Już po kapitulacji Warszawy Niemcy rozpoczęli systematyczne rozstrzeliwania w ogrodach sejmowych przy ulicy Wiejskiej. Według powojennych ustaleń w latach 1939–1943 zamordowano tam około tysiąca osób, głównie przedstawicieli warszawskiej inteligencji.
1 października 1939 roku, po wejściu do Warszawy wojsk niemieckich, wraz z Wehrmachtem wkroczyła także specjalna grupa policji bezpieczeństwa Einsatzgruppe IV dowodzona przez SS-Brigadeführera Lothara Beutela. Od pierwszych dni rozpoczęto masowe aresztowania, rewizje i obławy, a w mieście pojawiły się obwieszczenia z wyrokami sądów doraźnych, skazującymi Polaków na śmierć m.in. za posiadanie broni czy domniemany sabotaż.
Egzekucje odbywały się już w październiku i listopadzie 1939 roku. Początkowo Niemcy przeprowadzali jawne rozstrzeliwania, których celem było zarówno eliminowanie przedstawicieli polskiej inteligencji, jak i zastraszenie mieszkańców stolicy. Szybko jednak poszukano miejsc, gdzie można było mordować w tajemnicy. Wybrano ogrody sejmowe przy ulicy Wiejskiej. Informacje o egzekucjach docierały do warszawiaków i stawały się powszechnie znane. Już w 1939 roku wiadomości te trafiły także do rządu RP na emigracji we Francji dzięki relacjom świadków, którzy przedostali się z kraju.
Zobacz też: 630 ton bomb spadło na Warszawę
Pełniejsze dane ujawniono dopiero po zakończeniu wojny. Śledztwo prowadzone przez Główną Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich wykazało, że na terenie sejmu stacjonował 301. batalion Schutzpolizei. Zatrzymanych podczas łapanek osadzano w budynkach sejmowych, gdzie przetrzymywano ich bez jedzenia i wody. Następnie część więźniów przekazywano gestapo przy Alei Szucha, a wielu rozstrzeliwano w ogrodach sejmowych.
Według relacji świadka Czesława Rychlika, pracownika sejmu, do miejsca egzekucji codziennie przywożono 20–30 osób, które mordowano nad ranem lub w ciągu dnia. Ciała ofiar grzebali Żydzi zmuszani do pracy przy kopaniu grobów. Jeden z nich, Marek Gitter, opisywał egzekucję harcerzy w grudniu 1939 roku, kiedy po wykopaniu grobu natychmiast rozstrzelano ośmiu młodych ludzi.
Szacuje się, że do 1943 roku w ogrodach sejmowych zabito około tysiąca osób, w tym Rozalię Rychlik – żonę świadka zeznań. Część zwłok wywieziono, a tylko nieliczne ekshumowano po wojnie.
Odpowiedzialność za zbrodnie przypisano m.in. gubernatorowi Ludwikowi Fischerowi oraz szefowi warszawskiego gestapo Josefowi Meisingerowi, uznając je za element tzw. Akcji AB, czyli planowej eksterminacji polskiej inteligencji.
Kresy.pl/IPN











