"Trzecim fundamentem było głębokie przeświadczenie polskich elit o wyjątkowej misji cywilizacyjnej i posłannictwie polskim na wschodzie, polegające na krzewieniu zachodnio-łacińskiej cywilizacji w starciu z wpływami bizantyjskimi i azjatycko-mongolskimi" a ten kawalek to prosto missia amerikanska w iraku czy Libii. Panie autorze za tu waszu missiju o jakej nikt nie prosil caly czas do rzezi i dochodilo. Rusiny sobie dawali rady i z Kijowskej akademjej i z prawoslawnej kulturej i sztukoj. Samim to krzyzackie ciwilizowanie sie nie bardzo spodobalo)
"Walkę z Polską kozacy zawsze przegrywali, a przegrawszy tracili coś z dotychczasowych prerogatyw, nadto osłabiali wspólne państwo, które mogło się stać łupem zaborczych sąsiadów - co zresztą w końcu się stało".
Tak uz zawsze?
JAPONIA. Amerykański sekretarz obrony Leon Panetta zapewniał, że obecność na Pacyfiku pozostanie amerykańskim priorytetem, nawet pomimo planowanych cięć budżetowych.
„Chcę, aby to było jasne dla każdego w tym regionie. (...) Pacyfik pozostaje priorytetem dla Stanów Zjednoczonych Ameryki, nasze siły nadal będą rozlokowane w tym regionie. W dalszym ciągu będziemy nie tylko utrzymywać, ale też wzmacniać naszą obecność w tej części świata”, mówił w Japonii w bazie sił powietrznych Yokota 24 października. Portal Stars and Stripes podaje, że Panetta opublikował też komentarz w głównym japońskim dzienniku, w którym skrytykował Chiny za morskie spory terytorialne i Koreę Północną za kontynuowanie programu atomowego.
W podobnym tonie wypowiedział się nowy szef operacji morskich US Navy admirał Jonathan Greenert, podała AFP. W trakcie telekonferencji 19 października stwierdził, że w obliczu cięć budżetowych region Azji i Pacyfiku pozostanie priorytetem dla amerykańskiej floty.
Źródło Polska Zbrojna
Krzyżacy nie raz spotkali się z tego typu taktyką w Ziemi świętej .
Nie ma bardziej nie polskiego zwycięstwa niż Grunwald nie polskiego nie dlatego że walczyli tam tatrzy Rusini czy Litwini tylko dlatego że było one efektem strategicznego myślenia.
1Przygotowania do tej bitwy nie zaczęły się łowami na dzikiego zwierza i budową mostu pontonowego tylko zaczęły się za czasów Kazimierza Wielkiego który przeprowadził reformy wojskowe dzięki temu w przeciwieństwie do Kircholmu czy Kłuszyna mieliśmy co najmniej równowagę ilościową i jakościową w stosunku do przeciwnika
2Klasę pokazały ówczesne elity polityczne które nie zawierały egzotycznych sojuszy z państwami z drugiej części europy.,,Nie szukajcie przyjaciół daleko, a wrogów blisko"
Według niektórych specjalistów Polacy wygrali pod Grunwaldem dzięki Tatarom ( Pogoni Litewskiej ). Taktyka Tatarska, -ucieczka i nagły zwrot to klasyka sztuki walki Tatarskiej której Krzyżacy nie znali i która ich zaskoczyła i wprowadziła totalną panikę w Krzyżackie szeregi . Potem wiem jak było dalej
Pamiętajmy o tych którzy nie upomną się o pamięć. O tych nielicznych którzy zrobili tak wiele nie dajmy im zginąć w odmętach historii niech i na ich mogile zapłonie znicz wiecznej pamięci . Niedługo minie 83 rocznica bitwy będącej epizodem wojny polsko-bolszewickiej. Jednej z licznych bitew, które w owym czasie toczyły się wokół Lwowa broniącego się przed sowieckim najazdem. Epizodem niemal zapomnianym, pewnie ze względu na niewielkie strategiczne znaczenie dla całej kampanii, chociaż niektórzy historycy uważają, że bez niej mogłoby nie być „cudu nad Wisłą”. Kombatanci tej bitwy nie utrwalili jej w pamięci pokoleń organizowaniem uroczystych zjazdów i pochodów. Nie mogli – było ich zaledwie dwunastu.
Jeżeli dziś jeszcze ktoś pamięta o Boju pod Zadwórzem, to prawdopodobnie dlatego, że bitwa ta ze względu na uderzające podobieństwo okoliczności znana była w okresie międzywojennym pod nazwą „Lwowskie Termopile”. Na podstawie nielicznej literatury opis całego zdarzenia można zawrzeć w kilku zdaniach:
17-go sierpnia 1920 roku Czerwona Armia Konna (Budionnego) docierała już niemal do bram Lwowa. Pod pobliskim Zadwórzem silne oddziały 6-ej Dywizji Konnej napotkały na opór polskiego batalionu w sile 330 ochotników pod dowództwem kapitana Bolesława Zajączkowskiego. Mimo ogromnej dysproporcji sił zażarta bitwa trwała jedenaście godzin. Przeżyło tylko dwunastu polskich obrońców, ale marsz bolszewików na Lwów został zatrzymany. Armia Budionnego po szybkim przegrupowaniu podążyła na północ, ale było już za późno, by mogła wpłynąć na losy walk po Warszawą.
Kazimierz Wolff
JAK JEST FASUN, TO TRZA IŚĆ
Copyright 2003 Kazimierz Wolff
Wszystkie prawa zastrzeżone.
Jest jeszcze jeden rodzaj nekropolii, zapomnianych, nieznanych, skazanych na niebyt i zapomnienie Przypadkiem wyrwanych w czasie delirium z pamięci starego rezuna to ,,Pola Śmierci" na Wołyniu,Podolu ,Galicji. To miejsca gdzie bratnia ręka nie uczyni znaku Krzyża nie zapali znicza.To święta pieczęć Polskości na tej ziemi.Świadectwo trwania do dnia Ostatniego.
Panie tutejszy ;widzę że nie zrozumiał mnie Pan w sprawie akcji Wisła nigdy nie twierdziłem że ,było to dobrodziejstwo ale twierdzę nadal że w tamtych okolicznościach było to prowadzone w miarę cywilizowany sposób.Nie znam sytuacji jak to przebiegało w lubelskim ,ale podam Panu przykład na Łemkowskiej społeczności ze Szlachtowej gdzie w wyniku intryg kleru prawosławnego społeczność Łemkowska zapomniała na terenach jakiego państwa żyje bez względu na swoje specyficzne i inne od okolicznych mieszkańców zwyczaje .<< Pan Hetmański powiada, że Ukraińcy, czy łemkowie mogli sobie wyjechać na Ukrainę, jeśli nie chcieli być przesiedleni w ramach akcji „W”. a ja pytam p. Hetmański a po co mieli wyjeżdżać, w imię czego? Tu gdzie mieszkali był ich dom, od setek lat, rodziny, przyjaciele, groby przodków, cerkwie itd.Ale tu też Była POLSKA kturą mieli obowiązek szanować. Przyszli obcy, jedni chcieli budować samostijną czystą jak szklanka wody, drudzy komunistyczny raj,(w wiekszości żydzi) ale to miejscowi są winni, że zostali, bo mogli wyjechać?" A zastanowił się Pan nad faktem że Polacy mieli w tym najmniej do powiedzenia ? Jeśli dwóch drabów wejdzie do Pana domu i robi awanturę to też Pan jest winny, i jeśli dostaje Pan po głowie, to Pana wina, bo przecież mógł Pan wyjść? Niech się Pan zastanowi nad tym, o czym Pan gada.,,......... Jechali z nieukrywaną radością, z muzyką. Pozostawione domy wewnątrz przedstawiały smutny widok: wszędzie rozgrzebane były piece i kuchnie, żeby Polakom nie pozostawić nic w dobrym stanie... (z kroniki szkoły w Szlachtowej).
Ten podniosły nastrój został zakłócony już na stacji w Starym Sączu: Łemkowie pojechali jednym transportem, a dobytek innym - ich drogi nigdy się już nie zeszły.
W Szlachtowej pozostało dwadzieścia jeden rodzin łemkowskich podających się za Polaków i ksiądz greckokatolicki Dionizy Seneta.
Opuszczone domy i grunty zajęli osadnicy z pogranicznych wsi. Tymczasem już na początku 1946 roku kilka rodzin łemkowskich uciekło z Ukrainy. Do Szlachtowej wróciło siedem rodzin. Powracają również wywiezieni na roboty do Niemiec. Zamieszkują w nie zasiedlonych jeszcze domach bądź u tych Łemków, którzy pozostali.
... Atmosfera we wsi ciężka. Ukraińcy z nienawiścią patrzą na Polaków, którzy zajmują ich domy. Wybuchają zatargi o pole: kto je będzie orał?"...... A ja dodam, że prawie taką samą argumentację słyszymy od ukraińskich szowinistów – przecież Polacy na Wołyniu dostali ostrzeżenia (i to jakie, aż ciarki po plecach szły), czemu zostali, mogli wyjechać za Bug. Tak samo idiotyczna argumentacja i tak samo idiotyczna akcja.;,,propaganda z Galicji tu nie sięgała,"Ale sięgała propaganda rosji carskiej kierującej klerem prawosławnym który był wrogo nastawiony do polskości a to oni byli siłą opiniotwórczą w tej społeczności ,,tutejszych"
Teraz już wiadomo że Litwie było potrzebne partnerstwo Polski tylko jako adwokata do instancji międzynarodowych takich jak EU czy NATO. W danym momencie osiągnęli o co pragnęli, to i można pokazać swą prawdziwą twarz.
Jeśli jest tak jak Pan mówi, to znaczy, że mało kto wyniósł go z domu. W każdym razie jeśli ów szacunek oceniałoby się po stanie „nie swoich” cmentarzy, to ocena byłaby mizerna, oj mizerna. Dlatego ja mimo wszystko staram się apelować, nawet do dorosłych by choć ewidentny szacunek oddali zmarłym, którzy żyli przed nimi na tej samej ziemi (i to w sensie bardzo lokalnym), czy posłuchają – nie wiem. Ale myślę, że gdyby opierać się tylko na szacunku wyniesionym z domu to … chyba trzeba by czekać jeszcze pokolenie i to pod warunkiem, że istotnie własne dzieci wszyscy tak by wychowywali. Pozdrawiam
Rozumiem troskę o miejsca pochówku, nie rozumiem kwestii przypominania ludziom dorosłym o pamięci o tych miejscach.Szacunek należy przodkom wynosi się z domu, bez względu na mogiłę/grób i narodowość leżących weń, jeśli my o nich zapomnimy, to nikt nie ma prawa szanować nas za życia.
Nie da się stwierdzić, jakim człowiekiem był ten tam pochowany, ale da się swą postawą zaświadczyć swe człowieczeństwo i jest mi całkowicie obojętne, że wielu się nie zgodzi z mymi zasadami.
No naprawdę jest to nadużycie dobrych relacji sąsiedzkich, jak po wszystkim można żądać żeby Polska miała dobre stosunki z takim sąsiadem. Jest to prowokacja czystej wody, tylko kto z tego ma jakieś zyski?
Bardzo bym prosił o poprawieni tego, może coś źle wkleiłem (pewnie nie trzeba tego robic w środku nocy, wtedy pewnie i serwer odpoczywa :), ale nie wiem jak naprawić, a szkoda żeby to tak miało wyglądać, bo tekst moim zdaniem ważny, a tak to trochę trudno to czytać
Sądzę że ma Pan tylko połowiczną rację moę Panu podać przykład cerkwi przystosowanych do potrzeb Kościoła katolickiego .Istnieje taka w Łodzi w pobliżu stacji Ł,,Kaliska" Jest też taka cerkiew przy głównym placu miasta w Częstochowie Oraz Popówka obecnie Muzeum.Jednak ze względu na architekturę odstają one od całości architektonicznej i tworzą pojęcie obcości.
Panie tutejszy ;widzę że nie zrozumiał mnie Pan w sprawie akcji Wisła nigdy nie twierdziłem że ,było to dobrodziejstwo ale twierdzę nadal że w tamtych okolicznościach było to prowadzone w miarę cywilizowany sposób.Nie znam sytuacji jak to przebiegało w lubelskim ,ale podam Panu przykład na Łemkowskiej społeczności ze Szlachtowej gdzie w wyniku intryg kleru prawosławnego społeczność Łemkowska zapomniała na terenach jakiego państwa żyje bez względu na swoje specyficzne i inne od okolicznych mieszkańców zwyczaje .<< Pan Hetmański powiada, że Ukraińcy, czy łemkowie mogli sobie wyjechać na Ukrainę, jeśli nie chcieli być przesiedleni w ramach akcji „W”. a ja pytam p. Hetmański a po co mieli wyjeżdżać, w imię czego? Tu gdzie mieszkali był ich dom, od setek lat, rodziny, przyjaciele, groby przodków, cerkwie itd.Ale tu też Była POLSKA kturą mieli obowiązek szanować. Przyszli obcy, jedni chcieli budować samostijną czystą jak szklanka wody, drudzy komunistyczny raj,(w wiekszości żydzi) ale to miejscowi są winni, że zostali, bo mogli wyjechać?" A zastanowił się Pan nad faktem że Polacy mieli w tym najmniej do powiedzenia ? Jeśli dwóch drabów wejdzie do Pana domu i robi awanturę to też Pan jest winny, i jeśli dostaje Pan po głowie, to Pana wina, bo przecież mógł Pan wyjść? Niech się Pan zastanowi nad tym, o czym Pan gada.,,......... Jechali z nieukrywaną radością, z muzyką. Pozostawione domy wewnątrz przedstawiały smutny widok: wszędzie rozgrzebane były piece i kuchnie, żeby Polakom nie pozostawić nic w dobrym stanie... (z kroniki szkoły w Szlachtowej).
Ten podniosły nastrój został zakłócony już na stacji w Starym Sączu: Łemkowie pojechali jednym transportem, a dobytek innym - ich drogi nigdy się już nie zeszły.
W Szlachtowej pozostało dwadzieścia jeden rodzin łemkowskich podających się za Polaków i ksiądz greckokatolicki Dionizy Seneta.
Opuszczone domy i grunty zajęli osadnicy z pogranicznych wsi. Tymczasem już na początku 1946 roku kilka rodzin łemkowskich uciekło z Ukrainy. Do Szlachtowej wróciło siedem rodzin. Powracają również wywiezieni na roboty do Niemiec. Zamieszkują w nie zasiedlonych jeszcze domach bądź u tych Łemków, którzy pozostali.
... Atmosfera we wsi ciężka. Ukraińcy z nienawiścią patrzą na Polaków, którzy zajmują ich domy. Wybuchają zatargi o pole: kto je będzie orał?"...... A ja dodam, że prawie taką samą argumentację słyszymy od ukraińskich szowinistów – przecież Polacy na Wołyniu dostali ostrzeżenia (i to jakie, aż ciarki po plecach szły), czemu zostali, mogli wyjechać za Bug. Tak samo idiotyczna argumentacja i tak samo idiotyczna akcja.;,,propaganda z Galicji tu nie sięgała,"Ale sięgała propaganda rosji carskiej kierującej klerem prawosławnym który był wrogo nastawiony do polskości a to oni byli siłą opiniotwórczą w tej społeczności ,,tutejszych"
nie ma z czego się oczyszczc bo to nie my decydowaliśmy o przesunięciu naszych granic
i zgadzam się że II RP była pożądnym, państwem co nie znaczy że trzeba iść w zaparte i zaprzeczać pewnym negatywnym zdarzeniom ktłóre miały tam miejsce
co do powiernictwa to do ZSRR prze siedlani na mocy umowy z ukraińską republiką radfziecką i żądać mogą od spadkobierców tego tworu tak jak jeśli dobrze pamiętam zaburzanie dostawali odszkodowania od państwa polskiego
Jakiś czas temu na tym portalu mogliśmy przeczytać że na Ukrainie tworzone jest "powiernictwo" wypędzonych Ukraińców których docelowa ilość członków może być 500.000 (jeśli dobrze pamiętam) i będą się domagać odszkodowań. I pewnie dostaną zilion euro i Przemyśl i pewnie na kolanach w ramach przeprosin ucałujemy tryzuba.
A mi ta wizja coraz mniej przeszkadza, jestem państwowcem a państwa przestają istnieć (ewolucja?). Zaczyna się liczyć tylko "tu". Całkiem stosownie wytknął Pan Combat wcześniej różne wady IIRP, ale nadal uważam że przy całej ułomności tego państwa była o wiele bardziej bliższa modelowi suwerennego państwa, niż ta cała IIIRP i przed 2004 i po jako region UE.
Panie combat, Tusk może złożyć deklarację lojalniości narodu wobec Brukseli... Mówić sobie może. A jak będzie to się okaże.
Ale też z ZSRR jest różnie, np. Tatarzy krymscy mogli wracać dopiero po 1991 roku. A jeśli niektórzy chcą być 100% uczciwi (wobec innych państw) to należy Niemcom zwrócić Ziemie Odzyskane (wymiana na kontrybucję), Czechom Kotlinę Kłodzką, Słowacji Spisz i Orawę, Ukrainie Przemyśl i okoliczne powiaty, Białorusi Białostoczczyznę, Litwie Suwałki. Wtedy będziemy czyści jak łza i te narody będą mogły powrócić na "swoje" ziemie...
na ostatniej sesji przed wojennego sejmu Wasyl Mudryj złożył deklaracje lojalności narodu ukraińskiego w wobec państwa polskiego gdyby zamiast odbierać cerkwie i utrudniać naukę jeżyka ukraińskiego co napędzało zwolenników OUN poparto by jego wniosek o przyznanie Galicji Wsch. autonomii. to pewnie bylibyśmy świadkami większej liczby tak bohaterskich postaw jak ta póżniejszgo gen Szandaruka. A AW spowodowała tylko że kolejne pokolenia Polaków narodowości ukraińskiej z mlekiem matki wypijają niechęć do własnego państwa a że żyją w Gdańsku albo Olsztynie to żadna różnica.
Akcja Wisła jako taka była potrzebna bo były to najlepszy sposób na zdławienie partyzantki, można to było zrobić inaczej ale było by więcej ofiar i to nie po stronie Polskiej ale po stronie Ukraińców .
można było odizolować ludność w zamkniętych obozach patrz wojna burska, można było nasycić teren wojskiem wysłać ,,fałszywych" partyzantów i palić nie pokorne wioski wszystko to spowodowałoby dużo więcej ofiar po stronie słabszej czyli Ukraińcach niż wysiedlenia.działania takie jak ,,walka o serca i umysły" patrz brytyjski Special Air Services w czasie malajskiego stanu wyjątkowego i działań w Omanie raczej nie dały by skutku z tak uświadomionym narodowo przeciwnikiem no i były chyba poza możliwościami intelektualnymi ,,armii polskojęzycznej"(przy całym szacunku dla szeregowych żołnierzy Wojska Polskiego),pamiętajmy też że wszystko działo się po hekatombie II wojny światowej.
Dla mnie cały problem w tym że nie pozwolono im wrócić ewentualnie nie przyznano im chociaż symbolicznych odszkodowań nawet ZSRR pozwoliło wrócić Czeczeńcom z Kazachstanu do domu
"Przed Ukrainą stoi historyczna szansa aby zaistnieć w kręgu cywilizacji europejskiej i wyrwać się z wpływów bizantyjskich Rosji "
Szansa, tylko dla kogo?
Czy brzmię trochę jak szalony? Czy przeczytałem za dużo o tym budynku? Odpowiedź brzmi: NIE. Oto OFICJALNY plakat promujący parlament UE
Widzimy ludzi Europy, którzy przebudowywują Wieżę Babel. Oto parę rzeczy wartych do zanotowania/zapamiętania: Po pierwsze, mamy potwierdzenie, że budynek Louise Weiss naprawdę został zainspirowany Wieżą Babel. Plakat odtworzył dokładnie tą samą wieżę jak ta na obrazie Pietera Brueghela, pokazując również zepsutą część fundamentu. Nie ma ŻADNYCH wątpliwości. Po drugie, hasło: "Europa: Wiele Języków Jeden Głos" odnosi się do Boga, który zdezorientował ludzi wieloma językami. Parlament skutecznie odwróci karę Bożą aby nauczyć lekcji o bałwochwalstwie i arogancji. Po trzecie, przyjrzycie się bliżej gwiazdom na szczycie. Wyglądają dziwnie? Są to odwrócone do góry nogami pentagramy. Symbolika pentagramów jest niesamowicie głęboka i skomplikowana ale możemy powiedzieć, że regularny/normalny pentagram odnosi się do "Dobre Orzeczenie" a odwrócony pentagram odnosi się do "Złe Orzeczenie".
Ten plakat został zakazany z powodu protestów wielu grup. Jednakże jest on niezwykle ujawniający i dowodzi ezoteryczną mentalność budowniczych Parlamentu Unii Europejskiej.
Mam nieodparte wrażenie że w dobrobycie sowieckim do którego jednak znaczna ich część tęskni już to przerabiali ,,a choćby tam zjadali noworodki? Co mi do tego? Ukraińcy się powinni postawić a nie my.( U nas wyciągają dzieci łyżeczką i jest cacy :/ - to co zużytą prezerwatywę zanosi Pan do ,,Okna życia czy biskupowi).
Mój permisywizm do niepodległych państw to moja sprawa. Zamiast jątrzyć w wewnętrzne sprawy innego państwa ja bym wolał albo uczciwie stanąć do walki żołnierz do żołnierza albo przemilczeć... To co robi Litwa, Białoruś lub Ukraina to ich wewnętrzna sprawa i o pewne rzeczy obywatele danego kraju powinni walczyć. A jeżeli się to jakiemuś państwu nie podoba to niech wypowie im wojnę i się sprawa rozstrzygnie. Takie jątrzenie zza miedzy jest poniżej pasa...
Większość tutaj widzi świętą niebieska potrzebę prowadzenia europejskiej inkwizycji na głupiutkim narodzie Ukraińskim. I jeszcze usprawiedliwia to dążeniem do pomagania bratniemu narodowi, a prawda jest taka że realizuje swoją egoistyczną wizję geopolityczną. IRP w XXIw. a choćby i w zwasalizowanej formie wewnątrz UE. I nawet nie obchodzi ich czemu tego nie chcą, czemu nas nie całują po stopach za IRP itp itp. My europejczycy wiemy lepiej bo stoimy na o wiele wyższym stopniu ewolucyjnym a Ukraińcy to takie tam indiańce... (sarkazm!)
Panie Hetmański a choćby tam zjadali noworodki? Co mi do tego? Ukraińcy się powinni postawić a nie my. U nas wyciągają dzieci łyżeczką i jest cacy :/
"dzikim nacjonalizmem rozbudzonym przez dawnych zaborców i pomimo upadku Carskiej rosji nadal konsekwentnie realizowane przez spadkobierców" Rosyjska i Niemiecka machina propagandowa jest jedną z najlepszych na świecie nawet dziś (vide przemienianie ludobójczą wojnę 1939 jako Kampania Wrześniowa ot taka rosyjsko-gruzińska potyczka w XXw. jakich było wiele), ale nie przeceniałbym jej aż tak bardzo by niby sojusznicze narody nadal nas tak nienawidziły.
Jak Polska flaga zawiśnie w Kijowie to wtedy poczuję się do obowiązku co i jak tam ma być. Póki są suwerenni (a i niech tak będzie) to rządzenie należy tylko i wyłącznie do nich. Zaraz pewnie za skazanie tej kryminalistki Tymoszenko UA dostanie embargo albo NATO zbombardują ich lotniska buahaha, albo przemilczą to żeby tylko pochłonąć UA.
A sądziłem że jest Pan mądrzejszy.Czy nie rozumie Pan prostego faktu że ich obecne nastawienie jest spowodowane dzikim nacjonalizmem rozbudzonym przez dawnych zaborców i pomimo upadku Carskiej rosji nadal konsekwentnie realizowane przez spadkobierców.Naszym obowiązkiem jest zdusić ten płomień nienawiści i wtedy ,,"granice Polski będą sięgać na wschód tak daleko, jak sprawiedliwa będzie polska polityka narodowościowa"
Duży szacunek za treść artykułu i jego uzupełnienie w powyższej wypowiedzi,Widzę że poruszył Pan też temat kościoła w kreowaniu postaw społecznych na Kresach,w tym aspekcie widzę bardzo negatywny wpływ kościoła Prawosławnego na krzewienie negatywnego stosunku do Polskości i mieszkańców Kresów.Prawdopodobnie wynika to z faktu żądzy utrzymania i powiększania dóbr współczesnych zamiast ,rządu dusz". Oraz realizowanym, bezwzględnym doktrynom Moskiewskiego zwierzchnika tego kościoła, realizującego zlecenia Carów Rosji (wszak cerkiew podlegała Carowi). Ze względu na zaufanie i powagę jaką cieszyło się duchowieństwo prawosławne uważam że ponosi ono olbrzymią odpowiedzialność za wywołanie nienawiści i zbrodni na Kresach Wschodnich Rzeczpospolitej, włącznie do poświęcania siekier służących do mordów.Chętnie przeczytam Pański artykuł jeśli kiedyś podejmie Pan ten Temat.
"Jedynym źródłem naszej aktywności na terenie zagadnień narodowościowych Rzeczpospolitej jest należycie, realnie pojęte Dobro i Honor Polski. I nic w zasadzie więcej.[...] " Oba pojęcia "dobro Polski" jak i "honor Polski" mogą mieć różne znaczenia. "Dobrem Polski" może być np podbicie Ukrainy, może też nim być wieczna partnerska przyjaźń, zależy jakie dobro dla POLSKI chcemy uzyskać. A Honor (pojęcie dotyczące moralności i obyczajowości. Występuje w skali jednostkowej i społecznej w określonym czasie i na określonym terytorium.) nie musi znaczyć tego pod czym my to rozumujemy. Miałem swoje pojęcie honoru do czasu czytania Samozwańca Komudy i denerwowało mnie to podczepianie honoru pod czynności które są dalekie od niego, sprawdzam w słowniku i... wychodzi na to że każdy ma swój honor, a ten mój jest po prostu mój, UPA też miała swój honor...
"Może gdyby nie okres oddziaływania polskiej kultury na ziemie wschodniej Rzeczpospolitej, Rusini zamiast w Ukraińców przekształcili by się w Mało-rusów i tak jak długo byli jeszcze postrzegani w Rosji i graniczylibyśmy na Wschodzie tylko z jednym państwem?" A być może gdyby nie paraliżująca anarchia polska, to samodzielna Ukraina lepiej by działała? Może gdyby wprowadzili władzę normalnie rozumowaną to oparli by się sąsiadom, może by podbili Moskwę?
"Żeby zrozumieć co Kresom, dała Polska wystarczy elementarna wiedza o cywilizacji łacińskiej - jej dorobku i głównych wartościach więc nie będę na ten temat dyskutował." Rosji jakoś nikt nie dawał tych wartości a się pojawiły. Teraz to możemy dać Ukrainie kolejne wartości cywilizacji zachodniej - ateizm, aborcje na żądanie, eutanazję, związki partnerskie itp. Tylko czy chcą tego i czy jej to potrzebne. Też się raczej nie pytaliśmy czy tego chcą rusini, tylko parliśmy z tą "lepszą" cywilizacją, co było chyba lekkim szowinizmem.
"Dlatego sam chciałbym zadać szerszej i bardziej kompetentnej publiczności takie pytanie." Dlatego też drążę ten temat... Kiedy Cegielski pisał w swojej książce z 1815 (?) r nie pamiętam tytułu o Rusinach i Litwinach jako o Polakach, wiernych Polsce i braci do końca świata, to mnie to nie dziwiło. Wszak było to przed ukraińskim nacjonalizmem i przed pierwszymi litewskimi opracowaniami oceniającymi historię unii (chyba pierwsze, negatywne oczywiście takie prace pojawiły się na początku drugiej połowy XIX w.). Ale teraz gdy dookoła nas szumi tylko to że okupowaliśmy ich, robiliśmy z nich niewolników, grabiliśmy ich ziemie i bogactwo... To wolałbym czytać artykuły polemizujące z tamtą wizją unii, upowszechnianie takiego poglądu na wschodzie itp. Bo wychodzi na to że nadal opisujemy narody IRP jako jeden szczęśliwy twór, ale jakoś jak tylko się na Litwie/Białorusi/Ukrainie powie coś o IRP to spluną na ziemię...
"Ponadto zbulwersowała mnie wypowiedź -"Oblatuje mnie ten naród" Widzi Pan, to jest dobre oblatywanie. Uznając ich suwerenność, nie mam zamiaru ingerować w ich wewnętrzne czy zewnętrzne decyzje. Nie lubią nas? Ich sprawa. Będą chcieli wejść w federację z Rosją? Ich sprawa. Będą chcieli pomocy jakby Rosja przyszła, czemu nie? Pan nakreślił zaniepokojenie wchłonięciem narodu ukraińskiego do rosyjskiego... Cóż jeśli tego by np. chcieli to czemu nie. Całkiem pokaźny % i tak się uznaje za Mało-rosjan.
"A Litwa wpupiła będąc w unii" No patrząc na dzisiejszą mapę, na ich nienawiść do nas, itp to raczej sukcesem dla nich IRP nie była. A jak się Pan nie zgadza to zachęcam do pisania artykułów o odmiennym zdaniu dla litewskiej prasy, tylko niech się Pan nie zdziwi jak zaczną w proteście palić to na rynku.
"że granice Polski będą sięgać na wschód tak daleko, jak sprawiedliwa będzie polska polityka narodowościowa" Tylko że oni tych "granic" nie chcą więc uszanujmy to i poczekajmy aż zmienią zdanie a nie wpychać się tam z butami. Na razie Partnerstwo Wschodnie to taka na siłę misja nawracania Indian... Tylko że ci Indianie mają też swoją kulturę i może nie chcą naszej. Indianie dziś oceniają europejską misję cywilizacyjną podobnie jak rusini Polską na kresach...
Chciałbym podkreślić, że nie to że nie zgadzam się z Pana tezami, ale śmieszy mnie trochę gdy podobnej tematyki artykuły są w Polsce, Litwie, Białorusi, Ukrainie, ale pozytywne niemal tylko w Polsce. Albo my mamy racje a nasi sąsiedzi są "tempi", albo to tylko my jesteśmy głupi i stoimy w swoim zacietrzewieniu...
Jestem autorem powyższego tekstu i chciałbym ustosunkować się do wypowiedzi Jumanygii. Po pierwsze odsyłam do ponownej lektury tekstu, bo jak widzę nie został dobrze zrozumiany. W swoich zarzutach pomija bowiem m. in. fragment z cytatem z Włodzimierza Bączkowskiego: -"Jedynym źródłem naszej aktywności na terenie zagadnień narodowościowych Rzeczpospolitej jest należycie, realnie pojęte Dobro i Honor Polski. I nic w zasadzie więcej.[...] ". Cytat ten również tłumaczy trwałość związku Polski ze Wschodem, który oprócz wzajemnej fascynacji i miłości opierał się na bezbłędnym odczytaniu wspólnych interesów." Nie chcę wchodzić za bardzo w kwestie teologiczne odnośnie filozofii miłości chrześcijańskiej, ale każda komunia polega na wzajemnej wymianie i ubogacaniu. Pasożytowanie nie jest miłością. Odpowiadając na pytanie co wszystkie strony czerpały z tego związku posłużę się cytatem z książki B.Łepki "Zarys literatury Ukraińskiej";-"Polsce dawała Ukraina ludzi, a dostawała idee. Do Polski przychodzili ukraińscy panowie z olbrzymimi majątkami, a z Polski szły na Ukrainę europejskie zdobycze umysłowe.Ta wymiana wartości materialnych za idealne bez tarć obejść się nie mogła [...] Idea zjednoczenia kościołów zbliżała najwybitniejszych ludzi obu stron w charakterze współpracowników lub współzawodników...Poznawali się, swoje dobre i złe strony, zalety i wady. Mohyła i i jego ludzie, kijowscy uczeni stoją na nowym stanowisku. Bronią prawosławia za pomocą kulturalnych zdobyczy polskich [...] Niejednokrotnie piszą nie tylko o Polsce, ale po polsku [...]". Żeby zobaczyć prawdziwą ukraińską kulturę, a nie skansenowe drewniane chatki to odsyłam właśnie do literatury Ukraińskiej i przede wszystkim Tarasa Szewczenki. Żeby zrozumieć co Kresom, dała Polska wystarczy elementarna wiedza o cywilizacji łacińskiej - jej dorobku i głównych wartościach więc nie będę na ten temat dyskutował. Odsyłam po raz kolejny do literatury ukraińskiej. Zadałbym inne pytanie niż Jumanyga - Może gdyby nie okres oddziaływania polskiej kultury na ziemie wschodniej Rzeczpospolitej, Rusini zamiast w Ukraińców przekształcili by się w Mało-rusów i tak jak długo byli jeszcze postrzegani w Rosji i graniczylibyśmy na Wschodzie tylko z jednym państwem?
Co do ostatniego pytania dlaczego "Czemu nas tak nie lubią" to sam jestem tym bardzo zdziwiony w świetle faktów historycznych przytoczonych w artykule i nie wydaje mi się żebym był na tyle kompetentny żeby znaleźć adekwatną odpowiedz. Dlatego sam chciałbym zadać szerszej i bardziej kompetentnej publiczności takie pytanie. Moim celem było to, żeby przedstawić to, że taka niechęć jest całkowicie nieuprawniona u nielogiczna po to żeby ją zwalczać - i myślę, że wszyscy byśmy tego chcieli. Osobiście wydaje mi się, że odpowiedzią może być stara żydowska mądrość -"Ile dobrego musiałem Ci uczynić, że tak bardzo mnie nienawidzisz?" - Pojawia się tu w mojej opinii dobrze znany w psychologii mechanizm , jaki występuję u osoby, które dostępuje łaski i miłosierdzia i nie ma na nią jak odpowiedzieć. Nie można zapomnieć również o powszechnej u większości ludzi zawiści i zazdrości. Wszyscy przecież wiemy, że Polacy na kresach byli warstwą wyższą i lepiej sytuowaną. Przykładem może być postać Andrzeja Potockiego, namiestnika Galicji, zasłużonego dla budowy współczesnego narodu ukraińskiego (w mojej ocenie naród ten został stworzony przez polskich magnatów, którzy fundowali stypendia, szkoły itd.) i życzliwego im, a który został zastrzelony przez ukraińskich nacjonalistów.
Ponadto powołano się na przykład kozaków i Ukraińców wrogich Polsce, zapominając o tych wszystkich którzy dobrze rozumieli konieczność współpracy polsko-ukraińskiej. Takich jak Taras Szewczenko, który pisał w jednym z wierszy o Chmielnickim:
"Oj Bohdanie, Bohdanoczku!
Jakby ja buła znała;
U kołysci'b zadusyła,
Pid sercem prysypała"
Ponadto zbulwersowała mnie wypowiedź -"Oblatuje mnie ten naród (...) A Litwa wpupiła będąc w unii... co zresztą mało mnie obchodzi :P" Jest całkowicie sprzeczna z duchem w jakim napisałem artykuł i właśnie przez takie wypowiedzi mogą rzeczywiście "Nas nie lubić". Zgadzam się, że najważniejszą musi być dla nas racja Polski, ale ta wypowiedz świadczy o tym że Jumanyga tej racji nie rozumie. Polską racją stanu w polityce wschodniej jest idea prometejska. Już Włodzimierz Bączkowski pisał o tym, że granice Polski będą sięgać na wschód tak daleko, jak sprawiedliwa będzie polska polityka narodowościowa. Czystość moralna jaką w mojej opinii mieliśmy w polskiej historii jest naszą największa wartością i za wszelką cenę powinniśmy jej bronić.
Nie nazwałem Ukraińców zbrodniczym narodem, nazwałem ich "bratnim". Mordowanie się nawzajem na wojnie jest rzeczą oczywistą. Z 10mln Niemców też mogliśmy zostawić na Ziemiach Odzyskanych... bo czego są winni? Akurat od AW jest spokój z nimi, ale pewnie to przypadek. Szkoda tylko że AW nie objęła ziemi lwowskiej.
Życzę w przyszłości zwartej zabudowy ukraińskiej. Ja pooglądam wiadomości i będę uzupełniał zapas popcornu.
To zależy, co się oczekuje.Najprościej było by z sercem na dłoni.Ale każdy z osobna i wszyscy razem to woleli by czegoś konkretniejszego,czego po czym zostaną konkret ślady.I zostaną, groby.
Jeśli iść z zachłannością by mury stawiać, by dzieciom ojców, a żonom mężów odbierać, to lepiej pozostawmy ten świat przyrodzie w panowaniu.
Tu trzeba nowego myślenia w temacie, myślenia, gdzie nie szukamy prywaty i zysku, myślenia, gdzie człowiek i jego człowieczeństwo jest celem.Tak to widzę w ogromnym skrócie.
Mnie nic, lub prawie nic nie łączy z kresami, ale chciałbym dobrej przyszłości dla ludzi tam żyjących.Dawno temu mój przodek w zawierusze w tamtą stronę zmuszony wyjechał, nigdy więcej rodzina jego nie zobaczyła, dziś mam po nim fotografię jego jedyną.Tego nie chcę więcej, reszta z pracy się rodzi.
Powiem Panu po chłopsku: co Pan piep… panie Kolego. Czytaj Pan ze zrozumieniem, doczytaj Pan gdzie było burzenie cerkwi a gdzie były rzezie i nie gdybaj Pan. Bo jak widać nawet w tych czarnych czasach wojny nikt rzezi nie urządzał tam gdzie zburzyli cerkwie (tylko proszę mi nie mówić, że się miejscowi przestraszyli tak w tym 37, że w czasie wojny bali się brać odwet). Podobnie i w Bieszczadach czy na Łemkowynie, tam w Galicji jak Pan zna historię to rżnęli dziedziców raczej nasi katoliccy i polscy chłopi a nie Rusini. Więc zastanów się Pan zanim napiszesz, bo widzę, że tylko chce się dyskusję na siłę ciągnąć w oparciu o gdybanie - wiedzy brak.
I co może Pan pokazać jedną choć rzecz którą zyskaliśmy rozwalając cerkwie spokojnym ludziom? Tylko konkretną nie wydumaną i wygdybaną przez Pana.
Modlić się o żaden spokojny dzień nie musowo było, bo dopóki oddziały krakusów (miejscowi nie chcieli) nie przyszły rozwalać cerkwi żadnych problemów nie było. Pojawiły się kiedy jakiś durny teoretyk z Warszawy, mający takie same pojęcie o pograniczu jak Pan (pewnie też tu nigdy nie był i znalazł sobie jakieś szczytne usprawiedliwienie) zdecydował, że trzeba zburzyć ponad setkę świątyń. Proszę wybaczyć porównanie, ale samo mi się nasuwa. Tamten zamiast myśleć jak zreformować armię, żeby mogła przeciwstawić się bandytom z zachodu, miał temat zastępczy – rozwalać cerkwie, dziś też, gospodarka się wali, a politycy podniecają się mniejszościami, tym razem „płciowymi” i innymi pierdołami (oczywiście to też jest ważne, ale trzeba jakiś porządek działań zachować, jak walnie gospodarka i mniejszości stracą). A Pan też, zamiast opublikować w końcu (tak mi intuicja podpowiada, że jednak nie zobaczę tego na oczy) te obiecane tłumaczenia, zajmuje się pisaniem swojej gdybologii. Ja wiem, że tak łatwiej, nie trzeba się wysilać, ot przyjdzie na myśl i się napisze, tylko, że pożytek z tego taki sam jak z tych zburzonych cerkwi,
a co do połaczenia bratnich narodów, dokładnie mam to zamiar dalej robić panie Kolego, bo uważam, ze tylko prymityw i ktoś kto ma kłopot z akceptacją samego siebie stosuje takie prostackie schematy, określajace, że ten narod jest zbrodniczy a tamten wspaniały.
"Ale to sowiecka metoda, którą sami na własnej skórze odczuliśmy nie raz przez ostatnie kilkaset lat" Stary naród ci sowieci ;)
Może Pan sobie dywagować czy dobrze czy źle, ale niezaprzeczalnym jest że od 60+ lat mamy spokój. A tak to to może w latach 50 byłoby kolejne kilkadziesiąt tysięcy ofiar ludobójstwa. Czy może się Pan boi powiedzieć że masowe mordy i czyszczenie zajmowanych ziem to wynalazek UPA? Nie w każdym ich powstaniu trup się ścielił gęsto i to nie w bitwie sensu stricte militarnie.
Koliszczyzna 2,000 - 30,000
Powstanie Chmielnickiego - od 40,000 - 500,000
Rzeź Humańska - 2,000 - 33,000
Wołyń 1943 - 25,000 - 40,000
Nie sposób policzyć tego wszystkiego w czasach unii, w każdym bądź razie te 25,000 - 40,000 z Wołynia to ani nie "perełka" ani pierwszy wypad "bratniego" narodu.
Jeśli Panu by odpowiadało czekanie i "modlenie" się o kolejny spokojny dzień to nie długo będzie można się osiedlić na Ukrainie. Poczeka Pan i się może doczeka. Ale niech Pan nie żąda podobnego od innych, bo może inni woleli ich wyrzucić niż czekać na kolejną masakrę.
"A tu jeszcze znajda się teoretycy-schizofrenicy, którzy będą to wszystko usprawiedliwiać. Nie mówiąc już o tym, że akcja taka w czasie gdy już wyraźnie czuć było na plecach oddech rodzącej się machiny zniszczenia na zachodzie to naprawdę „ważne strategiczne działanie” – śmiechu warte." Właśnie im bardziej czuć było oddech wojny z niemcami tym szybciej trzeba było się uporać z potencjalnym wrogiem wewnątrz który jak wiemy był szkolony na pomoc niemcom.
Im dłużej będą poza unia tym lepiej, chociaż do mnie ryzat ryzat na pewno nie dojdzie więc niech Pan dalej oręduje połączenie "bratnich" narodów.
Otóż to. Słyszymy tu cały czas niemal jakieś pouczenia od jednego czy drugiego Pana, że powinniśmy wrócić do szkoły itd., co brzmi śmiesznie, bo sami robią sztubackie błędy jak choćby te wymysły z mniejszością litewską we Lwowie, albo to, że URL założyli sowieci w 1940 roku itd. ale możemy sobie to darować i traktować jako przejaw braku wystarczającej wiedzy u tych, którzy każą innym się uczuć – to zresztą dość powszechne zjawisko w naszym kraju.
Proszę wybaczyć walczę ze sobą by się nie dać wciągnąć w wymianę opinii długą i żarliwą, bo mam ciekawsze zajęcie, zbliża się listopad, kresowe cmentarze, a i na bieżąco wiele ważnych rzeczy się dzieje, ale do kilku wątków chciałem się tutaj odnieść, niejako, zbiorczo.
1. Pan Hetmański powiada, że Ukraińcy, czy łemkowie mogli sobie wyjechać na Ukrainę, jeśli nie chcieli być przesiedleni w ramach akcji „W”. a ja pytam p. Hetmański a po co mieli wyjeżdżać, w imię czego? Tu gdzie mieszkali był ich dom, od setek lat, rodziny, przyjaciele, groby przodków, cerkwie itd. Przyszli obcy, jedni chcieli budować samostijną czystą jak szklanka wody, drudzy komunistyczny raj, ale to miejscowi są winni, że zostali, bo mogli wyjechać? Tak? Jeśli dwóch drabów wejdzie do Pana domu i robi awanturę to też Pan jest winny, i jeśli dostaje Pan po głowie, to Pana wina, bo przecież mógł Pan wyjść? Niech się Pan zastanowi nad tym, o czym Pan gada. A ja dodam, że prawie taką samą argumentację słyszymy od ukraińskich szowinistów – przecież Polacy na Wołyniu dostali ostrzeżenia (i to jakie, aż ciarki po plecach szły), czemu zostali, mogli wyjechać za Bug. Tak samo idiotyczna argumentacja i tak samo idiotyczna akcja. Oczywiście nie mówię, że taka sama, bo na Wołyniu kilkadziesiąt tysięcy ludzi poszło do piachu a w czasie Akcji Wisła 140 tys. zostało wywiezionych i w znacznym stopniu zasymilowanych. Ale mechanizm jest ten sam. Zaś gadanie, że lepsze to niż metoda wołyńska jest nie na miejscu. Jest taki kawał o dobroci Stalina, p. Hetmański, którego jakiś dzieciak nagabywał o coś tam, kiedy ten się golił, a wielki językoznawca krzyknął na bachora, żeby się wynosił, co zostało zinterpretowane tak: a przecież towarzysz Stalin miał w ręku brzytwę, mógł zabić, ale nie, nie zabił, to bardzo dobry komunista. Doskonale pasuje to do tej przepraszam głupiej gadki, że powinni się cieszyć, że nie zastosowano wariantu wołyńskiego. Akcja Wisła była kopiowaniem sowieckich doświadczeń, te 2,5 tys. bojców można było spokojnie bez tego wyłapać, a nie wypędzać z domów 140 tys. ludzi, a tak z powodu bolącego palca odrąbano całą rękę. Ale to sowiecka metoda, którą sami na własnej skórze odczuliśmy nie raz przez ostatnie kilkaset lat, a Pan usiłuje to usprawiedliwić. Przypomina mi się opowiadanie mojego dziadka, który właśnie z rodziną jako rodzina osadnicza zostali w 1940 roku w zimie wywiezieni przez towarzyszy. Trafił do jakichś kopalń na Uralu. Było tąpniecie, jakiś stempal przycisnął mu nogę a ruscy zamiast wziąć się i podnieść kłodę to krzyczeli „Dawać piłę!, obciąć nogę, ratować człowieka!” – ot taki czarny, adekwatny obrazek. Na szczęście nie obcięli i dziadek do końca swych dni na obu własnych nogach chodził.
2. akcja rewindykacyjna. Kolejna głupota. Owszem, owszem spuścizna carska, w jakim stopniu to inna sprawa, wiele cerkwi, które u nas niszczyli na Zamojszczyźnie, to były zabytki jeszcze z czasów unickich, cerkiew w Szczebrzeszynie np. Owszem może tam jakiś sobór w Warszawie (czy u nas w Lublinie na Placu Litewskim) nie pasował do całość i przypominał o zaborach, może jakieś takie monumentalne obiekty w centrach miast istotnie trzeba było rozebrać, choć mnie się wydaje, że lepiej było je przebudować na kościoły, co byłoby i z pożytkiem i bardzo symboliczne, i chyba lepiej by pokazało kto zwyciężył niż stosowanie metody nacjonalistów ukraińskich czyli tego by ani ślad nie pozostał, zwłaszcza, że tak samo z krwawicy tego ludu powstały te świątynie, nawet jeśli nie chciał na nie dawać. A niszczenie wielu cerkwi na prowincji to była postępowanie jakichś ówczesnych Mongołów. Czemu miało służyć nie wiem. Chyba tylko temu, żeby pokazać, że „teraz k… my!”. Na Lubelszczyźnie było dokładnie tak jak pisze p. Combat, miejscowi Rusini, nie mieli żadnej prawie świadomości związanej z jakąś tam Wikrainą (z Polską też, co nie znaczy, ze byli antypolscy, byli po prostu tutejsi i myślę, że szanowaliby każdego kto by ich szanował), propaganda z Galicji tu nie sięgała, zresztą nawet w czasie wojny nie było tu żadnych stacjonarnych sotni UPA (co podkreśla nawet taki ukrainożerca jakim był śp. prof. Edward Prus). Oni byli po prostu tutejszymi prawosławnymi, przed wojną, bo jeszcze w XIX wieku byli unitami, i tak jak w 1875 roku nikt ich nie pytał czy chcą być prawosławni, tak w II RP też nikt nie bawił się w subtelności tylko z gracją słonia w składzie porcelany postanowiono znów „rieszit’ wapros” rozwalając z góry ustaloną ilość cerkwi, tak i po wojnie, kiedy zamieniano cerkiew w mojej wsi na kościół też nikt nie pytał tych prawosławnych, którzy pozostali (jak rodzina mojej mamy) czy chcą być katolikami. Wiem, wiem, p. Hetmański powie, że mogli wyjechać na Ukrainę, ale ja powiem tak: wsadź sobie Pan tę opinię… gdzie chcesz. Oni byli miejscowymi, którzy nawet nie mówili po ukraińsku a dialektem chachłackim, nie mieli żadnych powiązań z nacjonalistami, a tym bardziej ze spuścizną zaborów, bo ich przodkowie mieszkali tu od dawniejszych czasów niż Polacy we Lwowie, byli zawsze chrześcijanami obrządku wschodniego, a nad ich głowami jacyś tam Panowie a to w Brześciu, a to w Moskwie czy w Warszawie postanawiali kim mają być.
A tu jeszcze znajda się teoretycy-schizofrenicy, którzy będą to wszystko usprawiedliwiać. Nie mówiąc już o tym, że akcja taka w czasie gdy już wyraźnie czuć było na plecach oddech rodzącej się machiny zniszczenia na zachodzie to naprawdę „ważne strategiczne działanie” – śmiechu warte.
Polecam pracę Eustachego Świeżawskiego z majątku Hołubie nad Bugiem, koło Kryłowa, pt.: „Ani guzika”, on bardzo trafnie to pisał, jak przychodzili prawosławni sąsiedzi i prosili aby interweniował, bo im niszczą świątynie. Patrząc na niszczenie zabytkowych cerkwi napisał wtedy gorzkie słowa o tym, że widać tak musiało być, żebyśmy dwa lata później mogli być zwarci i gotowi, by nie oddać wrogowi ani guzika, i rzeczywiście pan Sławoj nie oddał ani guzika, zachował wszystkie uciekając do Rumunii..
W jakimś tam programie była mowa o tym że pod zaborem rosyjskim wpadli na pomysł prawosławienia Polski. Zaczęli budować cerkwie w Warszawie... Po odzyskaniu niepodległości były niszczone... Już szukam...
Sobór św. Aleksandra Newskiego w Warszawie
"Sobór został rozebrany w latach 20., mniej niż 15 lat po ukończeniu budowy. Podzielił los wielu świątyń prawosławnych w Warszawie wybudowanych w okresie rozbiorów i rozebranych po odzyskaniu niepodległości[1]. Decyzja rozbiórki spowodowana była nastrojami antyrosyjskimi i antyprawosławnymi w II Rzeczypospolitej, wynikającymi głównie ze stosowanej w okresie zaborów przez państwo rosyjskie polityki rusyfikacji w stosunku do Polaków. W ocenie ówczesnego społeczeństwa sobór był symbolem rusyfikacji. Dodatkowym argumentem było to, że świątynia zajmowała jeden z najważniejszych placów Warszawy, a po opuszczeniu miasta przez urzędników i wojska rosyjskie, tak wielki budynek sakralny nie był już potrzebny wiernym prawosławnym w mieście. Uważano także, że sobór reprezentujący wschodnią architekturę nie pasuje do Warszawy. Ponadto budowla uległa uszkodzeniu podczas I wojny światowej, a źle przeprowadzone naprawy dodatkowo pogorszyły jej stan."
Śliczny i szkoda rozbiórki ale coś co miało symbolizować rosyjskie panowanie w Polsce must go away... Myślę że ostra polityka wobec rusinów była dlatego bo były antyrosyjskie nastroje, i anty prawosławne czyt. rosyjskie znów. I do tego ci rusini z góry i z dołu mapy byli łatwo podburzani zarówno do antypolskości jak i do komunistycznej agitacji. Myślę że jakby oni od początku dawali choćby cień szansy że w zamian za zachowanie kultury będą spokojnie żyć w Polsce nie byłoby tego... A bunty... wiadomo jak się z nimi postępuje, i nie mam namyśli "postępków" IIRP które były namiastką gaszenia buntów.
Choć z drugiej strony nie jestem za wyburzeniem Pałacu Kultury, m. in dlatego że od 60 lat nie potrafimy wybudować czegoś choćby w połowie tak "wysokiego"...
"Trzecim fundamentem było głębokie przeświadczenie polskich elit o wyjątkowej misji cywilizacyjnej i posłannictwie polskim na wschodzie, polegające na krzewieniu zachodnio-łacińskiej cywilizacji w starciu z wpływami bizantyjskimi i azjatycko-mongolskimi" a ten kawalek to prosto missia amerikanska w iraku czy Libii. Panie autorze za tu waszu missiju o jakej nikt nie prosil caly czas do rzezi i dochodilo. Rusiny sobie dawali rady i z Kijowskej akademjej i z prawoslawnej kulturej i sztukoj. Samim to krzyzackie ciwilizowanie sie nie bardzo spodobalo)
No moze nie lubic Pan naszego Bacika Chmela bo to on wlasnie na da powiedzic ze zawsze) Ale tie slowa
"Oj, Bohdanie, Bohdanoczku!
Jakoby ja buła znała,
U kołysci'b zadusyła,
Pid sercem pryspała"
mogl pisac jeden wielki czlowiek do innego. To ich pozjom dyskusii nie Pana czy moj.
"Walkę z Polską kozacy zawsze przegrywali, a przegrawszy tracili coś z dotychczasowych prerogatyw, nadto osłabiali wspólne państwo, które mogło się stać łupem zaborczych sąsiadów - co zresztą w końcu się stało".
Tak uz zawsze?
Wiązanka 80 zł
Kwiatek 20 zł
Świeczka 10 zł
Pójść dzisiaj wieczorem na cmentarz bezcenne
JAPONIA. Amerykański sekretarz obrony Leon Panetta zapewniał, że obecność na Pacyfiku pozostanie amerykańskim priorytetem, nawet pomimo planowanych cięć budżetowych.
„Chcę, aby to było jasne dla każdego w tym regionie. (...) Pacyfik pozostaje priorytetem dla Stanów Zjednoczonych Ameryki, nasze siły nadal będą rozlokowane w tym regionie. W dalszym ciągu będziemy nie tylko utrzymywać, ale też wzmacniać naszą obecność w tej części świata”, mówił w Japonii w bazie sił powietrznych Yokota 24 października. Portal Stars and Stripes podaje, że Panetta opublikował też komentarz w głównym japońskim dzienniku, w którym skrytykował Chiny za morskie spory terytorialne i Koreę Północną za kontynuowanie programu atomowego.
W podobnym tonie wypowiedział się nowy szef operacji morskich US Navy admirał Jonathan Greenert, podała AFP. W trakcie telekonferencji 19 października stwierdził, że w obliczu cięć budżetowych region Azji i Pacyfiku pozostanie priorytetem dla amerykańskiej floty.
Źródło Polska Zbrojna
kto wie po weteranach z Abchazji Czeczeni i Gruzji należących do UNA-UNSO rożnych rzeczy można się spodziewać
Krzyżacy nie raz spotkali się z tego typu taktyką w Ziemi świętej .
Nie ma bardziej nie polskiego zwycięstwa niż Grunwald nie polskiego nie dlatego że walczyli tam tatrzy Rusini czy Litwini tylko dlatego że było one efektem strategicznego myślenia.
1Przygotowania do tej bitwy nie zaczęły się łowami na dzikiego zwierza i budową mostu pontonowego tylko zaczęły się za czasów Kazimierza Wielkiego który przeprowadził reformy wojskowe dzięki temu w przeciwieństwie do Kircholmu czy Kłuszyna mieliśmy co najmniej równowagę ilościową i jakościową w stosunku do przeciwnika
2Klasę pokazały ówczesne elity polityczne które nie zawierały egzotycznych sojuszy z państwami z drugiej części europy.,,Nie szukajcie przyjaciół daleko, a wrogów blisko"
Według niektórych specjalistów Polacy wygrali pod Grunwaldem dzięki Tatarom ( Pogoni Litewskiej ). Taktyka Tatarska, -ucieczka i nagły zwrot to klasyka sztuki walki Tatarskiej której Krzyżacy nie znali i która ich zaskoczyła i wprowadziła totalną panikę w Krzyżackie szeregi . Potem wiem jak było dalej
Pamiętajmy o tych którzy nie upomną się o pamięć. O tych nielicznych którzy zrobili tak wiele nie dajmy im zginąć w odmętach historii niech i na ich mogile zapłonie znicz wiecznej pamięci . Niedługo minie 83 rocznica bitwy będącej epizodem wojny polsko-bolszewickiej. Jednej z licznych bitew, które w owym czasie toczyły się wokół Lwowa broniącego się przed sowieckim najazdem. Epizodem niemal zapomnianym, pewnie ze względu na niewielkie strategiczne znaczenie dla całej kampanii, chociaż niektórzy historycy uważają, że bez niej mogłoby nie być „cudu nad Wisłą”. Kombatanci tej bitwy nie utrwalili jej w pamięci pokoleń organizowaniem uroczystych zjazdów i pochodów. Nie mogli – było ich zaledwie dwunastu.
Jeżeli dziś jeszcze ktoś pamięta o Boju pod Zadwórzem, to prawdopodobnie dlatego, że bitwa ta ze względu na uderzające podobieństwo okoliczności znana była w okresie międzywojennym pod nazwą „Lwowskie Termopile”. Na podstawie nielicznej literatury opis całego zdarzenia można zawrzeć w kilku zdaniach:
17-go sierpnia 1920 roku Czerwona Armia Konna (Budionnego) docierała już niemal do bram Lwowa. Pod pobliskim Zadwórzem silne oddziały 6-ej Dywizji Konnej napotkały na opór polskiego batalionu w sile 330 ochotników pod dowództwem kapitana Bolesława Zajączkowskiego. Mimo ogromnej dysproporcji sił zażarta bitwa trwała jedenaście godzin. Przeżyło tylko dwunastu polskich obrońców, ale marsz bolszewików na Lwów został zatrzymany. Armia Budionnego po szybkim przegrupowaniu podążyła na północ, ale było już za późno, by mogła wpłynąć na losy walk po Warszawą.
Kazimierz Wolff
JAK JEST FASUN, TO TRZA IŚĆ
Copyright 2003 Kazimierz Wolff
Wszystkie prawa zastrzeżone.
Jest jeszcze jeden rodzaj nekropolii, zapomnianych, nieznanych, skazanych na niebyt i zapomnienie Przypadkiem wyrwanych w czasie delirium z pamięci starego rezuna to ,,Pola Śmierci" na Wołyniu,Podolu ,Galicji. To miejsca gdzie bratnia ręka nie uczyni znaku Krzyża nie zapali znicza.To święta pieczęć Polskości na tej ziemi.Świadectwo trwania do dnia Ostatniego.
Panie tutejszy ;widzę że nie zrozumiał mnie Pan w sprawie akcji Wisła nigdy nie twierdziłem że ,było to dobrodziejstwo ale twierdzę nadal że w tamtych okolicznościach było to prowadzone w miarę cywilizowany sposób.Nie znam sytuacji jak to przebiegało w lubelskim ,ale podam Panu przykład na Łemkowskiej społeczności ze Szlachtowej gdzie w wyniku intryg kleru prawosławnego społeczność Łemkowska zapomniała na terenach jakiego państwa żyje bez względu na swoje specyficzne i inne od okolicznych mieszkańców zwyczaje .<< Pan Hetmański powiada, że Ukraińcy, czy łemkowie mogli sobie wyjechać na Ukrainę, jeśli nie chcieli być przesiedleni w ramach akcji „W”. a ja pytam p. Hetmański a po co mieli wyjeżdżać, w imię czego? Tu gdzie mieszkali był ich dom, od setek lat, rodziny, przyjaciele, groby przodków, cerkwie itd.Ale tu też Była POLSKA kturą mieli obowiązek szanować. Przyszli obcy, jedni chcieli budować samostijną czystą jak szklanka wody, drudzy komunistyczny raj,(w wiekszości żydzi) ale to miejscowi są winni, że zostali, bo mogli wyjechać?" A zastanowił się Pan nad faktem że Polacy mieli w tym najmniej do powiedzenia ? Jeśli dwóch drabów wejdzie do Pana domu i robi awanturę to też Pan jest winny, i jeśli dostaje Pan po głowie, to Pana wina, bo przecież mógł Pan wyjść? Niech się Pan zastanowi nad tym, o czym Pan gada.,,......... Jechali z nieukrywaną radością, z muzyką. Pozostawione domy wewnątrz przedstawiały smutny widok: wszędzie rozgrzebane były piece i kuchnie, żeby Polakom nie pozostawić nic w dobrym stanie... (z kroniki szkoły w Szlachtowej).
Ten podniosły nastrój został zakłócony już na stacji w Starym Sączu: Łemkowie pojechali jednym transportem, a dobytek innym - ich drogi nigdy się już nie zeszły.
W Szlachtowej pozostało dwadzieścia jeden rodzin łemkowskich podających się za Polaków i ksiądz greckokatolicki Dionizy Seneta.
Opuszczone domy i grunty zajęli osadnicy z pogranicznych wsi. Tymczasem już na początku 1946 roku kilka rodzin łemkowskich uciekło z Ukrainy. Do Szlachtowej wróciło siedem rodzin. Powracają również wywiezieni na roboty do Niemiec. Zamieszkują w nie zasiedlonych jeszcze domach bądź u tych Łemków, którzy pozostali.
... Atmosfera we wsi ciężka. Ukraińcy z nienawiścią patrzą na Polaków, którzy zajmują ich domy. Wybuchają zatargi o pole: kto je będzie orał?"...... A ja dodam, że prawie taką samą argumentację słyszymy od ukraińskich szowinistów – przecież Polacy na Wołyniu dostali ostrzeżenia (i to jakie, aż ciarki po plecach szły), czemu zostali, mogli wyjechać za Bug. Tak samo idiotyczna argumentacja i tak samo idiotyczna akcja.;,,propaganda z Galicji tu nie sięgała,"Ale sięgała propaganda rosji carskiej kierującej klerem prawosławnym który był wrogo nastawiony do polskości a to oni byli siłą opiniotwórczą w tej społeczności ,,tutejszych"
Teraz już wiadomo że Litwie było potrzebne partnerstwo Polski tylko jako adwokata do instancji międzynarodowych takich jak EU czy NATO. W danym momencie osiągnęli o co pragnęli, to i można pokazać swą prawdziwą twarz.
Oczywiście Litwa jest to kolejny kamyczek do ogródka wynaradawiania Polaków na Litwie..
Jeśli jest tak jak Pan mówi, to znaczy, że mało kto wyniósł go z domu. W każdym razie jeśli ów szacunek oceniałoby się po stanie „nie swoich” cmentarzy, to ocena byłaby mizerna, oj mizerna. Dlatego ja mimo wszystko staram się apelować, nawet do dorosłych by choć ewidentny szacunek oddali zmarłym, którzy żyli przed nimi na tej samej ziemi (i to w sensie bardzo lokalnym), czy posłuchają – nie wiem. Ale myślę, że gdyby opierać się tylko na szacunku wyniesionym z domu to … chyba trzeba by czekać jeszcze pokolenie i to pod warunkiem, że istotnie własne dzieci wszyscy tak by wychowywali. Pozdrawiam
Rozumiem troskę o miejsca pochówku, nie rozumiem kwestii przypominania ludziom dorosłym o pamięci o tych miejscach.Szacunek należy przodkom wynosi się z domu, bez względu na mogiłę/grób i narodowość leżących weń, jeśli my o nich zapomnimy, to nikt nie ma prawa szanować nas za życia.
Nie da się stwierdzić, jakim człowiekiem był ten tam pochowany, ale da się swą postawą zaświadczyć swe człowieczeństwo i jest mi całkowicie obojętne, że wielu się nie zgodzi z mymi zasadami.
No naprawdę jest to nadużycie dobrych relacji sąsiedzkich, jak po wszystkim można żądać żeby Polska miała dobre stosunki z takim sąsiadem. Jest to prowokacja czystej wody, tylko kto z tego ma jakieś zyski?
Dziękujemy za przypomnienie o tej kwestii. Mam nadzieję, że wkrótce uda nam się coś z tym zrobić.
Przy okazji spraw technicznych prosiłem o informację dotyczące kilku zmian w profilu ,nadal czekam na informację.
Już to zgłosiłem koledze, sam nie mogę temu zaradzić niestety.
No i mamy prawdziwe oblicze litwinów koweńskich
Po co to zmieniać wysiłek przy czytaniu nikomu jeszcze nie zaszkodził ,uważam że takie wyeksponowanie najważniejszej treści jest bardzo atrakcyjne.
Bardzo bym prosił o poprawieni tego, może coś źle wkleiłem (pewnie nie trzeba tego robic w środku nocy, wtedy pewnie i serwer odpoczywa :), ale nie wiem jak naprawić, a szkoda żeby to tak miało wyglądać, bo tekst moim zdaniem ważny, a tak to trochę trudno to czytać
Sądzę że ma Pan tylko połowiczną rację moę Panu podać przykład cerkwi przystosowanych do potrzeb Kościoła katolickiego .Istnieje taka w Łodzi w pobliżu stacji Ł,,Kaliska" Jest też taka cerkiew przy głównym placu miasta w Częstochowie Oraz Popówka obecnie Muzeum.Jednak ze względu na architekturę odstają one od całości architektonicznej i tworzą pojęcie obcości.
Polecam dodanie jeszcze : Czytam ze zrozumieniem. . W dyskusji podaję własną argumentację. Zamieszczając cytaty podaję ich żródło i prawa autorskie.
Panie tutejszy ;widzę że nie zrozumiał mnie Pan w sprawie akcji Wisła nigdy nie twierdziłem że ,było to dobrodziejstwo ale twierdzę nadal że w tamtych okolicznościach było to prowadzone w miarę cywilizowany sposób.Nie znam sytuacji jak to przebiegało w lubelskim ,ale podam Panu przykład na Łemkowskiej społeczności ze Szlachtowej gdzie w wyniku intryg kleru prawosławnego społeczność Łemkowska zapomniała na terenach jakiego państwa żyje bez względu na swoje specyficzne i inne od okolicznych mieszkańców zwyczaje .<< Pan Hetmański powiada, że Ukraińcy, czy łemkowie mogli sobie wyjechać na Ukrainę, jeśli nie chcieli być przesiedleni w ramach akcji „W”. a ja pytam p. Hetmański a po co mieli wyjeżdżać, w imię czego? Tu gdzie mieszkali był ich dom, od setek lat, rodziny, przyjaciele, groby przodków, cerkwie itd.Ale tu też Była POLSKA kturą mieli obowiązek szanować. Przyszli obcy, jedni chcieli budować samostijną czystą jak szklanka wody, drudzy komunistyczny raj,(w wiekszości żydzi) ale to miejscowi są winni, że zostali, bo mogli wyjechać?" A zastanowił się Pan nad faktem że Polacy mieli w tym najmniej do powiedzenia ? Jeśli dwóch drabów wejdzie do Pana domu i robi awanturę to też Pan jest winny, i jeśli dostaje Pan po głowie, to Pana wina, bo przecież mógł Pan wyjść? Niech się Pan zastanowi nad tym, o czym Pan gada.,,......... Jechali z nieukrywaną radością, z muzyką. Pozostawione domy wewnątrz przedstawiały smutny widok: wszędzie rozgrzebane były piece i kuchnie, żeby Polakom nie pozostawić nic w dobrym stanie... (z kroniki szkoły w Szlachtowej).
Ten podniosły nastrój został zakłócony już na stacji w Starym Sączu: Łemkowie pojechali jednym transportem, a dobytek innym - ich drogi nigdy się już nie zeszły.
W Szlachtowej pozostało dwadzieścia jeden rodzin łemkowskich podających się za Polaków i ksiądz greckokatolicki Dionizy Seneta.
Opuszczone domy i grunty zajęli osadnicy z pogranicznych wsi. Tymczasem już na początku 1946 roku kilka rodzin łemkowskich uciekło z Ukrainy. Do Szlachtowej wróciło siedem rodzin. Powracają również wywiezieni na roboty do Niemiec. Zamieszkują w nie zasiedlonych jeszcze domach bądź u tych Łemków, którzy pozostali.
... Atmosfera we wsi ciężka. Ukraińcy z nienawiścią patrzą na Polaków, którzy zajmują ich domy. Wybuchają zatargi o pole: kto je będzie orał?"...... A ja dodam, że prawie taką samą argumentację słyszymy od ukraińskich szowinistów – przecież Polacy na Wołyniu dostali ostrzeżenia (i to jakie, aż ciarki po plecach szły), czemu zostali, mogli wyjechać za Bug. Tak samo idiotyczna argumentacja i tak samo idiotyczna akcja.;,,propaganda z Galicji tu nie sięgała,"Ale sięgała propaganda rosji carskiej kierującej klerem prawosławnym który był wrogo nastawiony do polskości a to oni byli siłą opiniotwórczą w tej społeczności ,,tutejszych"
moje cztery przykazania
TVN-nie oglądam
Wyborcza-nie czytam
PO-nie głosuje
Hetmański-nie odpowiadam
nie będę z panem dyskutował i nie odpowiem na kolejne obelgi sam Pan sobie wystawił nie po raz pierwszy z resztą opinie
Faktycznie to Pańska głupota doprowadziła mnie do pasji ,że popełniam błędy ortograficzne
a źródłem przez Ó
według PWN śmietnik to przez Ś
A Poczytaj w końcu sobie Pan sam a nie pisz głupot żywcem z Wikipedii bo jedynym wiarygodnym żrudłem jest PWN a nie jakiś smietnik.
tola ma janukowycza janukowycz matole
jakby to było po ukraińsku
inaczej mówiąc na wschodzie bez zmian
bez zmian od no nie wiem Iwana groźnego jak nie wcześniej
nie ma z czego się oczyszczc bo to nie my decydowaliśmy o przesunięciu naszych granic
i zgadzam się że II RP była pożądnym, państwem co nie znaczy że trzeba iść w zaparte i zaprzeczać pewnym negatywnym zdarzeniom ktłóre miały tam miejsce
co do powiernictwa to do ZSRR prze siedlani na mocy umowy z ukraińską republiką radfziecką i żądać mogą od spadkobierców tego tworu tak jak jeśli dobrze pamiętam zaburzanie dostawali odszkodowania od państwa polskiego
Jakiś czas temu na tym portalu mogliśmy przeczytać że na Ukrainie tworzone jest "powiernictwo" wypędzonych Ukraińców których docelowa ilość członków może być 500.000 (jeśli dobrze pamiętam) i będą się domagać odszkodowań. I pewnie dostaną zilion euro i Przemyśl i pewnie na kolanach w ramach przeprosin ucałujemy tryzuba.
A mi ta wizja coraz mniej przeszkadza, jestem państwowcem a państwa przestają istnieć (ewolucja?). Zaczyna się liczyć tylko "tu". Całkiem stosownie wytknął Pan Combat wcześniej różne wady IIRP, ale nadal uważam że przy całej ułomności tego państwa była o wiele bardziej bliższa modelowi suwerennego państwa, niż ta cała IIIRP i przed 2004 i po jako region UE.
Panie combat, Tusk może złożyć deklarację lojalniości narodu wobec Brukseli... Mówić sobie może. A jak będzie to się okaże.
Ale też z ZSRR jest różnie, np. Tatarzy krymscy mogli wracać dopiero po 1991 roku. A jeśli niektórzy chcą być 100% uczciwi (wobec innych państw) to należy Niemcom zwrócić Ziemie Odzyskane (wymiana na kontrybucję), Czechom Kotlinę Kłodzką, Słowacji Spisz i Orawę, Ukrainie Przemyśl i okoliczne powiaty, Białorusi Białostoczczyznę, Litwie Suwałki. Wtedy będziemy czyści jak łza i te narody będą mogły powrócić na "swoje" ziemie...
na ostatniej sesji przed wojennego sejmu Wasyl Mudryj złożył deklaracje lojalności narodu ukraińskiego w wobec państwa polskiego gdyby zamiast odbierać cerkwie i utrudniać naukę jeżyka ukraińskiego co napędzało zwolenników OUN poparto by jego wniosek o przyznanie Galicji Wsch. autonomii. to pewnie bylibyśmy świadkami większej liczby tak bohaterskich postaw jak ta póżniejszgo gen Szandaruka. A AW spowodowała tylko że kolejne pokolenia Polaków narodowości ukraińskiej z mlekiem matki wypijają niechęć do własnego państwa a że żyją w Gdańsku albo Olsztynie to żadna różnica.
Akcja Wisła jako taka była potrzebna bo były to najlepszy sposób na zdławienie partyzantki, można to było zrobić inaczej ale było by więcej ofiar i to nie po stronie Polskiej ale po stronie Ukraińców .
można było odizolować ludność w zamkniętych obozach patrz wojna burska, można było nasycić teren wojskiem wysłać ,,fałszywych" partyzantów i palić nie pokorne wioski wszystko to spowodowałoby dużo więcej ofiar po stronie słabszej czyli Ukraińcach niż wysiedlenia.działania takie jak ,,walka o serca i umysły" patrz brytyjski Special Air Services w czasie malajskiego stanu wyjątkowego i działań w Omanie raczej nie dały by skutku z tak uświadomionym narodowo przeciwnikiem no i były chyba poza możliwościami intelektualnymi ,,armii polskojęzycznej"(przy całym szacunku dla szeregowych żołnierzy Wojska Polskiego),pamiętajmy też że wszystko działo się po hekatombie II wojny światowej.
Dla mnie cały problem w tym że nie pozwolono im wrócić ewentualnie nie przyznano im chociaż symbolicznych odszkodowań nawet ZSRR pozwoliło wrócić Czeczeńcom z Kazachstanu do domu
"Przed Ukrainą stoi historyczna szansa aby zaistnieć w kręgu cywilizacji europejskiej i wyrwać się z wpływów bizantyjskich Rosji "
Szansa, tylko dla kogo?
Czy brzmię trochę jak szalony? Czy przeczytałem za dużo o tym budynku? Odpowiedź brzmi: NIE. Oto OFICJALNY plakat promujący parlament UE
Widzimy ludzi Europy, którzy przebudowywują Wieżę Babel. Oto parę rzeczy wartych do zanotowania/zapamiętania: Po pierwsze, mamy potwierdzenie, że budynek Louise Weiss naprawdę został zainspirowany Wieżą Babel. Plakat odtworzył dokładnie tą samą wieżę jak ta na obrazie Pietera Brueghela, pokazując również zepsutą część fundamentu. Nie ma ŻADNYCH wątpliwości. Po drugie, hasło: "Europa: Wiele Języków Jeden Głos" odnosi się do Boga, który zdezorientował ludzi wieloma językami. Parlament skutecznie odwróci karę Bożą aby nauczyć lekcji o bałwochwalstwie i arogancji. Po trzecie, przyjrzycie się bliżej gwiazdom na szczycie. Wyglądają dziwnie? Są to odwrócone do góry nogami pentagramy. Symbolika pentagramów jest niesamowicie głęboka i skomplikowana ale możemy powiedzieć, że regularny/normalny pentagram odnosi się do "Dobre Orzeczenie" a odwrócony pentagram odnosi się do "Złe Orzeczenie".
Ten plakat został zakazany z powodu protestów wielu grup. Jednakże jest on niezwykle ujawniający i dowodzi ezoteryczną mentalność budowniczych Parlamentu Unii Europejskiej.
Mam nieodparte wrażenie że w dobrobycie sowieckim do którego jednak znaczna ich część tęskni już to przerabiali ,,a choćby tam zjadali noworodki? Co mi do tego? Ukraińcy się powinni postawić a nie my.( U nas wyciągają dzieci łyżeczką i jest cacy :/ - to co zużytą prezerwatywę zanosi Pan do ,,Okna życia czy biskupowi).
Mój permisywizm do niepodległych państw to moja sprawa. Zamiast jątrzyć w wewnętrzne sprawy innego państwa ja bym wolał albo uczciwie stanąć do walki żołnierz do żołnierza albo przemilczeć... To co robi Litwa, Białoruś lub Ukraina to ich wewnętrzna sprawa i o pewne rzeczy obywatele danego kraju powinni walczyć. A jeżeli się to jakiemuś państwu nie podoba to niech wypowie im wojnę i się sprawa rozstrzygnie. Takie jątrzenie zza miedzy jest poniżej pasa...
Większość tutaj widzi świętą niebieska potrzebę prowadzenia europejskiej inkwizycji na głupiutkim narodzie Ukraińskim. I jeszcze usprawiedliwia to dążeniem do pomagania bratniemu narodowi, a prawda jest taka że realizuje swoją egoistyczną wizję geopolityczną. IRP w XXIw. a choćby i w zwasalizowanej formie wewnątrz UE. I nawet nie obchodzi ich czemu tego nie chcą, czemu nas nie całują po stopach za IRP itp itp. My europejczycy wiemy lepiej bo stoimy na o wiele wyższym stopniu ewolucyjnym a Ukraińcy to takie tam indiańce... (sarkazm!)
Panie Hetmański a choćby tam zjadali noworodki? Co mi do tego? Ukraińcy się powinni postawić a nie my. U nas wyciągają dzieci łyżeczką i jest cacy :/
"dzikim nacjonalizmem rozbudzonym przez dawnych zaborców i pomimo upadku Carskiej rosji nadal konsekwentnie realizowane przez spadkobierców" Rosyjska i Niemiecka machina propagandowa jest jedną z najlepszych na świecie nawet dziś (vide przemienianie ludobójczą wojnę 1939 jako Kampania Wrześniowa ot taka rosyjsko-gruzińska potyczka w XXw. jakich było wiele), ale nie przeceniałbym jej aż tak bardzo by niby sojusznicze narody nadal nas tak nienawidziły.
Jak Polska flaga zawiśnie w Kijowie to wtedy poczuję się do obowiązku co i jak tam ma być. Póki są suwerenni (a i niech tak będzie) to rządzenie należy tylko i wyłącznie do nich. Zaraz pewnie za skazanie tej kryminalistki Tymoszenko UA dostanie embargo albo NATO zbombardują ich lotniska buahaha, albo przemilczą to żeby tylko pochłonąć UA.
A sądziłem że jest Pan mądrzejszy.Czy nie rozumie Pan prostego faktu że ich obecne nastawienie jest spowodowane dzikim nacjonalizmem rozbudzonym przez dawnych zaborców i pomimo upadku Carskiej rosji nadal konsekwentnie realizowane przez spadkobierców.Naszym obowiązkiem jest zdusić ten płomień nienawiści i wtedy ,,"granice Polski będą sięgać na wschód tak daleko, jak sprawiedliwa będzie polska polityka narodowościowa"
Duży szacunek za treść artykułu i jego uzupełnienie w powyższej wypowiedzi,Widzę że poruszył Pan też temat kościoła w kreowaniu postaw społecznych na Kresach,w tym aspekcie widzę bardzo negatywny wpływ kościoła Prawosławnego na krzewienie negatywnego stosunku do Polskości i mieszkańców Kresów.Prawdopodobnie wynika to z faktu żądzy utrzymania i powiększania dóbr współczesnych zamiast ,rządu dusz". Oraz realizowanym, bezwzględnym doktrynom Moskiewskiego zwierzchnika tego kościoła, realizującego zlecenia Carów Rosji (wszak cerkiew podlegała Carowi). Ze względu na zaufanie i powagę jaką cieszyło się duchowieństwo prawosławne uważam że ponosi ono olbrzymią odpowiedzialność za wywołanie nienawiści i zbrodni na Kresach Wschodnich Rzeczpospolitej, włącznie do poświęcania siekier służących do mordów.Chętnie przeczytam Pański artykuł jeśli kiedyś podejmie Pan ten Temat.
Dziękuję za odpowiedź.
"Jedynym źródłem naszej aktywności na terenie zagadnień narodowościowych Rzeczpospolitej jest należycie, realnie pojęte Dobro i Honor Polski. I nic w zasadzie więcej.[...] " Oba pojęcia "dobro Polski" jak i "honor Polski" mogą mieć różne znaczenia. "Dobrem Polski" może być np podbicie Ukrainy, może też nim być wieczna partnerska przyjaźń, zależy jakie dobro dla POLSKI chcemy uzyskać. A Honor (pojęcie dotyczące moralności i obyczajowości. Występuje w skali jednostkowej i społecznej w określonym czasie i na określonym terytorium.) nie musi znaczyć tego pod czym my to rozumujemy. Miałem swoje pojęcie honoru do czasu czytania Samozwańca Komudy i denerwowało mnie to podczepianie honoru pod czynności które są dalekie od niego, sprawdzam w słowniku i... wychodzi na to że każdy ma swój honor, a ten mój jest po prostu mój, UPA też miała swój honor...
"Może gdyby nie okres oddziaływania polskiej kultury na ziemie wschodniej Rzeczpospolitej, Rusini zamiast w Ukraińców przekształcili by się w Mało-rusów i tak jak długo byli jeszcze postrzegani w Rosji i graniczylibyśmy na Wschodzie tylko z jednym państwem?" A być może gdyby nie paraliżująca anarchia polska, to samodzielna Ukraina lepiej by działała? Może gdyby wprowadzili władzę normalnie rozumowaną to oparli by się sąsiadom, może by podbili Moskwę?
"Żeby zrozumieć co Kresom, dała Polska wystarczy elementarna wiedza o cywilizacji łacińskiej - jej dorobku i głównych wartościach więc nie będę na ten temat dyskutował." Rosji jakoś nikt nie dawał tych wartości a się pojawiły. Teraz to możemy dać Ukrainie kolejne wartości cywilizacji zachodniej - ateizm, aborcje na żądanie, eutanazję, związki partnerskie itp. Tylko czy chcą tego i czy jej to potrzebne. Też się raczej nie pytaliśmy czy tego chcą rusini, tylko parliśmy z tą "lepszą" cywilizacją, co było chyba lekkim szowinizmem.
"Dlatego sam chciałbym zadać szerszej i bardziej kompetentnej publiczności takie pytanie." Dlatego też drążę ten temat... Kiedy Cegielski pisał w swojej książce z 1815 (?) r nie pamiętam tytułu o Rusinach i Litwinach jako o Polakach, wiernych Polsce i braci do końca świata, to mnie to nie dziwiło. Wszak było to przed ukraińskim nacjonalizmem i przed pierwszymi litewskimi opracowaniami oceniającymi historię unii (chyba pierwsze, negatywne oczywiście takie prace pojawiły się na początku drugiej połowy XIX w.). Ale teraz gdy dookoła nas szumi tylko to że okupowaliśmy ich, robiliśmy z nich niewolników, grabiliśmy ich ziemie i bogactwo... To wolałbym czytać artykuły polemizujące z tamtą wizją unii, upowszechnianie takiego poglądu na wschodzie itp. Bo wychodzi na to że nadal opisujemy narody IRP jako jeden szczęśliwy twór, ale jakoś jak tylko się na Litwie/Białorusi/Ukrainie powie coś o IRP to spluną na ziemię...
"Ponadto zbulwersowała mnie wypowiedź -"Oblatuje mnie ten naród" Widzi Pan, to jest dobre oblatywanie. Uznając ich suwerenność, nie mam zamiaru ingerować w ich wewnętrzne czy zewnętrzne decyzje. Nie lubią nas? Ich sprawa. Będą chcieli wejść w federację z Rosją? Ich sprawa. Będą chcieli pomocy jakby Rosja przyszła, czemu nie? Pan nakreślił zaniepokojenie wchłonięciem narodu ukraińskiego do rosyjskiego... Cóż jeśli tego by np. chcieli to czemu nie. Całkiem pokaźny % i tak się uznaje za Mało-rosjan.
"A Litwa wpupiła będąc w unii" No patrząc na dzisiejszą mapę, na ich nienawiść do nas, itp to raczej sukcesem dla nich IRP nie była. A jak się Pan nie zgadza to zachęcam do pisania artykułów o odmiennym zdaniu dla litewskiej prasy, tylko niech się Pan nie zdziwi jak zaczną w proteście palić to na rynku.
"że granice Polski będą sięgać na wschód tak daleko, jak sprawiedliwa będzie polska polityka narodowościowa" Tylko że oni tych "granic" nie chcą więc uszanujmy to i poczekajmy aż zmienią zdanie a nie wpychać się tam z butami. Na razie Partnerstwo Wschodnie to taka na siłę misja nawracania Indian... Tylko że ci Indianie mają też swoją kulturę i może nie chcą naszej. Indianie dziś oceniają europejską misję cywilizacyjną podobnie jak rusini Polską na kresach...
Chciałbym podkreślić, że nie to że nie zgadzam się z Pana tezami, ale śmieszy mnie trochę gdy podobnej tematyki artykuły są w Polsce, Litwie, Białorusi, Ukrainie, ale pozytywne niemal tylko w Polsce. Albo my mamy racje a nasi sąsiedzi są "tempi", albo to tylko my jesteśmy głupi i stoimy w swoim zacietrzewieniu...
Pozdrawiam.
Jestem autorem powyższego tekstu i chciałbym ustosunkować się do wypowiedzi Jumanygii. Po pierwsze odsyłam do ponownej lektury tekstu, bo jak widzę nie został dobrze zrozumiany. W swoich zarzutach pomija bowiem m. in. fragment z cytatem z Włodzimierza Bączkowskiego: -"Jedynym źródłem naszej aktywności na terenie zagadnień narodowościowych Rzeczpospolitej jest należycie, realnie pojęte Dobro i Honor Polski. I nic w zasadzie więcej.[...] ". Cytat ten również tłumaczy trwałość związku Polski ze Wschodem, który oprócz wzajemnej fascynacji i miłości opierał się na bezbłędnym odczytaniu wspólnych interesów." Nie chcę wchodzić za bardzo w kwestie teologiczne odnośnie filozofii miłości chrześcijańskiej, ale każda komunia polega na wzajemnej wymianie i ubogacaniu. Pasożytowanie nie jest miłością. Odpowiadając na pytanie co wszystkie strony czerpały z tego związku posłużę się cytatem z książki B.Łepki "Zarys literatury Ukraińskiej";-"Polsce dawała Ukraina ludzi, a dostawała idee. Do Polski przychodzili ukraińscy panowie z olbrzymimi majątkami, a z Polski szły na Ukrainę europejskie zdobycze umysłowe.Ta wymiana wartości materialnych za idealne bez tarć obejść się nie mogła [...] Idea zjednoczenia kościołów zbliżała najwybitniejszych ludzi obu stron w charakterze współpracowników lub współzawodników...Poznawali się, swoje dobre i złe strony, zalety i wady. Mohyła i i jego ludzie, kijowscy uczeni stoją na nowym stanowisku. Bronią prawosławia za pomocą kulturalnych zdobyczy polskich [...] Niejednokrotnie piszą nie tylko o Polsce, ale po polsku [...]". Żeby zobaczyć prawdziwą ukraińską kulturę, a nie skansenowe drewniane chatki to odsyłam właśnie do literatury Ukraińskiej i przede wszystkim Tarasa Szewczenki. Żeby zrozumieć co Kresom, dała Polska wystarczy elementarna wiedza o cywilizacji łacińskiej - jej dorobku i głównych wartościach więc nie będę na ten temat dyskutował. Odsyłam po raz kolejny do literatury ukraińskiej. Zadałbym inne pytanie niż Jumanyga - Może gdyby nie okres oddziaływania polskiej kultury na ziemie wschodniej Rzeczpospolitej, Rusini zamiast w Ukraińców przekształcili by się w Mało-rusów i tak jak długo byli jeszcze postrzegani w Rosji i graniczylibyśmy na Wschodzie tylko z jednym państwem?
Co do ostatniego pytania dlaczego "Czemu nas tak nie lubią" to sam jestem tym bardzo zdziwiony w świetle faktów historycznych przytoczonych w artykule i nie wydaje mi się żebym był na tyle kompetentny żeby znaleźć adekwatną odpowiedz. Dlatego sam chciałbym zadać szerszej i bardziej kompetentnej publiczności takie pytanie. Moim celem było to, żeby przedstawić to, że taka niechęć jest całkowicie nieuprawniona u nielogiczna po to żeby ją zwalczać - i myślę, że wszyscy byśmy tego chcieli. Osobiście wydaje mi się, że odpowiedzią może być stara żydowska mądrość -"Ile dobrego musiałem Ci uczynić, że tak bardzo mnie nienawidzisz?" - Pojawia się tu w mojej opinii dobrze znany w psychologii mechanizm , jaki występuję u osoby, które dostępuje łaski i miłosierdzia i nie ma na nią jak odpowiedzieć. Nie można zapomnieć również o powszechnej u większości ludzi zawiści i zazdrości. Wszyscy przecież wiemy, że Polacy na kresach byli warstwą wyższą i lepiej sytuowaną. Przykładem może być postać Andrzeja Potockiego, namiestnika Galicji, zasłużonego dla budowy współczesnego narodu ukraińskiego (w mojej ocenie naród ten został stworzony przez polskich magnatów, którzy fundowali stypendia, szkoły itd.) i życzliwego im, a który został zastrzelony przez ukraińskich nacjonalistów.
Ponadto powołano się na przykład kozaków i Ukraińców wrogich Polsce, zapominając o tych wszystkich którzy dobrze rozumieli konieczność współpracy polsko-ukraińskiej. Takich jak Taras Szewczenko, który pisał w jednym z wierszy o Chmielnickim:
"Oj Bohdanie, Bohdanoczku!
Jakby ja buła znała;
U kołysci'b zadusyła,
Pid sercem prysypała"
Ponadto zbulwersowała mnie wypowiedź -"Oblatuje mnie ten naród (...) A Litwa wpupiła będąc w unii... co zresztą mało mnie obchodzi :P" Jest całkowicie sprzeczna z duchem w jakim napisałem artykuł i właśnie przez takie wypowiedzi mogą rzeczywiście "Nas nie lubić". Zgadzam się, że najważniejszą musi być dla nas racja Polski, ale ta wypowiedz świadczy o tym że Jumanyga tej racji nie rozumie. Polską racją stanu w polityce wschodniej jest idea prometejska. Już Włodzimierz Bączkowski pisał o tym, że granice Polski będą sięgać na wschód tak daleko, jak sprawiedliwa będzie polska polityka narodowościowa. Czystość moralna jaką w mojej opinii mieliśmy w polskiej historii jest naszą największa wartością i za wszelką cenę powinniśmy jej bronić.
Bartłomiej Malik
Nie nazwałem Ukraińców zbrodniczym narodem, nazwałem ich "bratnim". Mordowanie się nawzajem na wojnie jest rzeczą oczywistą. Z 10mln Niemców też mogliśmy zostawić na Ziemiach Odzyskanych... bo czego są winni? Akurat od AW jest spokój z nimi, ale pewnie to przypadek. Szkoda tylko że AW nie objęła ziemi lwowskiej.
Życzę w przyszłości zwartej zabudowy ukraińskiej. Ja pooglądam wiadomości i będę uzupełniał zapas popcornu.
Żygnam również.
Jak iść do nich?
To zależy, co się oczekuje.Najprościej było by z sercem na dłoni.Ale każdy z osobna i wszyscy razem to woleli by czegoś konkretniejszego,czego po czym zostaną konkret ślady.I zostaną, groby.
Jeśli iść z zachłannością by mury stawiać, by dzieciom ojców, a żonom mężów odbierać, to lepiej pozostawmy ten świat przyrodzie w panowaniu.
Tu trzeba nowego myślenia w temacie, myślenia, gdzie nie szukamy prywaty i zysku, myślenia, gdzie człowiek i jego człowieczeństwo jest celem.Tak to widzę w ogromnym skrócie.
Mnie nic, lub prawie nic nie łączy z kresami, ale chciałbym dobrej przyszłości dla ludzi tam żyjących.Dawno temu mój przodek w zawierusze w tamtą stronę zmuszony wyjechał, nigdy więcej rodzina jego nie zobaczyła, dziś mam po nim fotografię jego jedyną.Tego nie chcę więcej, reszta z pracy się rodzi.
Powiem Panu po chłopsku: co Pan piep… panie Kolego. Czytaj Pan ze zrozumieniem, doczytaj Pan gdzie było burzenie cerkwi a gdzie były rzezie i nie gdybaj Pan. Bo jak widać nawet w tych czarnych czasach wojny nikt rzezi nie urządzał tam gdzie zburzyli cerkwie (tylko proszę mi nie mówić, że się miejscowi przestraszyli tak w tym 37, że w czasie wojny bali się brać odwet). Podobnie i w Bieszczadach czy na Łemkowynie, tam w Galicji jak Pan zna historię to rżnęli dziedziców raczej nasi katoliccy i polscy chłopi a nie Rusini. Więc zastanów się Pan zanim napiszesz, bo widzę, że tylko chce się dyskusję na siłę ciągnąć w oparciu o gdybanie - wiedzy brak.
I co może Pan pokazać jedną choć rzecz którą zyskaliśmy rozwalając cerkwie spokojnym ludziom? Tylko konkretną nie wydumaną i wygdybaną przez Pana.
Modlić się o żaden spokojny dzień nie musowo było, bo dopóki oddziały krakusów (miejscowi nie chcieli) nie przyszły rozwalać cerkwi żadnych problemów nie było. Pojawiły się kiedy jakiś durny teoretyk z Warszawy, mający takie same pojęcie o pograniczu jak Pan (pewnie też tu nigdy nie był i znalazł sobie jakieś szczytne usprawiedliwienie) zdecydował, że trzeba zburzyć ponad setkę świątyń. Proszę wybaczyć porównanie, ale samo mi się nasuwa. Tamten zamiast myśleć jak zreformować armię, żeby mogła przeciwstawić się bandytom z zachodu, miał temat zastępczy – rozwalać cerkwie, dziś też, gospodarka się wali, a politycy podniecają się mniejszościami, tym razem „płciowymi” i innymi pierdołami (oczywiście to też jest ważne, ale trzeba jakiś porządek działań zachować, jak walnie gospodarka i mniejszości stracą). A Pan też, zamiast opublikować w końcu (tak mi intuicja podpowiada, że jednak nie zobaczę tego na oczy) te obiecane tłumaczenia, zajmuje się pisaniem swojej gdybologii. Ja wiem, że tak łatwiej, nie trzeba się wysilać, ot przyjdzie na myśl i się napisze, tylko, że pożytek z tego taki sam jak z tych zburzonych cerkwi,
a co do połaczenia bratnich narodów, dokładnie mam to zamiar dalej robić panie Kolego, bo uważam, ze tylko prymityw i ktoś kto ma kłopot z akceptacją samego siebie stosuje takie prostackie schematy, określajace, że ten narod jest zbrodniczy a tamten wspaniały.
Żegnam
"Ale to sowiecka metoda, którą sami na własnej skórze odczuliśmy nie raz przez ostatnie kilkaset lat" Stary naród ci sowieci ;)
Może Pan sobie dywagować czy dobrze czy źle, ale niezaprzeczalnym jest że od 60+ lat mamy spokój. A tak to to może w latach 50 byłoby kolejne kilkadziesiąt tysięcy ofiar ludobójstwa. Czy może się Pan boi powiedzieć że masowe mordy i czyszczenie zajmowanych ziem to wynalazek UPA? Nie w każdym ich powstaniu trup się ścielił gęsto i to nie w bitwie sensu stricte militarnie.
Koliszczyzna 2,000 - 30,000
Powstanie Chmielnickiego - od 40,000 - 500,000
Rzeź Humańska - 2,000 - 33,000
Wołyń 1943 - 25,000 - 40,000
Nie sposób policzyć tego wszystkiego w czasach unii, w każdym bądź razie te 25,000 - 40,000 z Wołynia to ani nie "perełka" ani pierwszy wypad "bratniego" narodu.
Jeśli Panu by odpowiadało czekanie i "modlenie" się o kolejny spokojny dzień to nie długo będzie można się osiedlić na Ukrainie. Poczeka Pan i się może doczeka. Ale niech Pan nie żąda podobnego od innych, bo może inni woleli ich wyrzucić niż czekać na kolejną masakrę.
"A tu jeszcze znajda się teoretycy-schizofrenicy, którzy będą to wszystko usprawiedliwiać. Nie mówiąc już o tym, że akcja taka w czasie gdy już wyraźnie czuć było na plecach oddech rodzącej się machiny zniszczenia na zachodzie to naprawdę „ważne strategiczne działanie” – śmiechu warte." Właśnie im bardziej czuć było oddech wojny z niemcami tym szybciej trzeba było się uporać z potencjalnym wrogiem wewnątrz który jak wiemy był szkolony na pomoc niemcom.
Im dłużej będą poza unia tym lepiej, chociaż do mnie ryzat ryzat na pewno nie dojdzie więc niech Pan dalej oręduje połączenie "bratnich" narodów.
Otóż to. Słyszymy tu cały czas niemal jakieś pouczenia od jednego czy drugiego Pana, że powinniśmy wrócić do szkoły itd., co brzmi śmiesznie, bo sami robią sztubackie błędy jak choćby te wymysły z mniejszością litewską we Lwowie, albo to, że URL założyli sowieci w 1940 roku itd. ale możemy sobie to darować i traktować jako przejaw braku wystarczającej wiedzy u tych, którzy każą innym się uczuć – to zresztą dość powszechne zjawisko w naszym kraju.
Proszę wybaczyć walczę ze sobą by się nie dać wciągnąć w wymianę opinii długą i żarliwą, bo mam ciekawsze zajęcie, zbliża się listopad, kresowe cmentarze, a i na bieżąco wiele ważnych rzeczy się dzieje, ale do kilku wątków chciałem się tutaj odnieść, niejako, zbiorczo.
1. Pan Hetmański powiada, że Ukraińcy, czy łemkowie mogli sobie wyjechać na Ukrainę, jeśli nie chcieli być przesiedleni w ramach akcji „W”. a ja pytam p. Hetmański a po co mieli wyjeżdżać, w imię czego? Tu gdzie mieszkali był ich dom, od setek lat, rodziny, przyjaciele, groby przodków, cerkwie itd. Przyszli obcy, jedni chcieli budować samostijną czystą jak szklanka wody, drudzy komunistyczny raj, ale to miejscowi są winni, że zostali, bo mogli wyjechać? Tak? Jeśli dwóch drabów wejdzie do Pana domu i robi awanturę to też Pan jest winny, i jeśli dostaje Pan po głowie, to Pana wina, bo przecież mógł Pan wyjść? Niech się Pan zastanowi nad tym, o czym Pan gada. A ja dodam, że prawie taką samą argumentację słyszymy od ukraińskich szowinistów – przecież Polacy na Wołyniu dostali ostrzeżenia (i to jakie, aż ciarki po plecach szły), czemu zostali, mogli wyjechać za Bug. Tak samo idiotyczna argumentacja i tak samo idiotyczna akcja. Oczywiście nie mówię, że taka sama, bo na Wołyniu kilkadziesiąt tysięcy ludzi poszło do piachu a w czasie Akcji Wisła 140 tys. zostało wywiezionych i w znacznym stopniu zasymilowanych. Ale mechanizm jest ten sam. Zaś gadanie, że lepsze to niż metoda wołyńska jest nie na miejscu. Jest taki kawał o dobroci Stalina, p. Hetmański, którego jakiś dzieciak nagabywał o coś tam, kiedy ten się golił, a wielki językoznawca krzyknął na bachora, żeby się wynosił, co zostało zinterpretowane tak: a przecież towarzysz Stalin miał w ręku brzytwę, mógł zabić, ale nie, nie zabił, to bardzo dobry komunista. Doskonale pasuje to do tej przepraszam głupiej gadki, że powinni się cieszyć, że nie zastosowano wariantu wołyńskiego. Akcja Wisła była kopiowaniem sowieckich doświadczeń, te 2,5 tys. bojców można było spokojnie bez tego wyłapać, a nie wypędzać z domów 140 tys. ludzi, a tak z powodu bolącego palca odrąbano całą rękę. Ale to sowiecka metoda, którą sami na własnej skórze odczuliśmy nie raz przez ostatnie kilkaset lat, a Pan usiłuje to usprawiedliwić. Przypomina mi się opowiadanie mojego dziadka, który właśnie z rodziną jako rodzina osadnicza zostali w 1940 roku w zimie wywiezieni przez towarzyszy. Trafił do jakichś kopalń na Uralu. Było tąpniecie, jakiś stempal przycisnął mu nogę a ruscy zamiast wziąć się i podnieść kłodę to krzyczeli „Dawać piłę!, obciąć nogę, ratować człowieka!” – ot taki czarny, adekwatny obrazek. Na szczęście nie obcięli i dziadek do końca swych dni na obu własnych nogach chodził.
2. akcja rewindykacyjna. Kolejna głupota. Owszem, owszem spuścizna carska, w jakim stopniu to inna sprawa, wiele cerkwi, które u nas niszczyli na Zamojszczyźnie, to były zabytki jeszcze z czasów unickich, cerkiew w Szczebrzeszynie np. Owszem może tam jakiś sobór w Warszawie (czy u nas w Lublinie na Placu Litewskim) nie pasował do całość i przypominał o zaborach, może jakieś takie monumentalne obiekty w centrach miast istotnie trzeba było rozebrać, choć mnie się wydaje, że lepiej było je przebudować na kościoły, co byłoby i z pożytkiem i bardzo symboliczne, i chyba lepiej by pokazało kto zwyciężył niż stosowanie metody nacjonalistów ukraińskich czyli tego by ani ślad nie pozostał, zwłaszcza, że tak samo z krwawicy tego ludu powstały te świątynie, nawet jeśli nie chciał na nie dawać. A niszczenie wielu cerkwi na prowincji to była postępowanie jakichś ówczesnych Mongołów. Czemu miało służyć nie wiem. Chyba tylko temu, żeby pokazać, że „teraz k… my!”. Na Lubelszczyźnie było dokładnie tak jak pisze p. Combat, miejscowi Rusini, nie mieli żadnej prawie świadomości związanej z jakąś tam Wikrainą (z Polską też, co nie znaczy, ze byli antypolscy, byli po prostu tutejsi i myślę, że szanowaliby każdego kto by ich szanował), propaganda z Galicji tu nie sięgała, zresztą nawet w czasie wojny nie było tu żadnych stacjonarnych sotni UPA (co podkreśla nawet taki ukrainożerca jakim był śp. prof. Edward Prus). Oni byli po prostu tutejszymi prawosławnymi, przed wojną, bo jeszcze w XIX wieku byli unitami, i tak jak w 1875 roku nikt ich nie pytał czy chcą być prawosławni, tak w II RP też nikt nie bawił się w subtelności tylko z gracją słonia w składzie porcelany postanowiono znów „rieszit’ wapros” rozwalając z góry ustaloną ilość cerkwi, tak i po wojnie, kiedy zamieniano cerkiew w mojej wsi na kościół też nikt nie pytał tych prawosławnych, którzy pozostali (jak rodzina mojej mamy) czy chcą być katolikami. Wiem, wiem, p. Hetmański powie, że mogli wyjechać na Ukrainę, ale ja powiem tak: wsadź sobie Pan tę opinię… gdzie chcesz. Oni byli miejscowymi, którzy nawet nie mówili po ukraińsku a dialektem chachłackim, nie mieli żadnych powiązań z nacjonalistami, a tym bardziej ze spuścizną zaborów, bo ich przodkowie mieszkali tu od dawniejszych czasów niż Polacy we Lwowie, byli zawsze chrześcijanami obrządku wschodniego, a nad ich głowami jacyś tam Panowie a to w Brześciu, a to w Moskwie czy w Warszawie postanawiali kim mają być.
A tu jeszcze znajda się teoretycy-schizofrenicy, którzy będą to wszystko usprawiedliwiać. Nie mówiąc już o tym, że akcja taka w czasie gdy już wyraźnie czuć było na plecach oddech rodzącej się machiny zniszczenia na zachodzie to naprawdę „ważne strategiczne działanie” – śmiechu warte.
Polecam pracę Eustachego Świeżawskiego z majątku Hołubie nad Bugiem, koło Kryłowa, pt.: „Ani guzika”, on bardzo trafnie to pisał, jak przychodzili prawosławni sąsiedzi i prosili aby interweniował, bo im niszczą świątynie. Patrząc na niszczenie zabytkowych cerkwi napisał wtedy gorzkie słowa o tym, że widać tak musiało być, żebyśmy dwa lata później mogli być zwarci i gotowi, by nie oddać wrogowi ani guzika, i rzeczywiście pan Sławoj nie oddał ani guzika, zachował wszystkie uciekając do Rumunii..
W jakimś tam programie była mowa o tym że pod zaborem rosyjskim wpadli na pomysł prawosławienia Polski. Zaczęli budować cerkwie w Warszawie... Po odzyskaniu niepodległości były niszczone... Już szukam...
Sobór św. Aleksandra Newskiego w Warszawie
"Sobór został rozebrany w latach 20., mniej niż 15 lat po ukończeniu budowy. Podzielił los wielu świątyń prawosławnych w Warszawie wybudowanych w okresie rozbiorów i rozebranych po odzyskaniu niepodległości[1]. Decyzja rozbiórki spowodowana była nastrojami antyrosyjskimi i antyprawosławnymi w II Rzeczypospolitej, wynikającymi głównie ze stosowanej w okresie zaborów przez państwo rosyjskie polityki rusyfikacji w stosunku do Polaków. W ocenie ówczesnego społeczeństwa sobór był symbolem rusyfikacji. Dodatkowym argumentem było to, że świątynia zajmowała jeden z najważniejszych placów Warszawy, a po opuszczeniu miasta przez urzędników i wojska rosyjskie, tak wielki budynek sakralny nie był już potrzebny wiernym prawosławnym w mieście. Uważano także, że sobór reprezentujący wschodnią architekturę nie pasuje do Warszawy. Ponadto budowla uległa uszkodzeniu podczas I wojny światowej, a źle przeprowadzone naprawy dodatkowo pogorszyły jej stan."
Śliczny i szkoda rozbiórki ale coś co miało symbolizować rosyjskie panowanie w Polsce must go away... Myślę że ostra polityka wobec rusinów była dlatego bo były antyrosyjskie nastroje, i anty prawosławne czyt. rosyjskie znów. I do tego ci rusini z góry i z dołu mapy byli łatwo podburzani zarówno do antypolskości jak i do komunistycznej agitacji. Myślę że jakby oni od początku dawali choćby cień szansy że w zamian za zachowanie kultury będą spokojnie żyć w Polsce nie byłoby tego... A bunty... wiadomo jak się z nimi postępuje, i nie mam namyśli "postępków" IIRP które były namiastką gaszenia buntów.
Choć z drugiej strony nie jestem za wyburzeniem Pałacu Kultury, m. in dlatego że od 60 lat nie potrafimy wybudować czegoś choćby w połowie tak "wysokiego"...
"a wy nas ostawili" Tylko jak tu iść do nich skoro jak tylko pomysł zawita to odśrodkowo jest gaszony? :)