Językowe boje w Tatarstanie

W Tatarstanie nasilają się napięcia tatarsko-rosyjskie. Impulsem do nich stało się referendum w Katalonii, która chciała odłączyć się od Hiszpanii. Wizja bogatej w ropę samodzielnej republiki tatarskiej na zboczu Uralu jest dla młodych intelektualistów tatarskiego pochodzenia bardzo ponętna.

Starzy miejscowi działacze tatarscy, wywodzący się jeszcze z sowieckiej elity, są przez młodych postrzegani jako zaprzańcy, którzy za władzę i dobrobyt sprzedali swój naród Moskwie, marnując szansę na zdobycie pełnej niepodległości. Na razie ruch dążący do niezależności nie jest masowy, a na organizowane przez nich demonstracje przychodzi od kilkudziesięciu do kilkuset osób. Kreml jednak tego nie lekceważy.



W Kazaniu powstała Rada Koordynacyjna Narodów Powołża i Uralu do której weszli przedstawiciele organizacji tatarskich, czuwaskich i maryjskich. Następnie wzięli oni udział w mityngu zorganizowanym dla uczczenia pamięci obrońców Kazania przed wojskami Iwana Groźnego. Członkowie tej rady zamierzają zabiegać o przywrócenie narodowych praw nierosyjskich narodów, wobec których ich zdaniem federalne centrum prowadzi „imperialną politykę asymilacji”. Na wspomnianym mityngu można było zobaczyć transparenty: ”Precz z imperialną polityką asymilacji”, „Żądamy realnego Federalizmu”. Głównym tematem mityngu były kwestie językowe. Tatarska inteligencja obawia się, że jeżeli język tatarski będzie nadal traktowany w dotychczasowy sposób, to najzwyczajniej zginie, a Tatarzy kazańscy zostaną wynarodowieni. Ich zdaniem musi on być nauczany w szkołach jako język państwowy.

Pisarka Fauzija Bajramowa , która w 1989 r. założyła tatarską partię opowiadającą się za niepodległością Tatarstanu „Ittifak”, krytykowała na mityngu nie tylko federalne centrum, ale i władze republiki, a zwłaszcza pierwszego prezydenta Tatarstanu Mintimera Szajmijewa, który wielokrotnie wyzwał , żeby nie upolityczniać kwestii nauczania języka tatarskiego. Zdaniem pisarki władze federalne prowadzą przeciw Tatarstanowi „systemową politykę” i dlatego Tatarzy, jeżeli chcą zachować język, muszą organizować prywatne szkoły. Przekonywała również, że jeżeli tak się nie stanie, to język tatarski zaginie i będzie znany tylko na wsiach.

Innym pomysłem na ratowanie języka tatarskiego było podniesienie statusu języka tatarskiego w republice, tak żeby było możliwe zdawanie po tatarsku rosyjskiej wersji matury, czyli Jednolitego Egzaminu Państwowego. Wzorując się na Katalonii chcą też, by rosyjski parlament ratyfikował Europejską Kartę Języków Regionalnych i Mniejszościowych.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Sprawa języka tatarskiego stałą się nagle aktualna za sprawą skarg Rosjan mieszkających w Tatarstanie. Stanowią oni w republice połowę mieszkańców i nie wszyscy chcą pod przymusem uczyć się tatarskiego języka. Ze swoją interwencją dotarli aż do Władimira Putina. Ten zaś nakazał Prokuraturze Generalnej dokonać przeglądu szkół w Tatarstanie i sprawdzić, czy nauka tatarskiego odbywa się w nich dobrowolnie. Wszędzie tam, gdzie uczniów do tego zmuszano, prokuratorzy zamieniali obowiązkowy przedmiot w fakultatywny. Na mocy ich decyzji tatarskiego zaczęli się uczyć tylko ci Rosjanie, którzy mieli na to ochotę.

Spowodowało to gwałtowny spadek uczniów uczących się tatarskiego w szkołach republiki. Był on na tyle duży, że wśród inteligencji tatarskiej wywołało to prawdziwy szok. Dąży ona do tego, aby język tatarski był obowiązkowy dla wszystkich uczniów. Czterdziestu jej przedstawicieli zwróciło się do prezydenta Tatarstanu Rustama Minnichanowa, by zaczął  „walkę o język tatarski”, bo inaczej może on trafić „na swałku istorii”, czyli krótko mówiąc na śmietnik. Pod listem do prezydenta Tatarstanu podpisało się 40 przedstawicieli tatarskiego świata nauki, uczeni, poeci, pisarze, dramaturdzy, dziennikarze i politolodzy. Zarówno ci mieszkający w Tatarstanie, jak i w innych częściach Rosji.

Zobacz także: Czy Tatarstan będzie drugą Czeczenią?

Według tatarskich intelektualistów język tatarski i tak w ostatnich latach był w różny sposób dyskryminowany. Szkoły tatarskie były zamykane. Tatarska uczelnia pedagogiczna została połączona z uniwersytetem w Kazaniu i praktycznie żaden Tatar nie może zdobyć wykształcenia wyższego we własnym języku.

Kreml w całej sprawie zajął bardzo twarde stanowisko. Na posiedzeniu Rady do spraw Stosunków Narodowościowych Putin oświadczył, że „zmuszanie człowieka do uczenia się języka , który nie jest dla niego językiem ojczystym jest tak samo niedopuszczalne, jak zmniejszanie zakresu nauczania języka rosyjskiego”.

Przekształcenie języka tatarskiego w przedmiot fakultatywny dla Rosjan niesie za sobą szereg niuansów. Po pierwsze, zmniejsza ilość dzieci uczących się tatarskiego. To zaś będzie powodować zmniejszenie zapotrzebowania na nauczycieli języka tatarskiego jako języka państwowego. Wiadomo też, że społeczność tatarska nie jest homogeniczna. Wielu Tatarów żyje w związkach mieszanych. Ich potomkowie mogą pielęgnować opcję tatarską, ale mogą też wybrać rosyjską, wymagającą znacznie mniejszego wysiłku.

Rosjanie mieszkający w republice też nie zasypiają gruszek w popiele. Komitet Rosyjskojęzycznych Rodziców Tatarstanu, a także Regionalne Towarzystwo Rosyjskiej Kultury zaczęły się domagać usunięcia języka tatarskiego ze szkół.

Miejscowe władze bez udziału mediów zaczęły szukać wyjścia z napiętej sytuacji zapraszając adwersarzy do konsultacji , ale wiadomo, że znalezienie wspólnego stanowiska przy tak skrajnych pozycjach będzie bardzo trudne. Propozycji kompromisowych jest wiele, ale na razie nikt ich na stół nie wykłada. Wokół nich jeszcze długo będą toczyć się targi między zwaśnionymi stronami.

Marek A. Koprowski

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz