Traktat Ryski poza znaczeniem dla narodowościowej polityki polskiej, miał jeszcze inne znaczenie. Oto Polska nigdy nie uznała rozbiorów. Wszystkie powstania polskie XIX wieku głosiły hasło „restitutio in integrum” wszystkiego, co XVIII wiek nam zabrał. Traktat ryski był pierwszym aktem ze strony polskiej, który się wyrzekał i zrzekał w sposób legalny naszych praw do olbrzymiej połaci ziem wschodnich. I patriotyzm polski zniósł to z łatwością. Jeszcze nasi dziadowie, nie mówiąc już o pradziadach, życie oddawali za hasło nie tylko „wolności” i „niepodległości”, lecz i „całości” ziem Rzeczypospolitej.

Kolejna książka, która ukazała się w ramach pism wybranych Stanisława Cata- Mackiewicza i zatytułowana „Historia Polski” zasługuje na szczególną uwagę czytelników. Choć jest to bardzo osobista a nawet osobliwa książka to trudno sobie wyobrazić jakiegokolwiek znawcę Kresów, który by jej nie przeczytał. Ten, który tego nie zrobił będzie powtarzał tezy pasujące akurat do aktualnej sytuacji politycznej. „Cat” – nigdy nie pisał żeby przypodobać się jakiemuś obozowi politycznemu. Bardzo ostro pisał o wszystkich stronnictwach, które u progu odzyskania niepodległości przez Polskę po stu kilkudziesięciu latach niewoli, chcieli narzucić jej swoją wizję. Dostało się w niej zarówno zwolennikom opcji Romana Dmowskiego, jak i Józefa Piłsudskiego. „Cat” przypomniał, że „sprawa polska” była i jest funkcją stosunków rosyjsko-niemieckich i ci którzy lekceważą ten fakt mają kiepskie rozeznanie w stosunkach międzynarodowych.

„Cat” ujawnia, że zastanawiał się, czy omawianej książki nie nazwać „Piłsudski i Dmowski”. Według niego, za czasów niepodległej Polski, w okresie międzywojennym Polacy żyli w cieniu geniuszu tych dwóch ludzi. W dalszych partiach książki Stanisław Mackiewicz przekonuje czytelników do swoich racji. Zaczyna jednak od przypomnienia tego z jakimi trudnościami radziła się II Rzeczypospolita. Uświadamia, jak wielkie różnice dzieliły poszczególne dzielnice, będące pod różnymi zaborami. Unaocznia czytelnikom, że nastroje wśród Polaków przed I wojną światową kształtowały: szkoła krakowska, ruch nacjonalistyczny i socjalizm. Jego zdaniem największy udział w kształtowaniu polskiego ducha narodowego u progu odzyskania przez Polskę niepodległości zyskał ruch nacjonalistyczny. To jak pisze „Cat”: „Dmowski społeczeństwo to wychował i kształtował jego poglądy”. Cat bez wahania nazywa Dmowskiego „królem naszych pojęć”. Stronnictwo Narodowo-Demokratyczne, którego był liderem odgrywało nie tylko dużą rolę w Galicji, ale także w Poznańskim. W Królestwie Polskim partia Dmowskiego była zaś absolutnym liderem wśród stronnictw politycznych i sprawowała rząd dusz.

Piłsudski nie był liderem

Piłsudski zdaniem „Cata” u progu odzyskania przez Polskę niepodległości żadnym liderem nie był. „Cat” nazywa go Konradem Wallenrodem socjalizmu polskiego. Nie potrafił on porwać narodu, ku powstańczym hasłom, lecz potrafił unarodowić duży odłam ruchu socjalistycznego. Ruch ten stał się jednak kamieniem u szyi Piłsudskiego, który zdaniem „Cata” skompromitował jego ruch strzelecki, odsunął od niego „wszystkie klasy, które w Polsce miały coś do powiedzenia, wrogo nastrajał księdza i ziemianina, a jeden i drugi był wówczas potentatem opinii publicznej.”

Czytelnikom swoich przemyśleń „Cat” uświadamia, że odzyskanie przez Polskę niepodległości było wynikiem szczęśliwej koniunktury międzynarodowej. Pisze on, że: „Znaczenie polityczne Polski jest funkcją stosunków rosyjsko-niemieckich. Z chwilą kiedy te stosunki są złe, znaczenie Polski urasta, Polska odzyskuje swoją polityczną samodzielność. Kiedy stosunki rosyjsko-niemieckie naprawiają się, samodzielność polityki polskiej pada. W chwili niemiecko- rosyjskiej politycznej jedności działania- niepodległość Polski zamiera.”

Bardzo plastycznie opisuje też „Cat” rewolucję bolszewicką, która rozwalając Rosję też miała swój ogromny udział w odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Jej podmiotem stały się koleje rosyjskie przy pomocy których rozpowszechniała się ona na nowe tereny. Jej wagony zarówno pasażerskie jak i towarowe były: „oblepione masą żołdactwa, które piło, mordowało, pluło, śmierdziało i wykrzykiwało o wolności i rewolucji”. „Cat” przytacza wypowiedź rosyjskiego monarchisty Puryszkiewicza według którego: „Wszystko się pomieszało, konie, kurwy z czerwonym sztandarem pcha się naprzód ogłupiały naród.” „Cat” przypomina również, że solą rewolucji bolszewickiej byli Żydzi. Pisze: „Istotnie, z brudnych miasteczek. Litwy, Białorusi, Królestwa Polskiego, Ukrainy, z wąskich zaułków getta Lublina, Wilna, mińska itd., itd. powyłaziła młodzież żydowska i szmyrgnęła w odmęty rewolucyjnego kataklizmu. Byli oni jak dynamit, rozsadzający prędko wszystkie cytadele dawnej Rosji, byli jak elektryczność, która skręcała w konwulsjach te olbrzymie zwały ludzkiego żywego mięsa na placach, ulicach, mityngach, dworcach kolejowych i wagonach.”

Dwie orientacje

W dalszych partiach książki „Cat” podkreśla, że wszystkie orientacje przyczyniły się do odzyskania przez Polskę niepodległości zarówno austriacko-niemiecka jak i rosyjsko-koalicyjna.

„Istnienie dwóch orientacji nie tylko nie zaszkodziło Polsce, lecz przeciwnie, pomagały one sobie nawzajem, i dziś historia musi przyznać, iż dobrze się stało, że były legiony w Austrii, których nie chciała prawica, i wojsko polskie na wschodzie, którego nie chciała lewica, i dobrze było, że istniał Komitet Narodowy w Paryżu, którego nie chcieli aktywiści, i „wehrmacht” w Warszawie, którego nie chcieli pasywiści.”

W następnych partiach książki „Cat” sporo uwagi poświęca kwestii Lwowa, Wilna a także wschodniej polityce Józefa Piłsudskiego. Odtwarza system wartości i koncepcji marszałka w tej kwestii i jednocześnie omawia szeroko przyczyny jej klęski. Unaocznia, że przesądziły o niej nie tylko militarna przegrana wyprawy kijowskiej. Zdaniem „Cata” naród polski nie rozumiał polityki Piłsudskiego. On sam zaś nie zrobił nic, by ten ją zrozumiał. Piłsudski nie doceniał znaczenia prasy i nie zdawał sobie sprawy z jej wpływu na świadomość społeczną. Prasa zwalczająca Piłsudskiego rozporządzała świetnymi piórami. „Cat” przypomniał rolę Strońskiego, któremu udało się całkowicie obrzydzić postać Piłsudskiego opinii publicznej. „Cat” pisze: „Stanisław Stroński odegrał rolę historyczną. On to w tym okresie stwarzał argumenty contraPiłsudskiemu, które powtarzali wszyscy inni dziennikarze. On uderzał w Piłsudskiego jako polityka i jako wodza naczelnego i wszelkie powstające w kraju niezadowolenia skierował przeciwko niemu. On robił z niego w dziedzinie militarnej dyletanta, w dziedzinie politycznej – socjalika i szkodliwego fantastę. On zaszczepił przeciętnemu obywatelowi przekonanie, że wszelkie zło pochodzi od Piłsudskiego: i to, że istnieje kasa chorych, i to, że marka spada, i to, że deszcz pada. Stroński stwarzał wtedy pojęcia, które się zaaklimatyzowały i na długo utrzymały w dużej części społeczeństwa polskiego.” (…) „Stroński specjalnie obrzydzał Polakom wyprawę kijowską. Dwa razy dziennie pisywał artykuły w swojej „Rzeczypospolitej” i zawsze o Kijowie. Z wyprawy kijowskiej tak dalece zrobił synonim polityki socjalistycznej, iż można było wnioskować, że Bolesław Chrobry płacił składki do kasy socjalistycznej i posiadał legitymację partyjną z numerem 1”.

Dmowski był bardziej współczesny

Przeciwnikiem wschodniej polityki Piłsudskiego był także Roman Dmowski . Przede wszystkim dlatego, że wraz z Francuzami uważał Rosję za siłę antyniemiecką, poza tym nie miał kompleksu narodowej wyższości Piłsudskiego w sprawie ukraińskiej. Dmowski wraz ze Stanisławem Grabskim obawiał się, że państwo ukraińskie, jakie ono by nie było, będzie negatywnie wpływało na Galicję Wschodnią, której mieszkańcy też będą chcieli wyzwolić się spod wpływów polskich. Dmowski według „Cata” przewidywał, że Ukraina, która powstałaby w wyniku interwencji Piłsudskiego stałoby się domeną wpływów niemieckich. Dmowski, jak pisał „Cat”:” w swoich metodach pracy był człowiekiem o wiele bardziej współczesnym od Piłsudskiego”. „Cat” przypomina, że: „subtelny włoski pisarz polityczny, hrabia Sforza, nazywa Piłsudskiego dyktatorem anachronizmu. Sam Piłsudski jak gdyby potwierdza ten sąd, gdy w jednej ze swych mów powiada, że cofnął koło historii polskiej do wieku XVIII, tj. do niepodległości, ale że chce je cofnąć do wieku XVII, tj. do czasów mocarstwowego stanowiska Polski. Ukraina przy Polsce to istotnie cofnięcie się do stanu XVII wieku i usiłowanie odrobienia tych wszystkich błędów, które popełniliśmy od tych czasów. Była to jednak metoda odwrotu od państwa narodowego.”

Bardzo ciekawe jest też spojrzenie „Cata” na zasługi Dmowskiego dla Polski w czasie konferencji pokojowej w Paryżu. Warty uwagi jest też rozdział pracy „Cata” zatytułowany „Osiemnasta decydująca bitwa w dziejach świata”. Przypomina, że gdy Piłsudski pogromił bolszewików, profesor Stroński rzucił hasło „Cud nad Wisłą”, żeby pomniejszyć wymiar zwycięstwa Piłsudskiego. „Cat” stwierdza, że hasło to mimo, iż się w Polsce przyjęło, jest dla Polaków upokarzające. Sugeruje ono bowiem, że „Polacy tylko cudem zwyciężać mogli”. „Cat” rozwijając swoje myśli, pokazuje jeszcze inne „zasługi” profesora Strońskiego wobec Piłsudskiego. Pisze m.in. Potęga talentu i pióra profesora Strońskiego była tak duża, że społeczeństwo polskie, myśląc o wojnie z bolszewikami, myślało bardziej o wyprawie kijowskiej niż o bitwie sierpniowej. Za bitwę sierpniową dziękowało Bogu, za wyprawę kijowską złorzeczyło Piłsudskiemu”.

Traktat przekreślił

„Cat” uświadamia także znaczenie Traktatu Ryskiego dla koncepcji Piłsudskiego. Stwierdza jednoznacznie, że: ”przekreślił on całkowicie jego system polityczny”. Pisze też: „Ziemie wschodnie dawnej Rzeczypospolitej podzielono między Sowietami a Polską w ten sposób, że bolszewicy otrzymali większość tych ziem, my – mniejszość. Na swoich ziemiach bolszewicy, oczywiście zorganizowali państwa bolszewickie, które dając Ukraińcom i Białorusinom wszelką zresztą swobodę używalności ich języków, uniemożliwiły im propagowanie aspiracji narodowych. Każde hasło narodowoukraińskie było prześladowane tam z energią, siła i okrucieństwem, na które nigdy nie stać by było państwa polskiego. W ten sposób ukraińskie czy też białoruskie hasła narodowe mogły już tylko rozbrzmiewać i działać tylko na naszym terytorium, czyli ewentualny rozwój nacjonalizmu ukraińskiego, albo białoruskiego , nie zmieniałby już w niczym statutu terytorialnego Rosji sowieckiej, natomiast uderzałby w Polskę. Nacjonalizm ukraiński czy też białoruski nie mógł już teraz być użyty do rozczłonkowania Rosji, mógł osłabiać tylko Polskę. Ten układ stosunków zmuszał nas po prostu do zaniechania pomocy Ukraińcom w emancypacji, zmuszał nas do stosowania wobec nich programu Dmowskiego, czyli dążenia do ich narodowej asymilacji i połączenia z narodem polskim.”

Stanisław Mackiewicz z ogromną przenikliwością uświadamia, że Traktat Ryski: „poza znaczeniem dla narodowościowej polityki polskiej, miał jeszcze inne znaczenie. Oto Polska nigdy nie uznała rozbiorów. Wszystkie powstania polskie XIX wieku głosiły hasło „restitutio in integrum” wszystkiego, co XVIII wiek nam zabrał. Traktat ryski był pierwszym aktem ze strony polskiej, który się wyrzekał i zrzekał w sposób legalny naszych praw do olbrzymiej połaci ziem wschodnich. I patriotyzm polski zniósł to z łatwością. Jeszcze nasi dziadowie, nie mówiąc już o pradziadach, życie oddawali za hasło nie tylko „wolności” i „niepodległości”, lecz i „całości” zim Rzeczypospolitej. W czasie ratyfikacji traktatu ryskiego przez sejm niejaki pan Grabowski, który się nazwał wnukiem Rejtana, rzucił z galerii sejmowej ulotkę zaczynającą się od słów: ”Kainie Grabski”. Ulotka ta protestowała przeciw oddaniu Rosji ziem odwiecznie polskich. Ale pominęło ją głuche milczenie. Jedno z pism konserwatywnych (tak!) zamieściło o niej wiadomość pt.: „Niesmaczny incydent”.

Przegrana Sienkiewicza

W innym miejscu „Cat” dodaje, że: ”Traktat ryski to nie tylko przegrana polityczna Piłsudskiego, to nie tylko zwycięstwo doktryny Dmowskiego, to również przegrana Sienkiewicza, który wpływał na kształtowanie się pojęć o Polsce, dopóki jej nie było, ale przestał wpływać na pojęcia, jaką Polska ma być z chwilą realnego odrodzenia państwa. Już nie doktryna Dmowskiego, ale jej dekadencja, jej wynaturzenie, bo przekonanie, że ziemie, które nie są zaludnione przez ludność etnicznie polską, nie są właściwie ziemiami polskimi, zaczyna mieć prawo obywatelstwa. Tutaj już ostatecznie kończył się Sienkiewicz Dzikich Pól i świętej Żmudzi, kończył się Mickiewicz, Rzewuski, Pol, kończył się Żółkiewski, Chodkiewicz, Sobieski – wszystko, co było wielkie. Kończyła się cała dawna Polska nieodłączna od pojęć o Polsce, tak jak nieodłączny jest przepyszny Stambuł od pojęć o Turcji, ten sam Stambuł przez Kemala zaniedbany, opuszczony.”

Mackiewicz bez ogródek uświadamia także czytelnikowi, że Piłsudski przegrał także sprawę litewską. Omawia także „Zamach majowy i jego skutki” oraz próby Piłsudskiego pozyskania dla swojej polityki konserwatystów, czyli kresową szlachtę i magnaterię. W tym celu udał się do Nieświeża, rzucając tym samym rękawicę lewicy. Dalej pisze o polityce zagranicznej Piłsudskiego, Brześciu, prewencyjnej wojnie z Niemcami, a także Polsce po śmierci Piłsudskiego. Pisze o pogrzebie marszałka, OZON-ie, Becku, Berezie, ludziach, którzy nie dorośli do rządzenia. W zakończeniu jednak przyznaje, że Polska choć skrwawiona, ocaliła honor. O zawieszenie nie poprosiła nigdy. Podkreśla też, że wszelkie tezy twierdzące, że Polska ocaliłaby swą niepodległość, gdyby wiązała się z Niemcami, są piramidalną bzdurą. Pisze: „Gdybyśmy związali się wobec Niemiec obietnicą neutralności w czasie tej wojny, to los nasz byłby taki, jaki teraz jest Słowacji i tylu innych krajów, los nikczemnie kupionego zdrowia w półniewolnictwie.”

Historia „Cata” jest niewątpliwie tworem publicystycznym, a nie naukowym. Stanowi ona popis erudycji autora. W jakiejś mierze odbija ona jego poglądy, które konsekwentnie głosił w okresie międzywojennym. Można się z nimi nie zgadzać, ale nie sposób odmówić im oryginalności. „Cat” formułuje je jako świadek, który w Polsce międzywojennej nikomu nie basował. I na tym polega ich wartość. Całą rzecz czyta się jak inne książki Stanisława Mackiewicza z zapartym tchem. Anegdoty, plastyczność opisów, sugestywność sądów wciągają każdego czytelnika. Dla miłośnika Kresów jest to lektura obowiązkowa.

Marek A. Koprowski

Stanisław Cat-Mackiewicz , Historia Polski od 11 listopada 1918 do 17 września 1939, książka ukazała się w serii pism wybranych Stanisława Cata- Mackiewicza, których edycji podjęło się i realizuje Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych „Universitas”, Kraków 2012; opracowanie redakcyjne Jan Sadkiewicz, posłowie Czesław Brzoza, książka została dofinansowana przez Ministerstwo Kultury I Dziedzictwa Narodowego. s. 546. Jednym z patronów publikacji jest portal „Kresy.pl”.

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz