Berezyna

Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, t. 1, pod red. F. Sulimirskiego, B. Chlebowskiego, W. Walewskiego, Warszawa 1880, s. 145-148.

Berezyna, 1.) inaczej Berezyna Dnieprowa lub Wielka, rzeka, bierze początek na granicy powiatów: borysowskiego i wilejskiego, nieda­leko miasteczka Dokszyc, z niewielkiego błota pod 54° 53′ szerokości półn. i 45° 24′ dług. od Fedrro. Nazwisko swe podług podania otrzymała od brzozy, która niegdyś rosła przy źródle. Berezyna płynie naprzód, jako stru­mień, w kierunku północnym, a przebiegłszy wiorst 26, zawraca się na wschód, i na 30 wiorszcie wpada do jeziora Miadzioł, po wypłynię­ciu z którego toczy się w kierunku wschodnim na przestrzeni wiorst 14 do miasteczka Bere­zyny górnej. Od miasteczka Berezyny górnej zwraca się na południe i w tym kierunku przepłynąwszy powiaty: borysowski, ihumeński, bobrujski, część gubernii mohilewskiej (na przestrzeni wiorst 5), w pow. rzeczyckim niżej miasteczka Horwala wpada do Dniepru pod 52° 33′ szer. półn. i 47° 51′ dług. od Fer­ro. Brzegi B., od źródła do połączenia się z przypływem Hajną, są nizkie i bagniste, za­rosłe miejscami łozą lub olchami i dębowemi lasami. Od wpadnięcia Hajny do miasta Bo­rysowa dolina stopniowo się zwęża, ściśnięta wzgórzami, zwłaszcza z prawej strony, gdzie pagórki dochodzą do samego koryta rzeki i for­mują strome, wysokie brzegi; wzgórza te poprzerzynane licznemi wąwozami i zarośnięte przeważnie lasami sosnowemi. Od Borysowa do wsi Jakszyce, wyniosłości po prawej stronie rzeki stopniowo się zniżają i wreszcie nikną. Od wsi Jakszyce do miasta Bobrujska prawy brzeg doliny znowu się wznosi i przybliża się do samego koryta; na tej przestrzeni rosną ob­szerne lasy, przeważnie sosnowe;’ od Bobrujska zaś do wsi Jakimowskiej prawy brzeg takiż z tą tylko różnicą, że się oddala od doliny rze­ki i nareszcie od Jakimowskiej aż do Dnie­pru dolina znacznie się rozszerza i tylko przy miasteczku Horwal, brzeg jej piaszczysty zbliża się do samego koryta. Wzgórza zaś z lewej strony ciągną się daleko od koryta, od 2 do 3 wiorst, a w niektórych miejscach do­chodzą do 5 wiorst; wszystkie piaszczyste, po­kryte lasami lub zaroślami, i gdzieniegdzie poprzerywane błotami. Długość rzeki prze­szło 584 wiorst, z których: od źródła do ka­nału serguczewskiego wiorst 147, od kanału serguczewskiego do jeziora Pelik 37; długość jeziora Pelik wynosi wiorst 3; od jeziora Pe­lik do Borysowa wiorst 44; od Borysowa do Bobrujska 192; od Bobrujska do Dniepru 161; wszystkiego 584. Szerokość rzeki rozmaita. Począwszy od źródła do kanału serguczew­skiego wynosi nie. więcej od 14 do 105 stóp; dalej od Borysowa przy stanie normalnym do­chodzi do 154 stóp, a w Borysowie rozdziela się na dwa koryta, z których każde ma około 70 stóp i formuje wyspę, przez nią przechodzi droga do miasta. Niżej Borysowa szerokość rzeki wzmaga się stopniowo od 175 do 385 stóp, a miejscami i do 525 stóp. Podczas wy­lewów B. płynie całą doliną, mającą szeroko­ści od 3 do 5 wiorst, a w niektórych miejscach i więcej. Wysokość wody nad stan normalny bywa 15-18 stóp, a bliżej uścia dochodzi do 24 stóp. Przed Borysowem, gdzie brzegi ni­skie i dolina szeroka, rozlewa się na 10 a na­wet 15 wiorst. Oprócz wylewów wiosennych, powstających z topnienia śniegów, B. wylewa czasami z powodu deszczów; wylewy te trwa­ją do sześciu tygodni; tak w latach 1852, 1877 i 1879, przez cały miesiąc lipiec dolina rzeki była pod wodą. Niezależnie od deszczów, kie­dy dni są krótsze, woda się podnosi, chociaż nie zawsze występuje z koryta. Wskutek wylewów wiosennych, które zwykle trwają do pierwszych dni czerwca, temperatura powie­trza się oziębia i szkodliwie działa na wegetacyą; ztąd w miejscowościach ponadberezyńskich wczesne zasiewy nie zawsze dobrze się udają. B., gdy jest w stanie normalnym, bie­ży powolnie, spadek przecięciowy na jedne wiorstę wynosi 4,2 cale, ale podczas wylewów płynie bystro, unosząc co napotyka. Rzeka ta ma wiele zakrętów czyli łuków; w takich miejscowościach jeden z brzegów bywa zawsze przez prąd odrywany, tak że z czasem zmie­nia swe koryto. Na rozległej dolinie znajdu­je się wiele niby jezior podługowatych; jest to dowód, że przed kilku wiekami tamtędy pły­nęła Berezyna, a potem, utworzywszy sobie dogodniejsze koryto, poszła inną drogą. Po­dług kilkoletniej obserwacyi B. odrywa miej­scami każdego roku brzegu od 5-8 stóp; nic

[s. 146]

jej kaprysom nie sprzeciwia się: wyrywa naj­większe dęby i unosi je w swych, nurtach. Na całej przestrzeni od źródła do ujścia na Berezynie jest dopiero 6 mostów, jako to: w miast. Dokszycach na drodze z Mińska do Dzisny, w Berezynie (wyższej) na drodze z Dokszyc do Lepla, w Borysowie na drodze 2Mińska do Orszy, na drodze żelaznej moskiewsko-brzeskiej o 4 wiorsty od m. Borysowa most żelazny; w Bobrujsku 2, jeden pływający a drugi żelazny na drodze żelaznej landwerowo-romeńskiej. Handel po rzece B. sięga naj­odleglejszych czasów. W epoce przedhistorycznej, gdy lasy i bagna wokół zalegały, gdy nie znano innych dróg prócz rzek, B. była głó­wnym traktem międzymorzem Czarnem a Bał­tykiem. Tędy przepływali od południa kupcy skór, futer, miodu, tędy spuszczali się wojowni­cze plemiona północnych stron na żyzne łany Ukrainy a brzegi rzeki B. były gęsto zamieszkałe; świadczą o tern nadbrzeżne okopy i liczne cmen­tarzyska czyli kurhany. Lud odnosi je do czasów wojny szwedzkiej, ale po zbadaniu bliższem pokazuje się, że one sięgają głębokiej starożytności. W grobach znajdować można zabytki z epoki kamiennej. W późniejszych czasach, za panowania Zygmunta III, myślano połączyć B. z rzeka Wilią kanałem, co jednak nie doszło do skutku, a w roku 1675 poseł brandeburski, przejeżdżając przez te strony, pi­sze, że B. jest rzeka szeroka i bystra, po któ­rej wiele spławia się zboża. W roku 1798 połączono B. z Dźwiną kanałem. W dzisiej­szych czasach Berezyna spławna jest na prze­strzeni 437 wiorst t. j. od ujścia do niej rzeki Sergucz aż do Dniepru. Całą tę przestrzeń wodnej komunikacyi można podzielić na dwie połowy. Pierwsza od ujścia dopływu Serhucz czyli od kanału serhuczewskiego do Borysowa, na przestrzeni 84 wiorst. Po tej części rzeki spławia się drzewo z wodą i przeciw wodzie. Druga od Borysowa do ujścia na przestrzeni 353 wiorst. Tu już począwszy od Borysowa spławia się drzewo wielkiemi tratwami z biegiem wody do Kremeńczuga; także pływają małe statki, zwane berlinami lub bajdakami, ze zbożem, solą. dzie­gciem i t. d., a niżej Bobrujska chodzą czasami statki parowe. Na Berezynie jest wiele przy­stani czyli portów, które można podzielić na H kategorye. Główne przystanie w których się ładują lub wyładowują towary i są zbudo­wane na ten cel odpowiednie magazyny; takiemi są Borysów i Bohmjsk. Przystanie, w których się zatrzymują statki i stosownie do potrzeb miejscowych towary sprzedają się lub zakupują; takiemi są: Berezyna (ihumeńska), Jakszyce, Świsłocz, Parycze i Horwal; i przystanie gdzie się związują kłody w tratwy, dla spławiania ich do Kremieńczuga lub Rygi są: Czyżyk owicze, Hole, Bicze, Białobrzoza, Jammy, Jakszyce, Łopiek, Okoleż, Szaciłów, Lotyk, Żmijowa góra, Ujście, Snują, Murawa, Żukowiec, Hlewin, Stioki, Studicze itd. Najgłówniejsza gałąź handlu berezyńskiego jest drzewo (kłody zwane karawki, bale, szpyry, klepka i t. p.). Począwszy od rzeki Poni i dalej z biegiem wody z rozmaitych pun­któw spławia się rocznie drzewa do Kremeńczuga lnb Chersonu, na sumę od 400,000 do 600,000 rubli srebr. Spławianie drzewa z bie­giem wody uskutecznia się dopiero wiosną, gdy woda powraca do koryta. Drzewo przed Borysowem pędzą małemi tratwami, które, przebywszy mosty borysowskie, związuje się w wielkie tratwy i pod nazwiskiem płytów lub plennie spławia się do Kremieńczuga. Tratwy takie mają długości od 40 – 50 sążni, a szerokości od 5 – 7 sążni i za­wierają w sobie do 600 kłód. Dolina Bere­zyny przeważnie ma łąki, gdyż na zasadzie prawa komunikacyi wodnej, brzegi tej rzeki powinny być wolne od lasu i zarośli na sążni 10 szerokości. Oprócz tego w wielu miej­scach rosną ogromne lasy, na miejscach wyż­szych dębowe, a na nizinach olsze, wikliny i t. p. Wiele jest jezior bagnistych i niedo­stępnych, zwanych starorzeczyszczami; jest to dawniejsze koryto rzeki. Lasy dębowe na do­linie rzeki B. rosną jeszcze w powiatach: ihumeńskim i bobrujskim, najobszerniejsze i niewyniszczone napotykają się między przystanią Snują a wsią Żukowcem; między Snują i ujściem rzeki Uszy jest knieja dębowa, długa na wiorst 7 i szeroka blisko wiorstę, w której w latach obfitujących w żołędzie, gdy te opadną, zbiera się dużo niedźwiedzi; knieja ta należy do p. Stanisława Rawy. W ro­ku 1865 na jednem polowaniu zabito w niej 13 niedźwiedzi i jednego dzika. Dolina B. miej­scami zawiera w sobie rudę żelazną; pokłady jej dochodzą w niektórych miejscach do 7 stóp grubości, najwięcej jej się znajduje około uj­ścia rzeki Bobra. O wiorstę od Berezyny jest fabryka żelazna Czerniawka, założona przez ks. Radziwiłła, „potem własność J. C. M. W. Ks. Mikołaja Mikołajewicza, a dzisiaj Wasiliewa. Łąki nadberczyńskie obfitują w bujne trawy. Ważne dopływy B , według Zielińskiego, są: Ponia, Sergucz, Hajna, Scha, Plissa,, Rowa, Bóbr, Usza, Brusiata, Klewa, Ussa, Swiełocz. Wołczanka, Olsa, Podświnka i Oła; mniej ważne: Osowina, Wierchowje, Czernica, Możanka, Wierzchnia, Derażyna, Nidalka, Mraj, Smolanka, Pieszczanka, Żortajka, Olnica, Są­cza, Bytcza, Brodnia, Bołotnica, Czapa, Mancza, Zarnówka, Połoza, Hrenica, Kamionka, Krapiwienka, Kaczenka, Bobrujka, Brodzia, Rudzianka, Czesnówka, Wydryca, Jełanica, Żerdzianka, Świedy i Rudzienka. Berezyna

[s. 147]

stanowiła, niegdyś granicę między Rossyą a Li­twą. W historyi B. pamiętna jest przeprawa­mi przez nią Karola XII i Napoleona. W r. 1708 podczas wkraczania Karola XII do Rossyi, feldmarszałek Szeremetiew, chcąc prze­szkodzić przeprawie Szwedów przez Berezynę, wysłał generała Goltz z 8,000 wojska do Borysowa, ale Karol, dowiedziawszy się o tem po przybyciu do Mińska, dnia 7 czerwca wypra­wił do Borysowa generała Sparre z 4-ma puł­kami, dla trzymania Bossyan w niepewności, a sam zwrócił się na prawo przez Ihnmeń ku Niższej Berezynie, i stanął tu d. 14 czerw­ca. Na przeciwnym brzegu znajdowało się tylko 600 żołnierzy rossyjskich, którzy musieli cofnąć się, i król szwedzki, rozkazawszy d. 15 czerwca zbudować dwa mosty, przeprawił się z swoją armią w dwóch dniach następnych. Pamiętniejszą atoli jest przeprawa Napoleona w r. 1812. Resztki armii francuzkiej zebrały się 20 listopada pod Orszą, i Napoleon zamie­rzał cofać się pod Borysów, aby, przeprawiw­szy się w tem mieście przez Berezynę, ciągnąć do Mińska; ale znajdując się o trzy marsze od Borysowa, dowiedział się, że to miasto już za­jęła armia Czyczagowa. Chociaż zaraz potem marszałek Oudinot wszedł do Borysowa, ale nie na wiele to się przydało Napoleonowi, al­bowiem most na Berezynie został zniszczony, i dunajska armia Czyczagowa zajmowała brzeg przeciwny. Hrabia Wittgenstein nadciągnąw­szy dnia 23 listopada z pod Połocka do mia­steczka Chołopienicz, z korpusami Berga i Steingla, zagrażał prawemu skrzydłuarmii fran­cuzkiej i mocno naciskał tylną jej straż, dowo­dzoną przez marszałka Victor. Z drugiej stro­ny, główna armia rossyjska doszła do miasta Kopysia, a przodowe jej oddziały, pod dowódz­twem generałów Płatowa, Miłoradowicza i Jermołowa, znajdowały się już w okolicach mia­steczka Tołoczyna, i naciskały armią francuzką od tyłu. W tak rozpaczliwem położeniu, Na­poleon, opasywany ze wszech stron, postano­wił przebojem otworzyć sobie drogę przez śro­dek armii dunajskiej i ciągnąć wprost do Wilna. W tym celu, chcąc rozerwać uwagę Czy­czagowa, groził mu przeprawą w kilku miej­scach. Armia francuzką, wzmocniona korpu­sami marszałków Victor i Oudinot, tudzież re­sztkami dywizyi Dąbrowskiego, wynosiła jesz­cze do 80,000. W armii Czyczagowa było tylko 32,000. Nadto, general Oertel, mający ją wzmocnić korpusem 12,000, zatrzymał się w Mozyrzu, bez żadnego dostatecznego powo­du. Dnia 24 listopada przodowe kolumny francuskie, zbliżywszy się ku wsi Niemonicom, niedaleko Borysowa, zwróciły się na lewo, jako­by zamierzając ciągnąć w dół Berezyny. Admirał Czyczagow, troszcząc się nade-wszystko, aby nie dopuścić Napoleonowi przeprawy przez Berezynę, między Borysowem a Bobrujskiem, i połączenia się z armią księcia Schwarzenberga, wyruszył dnia 25 listopada o świcie z Borysowa w kierunku miasteczka Niższej Berezyny. Generał hr. Pahlen, zo­stawiony z przednią strażą pod Borysowem, a generał Czaplic z oddziałem swoim (4 ba­taliony piechoty, 11 szwadr. kawał., 3 pułki kozaków i 10 dział) pod wsią Bryle, blizko miasteczka Ziembina. Chociaż tego dnia do­strzeżono przygotowania ze strony Francuzów do przeprawy pod wsią Studzianką; lecz to nie zatrzymało Czyczagowa, który, uważając je za demonstracye, ciągnął dalej, i nawet polecił generałowi Czaplicowi złączyć się z hr. Pahlenem pod Borysowem, zostawiwszy pod wsią Bryle tylko kozackie posterunki. Tymczasem Napoleon rzeczywiście postanowił; przeprawić się pod wsią Studzianką, naprzeciw wsi Bryle, blizko o 2 mile wyżej Borysowa, gdzie poło­żenie miejsca było daleko dogodniejsze. Wie­czorem d. 25 listopada generał Eble zajął się budową dwóch mostów na kozłach, jednego dla wojska, drugiego dla pociągów. W nocy z d. 25 na 26 listopada, marszałek Oudinot wyru­szył z swoim korpusem z Borysowa ku Studziance, gdzie stanął o świcie; za nim ciągnęła cała armia, oprócz marszałka Victor, zostawio­nego w Borysowie, aby trzymać dłużej Ros­syan w niepewności. Napoleon, przybywszy do Studzianki, zaraz rozkazał przeprawić się wpław lekkiej jeździe polskiej i woltyżerom, za którymi na dwóch tratwach dostało się 400 strzelców. Na górach u Studzianki ustawiono baterye z 40 dział i pod ich osłoną ciągnęła się da­lej budowa mostu, którą utrudniała niezmier­nie kra, płynąca po rzece, i niedostatek materyału. Ale dzielność i wytrwałość pontonierów francuzkich zwalczyły wszelkie przeszko­dy. Generał Czaplic znajdował się już pra­wie pod samym Borysowem, gdy dali mu znać kozacy, że Francuzi przeprawiają się pod wsią Bryle; natychmiast zwrócił się ku tej wsi, ale zastał Francuzów tak dobrze już usadowionych na prawym brzegu, że ze słabym swoim oddzia­łem nie zdołałby ich wyprzeć, i tylko z krza­ków ich ostrzeliwał. O godzinie 7 wieczorem most był gotów, i korpus marszałka Oudinot w liczbie 7,000 przeszedł zaraz na prawy brzeg i wyparł ze wsi Bryle oddział generała Czaplica, który cofnął się do Stachowa drogą borysowską. Admirał Czyczagow 26 listopada znajdował się we wsi Szabaszewiczach, a prze­dnia jego straż, pod dowództwem generała O’Rourke, stanęła aż w miasteczku Niżnej Be­rezynie, i wtedy dopiero przekonano się, że Francuzi zgoła tu nie myśleli o przeprawie. Wrócił się przeto Czyczagow nazajutrz do Bo­rysowa. Tymczasem Napoleon z gwardyą przeprawił się pod Studzianką dnia 27 o godzinie

[s. 148]

2 po południa. Generał Partouneaux, wyszedłszy z Borysowa z dywizyą, otoczony ze wszech stron przez nadeszła armią hr. Witgensteina, złożyć musiał broń: dostało się w rę­ce Rossyan 7,000 jeńców, 3 generałów i 3 działa. Przy nacieraniu generała Czaplica na korpus Oudinota, byli ranieni: Oudinot, Dą­browski, Claparede i wielu innych, generałów. Atak brygady kirasyerów generała Doumerc, zmusił znowu Czaplica do odwrotu pod Sta­chów. Na obu brzegach Berezyny wznowiła się potem krwawa bitwa i trwała aż do nocy, zniemałą z obu stron stratą. Jeden z mostów załamał się pod ciężarem pociągów i artyleryi; nieład przyszedł do najwyższego stopnia; cała masa Francuzów rzuciła się na drugi most; spychano się nawzajem w rzekę i śmierć w niej znajdowano. W nocy na 29 listopada marsza­łek Victor przeprawił się z tylną strażą przez Berezynę, i ciągnął za innemi wojskami do Ziembina. O godzinie 8-mej rano, generał Eble, widząc zbliżających się Rossyan, zapalił most. Wiele tysięcy rannyeh i przeinarzłyeh Fran­cuzów, kobiet, dzieci, markietanów, zostało na lewym brzegu Berezyny, równie jak ogromne mnóstwo wozów. Cała równina między Studzianką i Berezyną zasłana była trupami i po­ciągami. Przeprawa Napoleona przez Bere­zynę, chociaż była dla niego bardzo zgubna, należy wszakże do najumiejętniejszych jego manewrów. Stracił 25 dział, przeszło 18 ty­sięcy jeńców i do 12,000 w zabitych, wraz z utonionymi w rzece; ale otworzył sobie zam­knięta drogę i uniknął dostania się w niewolę. Strata Francuzów była dla nich tern dotkliw­szą, że ją poniosły głównie korpusy Victora i Oudinota, najmniej od innych rozprzężone. Po przeprawie przez Berezynę, odwrót Fran­cuzów zamienił się w nieporządną rejteradę; szczątki „wielkiej armii” dochodziły jeszcze do 50,000, ale były to już niesforne bandy, śród których nie pozostał żaden ślad karności woj­skowej. (Według manuskryptów pp. Al. Jelskiego, Tytusa Sopodźko i Enc. Org.). Czyt. E. Tyszkiewicza. „Opis pow. borysowskiego pod względem statystycz., geognostycznym, historycznym, gospodarczym, przemysło­wym, handlowym i lekarskim.” Wilno 1847 r. z ryc. i mapą. 2). B., B. Niemnowalub Berezynka,rz., z prawej strony dopływ Niemna, ma początek w gub. i pow. mińskim, w okoli­cach wsi Puhacze i Zalesie, niedaleko od Dubrowy. Z tej miejscowości wpływa zaraz do gub. wileńskiej w pow. wilejskim, później zwraca się coraz bardziej na południo-zach., mianowicie w pow. oszmiańskim i tam z lewej strony w środku pasz niezmiernych, przyjąwszy wiele dopływów (rsłocz, Wołka, Wołożanka i inne), zwiększona, wpada do Niemna nie­daleko wsi Borowe, o 5 w. od wsi Mikołajowa.

Długość 90 w. Tą rzeką z puszcz okolicznych spławiają do Niemna drzewo „płytami.” Brze­gi tej rzeki błotniste po większej części; prze­prawy mostowe lub grobłowe, raz zniesione, utrudniają działania wojenne. B. mija mka Gródek, Zakrzezie i Słowieńską; wsie Hlińce, Sakowszczyznę, Bunie, Nierawy, Bakszt. Do­pływy; Isłocz, Wolka, Isledź z prawej strony; Olszanka, Szylanka z lewej. Według W. Pola Wpurwiła (?) i Kamienka. (Al. Jel.i dzieło Korejwy). 3). B., rz., dopływ Szczary z pra­wej strony, uchodzi poniżej Issy.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz