Duch pyszny poprzedza upadek

„Elity państwa posiadającego świetne tradycje wolnościowe, utworzonego przez akty trzech unii (w Krewie z 1385 r., w Horodle z 1413 r. i w Lublinie w 1569 r.) nie potrafiły zdobyć się na czwarte dzieło tej miary, a kiedy w końcu uznały jego potrzebę w 1658 r. (Hadziacz), różnorodny kulturowo, etnicznie i religijnie, ale jednolity politycznie naród Rzeczypospolitej, którego częścią jeszcze 26 lat wcześniej mienili się Zaporożcy, już nie istniał i nigdy nie zdołano go odbudować”.

Napisano już tysiące książek o idei i praktyce integracji europejskiej. Każdy kto miał styczność z polskim systemem edukacji w dekadzie, w której przystępowaliśmy do Unii Europejskiej na pewno nasłuchał się o historycznej wyjątkowości koncepcji Unii, o tradycji Karola Wielkiego, geniuszu „ojców założycieli” i temu podobnych rzeczach, podawanych oczywiście do wiadomości w tonie euroentuzjastycznym. Każdy kto od czasu do czasu odwiedzał księgarnie naukowe, nie mógł nie zwrócić uwagi na półki uginające się pod książkami o najrozmaitszych aspektach funkcjonowania UE. W tym klimacie, praca poświęcona nieudanym projektom integracyjnym w dziejach naszego kontynentu jest jak powiew świeżego powietrza w pomieszczeniu zatęchłym od koniunkturalizmu…

Dr Przemysław Żurawski vel Grajewski we wstępie do swojej najnowszej książki pt. Duch pyszny poprzedza upadek. Rozważania o naturze procesu rozpadu unii(Ośrodek Myśli Politycznej, Kraków 2012) przyznaje, że do jej napisania skłoniły go wyzwania współczesności: „czas podjąć badania nad procesem dezintegracji w dziejach naszej cywilizacji, choćby po to, by jej uniknąć, a jeśli okaże się nie do uniknięcia, by rozumnie minimalizować wynikające zeń straty”.

Omawiana praca składa się z sześciu szkiców. Pięć z nich poświęconych jest dziejom rozpadu tyluż dokładnie wielonarodowych i wielopodmiotowych wspólnot, które nie zdołały osiągnąć trwałego istnienia w historii. Szkic szósty poświęcony jest aktualnej sytuacji Unii Europejskiej.

W części pierwszej Autor analizuje proces powstania i rozkładu Unii Kalmarskiej(1397-1523) skupiającej w jeden organizm Danię, Norwegię i Szwecję – upadłą wskutek narastających dążeń hegemonistycznych Danii. Część druga nosi tytuł „Rok 1632 – jak nie powstała Rzeczpospolita Trojga Narodów” i dotyczy kluczowego zdaniem Autora momentu w historii Polski: odmowy przyjęcia do systemu federacyjnego Rzeczpospolitej reprezentacji Rusi-Ukrainy. Kolejny szkic traktuje o procesach, jakie doprowadziły do rozpadu pierwszego imperium brytyjskiegoi powstania USA. Dalej w książce znajdziemy streszczenie krótkich dziejów Zjednoczonego Królestwa Niderlandów(1815-1830), powołanego do życia decyzją mocarstw w celu zachowania równowagi sił na kontynencie, ale nie opartego o żadne trwałe podstawy wewnętrzne. Ostatni ze szkiców historycznych dotyczy Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców, którego losy już w okresie międzywojennym skompromitowały ideę jedności Słowian Południowych – głównie na skutek poważnych różnic w kulturze politycznej trzech nacji. Chorwaci i Słoweńcy przeszli w XIX w. przez szkołę „austro-węgierskiej” praworządności, Serbom natomiast bliższe były tradycje „turecko-moskiewskiej” tyranii.

Ostatni szkic, który jak wspomniano dotyczy współczesnej sytuacji w Unii Europejskiej, daje przekonujące dowody, że Unia permanentnie posuwa się w swojej degradacji, a powodem tego jest odejście od podstawowych wartości, które w przeszłości pozwoliły jej na odniesienie sukcesu. Miejsce szacunkudla podmiotowości każdego z narodów wchodzących w skład UE zajął arogancki dyktatnajsilniejszych państw (przede wszystkim Niemiec) i brukselskiej biurokracji wobec słabszych partnerów. Nową formę relacji w UE bardzo dobrze oddaje zaproponowany przez Autora podział na państwa typu „Robinsona Cruzoe” i państwa typu „Piętaszka”. Ci pierwsi jako „starsi” i „światlejsi” nadali sobie prawo do pouczania i rozkazywania tym drugim: „dzikim” i „leniwym” narodom. Tak zorganizowanej Unii trudno wróżyć powodzenie.

Dla miłośników Kresów najciekawszy będzie oczywiście szkic o idei „Rzeczpospolitej Trojga Narodów” z Rusią-Ukrainą jako członem równorzędnym Koronie i Litwie. Choć na tle bogatej literatury naukowej, jaką już Polsce mamy na temat dziejów Kozaczyzny tekst Żurawskiego vel Grajewskiego sam w sobie nie wnosi wiele nowego, to zestawienie roli Zaporoża w Rzeczpospolitej z dziejami w jakimś sensie analogicznych podmiotów w innych wspólnotach wielonarodowych pozwala wysunąć ciekawe (i smutne zarazem) wnioski na temat „natury procesu rozpadu unii”.

Przypomnijmy, że w 1632 roku rada kozacka pod przewodnictwem Iwana Kułahy Petrażyćkoho wysłała na sejm konwokacyjny swą delegację, której głównym postulatem było dopuszczenie przedstawicieli kozaczyzny zaporoskiej do procedury wyboru króla, a więc uznanie ich za pełnoprawnych członków Rzeczpospolitej. Nie było to roszczenie wygórowane, zważywszy na zasługi położone wcześniej przez Kozaków w wojnach z Turcją i Moskwą. Jednak Senat Rzeczpospolitej postanowił delegację Zaporożców zganić za to, że „zwali się członkami Rzeczpospolitej”, kpiąco dodając: „chyba takimi jak włosy i paznokcie dla ciała: wprawdzie są potrzebne, ale gdy zbytnio wyrosną, jedne ciążą na głowie, drugie przykro ranią, oboje trzeba częściej przycinać”. Tym samym –pisze dr Żurawski vel Grajewski – „elity państwa posiadającego świetne tradycje wolnościowe, utworzonego przez akty trzech unii (w Krewie z 1385 r., w Horodle z 1413 r. i w Lublinie w 1569 r.) nie potrafiły zdobyć się na czwarte dzieło tej miary, a kiedy w końcu uznały jego potrzebę w 1658 r. (Hadziacz), różnorodny kulturowo, etnicznie i religijnie, ale jednolity politycznie naród Rzeczypospolitej, którego częścią jeszcze 26 lat wcześniej mienili się Zaporożcy, już nie istniał i nigdy nie zdołano go odbudować. Z wymienionych unii polsko-litewskich najważniejsza dla naszych rozważań jest ta zawarta w Horodle. Tam bowiem dopuszczono do praw i przywilejów rycerstwa polskiego bojarów litewsko-ruskich Wielkiego Księstwa Litewskiego, a zatem i ruskie rody kniaziów i pomniejszych władyków ziem ukrainnych. W 1632 r. nie potrafiono tego uczynić choćby wobec starszyzny kozackiej…”.

Pycha wykształconej za panowania Zygmunta III Wazy oligarchii magnackiej przeszkodziła trwałej reformie systemu politycznego Rzeczpospolitej i walnie przyczyniła się do jej późniejszego upadku.

Każda paralela historyczna z natury rzeczy musi być nieco ułomna, ale opisany przez Żurawskiego vel Grajewskiego mechanizm psychologiczny „sprawdził się” w każdej epoce. Wyniosłość królów duńskich wobec prowincjonalnej wówczas Szwecji doprowadziła do rozpadu Unii Kalmarskiej. Zbytnia pewność siebie Brytyjczyków w stosunku do kolonii amerykańskich (taxation without representation) spowodowała rozpad ich pierwszego imperium. Buta Wilhelma Orańskiego w doniesieniu do Belgów zniszczyła Zjednoczone Królestwo Niderlandów, a szowinistyczne zapędy Serbów zaprzepaściły szansę na zjednoczenie Słowian Południowych. Na pytanie, czy podobny mechanizm działa dziś w Unii Europejskiej – każdy z czytelników może odpowiedzieć sobie sam.

Nie jest to jedyny z opisanych przez Autora mechanizmów rozpadu unii (kto ciekawy innych, powinien sięgnąć po książkę) – ale chyba najważniejszy. Zasadniczo zgadzając się z Żurawskim vel Grajewskim w ocenie „roku 1632”, nie sposób jednak nie zauważyć, że namysł nad losami Zaporoża w dziejach Rzeczypospolitej u znacznej części polskich elit intelektualnych wykształcił swoisty „kompleks Ukrainy” (i stanowiący jego drugie dno „kompleks wrogiej Rosji”). Podpowiada nam on, że tak jak Rzeczpospolita upadła wskutek odrzucenia aspiracji Kozaczyzny, tak dzisiejsza Polska nie osiągnie bezpieczeństwa od imperialnych dążeń Rosji bez trwałej współpracy z Kijowem. Oddając tej współpracy wszystko co należne, trzeba jednak powiedzieć, że polityka nie lubi aksjomatów i nie raz już przychodziło płacić nam wysoką cenę za zbyt małą asertywność w relacjach z niepodległą Ukrainą.

***

Jeśli historia ma być nauczycielką dla współczesnych, to pierwsza nauka jaką powinniśmy wynieść z dziejów dawnych, wielopodmiotowych wspólnot jest taka, że żaden projekt integracji czy choćby udanej współpracy międzynarodowej nie osiągnie trwałości bez równego szacunku dla wszystkich jej uczestników. Lekceważenie praw i roszczeń podmiotów słabszych jest pierwszym symptomem uwiądu organizacji politycznej. A koszty prymitywnej wyniosłości w pierwszej kolejności płaci ten, kto ją w sobie wykształca. W tym aspekcie stosunki międzynarodowe nie tak bardzo różnią się od stosunków międzyludzkich.

Tomasz Grabowski

Przemysław Żurawski vel Grajewski, Duch pyszny poprzedza upadek. Rozważania o naturze procesu rozpadu unii,Ośrodek Myśli Politycznej, Kraków 2012, 208 ss. + wkładki z mapami, cena: ok. 26 zł.

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz