Ja byłbym ostrożny w wyciąganiem jakiś pozytywnych lekcji dla nas z tego serialu. Bliskie mi są poglądy prof. Łobaczewskiego opisane w jego książce “ponerologia polityczna”, który opisał świat, w którym władzę nad państwem sprawują psychopaci. Swój opis oparł o realia władzy komunistycznej i nazistowskiej (oba ustroje określił jako patokracja), jednak wiele osób uważa, że problem dotyczy większości krajów (w tym Polski), a USA w szczególności. Frank Underwood, czyli główna postać serialu “House of Cards”, jak dla mnie jest klasycznym przykładem psychopaty u władzy, który jest gotowy zrobić wszystko, włącznie z uwikłaniem swojego kraju w niebezpieczny kryzys czy morderstwo, aby mieć tej władzy jeszcze więcej. Dlatego nie uważam, żeby był to jakiś dobry przykład do naśladowania.
Serialu nie oglądam… Jeśli jednak miałbym się odnieść do „myśli przewodniej” artykułu – to ta – jest ze wszechmiar słuszna… Bo trudno o coś bardziej rozbrajającego od haseł społecznego spokoju – typu „zgoda buduje…” Służą tylko tym, którzy je głoszą, i celom, jakie chcą osiągnąć… „Każdy ma swoje Westerplatte…” – mówił JPII. Tego „Westerplatte” – tych najgłębszych – niewzruszonych przekonań, nie wolno składać na ołtarzu, nad którym zawieszono napis „zgoda buduje…” A potem spostrzegamy nagle, że emeryturę przeniesiono nam na dzień naszej śmierci, że dzieci w przedszkolu wybierają sobie kim chcą być, dziewczynką czy chłopcem… Ale przecież trzeba było pójść na ten „kompromis” w imię hasła: „zgoda buduje…”. Kończę, bo jeszcze kilka zdań więcej, a narażę się na zarzut autora, że noszę w sobie naszą narodową przywarę: „moralizowania wszystkich i wszystkiego…” Ciekawe, czy to typowa cecha „ruskich agentów” – bo tak, niektórzy, czasem mnie nazywają…
Ja byłbym ostrożny w wyciąganiem jakiś pozytywnych lekcji dla nas z tego serialu. Bliskie mi są poglądy prof. Łobaczewskiego opisane w jego książce “ponerologia polityczna”, który opisał świat, w którym władzę nad państwem sprawują psychopaci. Swój opis oparł o realia władzy komunistycznej i nazistowskiej (oba ustroje określił jako patokracja), jednak wiele osób uważa, że problem dotyczy większości krajów (w tym Polski), a USA w szczególności. Frank Underwood, czyli główna postać serialu “House of Cards”, jak dla mnie jest klasycznym przykładem psychopaty u władzy, który jest gotowy zrobić wszystko, włącznie z uwikłaniem swojego kraju w niebezpieczny kryzys czy morderstwo, aby mieć tej władzy jeszcze więcej. Dlatego nie uważam, żeby był to jakiś dobry przykład do naśladowania.
Serialu nie oglądam… Jeśli jednak miałbym się odnieść do „myśli przewodniej” artykułu – to ta – jest ze wszechmiar słuszna… Bo trudno o coś bardziej rozbrajającego od haseł społecznego spokoju – typu „zgoda buduje…” Służą tylko tym, którzy je głoszą, i celom, jakie chcą osiągnąć… „Każdy ma swoje Westerplatte…” – mówił JPII. Tego „Westerplatte” – tych najgłębszych – niewzruszonych przekonań, nie wolno składać na ołtarzu, nad którym zawieszono napis „zgoda buduje…” A potem spostrzegamy nagle, że emeryturę przeniesiono nam na dzień naszej śmierci, że dzieci w przedszkolu wybierają sobie kim chcą być, dziewczynką czy chłopcem… Ale przecież trzeba było pójść na ten „kompromis” w imię hasła: „zgoda buduje…”. Kończę, bo jeszcze kilka zdań więcej, a narażę się na zarzut autora, że noszę w sobie naszą narodową przywarę: „moralizowania wszystkich i wszystkiego…” Ciekawe, czy to typowa cecha „ruskich agentów” – bo tak, niektórzy, czasem mnie nazywają…