1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. jumanyga
    jumanyga :

    Sięganie po te republiki to prowokowanie Rosji. Już wielokrotnie Putin odgrażał się Ukrainie że albo dobre stosunki z nimi albo pogadają inaczej. Rosja na pewno będzie chciała mieć swoją stolicę i zarazem główny obszar zaludnienia 200 km od imperium do jakiego aspiruje UE.

    “Moskwa dawno już zrezygnowała z kolonialnych zapędów”. Żeby panować i wygrywać nie trzeba rozszerzać de facto granic. Rosja nie chce NATO przy swoich granicach, Gruzja byłaby przyczółkiem NATO przy Kaukazie. Wydaje się że nic nie osiągnęła w wojnie z Gruzją, ale tu jest błąd. Aby wejść do NATO jednymi z warunków jest brak sporów terytorialnych i odpowiedni poziom uzbrojenia. Gruzja już nie panuje nad 2 “swoimi” autonomiami, a jej sprzęt militarny w głównej mierze poszedł na żyletki.

    USA jako imperium też nie dąży do opanowania świata, można się zadowolić “menadżerstwem” i pilnowaniem aby nikt na świecie za dobrze się nie rozwijał. Można to robić przez sponsoring pewnych krajów które stanowią przeciwwagę dla sąsiadów, lub w kluczowych momentach rozbić kraj cofając go w rozwoju. USA wcale nie musi i nie chce wygrać na Bliskim Wschodzie ich zwycięstwem jest już ekonomiczny podbój Iraku i Afganistanu jak i skłócenie samych Arabów. Zagrożeniem dla USA tu były dążenia Talibów do utworzenia Kalifatu, zjednoczonego państwa wszystkich muzułmanów. Ślepota dzisiejszej administracji USA na europę wschodnią może być taka, że i Rosja idzie w górę ale UE może jej stawić opór. A w razie konfliktu USA dołączy się w odpowiednim momencie i znów zbierze laury.

    Światowe imperium USA polega na kontroli oceanów całego globu i mobilność armii, mogą prowadzić parę wojen jednocześnie w każdym zakątku świata. Chiny będą dążyć do zwiększenia swoich możliwości marynarki wojennej (miesiąc temu wypłynął pierwszy chiński lotniskowiec, wyremontowany poradziecki “Wariag” kupiony od … Ukrainy, podobno w ich stoczniach są budowane 2 inne). Indyjskie wojsko przewiduje wojnę z Chinami do 2017 roku. Przewidują szybki konwencjonalny atak uprzedzony terroryzmem informatycznym. Takie gdybanie…

    Ale jak dla mnie, to wciąganie posowieckich republik do “Europy” jest Casus Belli dla Rosji. Prawdopodobnie nie wojna z UE ale szybka impreza w tych republikach po której odechce się im aspiracji europejskich na długie lata…

    Już RP była kiedyś tak wielka że było bliżej od naszej wschodniej granicy do Moskwy niż z Poznania do Warszawy. Zdziwiłbym się jakby Rosja liczyła na szczerą przyjaźń UE przez następne 1000 lat i olewała wręcz imperialne zapędy Europy. Przy wielu wadach tego kraju raczej głupoty im wypomnieć nie można.