wojować na swojej własnej ziemi. To doszczętnie rujnowało polską ekonomię i gospodarkę. Większość potencjalnie najbogatszych terenów przechodzi pod kontrolę kozaków. Tak właśnie powstała Hetmańszczyzna. Część Litwy zabierają Moskale, a Podole Osmanowie. Pomyśl, 70-80 lat prowadzisz wojnę – skąd wziąć na to pieniądze? Podatki stłumiły jakąkolwiek inicjatywę gospodarczą. Ludzi po prostu nie mieli za co płacić na wojsko. Rozpad kraju był nieunikniony. Rzeczpospolita została podzielona pomiędzy silnych sąsiadów – Rosję, Prusy i Austrię. A za 23 lata, po trzecim rozbiorze przestaje istnieć, jako samodzielne państwo.

W ukraińskiej historii, Kozaków walczących przeciwko Rzeczpospolitej uważa się za bohaterów.

– Moim zdaniem Ukraińscy historycy za bardzo są skupieni na Kozakach. Tak, to było istotnym elementem w formułowaniu się samoświadomości Ukraińców. Być może jest to nawet najważniejsze. Jednak nie mniej ważnym jest również zbadanie elit – w szczególności ruskiej szlachty oraz terytorium Ukrainy za czasów Rzeczypospolitej. Jakie były ich oczekiwania? Jak reagowali na powstanie Chmielnickiego i czy byli oddani Koronie Polskiej? Przykładowo, Wacław Lipiński [ukr. Wiaczesław Łypynskyj – red.] w swoich badaniach zwraca uwagę na ogromną część szlachty, jaka przyłączyła się do Chmielnickiego.

W ukraińskiej historiografii zaprzecza się faktowi, że Powstanie Chmielnickiego było w zasadzie wojną domową, wojną Ukraińców przeciwko Ukraińcom. Mówi się, że była to walka między szlachtą-Polakami, a Kozakami-Ukraińcami. Prawda jest taka, że po prostu z jednej strony byli katolicy, a z drugiej prawosławni. Wielu szlachciców ruskiej katolickiej szlachty było spolonizowanych. Ale czy to czyniło z nich Polaków? Jestem Szkotem, oczywiście mówię po angielsku, ale jaki ze mnie Anglik! Rusini za czasów Rzeczpospolitej byli ogromną częścią ukraińskiej historii. Powstanie Chmielnickiego było wojną pomiędzy częścią ukraińskiej elity, jaka w dalszym ciągu wierzyła w sens Unii Lubelskiej, a tymi co w nią nie wierzyli. Między tymi, co znaleźli się w państwie po 1569 roku, a tymi co zostali wykreśleni ze społecznego porządku tamtych czasów.

W momencie powstania Chmielnickiego na przeciwległych frontach nie stali Polacy z Rusinami, a prawosławni kontra katolicy?

– Oczywiście. Osobiście uważam, że zdarzenia po 1648 roku należy traktować jak wojnę domową między samymi Rusinami na terytorium Rzeczpospolitej. Jednakże większa część tych, którzy walczyli po” polskiej stronie”, to Rusini. Bo czyż możemy nazywać Jeremiego Wiśniowieckiego Polakiem? Wszyscy jego przodkowie byli Rusinami, pochodzącymi z ruskiej szlachty, spadkobiercami i kontynuatorami wielkiej tradycji Rusi. Mówił po polsku i rusku. Wiśniowiecki był Rusinem? Tak był Rusinem, ale katolikiem. Tak samo jak wiele innych rodów szlacheckich na Ukrainie.

Nie można powiedzieć, że Wiśniowiecki był mniej gorliwym patriotą Rusi, niż Chmielnicki. Różniło ich rozumienie pojęcia bycia ruskim patriotą. Oczywiście zgodnie z późniejszym ukraińskim przekonaniem Wiśniowiecki zapisał się w tożsamości narodowej jako zdrajca. Stanął przed ciężkim wyborem, czy podtrzymywać zwyczajowy, stary układ, czy pójść razem z Kozakami nie wiadomo dokąd i w jakim celu. Kierownictwo kozackie było nadzwyczaj sprytne i pomysłowe, ale nawet ono nie wiedziała co zrobić ze zwycięstwem nad wojskami Rzeczypospolitej. Tak właśnie doszło do ugody w Perejasławiu z carem Rosji. Wtedy to Kozacy podzielili się na dwie grupy, pierwsza kazała podpisać ugodę z Moskalami, a druga uważała, że nie można im ufać.

Sam Chmielnicki w początkowym etapie powstania, niechętnie dążył do podziału Posiadał wojsko, miał zwycięstwa, ale nie miał państwa. I wtedy zaczął czekać na wybory nowego króla. Bo przecież co było przyczyną powstania? Chmielnicki wysunął prośbę do króla by pomógł on ruskiej prawosławnej szlachcie i ochronił ich przed atakami ze strony katolików. Król odpowiedział: macie broń, to brońcie się sami. Kiedy wybrano Jana Kazimierza, Chmielnicki od razu wiedział, że jest on zwolennikiem idei wspólnego państwa – Rzeczypospolitej. Ale istniał sprzeciw w społeczeństwie polskim – chciano rozprawić się z buntownikami i powstańcami. A dla Rosjan i Austriaków było na rękę kultywować polsko- ukraiński stereotyp wrogości tych dwóch narodów wobec siebie. Tak więc, zwyciężył model „walki narodowowyzwoleńczej” Ukraińców z Polakami.

Do czasu Unii Lubelskiej 1569 roku większa część ukraińskich ziem wchodziła w skład Wielkiego Księstwa Litewskiego. Wraz z utworzeniem Rzeczypospolitej weszły w skład Korony Polskiej. To spowodowało dość szybką utratę tożsamości narodowej ruskich elit. Proces ten nosi swoją nazwę – polonizacja.

– Wtedy właśnie w 1569 roku, na wniosek ruskiej szlachty, sześć ruskich województw przyłączono do Polski, chcąc mieć takie same prawa co szlachta polska. Przykładowo ruski magnat Książe Konstanty Ostrogski przychylił się ku polsko-litewskiej unii z tego względu, że widział w niej sojusznika w walce z Tatarami. Władza należała do miejscowych magnatów oraz szlachty. Zatem nie możemy mówić o Ukraińcach w XVI. Była Ruś i Rusini. Ludzie zazwyczaj powiadali: „Jestem z Kijowa”, „z ziemi kijowskiej”, „ziemi czernihowskiej” itp. Taka była ich samoświadomość. Cała system samorządu w polsko-litewskim państwie – a polski nawet bardziej – to wspólne instytucje lokalne, magistraty, szczególnie ruskie. Były obierane przez ludność miejscową. Kiedy w XVII wieku przyjeżdżały delegacje do Sejmu w Warszawie nikt nie mówił „przyjechaliśmy z Ukrainy”. Mówili: „Przyjechaliśmy z takiego i takiego województwa”.

Wątpię w to, że ruska szlachta bardzo przejmowała się stratą swojej tożsamości w Rzeczpospolitej. Ona nie posiadała tożsamości narodowej, w rozumieniu dzisiejszych naukowców. Ich najbardziej interesowała władza, a nie poczucie własnej tożsamości i język.

Do dziś w świadomości Ukraińców istnieje stereotyp, że skoro jesteś wiary rzymskokatolickiej – to jesteś Polakiem. Idea, że Rusini mogą być wyznania rzymskokatolickiego na Ukrainie nie przetrwała w odróżnieniu do Białorusi. Tam większa część wykształconej ludności należała do Kościoła katolickiego. Na południu Rusi to wyobrażenie zakorzeniła z początku miejscowa ruska szlachta, prawosławne duchowieństwo, a z czasem nawet Kozactwo. Natomiast Polacy po Unii Lubelskiej starali się zaakceptować przyłączenie ruskiej ludności dawnej południowej części Wielkiego Księstwa Litewskiego. I właśnie te próby poradzenia sobie z „prawosławnym dylematem” były jedną z głównych przyczyn upadku Rzeczypospolitej.

Oficjalna nazwa kraju brzmiała Rzeczpospolita Obojga Narodów – polskiego i litewskiego. Szansę na przetrwanie miałaby w momencie, gdyby stała się Rzeczpospolitą Trzech Narodów, gdzie trzecim równoprawnym narodem byliby Rusini. Dlaczego taka idea, zresztą i tak niezrealizowana, pojawiła się dopiero XVII wieku?

– To nie był nowa idea. Jako pierwszy z tą koncepcją wyszedł Książe Jeremi Wisniowiecki, ale niestety nie zdążył jej zrealizować. Ruska prawosławna szlachta domagała się równych praw z katolicką szlachtą. Niewielu ruskich szlachciców zasiadało w Sejmie. Razem z początkiem reformacji, rozpoczęła się katolicka reakcja. Prawosławni Rusini zaczęli być traktowani jak ludzie „drugiego gatunku”. Idea Wiśniowieckiego, odnosząca się do Wielkiego Księstwa Ruskiego, nadała by szlachcie ruskiej równe prawa. Właśnie tym można więc tłumaczyć to, dlaczego tak duża część Rusinów poparła jego, a nie Chmielnickiego w 1648 roku. Szlachta ruska walczyła o niezależność. Niektórzy widzieli w tym ruski patriotyzm, ale w dużej mierze były to prywatne interesy konkretnej zamożnej warstwy społeczeństwa.

To zdecydowanie wzmocniło kozactwo. Siła powstania Chmielnickiego tkwiła w poparciu ze strony większości drobnej szlachty. Dlatego błędem będzie nazywać powstanie Chmielnickiego buntem chłopskim czy kozackim. Poparły go setki szlacheckich rodów. Chcieli mieć więcej praw i swoje przedstawicielstwo w Sejmie.

Chmielnicki szukał sprawiedliwości dla miejskiej drobnej szlachty. Mówili królowi: spójrzcie, wasz system nie działa dla większości ludzi. Możemy być szlachtą, ale Lublin nam tego zabrania. I właśnie Ugoda Hadziacka z 1658 roku odnosząca się do stworzenia Księstwa Ruskiego, jako trzeciego równoprawnego członu Rzeczpospolitej, dawała możliwość połączenia te dwie części Rusinów i rozwiązania problemu. Ale gorące głowy z obu stron tego nie chciały. Jednak, jak udowodniła niedawno wojna w Jugosławii, jeżeli konflikt już się rozpocznie, bardzo trudno wyjść z niego z szacunkiem dla drugiej strony. Najgorsze, że ta ruska szlachta – prawosławna, katolicka, protestancka, która utrzymywała normalne stosunki, żeniła się między sobą – po 1648 roku stała się sobie obca

Co by się stało jakby ugoda Hadziacka weszła w życie? Jak Rzeczpospolita przetrwałaby dobę nacjonalizmów?

– Polskojęzyczna szlachta dożyła XX wieku na dawnych terytoriach Rzeczpospolitej. Spójrzmy na Litwę w 1919 roku Kto w niej żył? W dobie ich niepodległości większość ludzi miała podwójne albo potrójne obywatelstwo, polskie, litewskie i białoruskie. Kim był Adam Mickiewicz? Urodził się na terenie dzisiejszej Białorusi, mieszkał w Wilnie. A w dzisiejszej Polsce był tylko raz, w Poznaniu, i też tylko przejazdem. Sam siebie nazywał Litwinem, a Litwę swoją ojczyzną. I stał się najwybitniejszym polskim poetą. Takich przykładów jest wiele. Prawdopodobnie Rzeczpospolita mogłaby przetrwać, gdyby przetrwała monarchia. Teorie, mówiące o tym, że należało być razem dożyły XX wieku. Jedną z nich była ideo Międzymorza, mająca ponadnarodowy wymiar, taki jak „Wielka Brytania” dla Brytyjczyków. Ale sukces nie było jej sądzony.

Robert Frost –brytyjski historyk, absolwent University of St. Andrews w Szkocji oraz Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Stopień Doktora Slawistyki i Studiów Wschodnioeuropejskich nabył w Londyńskim Uniwersytecie. Od połowy 1980 roku pracuje na etacie wykładowcy. Prowadził zajęcia z historii w Kingston College w Londynie, a także kierował tamtejszą szkołą nauk humanistycznych. Biegle włada językiem angielskim, polskim, trochę niemieckim i francuskim. Czyta po łacinie, ukraińsku, białorusku, rosyjsku, szwedzku, duńsku, włosku, czesku oraz litewsku. Jego żona Karin Fridrich – historyk, również bada genezę stosunków polsko-litewskich. Wychowują dwoje dzieci, 10-letniego Toma oraz 8-letnią Annę.

Źródło: Magazyn „Krajina” nr 132 z 26 lipca 2012 r.

Tłumaczenie: Paulina Chmiel

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.

Leave a Reply

a

5 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. parnikoza :

    No interesujaco: ” To nie był nowa idea. Jako pierwszy z tą koncepcją wyszedł Książe Jeremi Wisniowiecki, ale niestety nie zdążył jej zrealizować. Ruska prawosławna szlachta domagała się równych praw z katolicką szlachtą. Niewielu ruskich szlachciców zasiadało w Sejmie. Razem z początkiem reformacji, rozpoczęła się katolicka reakcja. Prawosławni Rusini zaczęli być traktowani jak ludzie „drugiego gatunku”. Idea Wiśniowieckiego, odnosząca się do Wielkiego Księstwa Ruskiego, nadała by szlachcie ruskiej równe prawa. Właśnie tym można więc tłumaczyć to, dlaczego tak duża część Rusinów poparła jego, a nie Chmielnickiego w 1648 roku. Szlachta ruska walczyła o niezależność. Niektórzy widzieli w tym ruski patriotyzm, ale w dużej mierze były to prywatne interesy konkretnej zamożnej warstwy społeczeństwa” Moze ktos to sczegulnej wyjasni)) Ale jak wy tiego angileskiego Szkota spolonizowali)) Ale zdiemuje mazepinku) Polacy naprawdzie maia wileki zdolnosci do spolonizowania elit obcych…A po tym sie dziwia jak narody nie przyznaja tie elity za swoje)))

  2. kresowianin :

    istotą „spolonizowania” Litwinów, Białorusinów, Ukraińców nie jest traktowanie „miejscowych” jako II gatunku, lecz istotą jest posiadanie ojczystego języka , który jest wyższego rzędu od polskiego. Podział narodowościowy, szczególnie na Litwie w czasach nam współczesnych polegał na :”biegańcy”- Polacy, „miejscowi” – miejscowi i „pawosławni” – Ruscy. W wielkim uproszczeniu…..

    • mohort1772 :

      W odniesieniu do u-krainy popełnia Pan błąd Panie ,,kresowianin” ,,posiadanie ojczystego języka” na kresach przez stulecia osiadali dzięki naszej liberalnej polityce ludzie napływowi z krajów ościennych ,a w celu porozumienia się z ludnością wcześniej tam przybyłą wytworzył się miejscowy dialekt tak jak śląski,kaszubski itd jedyna miejscową ludnością byli i są tam Rusini ich język był zbliżony ale różny od ‚ tzw j ukraińskiego.

    • mohort1772 :

      W odniesieniu do u-krainy popełnia Pan błąd Panie ,,kresowianin” ,,posiadanie ojczystego języka” na kresach przez stulecia osiadali dzięki naszej liberalnej polityce ludzie napływowi z krajów ościennych ,a w celu porozumienia się z ludnością wcześniej tam przybyłą wytworzył się miejscowy dialekt tak jak śląski,kaszubski itd jedyna miejscową ludnością byli i są tam Rusini ich język był zbliżony ale różny od ‚ tzw j ukraińskiego.

  3. ka9q :

    Takie zachodnie widzenie Polski i Ukrainy i Białorusi (Litwy) zupełnie od czapki, tak jak przyznawanie fundamentalnej roli kozakom w obronie Rzeczypospolitej.
    Nie oznacza to że pomijam rolę Kozaków ale jak było w konfrontacji z dobrze przygotowanym wojskiem koronnym to widać po bitwie pod Beresteczkiem.

5 odpowiedzi
  1. parnikoza mówi:

    No interesujaco: ” To nie był nowa idea. Jako pierwszy z tą koncepcją wyszedł Książe Jeremi Wisniowiecki, ale niestety nie zdążył jej zrealizować. Ruska prawosławna szlachta domagała się równych praw z katolicką szlachtą. Niewielu ruskich szlachciców zasiadało w Sejmie. Razem z początkiem reformacji, rozpoczęła się katolicka reakcja. Prawosławni Rusini zaczęli być traktowani jak ludzie „drugiego gatunku”. Idea Wiśniowieckiego, odnosząca się do Wielkiego Księstwa Ruskiego, nadała by szlachcie ruskiej równe prawa. Właśnie tym można więc tłumaczyć to, dlaczego tak duża część Rusinów poparła jego, a nie Chmielnickiego w 1648 roku. Szlachta ruska walczyła o niezależność. Niektórzy widzieli w tym ruski patriotyzm, ale w dużej mierze były to prywatne interesy konkretnej zamożnej warstwy społeczeństwa” Moze ktos to sczegulnej wyjasni)) Ale jak wy tiego angileskiego Szkota spolonizowali)) Ale zdiemuje mazepinku) Polacy naprawdzie maia wileki zdolnosci do spolonizowania elit obcych…A po tym sie dziwia jak narody nie przyznaja tie elity za swoje)))

  2. kresowianin mówi:

    istotą „spolonizowania” Litwinów, Białorusinów, Ukraińców nie jest traktowanie „miejscowych” jako II gatunku, lecz istotą jest posiadanie ojczystego języka , który jest wyższego rzędu od polskiego. Podział narodowościowy, szczególnie na Litwie w czasach nam współczesnych polegał na :”biegańcy”- Polacy, „miejscowi” – miejscowi i „pawosławni” – Ruscy. W wielkim uproszczeniu…..

    • mohort1772 mówi:

      W odniesieniu do u-krainy popełnia Pan błąd Panie ,,kresowianin” ,,posiadanie ojczystego języka” na kresach przez stulecia osiadali dzięki naszej liberalnej polityce ludzie napływowi z krajów ościennych ,a w celu porozumienia się z ludnością wcześniej tam przybyłą wytworzył się miejscowy dialekt tak jak śląski,kaszubski itd jedyna miejscową ludnością byli i są tam Rusini ich język był zbliżony ale różny od ‚ tzw j ukraińskiego.

    • mohort1772 mówi:

      W odniesieniu do u-krainy popełnia Pan błąd Panie ,,kresowianin” ,,posiadanie ojczystego języka” na kresach przez stulecia osiadali dzięki naszej liberalnej polityce ludzie napływowi z krajów ościennych ,a w celu porozumienia się z ludnością wcześniej tam przybyłą wytworzył się miejscowy dialekt tak jak śląski,kaszubski itd jedyna miejscową ludnością byli i są tam Rusini ich język był zbliżony ale różny od ‚ tzw j ukraińskiego.

  3. ka9q mówi:

    Takie zachodnie widzenie Polski i Ukrainy i Białorusi (Litwy) zupełnie od czapki, tak jak przyznawanie fundamentalnej roli kozakom w obronie Rzeczypospolitej.
    Nie oznacza to że pomijam rolę Kozaków ale jak było w konfrontacji z dobrze przygotowanym wojskiem koronnym to widać po bitwie pod Beresteczkiem.

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz