2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. janek24
    janek24 :

    Ja byłbym ostrożny w wyciąganiem jakiś pozytywnych lekcji dla nas z tego serialu. Bliskie mi są poglądy prof. Łobaczewskiego opisane w jego książce “ponerologia polityczna”, który opisał świat, w którym władzę nad państwem sprawują psychopaci. Swój opis oparł o realia władzy komunistycznej i nazistowskiej (oba ustroje określił jako patokracja), jednak wiele osób uważa, że problem dotyczy większości krajów (w tym Polski), a USA w szczególności. Frank Underwood, czyli główna postać serialu “House of Cards”, jak dla mnie jest klasycznym przykładem psychopaty u władzy, który jest gotowy zrobić wszystko, włącznie z uwikłaniem swojego kraju w niebezpieczny kryzys czy morderstwo, aby mieć tej władzy jeszcze więcej. Dlatego nie uważam, żeby był to jakiś dobry przykład do naśladowania.

  2. jan_de
    jan_de :

    Serialu nie oglądam… Jeśli jednak miałbym się odnieść do „myśli przewodniej” artykułu – to ta – jest ze wszechmiar słuszna… Bo trudno o coś bardziej rozbrajającego od haseł społecznego spokoju – typu „zgoda buduje…” Służą tylko tym, którzy je głoszą, i celom, jakie chcą osiągnąć… „Każdy ma swoje Westerplatte…” – mówił JPII. Tego „Westerplatte” – tych najgłębszych – niewzruszonych przekonań, nie wolno składać na ołtarzu, nad którym zawieszono napis „zgoda buduje…” A potem spostrzegamy nagle, że emeryturę przeniesiono nam na dzień naszej śmierci, że dzieci w przedszkolu wybierają sobie kim chcą być, dziewczynką czy chłopcem… Ale przecież trzeba było pójść na ten „kompromis” w imię hasła: „zgoda buduje…”. Kończę, bo jeszcze kilka zdań więcej, a narażę się na zarzut autora, że noszę w sobie naszą narodową przywarę: „moralizowania wszystkich i wszystkiego…” Ciekawe, czy to typowa cecha „ruskich agentów” – bo tak, niektórzy, czasem mnie nazywają…