Inflacja – końca nie widać. Galopujące podwyżki odbierają Polakom oszczędności

W drugiej połowie 2022 r. największą zmorą Polaków są rosnące ceny podstawowych dóbr. Dynamicznie drożejące żywność, energia i utrzymanie mieszkania sprawiają, że na koniec miesiąca w naszym portfelach zostają coraz mniejsze kwoty.

Za co płacimy najwięcej? Z czego wynika galopująca inflacja? Jak Polacy sobie z nią radzą? Odpowiedzi na te pytania poszukujemy w poniższym artykule.

Skąd ta inflacja

Jeszcze na początku 2020 r., a także przez kilkanaście lat wcześniej ekonomiści i politycy bardziej niż podwyżkami produktów i usług martwili się deflacją, czyli spadkami cen, który swoją drogą na dłuższą metę również jest szkodliwy dla gospodarki. Problem w tym, że wysoka inflacja ma jeszcze bardziej negatywny wpływ nie tylko na ekonomię, ale również na kwestie społeczne i kulturowe, a tym samym polityczne. Pytanie, z czego wynikają aktualne wzrosty cen, skoro mniej więcej od początku XXI wieku, czyli od ok. 20 lat, generalnie rosły one dość wolno?

Niejako prapoczątków inflacji można upatrywać w programach skupów aktywów prowadzonych przez banki centralne kluczowych z punktu globalnych finansów państw świata, jak FED w USA, BOJ w Japonii, BoE w Wielkiej Brytanii, EBC w Strefie Euro czy SNB w Szwajcarii. Upraszczając, działania banków centralnych poszczególnych krajów polegały na „drukowaniu pieniędzy”, czyli tworzeniu kolejnych zapisów dolarów na kontach bez pokrycia w towarach. W rezultacie pieniędzy na rynku robiło się więcej, mimo że towarów i produktów pozostawało tyle samo, co automatycznie przełożyło się na ich ceny, a raczej na osłabienie walut.

Za przyczynę inflacji należy uznać także liczne programy pomocowe wraz z przymusem zamknięcia wielu firm w związku z ogłoszeniem pandemii i wprowadzeniem w tym czasie restrykcji gospodarczych. W rezultacie doszło do licznych zakłóceń w handlu i produkcji, które musiały się odbić na wzroście cen. Tak samo zadziałał efekt odłożonego popytu – w trakcie pandemii społeczeństwa miały pieniądze, ale nie mogły ich wydać, bo w dużej mierze zamknięte były firmy usługowe. Popyt jednak nie zniknął, a tylko przesunął się na późniejszy okres, co spowodowało silny impuls inflacyjny.

Inflacja dotyka najbiedniejszych

Za kolejny czynnik powodujący wzrost cen należy uznać problemy na rynku energetycznym, wynikające m.in. z rezygnacji wielu krajów Europy z importu różnego rodzaju paliw pochodzących z Rosji, która jest jednym z największych eksporterów węglowodorów na świecie. W efekcie np. węgiel i gaz zdrożały na tyle, że niektóre gospodarstwa domowe muszą zaciągać pożyczki, np. na stronie https://sowafinansowa.pl/ranking-pozyczek-3000-zl/, aby móc sfinansować zakup opału.

Właśnie energia i paliwa, a także żywność oraz utrzymanie mieszkania to wydatki, które wzrosły w największym stopniu. Ponieważ są to dobra powszechne i używane przez większość społeczeństwa, praktycznie każdy z nas w mniejszym lub większym stopniu odczuwa otaczającą inflację. Przy czym osoby najbiedniejsze, które znaczną dużą część budżetu przeznaczają właśnie na podstawowe potrzeby jak żywność czy utrzymanie mieszkania, cierpią najbardziej. Część z nich znajduje się w krytycznej sytuacji i musi się ratować pożyczkami, aby opłacić rachunki czy nawet kupić jedzenie. W razie konieczności pożyczek warto szukać w serwisie https://sowafinansowa.pl/, w którym można znaleźć też liczne porady finansowe.

Artykuł sponsorowany

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz