Dość już ględzenia o u-krainie.Tam są potrzebne nasze czołgi i nasza dbałość o żyjących tam rodaków . Brak jakiejkolwiek długofalowej polityki zagranicznej to hańba dla naszego MSZ mimo że można w sposób racjonalny opracować odpowiednią taktykę małych kroków.Taktykę rozłożoną na wiele dziesiątków lat.Na przykład w stosunku do Litvewy Obudzony duch nacjonalizmu w najlepszym wypadku zmroziłby wzajemne realcje na kolejnych kilka pokoleń.
Przypadek Litwy pokazuje słabość i bezradność Polski w dbaniu o interesy narodowe. W obecnym stanie Litwa wydaje się państwem zarządzanym przez agentów Moskwy. Na wyższych szczeblach administracji państwa. Antypolonizm urósł u nich do rangi racji stanu. Ten antypolonizm jest propagowany Lietuvisom od dziecka. jego namiastki doświadczyłem osobiście 4 lata temu będąc w Wilnie i na Wileńszczyźnie. Zresztą inni opisują podobne przypadki w znacznie większej liczbie.
Litwini i Lietuvis to dwa zupełnie odległe czasowo, mentalnie i kulurowo pojęcia. Litwini ulegili dobrowolnej polonizacji widząc w niej pożytek wielokulturowości. Lietuvisi to najbardziej pymitywna część WKL, która zajęła miejsce spolonizowanych elit. Akurat przy intensywnej pomocy pedagogicznej i finansowej naszych odwiecznych rywali: Niemiec i Rosji.
Jak się ma mniejszość litewska w Polsce? Wystarczy zajrzeć do Sejn i Puńska.
Jak się ma mniejszość polska na Litwie? Wystarczy zajrzeć do Kuriera Wileńskiego, raportów EFHR z Wilna czy inne polskojęzyczne portale internetowe na Litwie.
U tej kategorii ludzi dobry przykład nie działa. To tak jak z kijem i marchewką. Nie chcesz marchewki to kij zmusi ciebie do racjonalnych zachowań.
W przypadku Litwy mamy pewne kuriozum z językiem polskim w szkołach. Nie tylko. lecz tu chodzi o wyjęcie pewnych szkół z gestii samorządów i włączenie ich w struktury państwa. Skutki znane. Coraz mniej Polaków posyła dzieci do polskich szkół.
My moglibyśmy, w ramach racjonalizacji rozmieszczenia sił NATO dyslokować jedną dywizję na obszar powiatu Sejny. Zmiana struktury ludności likwidowałaby typowo litewski powiat Sejny i gminę Puńsk. Władze Litwy podniosłyby wrzask na cały świat. Niech wrzeszczą. My wprowadzamy projekt np. pod tytułem “Bezpieczeństwo Transportu Miezynarodowego na Drogach RP”. Po paru miesiącach nie dość, że poprawimy faktycznie bezpieczeństwo to kierowcy litewscy z TIR-ów przesiądą się na furmanki. Wrzask będzie jeszcze większy. Lecz my ze stoickim spokojem “dura lex sed lex”. Za pół roku władze Litwy przestają mówić o tym co chcą zrobić dla mniejszości narodowych, szczególnie Polaków, lecz robią to w tempie galopu.
Oczywiście istnieje jeszcze cały zestaw innych instrumentów. Poczynając od cofnięcia uznania wspólnej granicy traktatem z 1994 roku, po ściganie miedzynarodowe elit litewskich za wzniecanie waśni międzynarodowych itp.
Zgodnie z receptą Hitchkocka: na początek małe trzęśienie ziemi a potem stopniowanie napięcia…
Zacząć mozna o małych kroczków. Byle wreszcie zacząć a nie tłumaczyć się impotencją omnipotenta…
Wystarczy już gorzkich żali nad u-krainą zastanówmy się nad konkretnymi długofalowymi działaniami obliczonymi na dziesiątki lat w stosunku do naszych wschodnich sąsiadów oczywiście wymagałoby to uwzględnienia specyfiki każdego z nich . Na początek np: w stosunku do Litwy
Przypadek Litwy pokazuje słabość i bezradność Polski w dbaniu o interesy narodowe. W obecnym stanie Litwa wydaje się państwem zarządzanym przez agentów Moskwy. Na wyższych szczeblach administracji państwa. Antypolonizm urósł u nich do rangi racji stanu. Ten antypolonizm jest propagowany Lietuvisom od dziecka i to już od lat 1918 ub wieku. Jego namiastki doświadczyłem osobiście 4 lata temu będąc w Wilnie i na Wileńszczyźnie. Zresztą inni opisują podobne przypadki w znacznie większej liczbie.
Litwa i Lietuvis to dwa zupełnie odległe czasowo, mentalnie i kulurowo pojęcia. Litwini ulegili dobrowolnej polonizacji widząc w niej pożytek wielokulturowości. Lietuvisi to najbardziej prymitywna część WKL, która zajęła miejsce spolonizowanych elit. Akurat przy intensywnej pomocy pedagogicznej i finansowej naszych odwiecznych rywali: Niemiec i Rosji.
Jak się ma mniejszość litewska w Polsce? Wystarczy zajrzeć do Sejn i Puńska.
Jak się ma mniejszość polska na Litwie? Wystarczy zajrzeć do Kuriera Wileńskiego, raportów EFHR z Wilna czy inne polskojęzyczne portale internetowe na Litwie.
U tej kategorii ludzi dobry przykład nie działa. To tak jak z kijem i marchewką. Nie chcesz marchewki to kij zmusi ciebie do racjonalnych zachowań.
W przypadku Litwy mamy pewne kuriozum z językiem polskim w szkołach łamanie wszelkich Umów międzynarodowych przy zupełnej bierności ze strony Polski. Nie tylko. lecz tu chodzi o wyjęcie pewnych szkół z gestii samorządów i włączenie ich w struktury państwa. Skutki znane. Coraz mniej Polaków posyła dzieci do polskich szkół.
My moglibyśmy, w ramach racjonalizacji rozmieszczenia sił NATO i własnych ocen dyslokować jedną dywizję na obszar powiatu Sejny. Zmiana struktury ludności likwidowałaby typowo litewski powiat Sejny i gminę Puńsk. Władze Litwy podniosłyby wrzask na cały świat. Niech wrzeszczą. My wprowadzamy projekt np. pod tytułem “Bezpieczeństwo Transportu Międzynarodowego na Drogach RP”. Po paru miesiącach nie dość, że poprawimy faktycznie bezpieczeństwo to kierowcy litewscy z TIR-ów przesiądą się na furmanki tym bardziej że dla nich nie ma innego połączenia z europą Zachodnią niż przez tereny Polskie. Wrzask będzie jeszcze większy. Lecz my ze stoickim spokojem “dura lex sed lex”. Za pół roku władze Litwy przestają mówić o tym co chcą zrobić dla mniejszości narodowych, szczególnie Polaków, lecz robią to w tempie galopu.
Oczywiście istnieje jeszcze cały zestaw innych instrumentów. Poczynając od cofnięcia uznania współnej granicy traktatem z 1994 roku, po ściganie międzynarodowe elit litewskich za wzniecanie waśni międzynarodowych itp.
Zgodnie z receptą Hitchkocka: na początek małe trzęśienie ziemi a potem stopniowanie napięcia…
Zacząć można od małych kroczków. Byle wreszcie zacząć a nie tłumaczyć się impotencją omnipotenta…
Wystarczy już gorzkich żali nad u-krainą zastanówmy się nad konkretnymi długofalowymi działaniami obliczonymi na dziesiątki lat w stosunku do naszych wschodnich sąsiadów oczywiście wymagałoby to uwzględnienia specyfiki każdego z nich . Na początek np: w stosunku do Litwy
Przypadek Litwy pokazuje słabość i bezradność Polski w dbaniu o interesy narodowe. W obecnym stanie Litwa wydaje się państwem zarządzanym przez agentów Moskwy. Na wyższych szczeblach administracji państwa. Antypolonizm urósł u nich do rangi racji stanu. Ten antypolonizm jest propagowany Lietuvisom od dziecka i to już od lat 1918 ub wieku. Jego namiastki doświadczyłem osobiście 4 lata temu będąc w Wilnie i na Wileńszczyźnie. Zresztą inni opisują podobne przypadki w znacznie większej liczbie.
Litwa i Lietuvis to dwa zupełnie odległe czasowo, mentalnie i kulurowo pojęcia. Litwini ulegili dobrowolnej polonizacji widząc w niej pożytek wielokulturowości. Lietuvisi to najbardziej prymitywna część WKL, która zajęła miejsce spolonizowanych elit. Akurat przy intensywnej pomocy pedagogicznej i finansowej naszych odwiecznych rywali: Niemiec i Rosji.
Jak się ma mniejszość litewska w Polsce? Wystarczy zajrzeć do Sejn i Puńska.
Jak się ma mniejszość polska na Litwie? Wystarczy zajrzeć do Kuriera Wileńskiego, raportów EFHR z Wilna czy inne polskojęzyczne portale internetowe na Litwie.
U tej kategorii ludzi dobry przykład nie działa. To tak jak z kijem i marchewką. Nie chcesz marchewki to kij zmusi ciebie do racjonalnych zachowań.
W przypadku Litwy mamy pewne kuriozum z językiem polskim w szkołach łamanie wszelkich Umów międzynarodowych przy zupełnej bierności ze strony Polski. Nie tylko. lecz tu chodzi o wyjęcie pewnych szkół z gestii samorządów i włączenie ich w struktury państwa. Skutki znane. Coraz mniej Polaków posyła dzieci do polskich szkół.
My moglibyśmy, w ramach racjonalizacji rozmieszczenia sił NATO i własnych ocen dyslokować jedną dywizję na obszar powiatu Sejny. Zmiana struktury ludności likwidowałaby typowo litewski powiat Sejny i gminę Puńsk. Władze Litwy podniosłyby wrzask na cały świat. Niech wrzeszczą. My wprowadzamy projekt np. pod tytułem “Bezpieczeństwo Transportu Międzynarodowego na Drogach RP”. Po paru miesiącach nie dość, że poprawimy faktycznie bezpieczeństwo to kierowcy litewscy z TIR-ów przesiądą się na furmanki tym bardziej że dla nich nie ma innego połączenia z europą Zachodnią niż przez tereny Polskie. Wrzask będzie jeszcze większy. Lecz my ze stoickim spokojem “dura lex sed lex”. Za pół roku władze Litwy przestają mówić o tym co chcą zrobić dla mniejszości narodowych, szczególnie Polaków, lecz robią to w tempie galopu.
Oczywiście istnieje jeszcze cały zestaw innych instrumentów. Poczynając od cofnięcia uznania współnej granicy traktatem z 1994 roku, po ściganie międzynarodowe elit litewskich za wzniecanie waśni międzynarodowych itp.
Zgodnie z receptą Hitchkocka: na początek małe trzęśienie ziemi a potem stopniowanie napięcia…
Zacząć można od małych kroczków. Byle wreszcie zacząć a nie tłumaczyć się impotencją omnipotenta…
Dość już ględzenia o u-krainie.Tam są potrzebne nasze czołgi i nasza dbałość o żyjących tam rodaków . Brak jakiejkolwiek długofalowej polityki zagranicznej to hańba dla naszego MSZ mimo że można w sposób racjonalny opracować odpowiednią taktykę małych kroków.Taktykę rozłożoną na wiele dziesiątków lat.Na przykład w stosunku do Litvewy Obudzony duch nacjonalizmu w najlepszym wypadku zmroziłby wzajemne realcje na kolejnych kilka pokoleń.
Przypadek Litwy pokazuje słabość i bezradność Polski w dbaniu o interesy narodowe. W obecnym stanie Litwa wydaje się państwem zarządzanym przez agentów Moskwy. Na wyższych szczeblach administracji państwa. Antypolonizm urósł u nich do rangi racji stanu. Ten antypolonizm jest propagowany Lietuvisom od dziecka. jego namiastki doświadczyłem osobiście 4 lata temu będąc w Wilnie i na Wileńszczyźnie. Zresztą inni opisują podobne przypadki w znacznie większej liczbie.
Litwini i Lietuvis to dwa zupełnie odległe czasowo, mentalnie i kulurowo pojęcia. Litwini ulegili dobrowolnej polonizacji widząc w niej pożytek wielokulturowości. Lietuvisi to najbardziej pymitywna część WKL, która zajęła miejsce spolonizowanych elit. Akurat przy intensywnej pomocy pedagogicznej i finansowej naszych odwiecznych rywali: Niemiec i Rosji.
Jak się ma mniejszość litewska w Polsce? Wystarczy zajrzeć do Sejn i Puńska.
Jak się ma mniejszość polska na Litwie? Wystarczy zajrzeć do Kuriera Wileńskiego, raportów EFHR z Wilna czy inne polskojęzyczne portale internetowe na Litwie.
U tej kategorii ludzi dobry przykład nie działa. To tak jak z kijem i marchewką. Nie chcesz marchewki to kij zmusi ciebie do racjonalnych zachowań.
W przypadku Litwy mamy pewne kuriozum z językiem polskim w szkołach. Nie tylko. lecz tu chodzi o wyjęcie pewnych szkół z gestii samorządów i włączenie ich w struktury państwa. Skutki znane. Coraz mniej Polaków posyła dzieci do polskich szkół.
My moglibyśmy, w ramach racjonalizacji rozmieszczenia sił NATO dyslokować jedną dywizję na obszar powiatu Sejny. Zmiana struktury ludności likwidowałaby typowo litewski powiat Sejny i gminę Puńsk. Władze Litwy podniosłyby wrzask na cały świat. Niech wrzeszczą. My wprowadzamy projekt np. pod tytułem “Bezpieczeństwo Transportu Miezynarodowego na Drogach RP”. Po paru miesiącach nie dość, że poprawimy faktycznie bezpieczeństwo to kierowcy litewscy z TIR-ów przesiądą się na furmanki. Wrzask będzie jeszcze większy. Lecz my ze stoickim spokojem “dura lex sed lex”. Za pół roku władze Litwy przestają mówić o tym co chcą zrobić dla mniejszości narodowych, szczególnie Polaków, lecz robią to w tempie galopu.
Oczywiście istnieje jeszcze cały zestaw innych instrumentów. Poczynając od cofnięcia uznania wspólnej granicy traktatem z 1994 roku, po ściganie miedzynarodowe elit litewskich za wzniecanie waśni międzynarodowych itp.
Zgodnie z receptą Hitchkocka: na początek małe trzęśienie ziemi a potem stopniowanie napięcia…
Zacząć mozna o małych kroczków. Byle wreszcie zacząć a nie tłumaczyć się impotencją omnipotenta…
Wystarczy już gorzkich żali nad u-krainą zastanówmy się nad konkretnymi długofalowymi działaniami obliczonymi na dziesiątki lat w stosunku do naszych wschodnich sąsiadów oczywiście wymagałoby to uwzględnienia specyfiki każdego z nich . Na początek np: w stosunku do Litwy
Przypadek Litwy pokazuje słabość i bezradność Polski w dbaniu o interesy narodowe. W obecnym stanie Litwa wydaje się państwem zarządzanym przez agentów Moskwy. Na wyższych szczeblach administracji państwa. Antypolonizm urósł u nich do rangi racji stanu. Ten antypolonizm jest propagowany Lietuvisom od dziecka i to już od lat 1918 ub wieku. Jego namiastki doświadczyłem osobiście 4 lata temu będąc w Wilnie i na Wileńszczyźnie. Zresztą inni opisują podobne przypadki w znacznie większej liczbie.
Litwa i Lietuvis to dwa zupełnie odległe czasowo, mentalnie i kulurowo pojęcia. Litwini ulegili dobrowolnej polonizacji widząc w niej pożytek wielokulturowości. Lietuvisi to najbardziej prymitywna część WKL, która zajęła miejsce spolonizowanych elit. Akurat przy intensywnej pomocy pedagogicznej i finansowej naszych odwiecznych rywali: Niemiec i Rosji.
Jak się ma mniejszość litewska w Polsce? Wystarczy zajrzeć do Sejn i Puńska.
Jak się ma mniejszość polska na Litwie? Wystarczy zajrzeć do Kuriera Wileńskiego, raportów EFHR z Wilna czy inne polskojęzyczne portale internetowe na Litwie.
U tej kategorii ludzi dobry przykład nie działa. To tak jak z kijem i marchewką. Nie chcesz marchewki to kij zmusi ciebie do racjonalnych zachowań.
W przypadku Litwy mamy pewne kuriozum z językiem polskim w szkołach łamanie wszelkich Umów międzynarodowych przy zupełnej bierności ze strony Polski. Nie tylko. lecz tu chodzi o wyjęcie pewnych szkół z gestii samorządów i włączenie ich w struktury państwa. Skutki znane. Coraz mniej Polaków posyła dzieci do polskich szkół.
My moglibyśmy, w ramach racjonalizacji rozmieszczenia sił NATO i własnych ocen dyslokować jedną dywizję na obszar powiatu Sejny. Zmiana struktury ludności likwidowałaby typowo litewski powiat Sejny i gminę Puńsk. Władze Litwy podniosłyby wrzask na cały świat. Niech wrzeszczą. My wprowadzamy projekt np. pod tytułem “Bezpieczeństwo Transportu Międzynarodowego na Drogach RP”. Po paru miesiącach nie dość, że poprawimy faktycznie bezpieczeństwo to kierowcy litewscy z TIR-ów przesiądą się na furmanki tym bardziej że dla nich nie ma innego połączenia z europą Zachodnią niż przez tereny Polskie. Wrzask będzie jeszcze większy. Lecz my ze stoickim spokojem “dura lex sed lex”. Za pół roku władze Litwy przestają mówić o tym co chcą zrobić dla mniejszości narodowych, szczególnie Polaków, lecz robią to w tempie galopu.
Oczywiście istnieje jeszcze cały zestaw innych instrumentów. Poczynając od cofnięcia uznania współnej granicy traktatem z 1994 roku, po ściganie międzynarodowe elit litewskich za wzniecanie waśni międzynarodowych itp.
Zgodnie z receptą Hitchkocka: na początek małe trzęśienie ziemi a potem stopniowanie napięcia…
Zacząć można od małych kroczków. Byle wreszcie zacząć a nie tłumaczyć się impotencją omnipotenta…
Wystarczy już gorzkich żali nad u-krainą zastanówmy się nad konkretnymi długofalowymi działaniami obliczonymi na dziesiątki lat w stosunku do naszych wschodnich sąsiadów oczywiście wymagałoby to uwzględnienia specyfiki każdego z nich . Na początek np: w stosunku do Litwy
Przypadek Litwy pokazuje słabość i bezradność Polski w dbaniu o interesy narodowe. W obecnym stanie Litwa wydaje się państwem zarządzanym przez agentów Moskwy. Na wyższych szczeblach administracji państwa. Antypolonizm urósł u nich do rangi racji stanu. Ten antypolonizm jest propagowany Lietuvisom od dziecka i to już od lat 1918 ub wieku. Jego namiastki doświadczyłem osobiście 4 lata temu będąc w Wilnie i na Wileńszczyźnie. Zresztą inni opisują podobne przypadki w znacznie większej liczbie.
Litwa i Lietuvis to dwa zupełnie odległe czasowo, mentalnie i kulurowo pojęcia. Litwini ulegili dobrowolnej polonizacji widząc w niej pożytek wielokulturowości. Lietuvisi to najbardziej prymitywna część WKL, która zajęła miejsce spolonizowanych elit. Akurat przy intensywnej pomocy pedagogicznej i finansowej naszych odwiecznych rywali: Niemiec i Rosji.
Jak się ma mniejszość litewska w Polsce? Wystarczy zajrzeć do Sejn i Puńska.
Jak się ma mniejszość polska na Litwie? Wystarczy zajrzeć do Kuriera Wileńskiego, raportów EFHR z Wilna czy inne polskojęzyczne portale internetowe na Litwie.
U tej kategorii ludzi dobry przykład nie działa. To tak jak z kijem i marchewką. Nie chcesz marchewki to kij zmusi ciebie do racjonalnych zachowań.
W przypadku Litwy mamy pewne kuriozum z językiem polskim w szkołach łamanie wszelkich Umów międzynarodowych przy zupełnej bierności ze strony Polski. Nie tylko. lecz tu chodzi o wyjęcie pewnych szkół z gestii samorządów i włączenie ich w struktury państwa. Skutki znane. Coraz mniej Polaków posyła dzieci do polskich szkół.
My moglibyśmy, w ramach racjonalizacji rozmieszczenia sił NATO i własnych ocen dyslokować jedną dywizję na obszar powiatu Sejny. Zmiana struktury ludności likwidowałaby typowo litewski powiat Sejny i gminę Puńsk. Władze Litwy podniosłyby wrzask na cały świat. Niech wrzeszczą. My wprowadzamy projekt np. pod tytułem “Bezpieczeństwo Transportu Międzynarodowego na Drogach RP”. Po paru miesiącach nie dość, że poprawimy faktycznie bezpieczeństwo to kierowcy litewscy z TIR-ów przesiądą się na furmanki tym bardziej że dla nich nie ma innego połączenia z europą Zachodnią niż przez tereny Polskie. Wrzask będzie jeszcze większy. Lecz my ze stoickim spokojem “dura lex sed lex”. Za pół roku władze Litwy przestają mówić o tym co chcą zrobić dla mniejszości narodowych, szczególnie Polaków, lecz robią to w tempie galopu.
Oczywiście istnieje jeszcze cały zestaw innych instrumentów. Poczynając od cofnięcia uznania współnej granicy traktatem z 1994 roku, po ściganie międzynarodowe elit litewskich za wzniecanie waśni międzynarodowych itp.
Zgodnie z receptą Hitchkocka: na początek małe trzęśienie ziemi a potem stopniowanie napięcia…
Zacząć można od małych kroczków. Byle wreszcie zacząć a nie tłumaczyć się impotencją omnipotenta…