Berlińskie wrota. Nowa Marchia w ogniu

Sensacyjne reportaże historyczne opisują wybrane epizody z historii Nowej Marchii, czyli wschodniej Brandenburgii, której ziemie po 1945 roku znalazły się w większości na terytorium Polski.

Nic tak nie wciąga, jak prawda. Tymi słowami można by podsumować książkę Leszka Adamczewskiego „Berlińskie wrota. Nowa Marchia w ogniu”. To kolejna praca, która wyszła spod pióra tego niezwykłego poznańskiego dziennikarza i pisarza. Leszek Adamczewski to urodzony w 1948 roku autor kilkunastu książek, głównie o tematyce II Wojny Światowej, ale nie można mu w żadnym razie zarzucić monotematyczności.

Sensacyjne reportaże historyczne opisują wybrane epizody z historii Nowej Marchii, czyli wschodniej Brandenburgii, której ziemie po 1945 roku znalazły się w większości na terytorium Polski. Były to główne szlaki komunikacyjne między Wschodem a Berlinem, tędy także w 1945 roku przeszła Armia Czerwona. To właśnie te ziemie były największym podziemnym skarbcem, w którym Niemcy gromadzili wszelkie dobra kultury. To tu wybudowali oni dwie ogromne fabryki zbrojeniowe, tutaj też Polacy rozebrali nowoczesne miasto, aby nasza Warszawa miała się z czego odbudować.

Pozycja zawiera historyczną genezę opisywanego rejonu, porównuje funkcje tutejszych miast gdy znajdowały się na terytorium Rzeszy przed wybuchem II wojny światowej z ich funkcjami już w granicach naszego państwa. Czytelnik wraz z autorem wędruje po podziemnych pruskich fortyfikacjach, które przybrały formę bastionu obronnego przeciw Armii Czerwonej. Nie staje się już tajemnicą to, jak dawny Sommerfeld stał się polskim Lubskiem, a Landsberg Gorzowem Wielkopolskim. Czytelnik znajdzie się także w znanym obozie dla wziętych do niewoli oficerów – oflag II. Dowie się, jak Niemcy budowali i „kim” budowali składy broni w taki sposób, że budynków nikt nie widział i nie rozpoznawał, choć mijał je pociągiem. Ale poza wyjaśnieniem okrutnych praktyk po obu stronach granicy (często opisywanych bez ogródek i raczej bez wielkiej zadumy i wzniosłości) autor otwiera nowe wątki i tematy i pozostawia czytelników oraz samego siebie z wieloma pytaniami.

Życie jest ciekawsze niż wszystkie fikcje razem wzięte, więc książkę można polecić z całego serca. Nie będzie zawiedzionych czytelników, może jedynie wstrząśnięci szczerością i gładkim tonem narracji. A propos, narrator pierwszoosobowy to idealny przewodnik po tej pozycji. Dzięki temu ma się poczucie, że to sam Adamczewski usiadł sobie z państwem gdzieś w zaciszu i opowiada to, co pamięta, lub to, co sam kiedyś usłyszał, co wprowadza osobistą atmosferę, przez co treść książki dociera do czytelnia z podwójną siłą. Kolejną zaletą książki są fotografie i to bardzo liczne, z dokładnymi podpisami. Lektura zostawia niezapomniane wrażenia.

Zuzanna Ilona Folaron

Leszek Adamczewski, Berlińskie Wrota. Nowa Marchia w Ogniu,Wydawnictwo „Replika”, Zakrzewo 2012, s. 342, c. 34,90 zł.

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz