W opublikowanym w niedzielę nagraniu wideo, Państwo Islamskie zwraca sie wprost do Putina i obiecuje Rosjanom, że będą zabijani we własnych domach. Chociaż groźby te są z wielu przyczyn zrozumiałe (sytuacja wojenna w Syrii, próby ISIS oparcia się na Kaukazie, chęć wywołania sensacji w mediach), to jest mało prawdopodobne, że zostaną wprowadzone w życie.

„Atlantico”: W opublikowanym w niedzielę nagraniu wideo Państwo Islamskie zwraca sie wprost do Putina i obiecuje Rosjanom, że będą zabijani we własnych domach. Kreml skupia teraz swoje wysiłki na walce z przeciwnikami Baszara Asada w Syrii, czy potencjalne ataki w Rosji mogłyby zmienić rozkład sił?

Alain Rodier:W żadnym wypadku. Myślę, że wszystko to jest kolejną filipiką ISIS. Trzeba zrozumieć, że w operacjach terrorystycznych ISIS wykorzystuje nie tylko swoich ludzi (jak miało to miejsce 13 listopada w Paryżu), ale także (i to znacznie częściej), „islamistów-samotników” (może też być ich kilku, jak ostatnio w Ruen). Nie są oni w żaden hierarchiczny sposób związani z jakimkolwiek dowództwem i tylko odpowiadają na pojawiające się periodycznie wezwania organizacji do zabijania.

Jeśli chodzi o Rosję, ISIS od samego powstania w 2014 roku stara się umocować na Kaukazie, ale zderza sie tam z wieloma problemami. Wynika to z dwóch przyczyn.

Po pierwsze siły bezpieczeństwa są tam na każdym kroku i reagują na każdy sygnał alarmowy. Po dwóch wojnach w Czeczenii Putin powierzył walkę z terroryzmem władzom regionalnym, zapewniając im tylko wsparcie logistyczne i wywiadowcze.

Po drugie w regionie po 2007 r. silnie zaczepiła się Al-Kaida poprzez „Emirat Kaukaski”. Organizacja prowadzi tam pełzającą wojnę z Rosją, której głównymi przejawami były dwa ataki terrorystyczne w Moskwie: w metrze w 2010 roku i na lotnisku Domodiedowo w 2011 roku. Po śmierci historycznego lidera Doku Umarowa we wrześniu 2013 r. jego następcy (likwidowani jeden po drugim) wystąpili przeciw Aby Bakr al-Baghdadiemu. Ich zdaniem prawo do stworzenia kalifatu miał tylko pierwszy islamski emirat, a więc talibowie. Nie można zapominać, że Al-Kaida uznaje duchowy i religijny autorytet lidera afgańskich talibów, a w ISIS jest tylko jeden przywódca – al-Baghdadi, samozwańczy potomek proroka Mahometa.

ISIS wykorzystuje widoczną próżnię władzy w Emiracie Kaukaskim, aby umocnić się w Dagestanie, gdzie lokalni dowódcy przeszli na jego stronę. Emirem tej nowej prowincji zewnętrznej został Abu Muhammad al-Kadari. Warto dodać, że tożsamość nowego lidera Emiratu Kaukaskiego nie jest nam znana, najprawdopodobniej ze względów bezpieczeństwa, ponieważ każdy kolejny emir był w ostatnich latach szybko neutralizowany przez rosyjskie służby specjalne.

Na koniec warto dodać, że chociaż ISIS nie jest głównym celem Rosji w Syrii, ruch ten stał się celem uderzeń w Palmyrze, Dajr az-Zaur, Rakce i na wschodzie Aleppo. W ten sposób, Moskwa jest dla niego naturalnym celem, jednym z wielu.

– Czy ISIS ma konkretne powody by atakować w Rosji, jeśli jej interwencja w Syrii jest słabo skoordynowana z zachodnią koalicją, co pogłębia tylko zamęt panujący w Syrii?

– Państwo Islamskie już nie pierwszy miesiąc organizuje ataki terrorystyczne poza granicami Syrii i Iraku. Wyjaśnić to można nie tylko powstałymi trudnościami, ale chęcią wywołania rozgłosu medialnego na swój temat. Pomaga to budować ducha bojowego terrorystów i motywować rekrutów skłonnych do przyłączenia się do dżihadu. Jeśli nie mogą oni dostać się do Syrii i Iraku, powinni organizować ataki tam, gdzie żyją. W 15. numerze czasopisma „Dabiq”, które pojawiło się w sieci 31. lipca, znajdujemy kolejne wezwania do zabójstw, szczególnie chrześcijan, którzy nazywani są bezpośrednimi wrogami kalifatu. Tytuł jest także bardzo wymowny: „Zwalić krzyż”. Celem są także oczywiście prawosławni, których wspiera prezydent Putin. Poza tym, rzucenie wyzwania Moskwie jest dla ISIS bardzo ważne, ponieważ pomogła ona Damaszkowi w osiągnięciu wielu zwycięstw, w tym odbiciu Palmyry i wzięciu w okrążenie zbuntowanych rejonów Aleppo (bojowników ISIS tam nie ma).

Ataki terrorystyczne, choćby „samotnych wilków”, byłyby dla al-Baghdadiego wielkim informacyjnym sukcesem. Pokazałoby to, że ISIS może uderzać wszędzie tam, gdzie zechce. Poza tym strach panuje na całej planecie, nawet W Brazylii gdzie będą odbywać się Igrzyska Olimpijskie. Jeśli rosyjska delegacja tam pojedzie (w tym momencie nie ma co do tego pewności), to będzie na pewno znajdować się pod najwyższą ochroną.

– Jakiej odpowiedzi na to zagrożenie należy oczekiwać od Władimira Putina? Jak w przeszłości Rosja zachowywała się w kwestii terroryzmu (w Czeczenii i innych miejscach)?

– W 1999 r., kiedy Putin był jeszcze premierem u Jelcyna, obiecał „topić w kiblu” terrorystów. Faktycznie działał on znacznie zręczniej i wykorzystywał do polowania na islamistów lokalne władze, np. prezydenta Czeczenii Ramzana Kadyrowa. Ten zaś walcząc z radykałami nadał swojej polityce wyraźny aspekt religijny. Islamistyczni aktywiści znaleźli się w niewygodnym położeniu: po co walczyć o ustanowienie islamskiego reżimu, skoro ten i tak się formuje jako Czeczenia Kadyrowa?

Do tego front syryjsko-iracki pozwala Rosji odciągnąć siły radykalnego islamu. Dopóki islamiści walczą i giną na Bliskim Wschodzie, nie prowadzą walki w swoich kaukaskich ojczyznach. Jednocześnie nie jest wykluczone, że intensywność ataków ISIS w najbliższym czasie znacznie wzrośnie.

Są wszelkie podstawy, by przewidywać, że wojna w Syrii (i Iraku) będzie sie przedłużać, dopóki wszyscy uczestnicy konfliktu, w tym także Rosja, chcą mieć wyraźnie określonego wroga zewnętrznego. Ale to w żadnym wypadku nie przeszkadza w organizacji ataków terrorystycznych.

źródło: „Atlantico” / Francja

tłum. Kinga Pienińska / KRESY.PL

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz