Katyń, Putin, Zmęczenie

Zaproszono Prezydenta Rzeczpospolitej, ale i Jaruzela; Puszczono Katyń, ale pismo do Trybunału wysłano, jakie wysłano; odnaleziono nowe materiały Katyńskie, kazano się spodziewać ich ujawnienia, ale zaraz potem się mówi, że się ich nie pokaże… O co tu chodzi?

Putin i Katyń

Wykorzystując tragedię katyńską, Putin bawi się z nami w kotka i myszkę. Zaprawdę, nie wiem, co ten człowiek chce osiągnąć. To znaczy owszem, wydaje mi się, że wiem, o jakim finalnym wyniku myśli – jego ostatecznym celem jest zapewne odbudowa Imperium. Natomiast pośrednie, makiaweliczne ścieżki, jakimi do tegoż celu zdąża, zdają się niejasne. Tym bardziej, że On – Putin – to nie tylko On; to także cała armia „policji jawnych, tajnych i dwupłciowych” łącznie z przyległościami, które tworzą z Nim pewną moralną (lub, jak kto woli, niemoralną) jedność. Działając jednocześnie, acz nie do końca zbornie, nie zawsze pozwalają poznać, czego chciał Car Batiuszka, czego chcieli Jego Przyboczni, a czego Jego Dalsza Świta, i którzy z tych wszystkich właściwie odgadują Jego wolę. Tym niemniej zdaje się, że przynajmniej nienajgorzej odgadują Jego cel ostateczny.

Zmęczenie: biedni ci Polacy

A zatem – czy to te właśnie Służby i Przyboczni zakałapućkali się w zeznaniach, nie do końca rozpoznając wolę Szefa? Zaproszono Prezydenta Rzeczpospolitej, ale i Jaruzela; Puszczono Katyń, ale pismo do Trybunału wysłano, jakie wysłano; odnaleziono nowe materiały Katyńskie, kazano się spodziewać ich ujawnienia, ale zaraz potem się mówi, że się ich nie pokaże… O co tu chodzi?

Może rzeczywiście „Putin zmęczył się kłótnia z Polską”, jak pisze Anne Applebaum? Nie do mnie, prochu nędznego, należy zaprzeczanie słowom znanej i kompetentnej Autorki. Czy jednak owo postępowanie – krok w przód, dwa kroki w tył – jest na pewno objawem zmęczenia?

Cóż, Putinowi w świetle rosyjskiej opinii publicznej zawsze bardziej będzie wypadało okazywać znudzenie hałasem czynionym przez „Polaczków”, niż jakąkolwiek uległość wobec nich. Jednak mym skromnym zdaniem obecna sytuacja przypomina raczej znany dowcip, w którym o nic innego nie chodzi, jak tylko o to, żeby nielogicznością przekazu „zmęczyć przeciwnika”.

Taktyka to chyba skuteczna, skoro zaczyna dzielić Polaków – jedni biorą gesty Putina za złą, inni za dobrą monetę… a choć większość wie, że Ruskiemu nigdy ufać nie można, silniejszą pokusą od zachowania wspólnego frontu wobec Ruskiego okazuje się wygrywanie Putinowych gestów we własnych, wewnątrzkrajowych grach wyborczych. O ile nie mamy tu do czynienia – strach pisać – z działalnością po prostu po części sterowaną zza naszej wschodniej granicy.

Więc: biedni ci Polacy.

Państwo: biedni ci Rosjanie

W obecnym stanie dziejów świata istnienie państwa jest koniecznością; bo generalnie nieomal każdy naród, aby żyć i rozwijać się normalnie, powinien mieć, ergo ma lub też mieć pragnie swoje państwo. To zrozumiałe. Zatem człowiek, który chce zwać się (we własnym sumieniu) patriotą, pragnąć powinien, aby państwo jego narodu było silne i niezależne.

Państwo bywa jednak złe, obarczone złą przeszłością, zbrodniami et caetera. Na szczęście grzechy, które Państwo Polskie ma na sumieniu, nie są wielkie. Dziedzictwo naszego Państwa jest zasadniczo chlubą Narodu (zasadniczo, powiadam, bo wyjątki zdarzają się wszędzie). Dlatego też porządny Polak w Polsce może uważać się za propaństwowego patriotę i zarazem za człowieka sumienia.

Natomiast zdaje się, że w Rosji sytuacja wygląda całkowicie odmiennie. Gdzie kto wejrzy głębiej pod podszewkę działań Państwa Rosyjskiego (bierzemy pod uwagę ostatnie stulecie, ale rzecz nie ogranicza się do tego czasu), ten napotka straszliwe nieprawości i zbrodnie. Kto je ujawnia, nieuchronnie i totalnie pogrąża autorytet Państwa. Wobec takiego horroru może wydawać się patriotyzmem ukrywanie państwowych zbrodni i obawiam się mocno, że ci Moskale, którzy zdecydowali się moskiewskie zbrodnie wobec światowej opinii publicznej ujawniać – choćby w sumieniu swoim działali jakoś na rzecz Państwa – to w opinii ogółu Państwu temu szkodzą. A o ile wiem, jest tak, że ludzie owi sami stronią od określenia „patriota”. Bo słowo to stało się synonimem człowieka, który popiera Państwo, państwo, czyli aktualny reżim, czyli Putina, spadkobiercę reżimu sowieckiego. Tak mi przynajmniej powiedział pewien Rosjanin – może to nieuzasadnione uogólnienie, ale rzecz wydaje się, niestety, wielce do prawdy podobna. Wynika stąd tyle, że w Rosji trudno być Rosjaninem-Patriotą i zarazem człowiekiem sumienia.

Straszny jest los Rosjan. Zaprawdę, zdecydowanie lepiej już być Polakiem.

Jacek Kowalski

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz