Obraz Najświętszej Marji Panny Ostrobramskiej w Wilnie

„Kwartalnik Litewski”, R. 1: 1910, t. 1, s. 19-33.

Czem dla Polski całej Częstochowa, – tem dla Litwy była i jest Ostra brama z jej obrazem cudownym, słusznie uważanym, jako „Palladium Litwy”, który to obraz od trzech prawie wieków stoi ni straży grodu Giedyminowego. Kil­kanaście pokoleń, czy to w bolesnej, czy w radosnej chwili śpieszyły do stóp Panny Najświętszej, „co w Ostrej świeci bramie” i tu składały dziękczynienia, błagały o zmiłowanie, albo prosiły o… moc wytrwania.

Żaden inny obraz na Litwie nie jest tak powszechnie czczony, jak Ostrobramski. Zdobi on ściany kościołów, pa­łaców, dworków i chat wieśniaczych. Niema w tem nic dziwnego, bo obraz ten Najświętszej Panny przez lat trzy­sta był świadkiem losów starego grodu Giedyminowego, patrzał z wysokości bramy na klęski, krew i łzy jego dzieci. To też zacisnęły się węzły łączące miasto i kraj cały z Ostrą bramą. Świadczą o tem ofiary i wota, zdobiące obraz i oł­tarz. Oprócz bowiem wypisanych na srebrnych i złotych blachach, próśb skarg i podziękowań, oprócz srebrnych rąk, nóg, serc, zawieszano nieraz, co kto miał najdroższego: Rycerze – miecze i zdobycze wojenne, wodzowie – buławy i ordery, zamożne panie i dziewice – klejnoty ulubione, a uboga sierota – jedyny skarb, jaki posiadała, srebrny,

[s. 20]

lub mosiężny pierścionek, albo medalik. Korzyli się przed cudownym obrazem wciągu trzech wieków królowie i dumni magnaci, błagali o pomoc hetmani, udając się na wyprawy wojenne, opiewali Najświętszą Pannę najwięksi nasi wieszcze i układali na jej cześć hymny najsławniejsi muzycy, a lud nasz z tysiącznych piersi śpiewał: „Pod Twoją obronę
uciekamy się”.

Od rana do późnej nocy można widzieć kornie pochylone, klęczące na ulicy przed kaplicą postacie, z oczami ku obrazowi wzniesionemi, a przepiękna, łagodnym smu­tkiem, znaczona twarz N. Panny zdaje się z pod wzorzystej zasłony uśmiechać i pocieszać. Setki tysięcy pielgrzymów z różnych kraju zakątków rok rocznie dążą do Wilna, aby uderzyć czołem przed S. Panienką na Ostrej bramie.

Trudno nawet wyobrazić, co by lud nasz począł, gdyby mu ten skarb zabrano. Przecież potęga szwedzka w XVII Wieku, przez którą nic się w kraju nie ostało, rozbiła się

0 mury małej i słabej twierdzy Częstochowy dla tego tylko, że targnęła się na święty skarb narodowy i to właśnie na­ród z odrętwienia zbudziło.

A jednak są ludzie, którzy chcieli by nam obraz Ń. Panny Ostrobramskiej odebrać i dlatego kłamliwie utrzymują, ja­koby obraz należał dawniej do cerkwi prawosławnej i że katolicy podstępem przywłaszczyli go sobie i nieprawnie nim władają[i]).

Ile fałszu i złej woli zawierają te twierdzenia, posta­ramy się niebawem dowieść, dla tego jednak trzeba choć w krótkich słowach przypomnieć historję Ostrej bramy i cudownego obrazu.

Do końca XV wieku Wilno było tylko częściowo opa­sane parkanem drewnianym, wałem ziemnym, lub rowem i w razie najścia nieprzyjaciela stało bezbronne. Gdy pod

[s. 21]

koniec panowania Aleksandra Jagiellończyka hordy tatarskie pustoszyły Ruś i Litwę, a zagony ich posunęły się aż pod Mińsk i Słuck, Wilnu zaczęło grozić poważne niebezpieczeń­stwo. Wtedy na przedstawienie Wojciecha Tabora, biskupa wileńskiego, Mikołaja Radziwiłła, wojewody wileńskiego, i Mikołaja Otoczenki, wójta wileńskiego, król wydał rozkaz opasania miasta murem. D. 28 kwietnia 1498 roku przy­stąpiono do dzieła. Biskup Tabor w uroczystej procesji, w której wzięli udział: król, duchowieństwo katolickie, ry­cerstwo i wszystkie stany, obszedł miasto, zatrzymując się w miejscach, przeznaczonych na bramy, których miało być pięć i tu się modlił i święcił kamienie węgielne. Najwięk­sza uroczystość odbyła się na tak zw. Ostrym końcu mia­sta, gdzie miała stanąć brama Krewska, albo Miednicka, później Ostrą przezwana (Porta acialis). Do dołu na funda­menta wykopanego spuszczono ogromny kamień węgielny, w którym w wydrążeniu umieszczono relikwie świętych, monety i blachę srebrną ze stosownym napisem. Przy umyślnie. urządzonym ołtarzy biskup odprawił nabożeństwo. Szybko wznosiły się mury obronne, przy których praco­wało przeszło 400 robotników pod kierunkiem budowniczego Jana Skołdy. Biskup sam doglądał roboty. D. 2 paździer­nika 1503 r. mury i fosy okólne były gotowe i biskup uro­czyście poświęcił cały obwód miasta i bramy z basztami pod wezwaniem Aniołów Stróżów.

Na bramach obyczajem przyjętym w miastach średnio­wiecznych, jak np. w Krakowie i w Pradze czeskiej, umie­szczono obrazy święte. Na bramie Trockiej był obraz Matki Boskiej, przeniesiony na początku XIX wieku do kaplicy zakładu Dzieciątka Jezus. Bramę Miednicka, czyli Ostrą również ozdobił obraz Najświętszej Panny. Prawdopodobnie nie był to ten sam obraz, który dziś słynąc cudami w oł­tarzu kaplicy Ostrobramskiej się znajduje, ponieważ dzi­siejszy obraz niewątpliwie ma pochodzenie późniejsze. Na bramie pierwotnie znajdował się inny obraz i dopiero, gdy deszcz, śnieg, a może i ogień go zniszczyły, zastąpiono go

[s. 22]

dzisiejszym obrazem, wzorowanym na dawnym. Bądź jak bądź, Karmelici Bosi w roku 1626 już go zastali na tern , samem, co dzisiaj miejscu, we framudze, nieco do muru wpuszczonym”.

Brama Miednicka, jedyna, jaka z pięciu dawnych bram pozostała do naszych czasów, została przerobiona i podwyż­szona w r. 1508 przez Zygmunta I, który ją sztukateryami ozdobił. Jako pamiątka tego, na bramie od strony mostu kolejowego pod gzymsem znajduje się mała główka Zygmunta w czepcu.

Obraz Matki Boskiej zawieszony na bramie Międnickiej niczem się od obrazów na innych bramach nie wyróżniał i żadnej czci szczególnej nie odbierał. Do tego stopnia mało go szanowany, że oprócz okienicy drewnianej, którą obraz zakrywano, nic go przed deszczem i śniegiem nie zabezpie­czało. Przed obrazem była mała drewniana galeryjka, na którą się wchodziło z boku po ważkich schodkach przy ścianie bramy. Z czasem, gdy obraz dzięki wpływom atmo­sferycznym uległ zniszczeniu, Magistrat miasta Wilna w dru­giej połowie XVI w. obstalował u jakiegoś mieszkającego w Wilnie artysty malarza, dwa jednakowych rozmiarów obrazy, mianowicie dzisiejszy obraz Matki Boskiej i drugi Pana Jezusa „Salvator Mundi”. Te to nowe obrazy zawieszono z obu stron Ostrej Bramy we framugach; obraz Najśw. Panny od strony miasta, czyli północnej, zaś P. Jezusa od strony południowej, gdzie dotąd można widzieć w ścianie poniżej strzelnic pustą framugę, w której ten obraz dawniej się znajdował.

Gdy w roku 1626 stanął przy bramie klasztor Karme­litów Bosych, oni pierwsi zwrócili uwagę na obraz, poznali się na jego piękności i zaczęli zachęcać lud katolicki do oka­zywania mu czci należnej, oraz zbierać składki na przy­zwoite jego opatrzenie i wzniesienie kaplicy. W roku 1654 Karmelici uzyskali od miasta pozwolenie na objęcie obrazu w swe posiadanie. Niebawem zdjęli oni z bramy oba obrazy, z których obraz Matki Boskiej umieścili w kościele w kaplicy

[s. 23]

z prawej strony, zaś obraz Pana Jezusa w klasztorze, .gdzie się znajdował aż do kasaty zakonu, poczem przenie­siono go do katedry i umieszczono w bocznym przedsionku nade drzwiami, gdzie dotąd można go oglądać. W roku 1654 Ojciec Laurenty sprawił ze składek na obraz Najśw. Panny bardzo piękną i kosztowną sukienkę[ii][1]).

Uzbierawszy potrzebną sumę, Karmelici pogłębili bramę przez przybudówkę od strony miasta i na tej posadzie wy­stawili drewnianą, ale gustowną kaplicę, w ten sposób, że framuga na murze znalazła się nad ołtarzem. W roku 1671 biskup Aleksander Sapieha w asystencyi kapituły, senatorów, trybunału, Magistratu i wszystkich stanów, z wielką uroczystością przeniósł obraz z kościoła do nowej kaplicy Ponieważ obraz Matki Boskiej zasłynął w tym czasie cudami, przeto zaczęto przed nim śpiewać litanje i posypały się hojne ofiary.

D. 18 maja 3706 roku wszczął się w Wilnie straszny pożar. Już płonęły zabudowania klasztorne i kaplicy Ostro­bramskiej groziło poważne niebezpieczeństwo. Wtedy dwaj zakonnicy z narażeniem własnego życia wynieśli obraz Matki Boskiej do kościoła, a wnet i ogień zaczął słabnąć i kaplica ocalała. Za to spłonęła ona w pożarze d. 26 maja 1715 roku, ale obraz udało się przed tern jeszcze wynieść do kościoła św. Teresy, w którym przechowywał się pra­wie 20 lat, aż do wybudowania nowej dzisiejszej murowa­nej kaplicy, do której obraz znowu uroczyście przeniesiono i w ołtarzu na dawnem miejscu we framudze umieszczono. Odtąd nie był on już ztąd ruszany, a cześć mu oddawana rosła i stawała się coraz bardziej powszchną. W roku 1778 papież Klemens XIV nadał kaplicy Ostrobramskiej tytuł pu­blicznej i przez bullę „cum sicut accepimus” ustanowił bractwo opieki Najśw. Panny Marji, zaś jego następca Pius VI ołtarz tej kaplicy uprzywilejowanym uczynił[iii]).

[s. 24]

Poznawszy w tym krótkim zarysie historję Ostrej Bramy, możemy sprostować rozmaite błędne, a czejato z nieczystego źródła płynąco dowodzenia i na niczem nieoparte oraz nie­zgodne z rzeczywistością i logiką wymysły o bizantyjskiem pochodzeniu obrazu Matki Boskiej Ostrobramskiej.

Jedynem wiarogodnem źródłem, z którego można czer­pać wiadomości o obrazie, jest dziełko ks. Hilaryona od św. Grzegorza, Karmelity Bosego, wydane w r. 1761 pod ty­tułem: «Relacya o cudownym obrazie Najświętszej Maryi Panny, który w Wilnie na Ostrej Bramie przy kościele WW. 00. Bosych zakonu Braci N. M. P. z góry Karmelu pierwszey obserwancyi w onychże posessyi od lat 93 będący nieustannie słynie cudami. Z historyi zakonnych konwentu wileńskiego tychże WW. 00. Karmelitów Bosych zebrane»…

Dziełko to jest zupełnie wyczerpane i niedostępne, ale w r. 1823 staraniem ks. Hilarjona od św. Rajmunda Kar­melity Bosego książeczka ta została bez zmiany przedru­kowana.

Tymczasem niejaki, nikomu nieznany ks. Danjel Łodziata, kanonik wendeński w Inflantach z drugiej połowy XVII w. pozostawił rękopis, pisany różnemi czasy od r. 1649 do r. 1669, coś w rodzaju dawnych «Silva rerum». Znajdowały się w nim obok notatek kościelnych i gospodarskich, ro­zmaite zasłyszane i wyczytane opowiadania i szczegóły z mitologji litewskiej, astronomii, oraz nieco uwag treści historycznej. Z tego to rękopisu T. Narbutt przytacza taki ustęp[iv]):

„Wielki Książe Olgierd skarbami Chersonesu zbogacił swoje skarbnice. Sukcesorowie jego większą część ozdób cerkiewnych rozdali cerkwiom miasta wileńskiego. Ex quo­rum nurnero vera Effigies Sanct. Virginis Mariae in statura qua si stet in facie nuncii Dei Archangeli Gabrieli vidimus

[s. 25]

nunc gratiis plenae in capella Pp. Karmelit. supra portam urbis orientalem, vulgar. Ostra ut docum. patet ex notis script, dicti conventi. An. D. 1653 Ad M. D. G.” Toż w tłumaczeniu:.. „z liczby których prawdziwy obraz Najśw. Panny Maryi w postawie, jak gdyby stała przed obliczem posłańca Bożego Archanioła Gabrjela widzimy obecnie łask pełną w kaplicy OO. Karmelitów nad bramą wschodnią mia­sta pospolicie zwaną Ostrą, jak to widać z piśmiennych notat rzeczonego konwentu. R. P. 1653″.

Zdawało by się, iż nie można brać na serjo pisaniny jakiegoś nikomu nieznanego księdza prowincjonalnego, który historją nigdy się nie zajmował i zapisywał bezkrytycznie rozmaite zasłyszane legendy i baśnie. A jednak ze słów tego właśnie Łodziaty Naruszewicz w swojej Tauryce[v]) powtórzył wiadomość o wyprawie Olgierda do Chersonesu, zaś historyk rosyjski Karamzin bezkrytycznie opierając się na Naruszewiczu i niczem swych dowodzeń nie popierając, pisał, że Olgierd w r. 1863 spustoszył Chersones, pozabijał większość jego mieszkańców, zabrał bogactwa cerkiewne i zamiast starego grodu zostawił tylko gruzy[vi]).

W czasach popowstaniowych opierając się na tych ba­łamutnych źródłach i dodając mnóstwo wymysłów i nacią-gań, zaczęli pisać po rosyjsku o cudownym obrazie Najśw. Panny Ostrobramskiej: Generał Tyrtow[vii]), Murawjew[viii]), duchowny Sokołów[ix]), oraz księża renegaci Kozłowski[x]) i Sobolewski[xi]).

Ci to quasi historycy coute que coute usiłowali wmówić

[s. 26]

swym czytelnikom, że Olgierd, zrabowawszy cerkwie w Chersonesie i zabrawszy ztamtąd obraz Matki Boskiej,, darował go żonie swojej Juljannie, która go oddała mnichom russkim przy cerkwi św. Trójcy. Gdy oprowadzano miasto murem, mnisi ci zawiesili obraz Matki Boskiej na bramie Miednickiej. Karmelici Bosi zagarnęli obraz. Wynika ztąd, że katolicy nieprawnie władają obrazem, który należy się od nich odebrać i zwrócić prawosławnym.

Odpowiedź tym panom w swoim czasie dali: Helena. Bielińska (pseudonim[xii]) Ks. Wacław Kapucyn[xiii]) i Wisłouch[xiv]).

Przedewszystkiem należy rozstrzygnąć pytanie, czy istotnie obraz Najśw, Panny Ostrobramskiej był z Chersonesu przez Olgierda przywieziony i czy są tego jakie do­wody?

Ani Naruszewicz, ani Karmazin, ani też pp. Sokołowowie i K-o pisząc o wyprawach Olgierda na Krym i złupieniu cerkwi Chersonesu, żadnych, źródeł nie podają. Tylko Łodziata coś przebąknął o notatach konwentu Karmelitów, których to notat prawdopodobnie nigdy nie oglądał. Tym­czasem sumienny badacz ks. Hilaryon, który będąc Karme­litą i kronikarzem konwentu i mieszkając w klasztorze wi­leńskim, musiał dobrze znać jego archiwum, ani jednem słowem nie wspomina o przywiezieniu obrazu z Cherso­nesu. Przeciwnie, ks. Hilaryon wyraźnie pisze:

„Co do początków i dawności cudownego obrazu, zkąd by się wziął, żadnej znikąd pewnej wiadomości nie mamy”. O wyprawie Olgierda i zburzeniu Chersonesu niema żadnej wzmianki ani u Stryjkowskiego, ani u autora Gustyńskiego latopisa, zaś nowsze badania, zwłaszcza Antonowicza[xv]),

[s. 27]

Stadnickiego[xvi]) i Daszkiewicza.[xvii]), wykazały, że Olgierd nietylko nigdy Chersonesu nie burzył, ale nawet jego noga' w tym grodzie nie postała, to też rzecz oczywista, nie mógł on przywieść stamtąd do Wilna cudownego obrazu Matki Boskiej i złupionych skarbów cerkiewnych, które niby cerkwiom wileńskim porozdawał. Trudno przypuszczać, aby te cerkwie nie przechowały tak drogich pamiątek. Tymczasem próżno byśmy w nich takowych szukali, bo nie posiadają ani jednej. Nie wspominają również o zburzeniu Chersonesu ani Kraszewski, Baliński i Homolicki, ani historycy rosyjscy: Sołowjew, Bestużew-Riumin, Briancew i na­wet osławiony Iłowajski.

Trudno pogodzić opowiadanie Karamzina o zrabowaniu przez Olgierda w roku 1363 cerkwi Chersonesu z jego twierdzeniem, iż tenże Olgierd już przy zaślubieniu księ­żniczki Juljanny w r. 1340 przyjął chrzest według obrządku greckiego[xviii]), nie sposób bowiem przypuścić, aby książę chrześcijański burzył i rabował świątynie, należące do ob­rządku, który sam wyznawał.

Widzimy tedy, że zmyślona przez Łodziatę legenda o wyprawie Olgierda do Chersonesu i wywiezieniu ztamtąd cudownego obrazu ostrobramskiego nie wytrzymuje kry­tyki.

Ale idźmy dalej. Jeżeli nawet przypuszczać, że Olgierd istotnie złupił cerkwie Chersonesu, to niewątpliwie zabrał on z nich skarby, złoto, srebro i klejnoty, lub przedmioty, mające wysoką wartość i cenę. Wprost nieprawdopodobną jest rzeczą, aby książę wlókł ze sobą o tysiące wiorst po bezdrożach olbrzymi obraz, tak ciężki, że ledwo sześciu ludzi może go dźwignąć. Trzeba było, aby ten obraz miał niezwykłą cenę, lub też był cudownym i powszechnie czczonym.

[s. 28]

Że tak nie było stwierdzają to sami pp. Sokołów, Kozłowski i Sobolewski. Wiadomo przecie, jaką czcią by­wają otaczane w świecie chrześcijańskim obrazy cudami słynące, jak są starannie w świątyniach ochraniane. Dotąd w cerkwi św. Trójcy w Wilnie znajduje się obraz Matki Boskiej Odigitrii, przywieziony z Moskwy przez księżnę He­leną, żonę Aleksandra Jagiellończyka i przechowywany, jako skarb najdroższy. Jakież było postępowanie z obrazem ostrobramskim? Zamiast przechowania go w cerkwi, mnisi ruscy, według słów Sokołowa i jego kompilatorów, zawie­szają obraz na murze bramy, wystawiając na deszcz, wiatry i słońce, t. j. na pewne zniszczenie i do tego za­wieszają właśnie z tej strony bramy, która w razie napadu nieprzyjaciela jest wystawiona na pociski i strzały. Zaiste dziwne postępowanie z tak cennym skarbem, jakim, według słów Łodziaty, już wówczas był obraz Najśw. Panny Ostro­bramskiej.

Rzecz najzupełniej wyjaśnia ks. Hilaryon w swej Relacji, pisząc, że obraz zaczął słynąć cudami dopiero od roku 1663, zaś „przed fundacyą konwentu w r. 1626 ten święty obraz zupełnej czci i powinnego uszanowania nie miał, ale tylko pospolitym, oraz przyzwoitym Katolików sposobem był sza­nowany, jako i inne na jakiemkolwiek miejscu znajdujące się obrazy cudami nie słynące”[xix]).

Potwierdzenie tego znajdujemy u Kojałłowicza, który pisząc w roku 1650 w swych „Miscellanea” o wszystkich słynących łaskami obrazach Matki Boskiej na Litwie i w Wil­nie, wcale o obrazie ostrobramskim nie wspomina[xx]).

Nie pochodził tedy obraz z daru Olgierda i jego żony i niczem się nie wyróżniał od innych podobnych obrazów, zawieszonych na bramach wileńskich.

Również kłamliwem jest dowodzenie Sokołowa i jego

[s. 29]

epigonów, jakoby obraz miał należeć do mnichów prawo­sławnych cerkwi św. Trójcy. Ani Wojciech Kojałłowicz, ani Kraszewski, ani tak bezstronny i sumienny badacz, jak prof. Michał Homolicki nic o tern nie piszą. Nie wspomina o obrazie Matki Boskiej Ostrobramskiej i Ignacy Stebelski który zbadał gruntownie archiwa cerkiewne na Litwie i w roku 1781 napisał trzytomowe dzieło, w którem nie pominął ani jednego obrazu, należącego do cerkwi prawo­sławnych.

Gdyby obraz istotnie był prawosławny i należał do mnichów ruskich, biskup Tabor z pewnością by nie po­zwolił, aby go zawieszano na bramie przez niego poświę­conej i tern bardziej nie odprawiał by przed takim obrazem uroczystego nabożeństwa, tern więcej, że był to czas, kiedy, jak upewniają rosyjscy historycy, prawosławje było szcze­gólnie prześladowane na Litwie; Królowa Helena nie była koronowana dla tego, że nie chciała zmienić wyznania wschodniego na katolickie, a Aleksandrowi nie pozwolono urządzić w zamku kaplicy prawosławnej dla żony, która musiała chodzić na nabożeństwo do cerkwi zarzecznej.

Odpowiedź na pytanie, do kogo należał obraz Najświęt­szej Panny Ostrobramskiej, znajdujemy w Relacji ks. Hilarjona, który pisze:… „a lubo nie mieli (Karmelici) należy­tego sposobu ten to Karmelu zaszczyt, ozdobę, albo na ozdobniejszem lokować miejscu ile nie mając o nim od Miasta powierzonego starania, albo też same miejsce przyozdobić”.

Z tych słów tembardziej zasługujących na wiarę, że zostały napisane bez żadnej myśli ubocznej, wynika, że obraz Matki Boskiej na bramie Miednickiej, również jak na innych wcale nie należał do mnichów św. Trójcy, ale był własnością miasta. Ono to właśnie na prośbę Karmelitów Bosych poleciło im mieć staranie o tym obrazie, który w ten sposób przeszedł w ich faktyczne władanie.

Dla tej to przyczyny przed fundacją Karmelitów obraz nie miał należytego uszanowania, bo najeżał do miasta

[s. 30]

i nikt się o niego nie troszczył, czego by z pewnością nie było, gdyby obraz był tak sławnym darem Olgierda i na­leżał do mnichów russkich. Umieli by oni szanować tak cenną pamiątkę i nie oddali by jej na poniewierkę.

Pozostaje jeszcze do rozwiązania kwestja, z jakiej epoki pochodził cudowny obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej, kiedy i gdzie był malowany?

Ściśle naukową odpowiedź na to pytanie, opartą na znajomości historji sztuki i dokonanych sumiennych bada­niach, znajdujemy w rozprawce Heleny Bielińskiej[xxi]).

Jeżeli obraz został przywieziony w XIV wieku z cerkwi z Chersonesu, w takim razie powinien on posiadać cechy szkoły bizantyjskiej z tej epoki, ponieważ szkoła ta nie pozwalała malarzowi w niczem odstępować od ustalonych form pod względem sposobu malowania, materjału, farb, kompozycji, kroju i koloru szat, tła i t. d. Obrazy bizan­tyjskie Matki Boskiej, za nielicznemi wyjątkami, które są wszystkie znane, wyobrażają Najśw. Pannę zawsze z Dzie­ciątkiem Jezus na ręku w myśl tytułu Theotokos i Meter Theu. nadanego jej na początku V wieku na koncilium Efeskiem[xxii]).

Ubiór Matki Boskiej powinny stanowić suknia błękitna i zwierzchnia szata czerwona. Dokoła głowy umieszczano nimb złoty, w polu którego, albo na tle obrazu wypisywano niekiedy monogram Najśw. Panny MP. O. V. (Meter Theu[xxiii]) Nigdy w XIV wieku nie wyobrażano promieni, ani gwiazd dokoła głowy, nie malowano również korony. Tło obrazów bizantyjskich zwykle bywało złociste.

Malarze bizantyjscy używali dla obrazów najczęściej desek cyprysowych, które gruntowano gipsem, albo jakąś białą masą i niekiedy napuszczano klejem. Farb olejnych wcale nie znano, zaś malowano farbami klejowemi, białkowemi, lub woskowemi[xxiv]).

[s. 31]

Żadnej z tych cech, właściwych szkole bizantyjskiej, nie posiada obraz ostrobramski. Jest on malowany na de­skach dębowych, spojonych: długości ma 3 łokci i 7 cali, szerokości 2 łokci 17 cali. Rysunek dobry i znać w robocie rękę zdolnego i wprawnego artysty. Najśw. Panna jest wyobrażona bez Dzieciątka Jezus, do połowy postaci, dło­nie ma na krzyż na piersiach złożone. Głowa nieco na . prawo pochylona jest wielkich rozmiarów. Znać artysta malując obraz wiedział, że będzie on wysoko nad ulicą za­wieszony i liczył się z tern, oblicze Matki Boskiej pociągławe, ciemnawe, ma niewysłowiony wdzięk, słodycz, po­wagę i wyraz łagodnego smutku. Oczy nawpół powiekami przysłonięte zdają się przenikać do duszy patrzącego w nie. Ubiór składa się z granatowej chusty, okrywającej głowę i ramiona i mającej żółtą obwódkę i podszewkę zieloną. Szyję osłania biała chusta. Suknia brunatno-ponsowa o rę­kawach obszytych białym rąbkiem. W około głowy są namalowane złotem malarskiem promienie, a między niemi gwiazdy. Tło koloru brunatnego. Żadnych napisów na obra­zie niema.

Artysta kładł farby wprost na drzewo bez gruntu, albo na bardzo lekkiej i cienko zagruntowanej powłoce, tak że w niektórych miejscach z pod farby przegląda drzewo, szczególnie w cieniach, gdzie użyto farb przezroczystych, (do końca XIV wieku używano tak w świetle, jak również w cieniach farb wyłącznie kryjących). Obraz był malowany farbami olejnemi t. zw. ziemnemi (terrae). Niektóre z nich, jak np. Terra de Sienna palona. Minja czerwona, błękit berliński (berliner blau) były nieznane do początku XV wieku[xxv]).

Obecnie obraz jest cały okryty szatą metaliczną gdań­skiej roboty, kutą w kwiaty wypukłe i złoconą, tak, że wi­doczne są tylko oblicze i ręce Najśw. Panny. Konak jest zrobiony z pięknych pereł i djamentów. W około głowy

[s. 32]

złocona gloria z promieniami i gwiazdami. Dwie korony są ozdobione rozetami z drogich kamieni. Korony te oznaczają, że Najśw. Panna jest królową Niebios i królową Polski. Mnóstwo najróżnorodniejszych wotów przykrywa tło obrazu, jego ramy, kolumny i pilastry. ołtarzowe. Wizyta z foku 1820[xxvi]) wymienia 487 złotych, srebrnych i ozdobionych drogiemi kamieniami wotów. Obraz zwykle bywa zasłonięty kosztownemi firankami.

Widzimy tedy, że obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej nie tylko nie ma nic wspólnego z obrazami szkoły bizan­tyjskiej, ale nosi wyraźne cechy szkoły włoskiej XVI wieku. Dopiero bracia Hektor i Jan Van Eykowie w drugiej ćwierci XV stuleciu wynaleźli sposób malowania farbami olejnemi, ale w Polsce aż do połowy XVI wieku używano jeszcze dawnego sposobu al tempore (klejowe). Jeszcze za czasów Rafaela (1483—1520) malowano na deskach gipsem zagruntowanych. Obraz tedy ostrobramski ma pochodzenie później­sze i nosi cechy epoki porafaelowskiej. Zgodził się z tern i zjazd archeologiczny[xxvii]).

Jeżeli tak jest, to oczywiście na bramie Miednickiej po jej wzniesieniu znajdował się pierwotnie inny obraz Matki Boskiej i dopiero w drugiej połowie XVI stulecia Magistrat wileński umieścił obraz dzisiejszy. Magistrat obstalował u jakiegoś, mieszkającego w Wilnie artysty malarza (być może zakonnika) dwa obrazy, mianowicie dzisiejszy obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej i drugi Pana Jezusa Salvator Mundi. Artysta zostający pod widocznym wpływem arcy­dzieł religijnych sztuki włoskiej znakomicie się z zadania wywiązał. Malował on oba obrazy jednocześnie, na jedna­kowych deskach dębowych tych samych rozmiarów i uży­wał jednakowych farb olejnych. Łatwe to do sprawdzenia, ponieważ obraz Pana Jezusa bez szaty metalicznej, doskonale zachowany dotąd się znajduje w przedsionku bocznym katedry wileńskiej nade drzwiami wprost wejścia. Te nowe

[s. 33]

obrazy zostały umieszczone we framugach z obu stron Ostrej bramy. Obraz Matki Boskiej zawieszono od strony miasta; zaś P. Jezusa od strony południowej. Dotąd istnieje w tern miejscu pusta framuga, w której niegdyś ten obraz się znajdował.

Streszczając to wszystko, cośmy dosyć rozwlekle wy­łożyć musieli, widzimy, że:

1. Olgierd Chersonesu nie zdobywał, bo nigdy tani nie był.

2. Obrazu Matki Boskiej Ostrobramskiej Olgierd z Kry­mu do Wilna nie przywoził, ponieważ za jego cza­sów obraz ten jeszcze nie istniał.

8. Obraz Najśw. Panny Ostrobramskiej do r. 1626 ni-czem się od obrazów na innych bramach miejskich umieszczonych nie wyróżniał i dopiero Karmelici Bosi zaczęli otaczać go czcią szczególną.

4. Obraz nigdy do mnichów prawosławnych nie nale­żał, ale był własnością Miasta, które oddało go w opiekę Karmelitom Bosym.

5. Obraz nie jest bizantyjskim i był malowany w dru­giej połowie XVI wieku sposobem szkoły włoskiej, zatem nie jest tym, który pierwotnie na bramie Mię­ci nickiej był zawieszony.

6. Obraz jest katolicki, był przez katolika malowany i zawsze do katolików należał.

Dr. Władysław Zahorski

współpracownik Komisji, historji, sztuki i bibliogra­ficzne] Akademii Umiejętności w Krakowie.



[i]Na zjeździe bractw prawosławnych w Wilnie, w sierpniu w 1909 roku, rozpra­wiano i o Ostrej Bramie, a sławetny Gustaw Szmidt wolał wtedy, iż Jest to hańba, że obrazy prawosławne, częstochowski i ostrobramski dotąd znajdują się w rekach kato­lików.

[i]Na zjeździe bractw prawosławnych w Wilnie, w sierpniu w 1909 roku, rozpra­wiano i o Ostrej Bramie, a sławetny Gustaw Szmidt wolał wtedy, iż Jest to hańba, że obrazy prawosławne, częstochowski i ostrobramski dotąd znajdują się w rekach kato­lików.

[ii]Kronika klasztoru Karmelitanek Bosych w Wilnie. Kraków, 1900. str. 62.

[iii]Archiwum Konsystorza Wileńskiego. Sala 3. Szafa 1. T. 41—Ms 3390. Wizyta z r. 1813.

[iv]Narbutt. Dzieje Nar. Lit. T. V. str. 137. odsyłacz 1. O samym rękopisie Ło-4ziaty ob. u Narbutta T. 1. str. 231.

[v]Naruszewicz. „Tauryka” Warszawa. 1787. str. 84.

[vi]Karamzin. Istorja Gosudarstwa Rossijskaho Wyd. 1817 r. T. V. str. 17

[vii]Tyrtow. Artykuły w „Wileńskim Wiestniku” za 1892, 1893 r.

[viii]Vilna russe. Par l’auteur du pèlerinage aux lieux—saints de la Russie. Vilna. 1865. str. 39.

[ix]Ostroworotnajz, iJi Ostrobramskaja czudotwornajà ikona Bogorodley w gorodie Wilnie. Wilno. wyd. 2. 1890.

[x]Istorja ikony Ostrobramskoj Bogorodicy. Moskwa. 1874.

[xi]Sobolewskij (rimsko-katoliczeskij świaszczennik). Skazanje ob Ostrobramskoj ikonie Bożjej Materi w Wilnie. Wilno. 1900.

[xii]Kilka słów o obrazie i kaplicy Najśw. Panny Ostrobramskiej. Kraków 1892.

[xiii]O cudown. obrazis N. Panny Ostrobram. w Wilnie. Kraków. 1897.

[xiv]Hilaryon i Łodziata, w ks. zbiorowej: „Z ziemi pagórków leśnych, z ziemi Jąk zielonych”. Warszawa. 1898.

[xv]Oczerk. historji Wlel. Kniażestwa Litowsk. do połowiny XV stoletja. Kijew 1878. wyp. I. oraz Monografja po zapadnoj i jugozapadnoj Rossii. Kijew. T. I. str 126 i 127.

[xvi]Stadnicki. Olgierd i Kiejstut, synowie Giedymina. Lwów 1870.

[xvii]Daszkiewicz. Zamietki po istorii litowsko-ruskaho gosudarstwa. Kijew. 1885, str. 39-89.

[xviii]Karamzin. 1. c. T. IV. przyp. 351.

[xix]Relacja.. str. 3.

[xx]Miscellanea rerum ad statum ecclesiasticum in Magno Lituania Ducatu pertinentia word Imagines. W wileńskie} bibliotece publicznej.

[xxi]H. Bielińska. L. c. str. 5 I następne.

[xxii]Ks. Brykczyński. Podręcznik Ikonografji chrzęść. Warsz. 1894. str. 74.

[xxiii]Łepkowski, Ikonografia, Warszawa 1857, str. 12.

[xxiv]Springer. HIstorja Sztuki. Warsz. 1904. T. III. Brykczyński 1. c. str. 7.

[xxv]Bieliński. L. c. str. 8. Ks. Wacław Kapucyn, l. c. str. 14.

[xxvi]Archiwum Konsystorza wileńsk- T. No 56. 4212.

[xxvii]Trudy IX archeologiczeskaho sjezda. T. 11. str. 213—214.

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz