Znam to miasteczko. Byłam tam ostatni raz w 2004 roku na grobach moich dziadków, po 27. letniej nieobecności. W Horodyszczu urodził się, przed II wojną światową, mój ojciec, który musiał swoje rodzinne strony opuścić. Horodyszcze odwiedzaliśmy kilkakrotnie od 1961 roku, do 1977. Kiedy reaktywowano kościół katolicki, w przywracaniu stanu funkcjonowania brali czynny udział moi rodzice, już nieżyjący. Oni to przywozili z Polski do Horodyszcza nakrycia liturgiczne, ornaty, obrusy et cetera. Syn mój, w czasie pobytu z dziadkami w Horodyszczu, uczył małych chłopców, sam był chłopcem, ministrantury. W Horodyszczu miałam wiele koleżanek i kolegów, i pozostawiłam tam miłe wspomnienia z wakacji.
Znam to miasteczko. Byłam tam ostatni raz w 2004 roku na grobach moich dziadków, po 27. letniej nieobecności. W Horodyszczu urodził się, przed II wojną światową, mój ojciec, który musiał swoje rodzinne strony opuścić. Horodyszcze odwiedzaliśmy kilkakrotnie od 1961 roku, do 1977. Kiedy reaktywowano kościół katolicki, w przywracaniu stanu funkcjonowania brali czynny udział moi rodzice, już nieżyjący. Oni to przywozili z Polski do Horodyszcza nakrycia liturgiczne, ornaty, obrusy et cetera. Syn mój, w czasie pobytu z dziadkami w Horodyszczu, uczył małych chłopców, sam był chłopcem, ministrantury. W Horodyszczu miałam wiele koleżanek i kolegów, i pozostawiłam tam miłe wspomnienia z wakacji.