Kropimojza 28 XI 1621

Korzystając z zaangażowania wojsk Rzeczypospolitej w odpieraniu inwazji Imperium Osmańskiego, król Szwecji Gustaw Adolf zaatakował z północy. Jego celem była polsko-litewska prowincja Inflanty, wraz z jej głównym ośrodkiem handlowym Rygą.

Ogołocone z wojsk Inflanty stały się łatwym łupem. Po kilkutygodniowym oblężeniu, Ryga skapitulowała 25 września 1621 roku. Wkrótce po niej bez walki poddała się stolica Kurlandii Mitawa. Teraz celem Gustawa Adolfa stały się Kokenhauzen i Dyneburg. Tym razem Litwini skutecznie pokrzyżowali szwedzkie plany, rozbijając Szwedów nad jeziorem Kropimojza, kilkanaście kilometrów od Kokenhauzen.

Zwycięska dla Litwinów bitwa była, jak dotąd, traktowana w opracowaniach po macoszemu. Przesądzało o tym tak ubóstwo źródeł na jej temat, jak i jej niewielka skala. Niedawno jednak światło dzienne ujrzała książka, która zawiera niepublikowane dotąd źródła do dziejów tego starcia. Dzięki relacjom uczestników tej bitwy (dowodzącego Litwinami Aleksandra Korwina Gosiewskiego i towarzysza jego chorągwi husarskiej Jana Kunowskiego) możemy w szczegółach prześledzić przebieg walki między elitą jazdy litewskiej (husarią) a elitą jazdy szwedzkiej (kirasjerzy króla Gustawa Adolfa).

Ogólna dysproporcja sił kształtowała się na poziomie 1,5 do 1 na korzyść Szwedów. Niepełne dane o stanach rzeczywistych jednostek (patrz wyliczenie poniżej) pozwala sądzić, że rzeczywista liczebność armii szwedzkiej wynosić mogła około 850 żołnierzy. Ogólne dowództwo nad nią sprawował Samuel Cockburn (Cobron). W skład jego wojsk wchodziły następujące jednostki:

  • Kompania kiryśników króla Gustawa Adolfa (była to gwardia królewska, zwana Livfanan). Osiem dni przed bitwą, 20 października 1621 roku (10 października według kalendarza juliańskiego) liczyła 109 żołnierzy. Dowodził nią Maydel; chorążym był Eryk Tot. W większości składała się z zaciężnych Niemców; było tam jednak i nieco Szwedów;
  • Kompania kiryśników brata królewskiego Karola Filipa – dowodził nią Paulli. Podobnie jak kompania kiryśników Gustawa Adolfa, również i ta jednostka miała skład mieszany, niemiecko-szwedzki;
  • Kompania jazdy fińskiej (dowódca Jöns Kurck) – w swoim liście z 19/29 września 1621 roku Cobron twierdził, że jednostka ta straciła w bitwie większość ludzi. Opisując sytuację mającą miejsce dwa dni później, podał, że jednostka ta wróciła do niego z zaledwie 14 żołnierzami;
  • Kompania jazdy fińskiej (dowódca Otto Grothusen vel Grothausen) – trzy dni po bitwie miała 105 żołnierzy, w tym 49 gotowych do walki, 51 bez koni, 5 rannych i 5 zabitych w bitwie;
  • Kompania jazdy fińskiej (dowódca Olof Dufva) – w liście z 19/29 września 1621 roku Cobron twierdził, że jednostka ta straciła w bitwie większość szeregowych i żołnierzy. Dwa dni później jednostka ta wróciła do niego z zaledwie sześcioma żołnierzami;
  • Kompania jazdy, nad którą ogólne dowództwo trzymał Bernt Taube. Była to specyficzna jednostka – składała się i z niemieckich żołnierzy zaciężnych (sześć dni przed bitwą było ich 69; pod Kropimojzą dowodził nimi Johan Yxkull) i z pospolitego ruszenia szlachty estońskiej oraz inflanckiej (Landsåtar). Owo Landsåtar było często dzielone na dwie części. Zdaniem Gosiewskiego, samych „Inflantczyków” w bitwie miało być 50 albo 70. Ilości Estończyków nie podaje, choć twierdzi, że w bitwie brała udział chorągiew estońska. Z dokumentu spisanego w roku 1622 wynika, że ogółem 188 szlachciców wypełniło swoją powinność w szeregach Landsåtar w 1621 roku, ale nie wiadomo, ilu z nich służyło dokładnie w dniu bitwy. Wiadomo natomiast, że w tym właśnie dniu Bernt Taube był w północnych Inflantach, gromadząc siły Landsåtar;
  • Dragoni Wilhelma de la Bur (Barre) – 81 żołnierzy.

Natomiast skład wojsk litewskich prezentował się następująco:

  • Chorągiew husarii referendarza Wielkiego Księstwa Litewskiego, a zarazem pułkownika Aleksandra Korwina Gosiewskiego – teoretycznie 200 (według Kunowskiego) lub 170 (według Gosiewskiego) koni. Porucznikiem w niej był Melchior Budziewski, chorążym zaś Jerzy Gorzechowski. Szesnaście dni po bitwie, czyli 14 grudnia 1621 roku, liczyła sobie zaledwie 40 zdrowych koni. W bitwie musiało ich być jednak więcej – najpewniej około sześćdziesięciu;
  • Chorągiew husarii wystawiona przez księstwo żmudzkie – teoretycznie 129 koni. Jej nominalnym rotmistrzem był Samuel Kęsztort (Giesztort), jednak nie było go w tym czasie przy wojsku, więc faktyczne dowództwo sprawował porucznik Borowski (zapewne Jan). 14 grudnia 1621 roku liczyła 25 zdrowych koni;
  • Chorągiew husarii wystawiona przez powiat upicki – teoretycznie sto koni pod nominalnym dowództwem Krzysztofa Białłozora; faktycznie dowodził Wędziagolski. 14 grudnia 1621 roku liczyła 26 zdrowych koni;
  • Chorągiew rajtarów pod Edwardem Sakenem (vel Ewaldem Sackenem) – teoretycznie 58 koni, a faktycznie 14 grudnia 1621 roku jednostka ta miała 28 zdrowych koni. Uwaga! Ta rota, zdaniem Gosiewskiego, miała nie brać udziału w bitwie, choć Kunowski wymienia ją w składzie kolumny marszowej wojsk Gosiewskiego. Zapewne po prostu nie zdążyła wejść do akcji;
  • Chorągiew rajtarów Jerzego Wrangla – 18 grudnia 1621 roku miała liczyć około 50 koni;
  • Chorągiew kozacka Dawida Konstantynowicza Posudziejowskiego – w czerwcu 1621 liczyła sobie ok. stu koni. 14 grudnia 1621 roku miała już tylko 18 zdrowych koni w polu przy Gosiewskim plus 30 koni, które po bitwie odesłano z chorągwiami i jeńcami;
  • Chorągiew kozacka księstwa żmudzkiego pod Iwanowskim – teoretycznie 72 konie. 14 grudnia 1621 roku miała 30 zdrowych koni;
  • Chorągiew kozacka księstwa żmudzkiego pod Golianem – teoretycznie 44 konie. 14 grudnia 1621 roku liczyła 40 zdrowych koni;
  • Kompania piechoty niemieckiej Andrzeja Kietha – 14 grudnia 1621 roku liczyła 28 zdrowych i 15 chorych żołnierzy. Jednak w czasie bitwy musiało ich być o szesnastu więcej, bo tylu właśnie zdezerterowało w okresie od 28 listopada do 14 grudnia 1621 roku;
  • Piechota Michałowskiego;
  • Piechota wybraniecka (wybrańcy brzescy) pod Krzysztofem Ołdakowskim – szesnaście dni po bitwie liczyła 45 zdrowych i 5 chorych żołnierzy.

Teoretyczna liczebność wojsk litewskich wynosić miała 1000 lub nawet 1033 żołnierzy. W istocie, z powodu różnych strat, do boju było 500 lub 600 z nich.

Przejdźmy do samej bitwy. W niedzielę 28 listopada 1621 roku, z samego rana, Litwini opuścili Kokenhauzen. Skierowali się w stronę obozu szwedzkiego, znajdującego się nad samym jeziorem Kropimojza (odległość w linii prostej do jeziora wynosi około czternaście kilometrów), próbując zaskoczyć obozujące tam wojska szwedzkie. Maszerowano gościńcem między lasami, w bardzo wydłużonej kolumnie. Z przodu szedł Władysław Krzyczewski, towarzysz spod chorągwi Aleksandra Korwina Gosiewskiego, pełniący w tej wyprawie funkcję strażnika wojskowego. Prowadził czterdziestu towarzyszy z różnych chorągwi, w tym „nieco”[1] husarzy z chorągwi husarskiej Gosiewskiego, których Kunowski określił „harcownikami”[2]. Za strażą przednią szli: kozacy Iwanowskiego, kozacy Konstantynowicza, rajtarzy Wrangla, ludzie niejakiego Hladowickiego, piechota Kietha, piechota Michałowskiego, husaria Borowskiego, reszta husarzy Gosiewskiego, husaria Wędziagolskiego, rajtarzy Sakena, kozacy Goliana, piechota Ołdakowskiego.

Nie udało się zaskoczyć wroga – kilku wracających do obozu z sianem Szwedów natknęło się na piechotę litewską. Wszczęto alarm – dobosz uderzył w bębny. Litwinom nie pozostało nic innego, jak ruszyć na wroga. Aleksander Korwin Gosiewski napisał do Krzysztofa Radziwiłła dwa dni po bitwie:

„Zatym oni [Szwedzi] kazali konie siodłać, postrzegli i nas na brzegu lasu, bom oczekiwał na ściągnienie chorągwi, zaczym przyszło zaraz na nich wypadać. Stali przy trzech derewniach, jedni w izbach, drudzy w budach. Potkały się dwa kornety, drugie potym na posiłki, wszystkich było sześć, a siódma dragonów […]”[3].

Szwedzi uszykowali się w trzy ugrupowania. Z przodu, na lewym skrzydle, zajęła miejsce jazda estońsko-inflancka. Osobno, ale także w przedzie, tworząc prawe skrzydło, stały elitarne kompanie Gustawa Adolfa i Karola Filipa. Za tymi dwoma ugrupowaniami uszykowali się dragoni Wilhelma de la Bur wraz z jazdą fińską.

Atak Krzyczewskiego i jego straży przedniej, którą wsparli rajtarzy Wrangla, miał przynieść Szwedom znaczne straty, ale w jego trakcie zginął sam Krzyczewski, a Wrangel został zraniony w okolicach lewego ramienia. Postrzał okazał się śmiertelny. Nim minął tydzień, Wrangel zmarł.

Wysypująca się na otwartą przestrzeń kolumna wojsk litewskich próbowała uszykować się do boju. Z lasu wydobyli się kozacy, Hladowicki oraz piechota Kietha i Michałowskiego. Litwini zdołali wywołać pożar (podpalono krzaki?), a na otwartą przestrzeń wyszła i uszykowała się na lewym skrzydle husaria żmudzka pod Borowskim. Koń za koniem ukazywali się husarze Gosiewskiego. Wtedy nastąpił atak Szwedów.

Kompania Karola Filipa uderzyła na żmudzką chorągiew husarii. Atak był frontalny, a skierowany bokiem do husarzy Gosiewskiego. Jeźdźcy szwedzcy rozpoczęli szarżę kłusem, tratując liczne w tym miejscu krzaki. Podjechawszy na niewielką odległość, „puszczą się skokiem za rotmistrzem”[4]. Szwedzi, pędząc galopem, zasypali husarzy ogniem z broni palnej. Efekt salwy był taki, że „od gęstej strzelby w błocie kilka z końmi leży”[5], to jest kilka koni wraz z jeźdźcami upadło na ziemię. Do akcji weszli teraz husarze Gosiewskiego.

Mimo że „połowa czeladzi nie przybyła z lasu”[6], czyli mimo tego, że nie cała chorągiew zdołała się skupić, szarża husarzy dysponujących kopiami na skrzydło kompani Karola Filipa okazała się skuteczna. Zabito dowódcę (Paulliego), chorążego (nosił sztandar z okrętem haftowanym złotem, nad którym widniał napis: „Ire iuvat grato spatiosa per [a]equora vento”, co znaczy „Z przychylnym wiatrem przez rozległe morza miło się płynie”; z drugiej strony można było dostrzec wyhaftowane złotem skrzydła, a pod nimi napis: „Sub umbra alarum tuarum”, czyli „Pod ochroną twych skrzydeł”)[7], a bliżej nieokreślona liczba „Sasów” legła w błocie. To z kolei sprowokowało kompanię kirasjerów Gustawa Adolfa do ataku.

Ich szarża wprawiła husarzy Gosiewskiego w konsternację, gdyż część czeladzi pocztowej wciąż nie wyszła z lasu. Gosiewski próbował stanąć na czele swojej roty, ale był przez towarzystwo upraszany, aby tego nie czynił. Przypomniano mu, że jako dowódca całej armii ma inne zadanie niż prowadzenie własnego oddziału do walki. Wtedy chorąży Jerzy Gorzechowski podjął samowolną decyzję i poprowadził rotę do kontrataku. Dramatyzm sytuacji pogłębiał fakt, że połowa husarzy Gosiewskiego nie miała już kopii, gdyż złamano je w starciu z kompanią Karola Filipa. W tych okolicznościach doszło do walki między oboma elitarnymi jednostkami. Zauważmy, że Szwedzi mieli w tej chwili co najmniej dwukrotną przewagę liczebną. Było ich bowiem 109, podczas gdy rota Gosiewskiego liczyła w sumie około 60 husarzy, z których spora część wciąż pozostawała w lesie.

Na szczególną uwagę zasługuje sposób walki obu stron. Kompania kirasjerów Gustawa Adolfa zaszarżowała w szyku zwartym („gęsto stała”[8]), zapewne kolano w kolano. Gdy doszło do kontaktu, groty husarskich kopii „zaledwie […] dziurę uczynić mogą, pchnąwszy na dół Szweda”[9]. Po złamaniu kopii, husarze sięgnęli po pałasze i szable. Szyki obu jednostek wymieszały się ze sobą („tak się mężnie potkali z nami, że się zamieszali między naszymi”[10]). Szwedzi użyli broni palnej. Starali się przy tym celować w twarze i gardła Litwinów („ci w oko, a w garła więcej ugadzali”[11]) oraz w ich konie. Po wymianie ciosów, kirasjerzy odskoczyli od husarzy, uporządkowali szyki i ponownie ruszyli do boju. Sytuacja ta powtórzyła się kilkakrotnie („Byli tak sprawnie ćwiczeni, że choć rozgromieni i rozerwani, przychodzili prędko znowu po kilka razy do sprawy i znowu się z naszymi ścierali”[12]). Ostatecznie husarze „jednak pierchać [pierzchać] przymuszą tego kiryśnika”[13].

Straty kompanii Gustawa Adolfa nie są znane. Wiadomo jednak, że husarzom Gosiewskiego udało się zabić chorążego (Eryk Tot). Najpierw obalono go na ziemię, strącono hełm i rozpłatano szablą głowę na pół. Tot nosił chorągiew białą, złotem haftowaną.

Więcej wiadomo o stratach husarii Gosiewskiego. W starciu z kiryśnikami Gustawa Adolfa chorąży Jerzy Gorzechowski został postrzelony w nogę. Zabito też pod nim konia. W całej bitwie, oprócz rannych („rannych też nieskąpo”[14]), zginęło: dwóch pacholików (pocztowych), Krzyczewski (który, przypomnę, dowodził strażą przednią i nie walczył przeciwko kiryśnikom Gustawa Adolfa) i siedemnaście koni (w tym koń Gorzechowskiego). Jaka część z tych strat przypada na walki z kompanią Gustawa Adolfa? Nie wiadomo. Przyjmijmy jednak, że starć między kompanią Gustawa Adolfa a rotą husarii Gosiewskiego było cztery i że w ich trakcie zginęli wszyscy (obaj) pocztowi i wszystkie (siedemnaście) konie, które poległy w całej bitwie. Przy tych założeniach, w pojedynczym starciu śmierć poniosłaby połowa każdego husarza oraz 4,25 konia (oczywiście, te ułamki należy traktować umownie). Jak widać, efektywność ognia broni palnej elitarnej jednostki szwedzkiej kawalerii daleka była od ideału.

Gdy trwała opisana powyżej walka, dragoni Wilhelma de la Bura uciekli po zamarzniętym jeziorze w las, zostawiając swoje konie na pastwę losu. Gdy zbiegli z pola bitwy, odsłonili flankę jazdy fińskiej. Ta została przez Litwinów „obskoczona” i „posieczona”[15]. Niedobitki Szwedów, wraz z dowódcą całej armii, pierzchły z pola walki. Ogień wciąż szalał. W jego blasku Litwini rzucili się na łupy i w pogoń za uciekającymi. Pogoń tę przerwała noc. Wzięto sporo jeńców, ale ich żywot był krótki:

„Byłoć i więźniów siła, ale naszy rozżarzeni z ran swych od nich zadanych, zwłaszcza pacholikowie w niewiadomości mej, jednych na miejscu, drugich w drodze pościnali, tylko ich czternastu zaprowadzono”[16].

W sumie zginąć miało 280 żołnierzy szwedzkich. Zdobyto także wszystkie siedem sztandarów, lecz ten najważniejszy, kompani kiryśników Gustawa Adolfa, w zamieszaniu został przez kogoś skradziony.

dr Radosław Sikora

Tematy pokrewne:

Kłuszyn 4 VII 1610

Bitwa pod Treiden 1 lutego 1628 roku

Polski nacinacz w walce ze szwedzkim lwem północy

Bitwa pod Warką 7 IV 1656

„Bitwa pod Kłeckiem (Gnieznem) 1656. Czyli o tym, jak polscy historycy ją przegrali i co husaria ma z tym wspólnego”: część pierwsza, część druga, część trzecia.

Pogrom Szwedów pod Kościanem 9 V 1656

Większe niż Kircholm to zwycięstwo? Lubrze 1656

Chybice 18 VI 1704 – ostatnie przebłyski chwały husarii

Nota bibliograficzna

Powyższy opis bitwy pochodzi z książki Radosława Sikory „Niezwykłe bitwy i szarże husarii”. W niej to wykorzystano następujące źródła:

Gosiewski Aleksander Korwindo Krzysztofa Radziwiłła, Kokenhauzen 28 XI 1621 (w: Ekspedycyja inflantska 1621 roku. Opr. Wojciech Walczak, Karol Łopatecki. Białystok 2007, s. 161–163).

Gosiewski Aleksander Korwindo Krzysztofa Radziwiłła, Kokenhauzen 30 XI 1621 (w: Ekspedycyja inflantska 1621 roku. Opr. Wojciech Walczak, Karol Łopatecki. Białystok 2007, s. 165–169).

Gosiewski Aleksander Korwindo Krzysztofa Radziwiłła, spod Dźwiny k. Zelborka 14 XII 1621 (w: Kunowski Jan, Ekspedycyja inflantska 1621 roku. Opr. Wojciech Walczak, Karol Łopatecki. Białystok 2007, s. 174–177).

Kunowski Jan, Ekspedycyja inflantska 1621 roku. Opr. Wojciech Walczak, Karol Łopatecki. Białystok 2007, s. 111–135.

Rejestr wiele teraz wojska godnego do boju z panem regimentarzem lit[ewskim] w polu nad Dźwiną mil dwie od Kokonhauzu po d[zień] 14 decembris (w: Kunowski Jan, Ekspedycyja inflantska 1621 roku. Opr. Wojciech Walczak, Karol Łopatecki. Białystok 2007, s. 178).

Rotmistrze i chorągwie pod hetmanem polnym w tej wojnie służące (w: Księcia Krzysztofa Radziwiłła sprawy wojenne i polityczne 1621–1632. Paryż 1859, s. 220–222).

Zeznania Hansa Bentrika – rajtara szwedzkiego, 28 XI 1621 (w: Kunowski Jan, Ekspedycyja inflantska 1621 roku. Opr. Wojciech Walczak, Karol Łopatecki. Białystok 2007, s. 164).

Opracowania:

Barkman Bertil, Kungl. Svea Livgardes Historia bd. III:1: 1611–1632. Wyd. Victor Petterson, 1963.

Wisner Henryk, Rzeczpospolita Wazów II. Wojsko Wielkiego Księstwa Litewskiego, dyplomacja, varia. Warszawa 2004, s. 206.

Przypisy:

[1] Kunowski, Ekspedycyja, s. 130.

[2] Tamże.

[3] Gosiewski Aleksander Korwin do Krzysztofa Radziwiłła, Kokenhauzen 30 XI 1621, s. 165.

[4] Kunowski, Ekspedycyja, s. 131.

[5] Tamże.

[6] Tamże.

[7] Tamże, s. 131–132.

[8] Tamże, s. 132.

[9] Tamże.

[10] Gosiewski Aleksander Korwin do Krzysztofa Radziwiłła, Kokenhauzen 30 XI 1621, s. 165.

[11] Kunowski, Ekspedycyja, s. 132.

[12] Gosiewski Aleksander Korwin do Krzysztofa Radziwiłła, Kokenhauzen 30 XI 1621, s. 165.

[13] Kunowski, Ekspedycyja, s. 132.

[14] Gosiewski Aleksander Korwin do Krzysztofa Radziwiłła, Kokenhauzen 30 XI 1621, s. 166.

[15] Kunowski, Ekspedycyja, s. 133.

[16] Gosiewski Aleksander Korwin do Krzysztofa Radziwiłła, Kokenhauzen 30 XI 1621, s. 166.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz