“Niestety, często nowi księża nie znając i nie rozumiejąc miejscowych potrzeb, narzucają w Kościele język ukraiński czy białoruski kosztem języka polskiego, co wzbudza zrozumiałe emocje i oburzenie wśród parafian”. A jak wtedy kosciol katolicky odzyska wiernych spomiezy ukraincow i bialorusinow? Na terenach Bialorusi wielu bialorusinow zwlasza moich znajomych ida do kosciola po jezyk Bialoruski. W odroznenju od Ukariany tutaj duzo katolikow bialorusinow.
Potrzebny kompromis i pojdnanje jzykow zeby kozny czul sie jak w domu i zeby sie ludi jezykow jeden jednego nauczaly)
I naglownejesze jest stawic kres na sprzecznosciach, szukac caly czas wspolniego)
Pełna zgoda, ale dziś zwłaszcza w diecezjach na środkowej Ukrainie coraz trudniej o “kompromis i pojednanie języków”. Kościół powszechny znaczy dziś co raz częściej kościół ukraiński. Język polski wbrew życzeniu większości wiernych jest marginalizowany i rugowany z murów świątyń. Pisaliśmy o tym na przykładzie Połonnego, ale Połonne nie jest odosobnionym przypadkiem. To raczej wierzchołek góry lodowej.
Witam Pana P .Parnikoza Całkowicie się z Panem zgadzam pod jednym drobnym wyjątkiem ta wspólnota musi się wcześniej czy póżniej nazywać RZECZPOSPOLITA .Jak Pan wie Białoruś to wymysł stalina i trzeba go naprawić.Potrzebny kompromis i pojdnanje jzykow zeby kozny czul sie jak w domu i zeby sie ludi jezykow jeden jednego nauczaly)
I naglownejesze jest stawic kres na sprzecznosciach, szukac caly czas wspolniego) i tak było w II RZECZPOSPOLITEJ i tak kiedyś będzie.
Wy się sami nauczycie z czasem języka Polskiego… Przypomina się relacja kobiety z IIWŚ kiedy to we wrześniu zaopatrywała się w żywność od okolicznego Białorusina który ani jednego słowa po polsku nie umiał. Wybuchła wojna, przyszły chachłaki, mijają dni a Białorusina nie ma z żywnością. Pod koniec miesiąca przychodzi do niej z żywnością, handlują i mówi idealną polszczyzną. Ona w zdumieniu pyta się, jak to przecież nie znał Polskiego a on odpowiedział: “Wy Polacy próbowaliście mnie nauczyć j. polskiego przez 40 lat, sowieci nauczyli mnie polskiego w 2 tygodnie.” 🙂
A co do kościołów na Ukrainie to w TV było o takiej staruszce bez dłoni (nie pamiętam czy to wypadek, czy bolszewicy czy ukraińcy…). Całe życie służy i pomaga w parafii, i było coś że przychodzi nowy ksiądz i stara się wprowadzić język ukraiński do kościoła… 100% zrozumiałe oburzenie. Chyba w cerkwiach msze w IIRP nie były po Polsku…
“Niestety, często nowi księża nie znając i nie rozumiejąc miejscowych potrzeb, narzucają w Kościele język ukraiński czy białoruski kosztem języka polskiego, co wzbudza zrozumiałe emocje i oburzenie wśród parafian”. A jak wtedy kosciol katolicky odzyska wiernych spomiezy ukraincow i bialorusinow? Na terenach Bialorusi wielu bialorusinow zwlasza moich znajomych ida do kosciola po jezyk Bialoruski. W odroznenju od Ukariany tutaj duzo katolikow bialorusinow.
Potrzebny kompromis i pojdnanje jzykow zeby kozny czul sie jak w domu i zeby sie ludi jezykow jeden jednego nauczaly)
I naglownejesze jest stawic kres na sprzecznosciach, szukac caly czas wspolniego)
Pełna zgoda, ale dziś zwłaszcza w diecezjach na środkowej Ukrainie coraz trudniej o “kompromis i pojednanie języków”. Kościół powszechny znaczy dziś co raz częściej kościół ukraiński. Język polski wbrew życzeniu większości wiernych jest marginalizowany i rugowany z murów świątyń. Pisaliśmy o tym na przykładzie Połonnego, ale Połonne nie jest odosobnionym przypadkiem. To raczej wierzchołek góry lodowej.
Witam Pana P .Parnikoza Całkowicie się z Panem zgadzam pod jednym drobnym wyjątkiem ta wspólnota musi się wcześniej czy póżniej nazywać RZECZPOSPOLITA .Jak Pan wie Białoruś to wymysł stalina i trzeba go naprawić.Potrzebny kompromis i pojdnanje jzykow zeby kozny czul sie jak w domu i zeby sie ludi jezykow jeden jednego nauczaly)
I naglownejesze jest stawic kres na sprzecznosciach, szukac caly czas wspolniego) i tak było w II RZECZPOSPOLITEJ i tak kiedyś będzie.
Wy się sami nauczycie z czasem języka Polskiego… Przypomina się relacja kobiety z IIWŚ kiedy to we wrześniu zaopatrywała się w żywność od okolicznego Białorusina który ani jednego słowa po polsku nie umiał. Wybuchła wojna, przyszły chachłaki, mijają dni a Białorusina nie ma z żywnością. Pod koniec miesiąca przychodzi do niej z żywnością, handlują i mówi idealną polszczyzną. Ona w zdumieniu pyta się, jak to przecież nie znał Polskiego a on odpowiedział: “Wy Polacy próbowaliście mnie nauczyć j. polskiego przez 40 lat, sowieci nauczyli mnie polskiego w 2 tygodnie.” 🙂
A co do kościołów na Ukrainie to w TV było o takiej staruszce bez dłoni (nie pamiętam czy to wypadek, czy bolszewicy czy ukraińcy…). Całe życie służy i pomaga w parafii, i było coś że przychodzi nowy ksiądz i stara się wprowadzić język ukraiński do kościoła… 100% zrozumiałe oburzenie. Chyba w cerkwiach msze w IIRP nie były po Polsku…