To, jak dziś wygląda system polityczny Rosji, jej polityka wewnętrzna a wreszcie sama władza jest efektem procesów historycznych które ukształtowały naród rosyjski. Współczesna Rosja jest więc emanacją ducha narodu. Rządzący dziś Rosją są niejako zakładnikami historii, by utrzymać się przy władzy muszą powielać schematy znane z dziejów tego kraju.

Współczesne państwo rosyjskie swoje korzenie widzi w każdej z epok począwszy od Rusi Rurykowiczów przez Państwo Moskiewskie, Rosję Carską na Związku Radzieckim kończąc. Każdy z tych okresów jest dla władz Federacji Rosyjskiej powodem do dumy, nie odcinają się one od żadnego aspektu swojej historii. I mają za pewne racje gdyż poza oczywistymi względami jak dziedzictwo kulturowe, religia czy położenie geograficzne jest jeszcze jeden aspekt spajający ponad tysiąc lat historii Rosjan. Jest nim przekonanie o unikalnym charakterze Rosji, który ukształtować się miał przez wieki. „Idea Rosyjska” jest synonimem imperialnego, ekspansywnego postrzegania roli państwa.

Państwo Rosyjskie wyrosłe w toku podbojów, walk i kolonizacji wielkich przestrzeni Syberii musiało wytworzyć pewien specyficzny system polityczny, ideologię i etos. Utrzymanie i administrowanie rozległymi terenami było zadaniem skomplikowanym, nie każde państwo sobie z nim radziło. Dziś Rosja jest chyba ostatnim krajem wśród dawnych mocarstw kolonialnych któremu udało się zachować dużą część imperium. Niewątpliwie na korzyść Rosjan działało połączenie lądowe między metropolią a peryferiami. Jednak dużą rolę musiał tu grać także system państwowy który ukształtował się na przestrzeni dziejów. Także dziś władze Federacji Rosyjskiej myślą w kategoriach imperialnych i przekłada się to na politykę wewnętrzną kraju.

Rosja – Kraj podbity

Już u samego źródła państwowości rosyjskiej tkwi potrzeba podboju. Wielu badaczy stawia tezę głoszącą że założycielami Rusi byli skandynawscy Waregowie. Przybyli oni na tereny dzisiejszej Rosji w początkach IX wieku i podbili oni słowiańską ludność narzucając jej swoja organizację. Stworzyli rozległy kraj, który miał służyć realizacji interesów tej kasty kupców-wojowników. Z biegiem czasu Waregowie przyjęli część słowiańskich obyczajów a swoich nordyckich bogów łatwo utożsamili z Perunem czy Welesem. Nadal jednak byli nastawieni ekspansjonistycznie – ich ambicją było opanowanie szlaków handlowych wiodących do Bizancjum. Temu celowi podporządkowane było pierwotnie istnienie księstwa ruskiego rządzonego przez Rurykowiczów. Oleg Mądry wyprawiając się na Chazarów miał przed oczyma morze czarne i bogactwa jakie niósł ze sobą handel na tym akwenie. Największy z Rurykowiczów – kniaź Światosław zniszczył zagrażający szlakom handlowym Kaganat Chazarski, zagarnął tereny na północ od Kaukazu zakładając tam bazy wypadowe przeciwko koloniom greckim. W końcu wyprawił się on na Bizancjum – było to ukoronowanie dążeń Waregów, którzy od wieków z mozołem przebijali się na południe ku „Carogrodowi”. Ruś Kijowska nie była jednak państwem w dzisiejszym jego rozumieniu, początkowo jej obszar pozostawał płynny. Rusowie urządzali wyprawy w celu zdobycia ważnych strategicznie punktów lub rozbicia wrogów jednak nie przyłączali dużych obszarów do swoich ziem, gdyż z uwagi na niedoskonałość środków komunikacji zarządzanie takim imperium było by niemożliwe. Pokazywane dziś przez Rosjan mapy Rusi Kijowskiej jako imperium sięgające do od Bugu aż po Ural są więc przekłamaniem. Pisał o tym Feliks Koneczny w swoich „Dziejach Rosji”, przestrzegając przed utożsamianiem wypraw łupieżczych z aneksją ziem wroga. Ostatecznie chodziło im jedynie o dominację nad kluczowymi punktami i szlakami handlowymi a nie o władzę nad słabo zaludnionymi stepami.

Gdy dynastia okrzepła i weszła w krąg państw chrześcijańskich, po przyjęciu przez Włodzimierza Wielkiego chrztu w 988 roku, państwo ruskie wytraciło swoją pierwotną dynamikę i na parę wieków pogrążyło się w walkach wewnętrznych. Wtedy nadeszli Mongołowie, kolejni najeźdźcy w dziejach Rusi. Po bitwie nad Kałką większość księstw znalazła się na ich łasce. Jednak Chan nie był zainteresowany bezpośrednią władzą nad ich ziemią. Narzucił obowiązek płacenia danin kniaziom aby zapobiec urośnięciu w siłę jednego z nich stosował na ruskich ziemiach zasadę „dziel i rządź” przyznając i odbierając ziemię. Rosjanie nigdy nie zaakceptowali mongolskiego władztwa, najeźdźcy zbyt różnili się od nich samych. Istotnym czynnikiem było to że najeźdźcy nie narzucili ludziom przywództwa tak jak zrobili to Waregowie, którzy nakreślili plany ekspansji i wyznaczyli cele dla nowo utworzonego państwa. Mongołom zależało jedynie na podległości i regularnym płaceniu danin.

Po wyzwoleniu z tatarskiej niewoli Ruś na nowo zaczęła się konsolidować. Tak jak poprzednie, tak i to zjednoczenie dokonane zostało za pomocą podboju. Państwo Moskiewskie, dominujące, położone w centrum księstwo jeszcze za czasów tatarskich zdobyło przewagę nad innymi. Jego władcy pod pretekstem „zbierania ziem ruskich” zagarniali kolejne krainy i już za Cara Iwana III Rosja była zwartym państwem. Wtedy też, wraz z ostatecznym upadkiem Bizancjum narodziła się idea Trzeciego Rzymu. Ukuta przez Filoteusza – mnicha z monasteru św. Eleazara w Pskowie miała stać się podstawą teoretyczną dla legitymizacji wszechwładzy Cara. Idea utworzenia trzeciego imperium powszechnego (bo tym z założenia były oba Cesarstwa Rzymskie) nie tylko usprawiedliwiała podboje zagraniczne, przede wszystkim nakreśliła ramy wewnętrznej polityki państwa. Było to niejako zwieńczenie podboju dokonanego przez Państwo Moskiewskie które przerodziło się w Rosję. Choć III Rzym nigdy nie uzyskał oficjalnego uznania to odwołania do niego możemy znaleźć w całej historii rosyjskiej myśli politycznej i literatury. Idea ta więc nieustannie była obecna i kształtowała pokolenia rosyjskiej inteligencji. Przybrało to wręcz religijną formę. U niektórych z rosyjskich pisarzy doszło nawet do sakralizacji państwa rosyjskiego, przykładem niech będą chociażby dzieła Tiutczewa. Przez całą historię Rosji Carskiej widzimy jak mocno przywiązana do idei państwa była klasa wyższa społeczeństwa. Podbój olbrzymich obszarów tylko umocnił te tendencje. Wtedy to wzrosła bardzo rola biurokracji, która niezbędna była do administrowania rozległymi ziemiami od Warszawy aż po Władywostok. Tak wielki kraj spajał Car – obrońca wiary prawosławnej, którego władza utożsamiana była w zasadzie z całym państwem rosyjskim. Rosja stała więc na dwóch filarach: wierze prawosławnej i władzy Cara. Gdy jeden z tych filarów zaczął kruszeć państwo ogarnął chaos rewolucji.

Mikołaj II wywołał kolejny kryzys idei w historii Rosji. Społeczeństwo poczytało sobie za słabość powołanie przez niego Dumy, nieudolność w prowadzeniu wojen i stosunkowo niewielkie zaangażowanie w sprawy państwa. Przegrana w 1905 wstrząsnęła państwem, nastąpiło zahamowanie trwającej od wieków, rosyjskiej ekspansji. Gwoździem do trumny Caratu była pierwsza wojna światowa. Rosja ponosiła w niej duże straty i z każdym rokiem zmuszona była oddawać kolejne terytoria. Dla narodu który od wieków żył w przekonaniu że tylko ekspansja jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo i stabilność był to szok. Władza centralna rozpadała się czego efektem była rewolucja roku 1917. Rząd Tymczasowy który powstał w jej wyniku nie był jednak w stanie zastąpić instytucji Cara – naród ukształtowany w toku imperialnych podbojów potrzebował silnego autokraty. Władza w praktyce leżała na ziemi, wystarczyło by ktoś ją podniósł. Zrobili to Bolszewicy pod przywództwem Lenina, którzy w 1918 roku dokonali zamachu stanu nazwanego później obłudnie „rewolucją październikową”. Musieli oni jeszcze stoczyć wojnę domową przeciwko rojalistom i demokratom, którzy nie chcieli pogodzić się z nowym kierunkiem państwa. Tak jak Księstwo Moskiewskie w XV wieku zdominowało Ruś, tak komuniści również kontrolujący centralne połacie kraju byli geopolitycznie predestynowani do tego by wyjść zwycięsko z tego wewnętrznego konfliktu. Jednak nawet po wygranej partia bolszewicka pozostała jedynie wąską grupą wśród społeczeństwa rosyjskiego. Według Kamieniewa byli oni bardziej elitarnym zakonem niż partią. Jest to bardzo trafna analogia, bowiem zakony rycerskie trudniły się głównie podbojem. Komuniści również, jak wcześniej Waregowie czy Mongołowie, podbili Rosję. Naród Rosyjski przystosował się do nowej sytuacji tak jak czynił to w wiekach wcześniejszych. Lenin próbował zakorzenić komunizm w kraju, napotkał jednak na opór ludności, dla której nowa ideologia była czymś nienaturalnym i obcym. Ratunkiem dla reżimu okazało się zagrożenie zewnętrzne. Komunistom udało się skonsolidować kraj i swoją władzę nie tylko za pomocą terroru, ich idea była w pewnym stopniu mutacją dawnej idei imperialnej, aczkolwiek skrzywioną. Alain Besancon pisze że „komunizm zniósł hamulce, które utrzymywały dawne sposoby sprawowania władzy w granicach przyzwoitości i umiaru”. System ten był więc karykaturą Caratu. Odmienną opinię prezentują tacy badacze jak Bierdiajew, który w swoim dziele „Żródła i sens komunizmu rosyjskiego” nakreśla etapy ewolucji idei rosyjskiej, której komunizm jest według niego kolejną odmianą. Wszyscy jednak zgadzają się, że komuniści w pewnym sensie posłużyli się znanymi w historii Rosji metodami dla utrzymania i konsolidacji swojej władzy. Określili kierunki ekspansji i wskazali wrogów zewnętrznych. Rozbudowali biurokrację, która zawsze była w Rosji narzędziem kontroli narodu. Stopniowo rosła też liczba odwołań do historii kraju i jej ciągłości – postępowała „nacjonalizacja” komunizmu. Po śmierci Stalina stawał się on coraz mniej komunistyczny a coraz bardziej rosyjski. Osłabła instytucja wodza i chęć podboju. Nadal jednak pozostawał wróg zewnętrzny w postaci Stanów Zjednoczonych, co pozwalało elitom partyjnym zachować władzę nad krajem. Dla społeczeństwa widoczny stał się jednak deficyt idei i kryzys przez jaki przechodziło Czerwone Mocarstwo. Przełomem okazała się klęska w Afganistanie. Po trwającym blisko 10 lat konflikcie ZSRR musiało uznać swoja porażkę. Podobnie jak w 1905 czy 1917 roku autorytet państwa i jego organów został wyraźnie nadwyrężony. Rosjanie, przyzwyczajeni do zewnętrznego zagrożenia nie godzili się na słabość rządzących. W dodatku ZSRR nie mogło już dłużej rywalizować w wyścigu zbrojeń ze Stanami Zjednoczonymi. Po raz kolejny słabość władzy i deficyt idei pogrzebały rosyjskie mocarstwo.

Federacja Rosyjska – wielka smuta i odrodzenie

Rosja początku lat 90-tych była krajem ogarniętym chaosem. Władza pozostała w rękach dawnych aparatczyków partyjnych, jednak byli oni teraz zainteresowani jedynie wzbogaceniem się. Szereg wolnorynkowych reform doprowadziło do kryzysu gospodarczego. Był to wyjątkowo trudny dla Rosji okres dodatkowo nacechowany niestabilnością polityczną charakterystyczną dla krajów bez tradycji społeczeństwa obywatelskiego i demokracji. Rosjanie potrzebowali wodza. W 1993 roku wybuchł kryzys konstytucyjny, który zakończył się oblężeniem Białego Domu i przebywających w nim zwolenników Aleksandra Ruckoja. Osobliwy sojusz patriotycznych konserwatystów, komunistów i nacjonalistów okrzykniety został mianem czerwono-brunatnego. Rosjanie jednak nie wsparli anty-Jelcynowskiego buntu, pozostali raczej bierni wobec konfliktu dając nieme poparcie prezydentowi. To pokazuje że większym autorytetem w Rosji zawsze cieszył się władca niż ideolodzy. Po stronie „czerwono-brunatnych” było zbyt wielu liderów i osobowości, by mogli wygrać to starcie. Paradoksalnie to właśnie oni bronili demokracji przed autorytarną władzą prezydenta.

Przezwyciężenie kryzysu konstytucyjnego nie dało jednak długotrwałych efektów. Alkoholik Jelcyn szybko stracił cały szacunek, jaki jeszcze żywiło do niego społeczeństwo. W tej sytuacji znalazła się grupa ludzi która postanowiła skorzystać z okazji i wykreować kolejnego kandydata na prezydenta. Oligarchowie, wśród których przewodnią role grał Borys Bierezowski widzieli w tej roli Władimira Putina – wtedy jeszcze dyrektora FSB. Wiedzieli, że nie da się zmodernizować państwa, gdy na jego czele stoi człowiek słaby. Wzięty pod ich protekcje został on mianowany przez Jelcyna premierem. Oligarchowie sądzili że uda się nim łatwo sterować, i za jego pomocą osiągną potężne zyski z prywatyzacji i kontraktów państwowych. Jednak gdy Putin został wybrany prezydentem w 2000 roku szybko stało się jasne, że tak nie jest. Już na początku prezydencji Putin wszedł konflikt ze wspierającymi go wcześniej oligarchami. Miał świetne wyczucie chwili bowiem w tych latach ludność kraju była już całkiem zdegustowana rabunkowymi działaniami potężnych biznesmenów, którzy wydzierali sobie z rąk resztki poradzieckiego przemysłu. Oligarchowie nie nadawali się na kolejną grupę która podbije Rosje, nie byli „zakonem”. Interesował ich jedynie zysk. Władimir Putin rozumiał to i odciął się od swoich protektorów zamiast nich faworyzując współpracowników z czasów służby w KGB i pracy w organach w Petersburgu. Ostatecznie ci oligarchowie, którzy postanowili być posłuszni nowemu prezydentowi zachowali swoje majątki jednak na scenie politycznej liczył się już tylko Putin, który wraz ze swoją grupą postanowił dokonać zwrotu w kierunku polityki imperialnej. Czasy Jelcynowskie były postrzegane jak okres kolonializmu prowadzonego przez zachód wobec Rosji. Stopa życiowa znacznie spadła co spowodowało wzrost niechęci wobec ustroju kapitalistycznego. Putin postanowił zaoferować narodowi rosyjskiemu nowy wzór cywilizacyjny korzeniami tkwiący zarówno w Carskiej Rosji jak i ZSRR. W pewnym sensie dokonał więc tej samej syntezy co „czerwono-brunatni” z czasów kryzysu konstytucyjnego. Po jego stronie stała jednak charyzma i lepsze zaplecze kadrowe. Zresztą część zwolenników puczystów z 1993 roku z entuzjazmem zaangażowało się w nowy projekt Putina. Wśród nich był między innymi słynny geopolityk Aleksander Dugin – twórca euroazjatyzmu i Aleksander Prochanow- wydawca imperialistycznego i komunistycznego magazynu „Zawtra”.

Pierwotnie Putin grał kwestią kaukaską. Konflikt z czeczeńskimi terrorystami był dla niego narzędziem umacniającym władzę. Wszystkie ataki, takie jak ten w Biesłanie czy w teatrze na Dubrowce, konsolidowały naród rosyjski przyzwyczajony do tego, że o własne imperium musiał się przez setki lat ścierać z wrogami zewnętrznymi. Było to jednak jeszcze zbyt mało. Putin przywrócił do łask Cerkiew Prawosławną marginalizowaną w czasach bolszewików rozumiejąc, że Rosja nie może istnieć bez religii (wcześniej za taką można było uznać komunizm, który przecież opiera się na wierze w pewne procesy społeczne i gospodarcze). Dzięki wpływom ze sprzedaży surowców prezydent odtworzył armię będącą zawsze dumą narodu. Scentralizował także kraj poprzez rozwiązanie dotychczasowych umów stowarzyszeniowych z krajami i okręgami sfederowanymi w ramach Rosji. Zamiast tego wprowadził jednolitą umowę dla każdego podmiotu, która wzmacniała zależność od władzy i biurokracji federalnej. Uczynił to wszystko jednak nie tylko dla odbudowy potęgi Rosji lecz głównie by utrzymać siebie i swoją kastę wybranych przy władzy. Postępuje on tak jak nakazuje mu jego niezawodny polityczny instynkt. Putin zna i rozumie pragnienia, ambicje i fobie rosyjskiego narodu, wie, że to one są kluczem do władzy i pieniędzy w tym kraju. Można więc powiedzieć że obecny prezydent i jego klika są kolejnym przykładem zdobywców, którzy podbili Rosję i podporządkowali sobie jej społeczeństwo. Jednak różnią się oni od swoich poprzedników tym, że to nie oni narzucają ideę, nie oni wskazują cele i kierunki ekspansji. Podporządkowując się historycznemu kierunkowi, dążą do odbudowy imperium carów (nie w sensie fizycznym lecz poprzez odzyskanie stref wpływów). Środowisko to nie ma jednak ambicji, by narzucić Rosji nowy, projekt cywilizacyjny (jakim na przykład mogłoby być Duginowskie mocarstwo eurazjatyckie). Być może wynika to z tego, że władza Putina nie jest tak silna, jak mogło by się to wydawać. Nadal istnieje przecież opozycja, organizacje pozarządowe i niezależni dziennikarze. Kryzysy na Ukrainie i w Syrii sprzyjają jednak prezydentowi i jego środowisku, pomagając skonsolidować władzę. Zajęcie Krymu zostało przez Rosjan odczytane, jako pierwszy krok ku powrotowi do statusu imperium. Sondaże również poszybowały do góry. Po raz kolejny w historii Rosji podbój wzmacnia kraj wewnętrznie i czyni go stabilniejszym. Wydaje się jednak, że Putin dodał do „idei rosyjskiej” kolejny element, którym zastąpił uniwersalizm i prometeizm obecny w ideologiach III-go Rzymu, czy bolszewickiej. Tym elementem jest ofensywny realizm i egoizm w polityce międzynarodowej.

Rosyjski imperializm – gra na użytek wewnętrzny.

Kiedy spojrzymy na historię państwa rosyjskiego możemy łatwo dostrzec jak dużą rolę odegrał w niej imperializm. Jest on często demonizowany, niektórzy twierdzą, że tkwi on w samych Rosjanach od urodzenia. Zapominają jednak, że państwo rosyjskie zostało niejako zmuszone do swojego ekspansjonizmu. Położone na peryferiach Europy i Azji padało często ofiarą najazdów. By przetrwać Rosja musiała być agresywna. Państwo, które traci swój ekspansywny charakter i ambicje zaczyna słabnąć. Znamy to z historii Pierwszej Rzeczypospolitej, która na pewnym etapie istnienia zaprzestała podbojów i broniła jedynie swojego stanu posiadania. Wskazywało to na głęboki kryzys wewnętrzny elit politycznych, który ostatecznie doprowadził do upadku państwa. Zagrożenia zewnętrzne są jednym ze źródeł imperializmu rosyjskiego. Rosja powiększała się, by zachować stabilność a w toku podbojów wykształcił się specyficzny charakter rosyjskiego społeczeństwa i jego duch nazywany przez intelektualistów „ideą rosyjską”. Wszystko to znajdowało i znajduje rzecz jasna odbicie w polityce wewnętrznej kraju. Niezależnie od tego kto rządzi Rosją zawsze utrzymuje liczną i silną biurokrację niezbędną do utrzymania jedności tak rozległego terytorium. Podobnie ma się z tendencjami centralistycznymi i sprzeciwem wobec samorządności. Federalizm w zachodnim rozumieniu jest we współczesnej Rosji fikcją bo nie oddaje on w żaden sposób rosyjskiej tradycji.

Z drugiej strony warto spojrzeć na schemat podboju kraju od wewnątrz jaki nakreśliłem w swoim eseju. Elity polityczne Rosji niejednokrotnie pochodziły spoza społeczeństwa rosyjskiego lub też nie posiadały w nim żadnego poparcia, jak to było w przypadku bolszewików. Zarazem prawie każdy taki podbój wzmacniał imperium. Elity które sięgnęły po władze siłą również na zewnątrz próbowały prowadzić taką politykę jaka przywiodła ich do rządzenia Rosją. Jest to w mojej opinii drugie ze źródeł rosyjskiego imperializmu. Do władzy dochodzili najagresywniejsi więc siłą rzeczy państwo rządzone przez takich ludzi musiało mieć ekspansywny charakter.

To, jak dziś wygląda system polityczny Rosji, jej polityka wewnętrzna a wreszcie sama władza jest efektem procesów historycznych które ukształtowały naród rosyjski. Współczesna Rosja jest więc emanacją ducha narodu. Rządzący dziś Rosją są niejako zakładnikami historii, by utrzymać się przy władzy muszą powielać schematy znane z dziejów tego kraju. Dlatego modernizacja zawsze napotykała tu na potężne problemy i musiała być często wprowadzana siłą, jak to miało miejsce w czasach Cara Piotra I. Również bolszewicka ”modernizacja” napotkała na zacięty opór społeczeństwa czego przykładem niech będą bunty chłopów guberni Tambowskiej. Jednocześnie Federacja Rosyjska przejawia nietypowy dla wcześniejszych „wcieleń” brak uniwersalnej idei, którą niosła by światu. W pewnym sensie Putin zakończył proces rozpoczęty przez Stalina, który chciał zbudować „komunizm w jednym kraju”. Realizm i egoizm w polityce zagranicznej są logiczną konsekwencją „idei rosyjskiej”, która zawsze podkreślała rosyjską odrębność. Skoro cywilizacja rosyjska jest unikalna to nie można jej nieść innym narodom, które wyrosły na innych tradycjach i w innych warunkach. W tym sensie Federacja Rosyjska przestała być, jak to określają nadal niektórzy polscy neokonserwatyści, zagrożeniem cywilizacyjnym. Jest to wielka potęga prowadząca swoją politykę na gruncie twardego realizmu, co czyni ją bardziej przewidywalną. Może więc należy przestać demonizować rosyjski imperializm a zamiast tego spróbować zrozumieć, że jego obecna forma znacznie różni się od wcześniejszych.

Jan Sosnowski

forma płatności