ABW: Piskorski działał na zlecenie rosyjskich służb, brał za to pieniądze z Moskwy

Według ABW i prokuratury, Mateusz Piskorski świadomie działał w interesie Rosji, współpracując z osobami powiązanymi z rosyjskimi służbami i biorąc pieniądze z Moskwy. Lider Zmiany twierdzi, że o tym nie wiedział. Podobnie twierdzą przedstawiciele tego ugrupowania.

Rozprawa Piskorskiego odbyła się w piątek. Trwała ponad sześć godzin i była tajna. Oficjalnie wiadomo jednak, że Piskorskiemu postawiono zarzut szpiegostwa i aresztowano na trzy miesiące.Potwierdzał to m.in. minister-koordynator ds. służb specjalnych, Mariusz Kamiński.

O sprawie szerzej pisze „Gazeta Wyborcza”, powołując się na swoje źródła. Jak czytamy na stronach internetowych tej gazety, według ABW Piskorski od 2013 r. do maja 2016 r. brał udział w “działalności rosyjskiego wywiadu cywilnego, skierowanej przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej, poprzez uczestniczenie w spotkaniach operacyjnych z osobami stanowiącymi kontakty służb wywiadu, przyjmowanie zadań operacyjnych celem propagowania rosyjskich interesów i manipulowania nastrojami polskiego społeczeństwa, pobierając na tę działalność środki finansowe oraz wynagrodzenie”.

Jedną z form tej współpracy miało zdaniem śledczych być utworzenie partii politycznej i stowarzyszenia, przy czym oba miały być finansowane przez Federację Rosyjską. Moskwa miała wykorzystywać je w celach propagandowych, a także do „realizacji zadań operacyjnych, mających na celu wywołanie antyukraińskich reakcji w Polsce i antagonizowanie stosunków polsko-ukraińskich”.

Prokuratura twierdzi, że lider Zmiany wielokrotnie odbywał spotkania operacyjne z reprezentantami rosyjskich organizacji pozarządowych. Ci w rzeczywistości mieli być kontaktami służb wywiadowczych. O czym Piskorski rzekomo wiedział. Według śledczych przyjmował od nich zadania operacyjne „w zakresie wojny informacyjnej prowadzonej przez FR”, których celem miało być szerzenie tez zbieżnych z interesami Rosji. Do jego zadań miało należeć także manipulowanie nastrojami społecznymi w Polsce. Za wszystko Piskorski miał przyjmować wynagrodzenie. Z kolei sama Zmiana i powiązane z nią stowarzyszenia miały być „kontrolowane i finansowane przez służby rosyjskie oraz wykorzystywane do realizacji zadań operacyjnych”.

Jako przykład działań zgodnych z rosyjskimi oczekiwaniami podano wyjazd Europejskiego Obserwatorium Demokracji i Wyborów na Krym w marcu 2014 roku, a także wyjazd Zmiany na Ukrainę w lutym ubiegłego roku (który został zablokowany przez ukraińskie służby). Piskorski miał kierować akcją, podczas której aktywiści Zmiany zdewastowali pomnik Stepana Bandery i malowali “antyukraińskie napisy”. Pojawiły się wówczas napisytakie jak: “Bandera sku…syn”, “Je..ć UPA”, a także “Banderowcom śmierć” oraz “Polski Lwów”. Portal Kresy.pl na podstawie własnych źródeł potwierdził, że za tą akcją faktycznie stał Mateusz Piskorski oraz partia Zmiana.

Zdaniem sądu, przedstawione materiały wskazują, że prawdopodobieństwo popełnienia przez Piskorskiego zarzucanego mu przestępstwa jest duże, zaś według prokuratury przygotowywał się on do ucieczki z kraju. Podczas rozprawy obrońca lidera Zmiany miał przekonywać, że brak wystarczających dowodów by udowodnić, że Piskorski miał świadomość tego, że ludzie z którymi się kontaktował działają we współpracy z rosyjskimi służbami specjalnymi. Działacze Zmiany krytykują postępowanie względem Piskorskiego i twierdzą, że on i inni członkowie Zmiany są prześladowani za poglądy.

W rozmowie z Kresami.pl Tomasz Jankowski, sekretarz Zmiany stwierdził, że cała sprawa ma charakter polityczny, a zarzuty dotyczące tego, że Piskorski miał świadomość, iż osoby z którymi się kontaktuje współpracują z obcymi służbami, są absurdalne. „Według mnie na siłę coś próbuje się przypisać Mateuszowi Piskorskiemu”– mówi Jankowski. Twierdzi, że „pisowskie media” od czasu zatrzymania celowo wyciszają całą sprawę. Odnośnie sprawy zdewastowania pomnika Bandery i napisów, rzekomo autorstwa Polaków z Ukrainy, powiedział, że jej nie pamięta: „Nawet jeśli Piskorski inspirował takie działania, to przepraszam, ale na co to ma być dowód?” –odpowiada.Zaprzecza również, jakoby partia Zmiana przyjmowała pieniądze pochodzące z Rosji. Według Jankowskiego, jego ugrupowanie samo miało mieć do czynienia z prowokacjami służb. Podejrzewa, że działania polskich służb wymierzone w Zmianę są elementem szerszej akcji, prowadzonej w regionie i wymierzonej „w środowiska antynatowskie”. “Nie jestem pewien, czy to aby nie jest inspirowane przez CIA”– doodaje Jankowski. Przyznaje, że Zmiana planowała duże demonstracje w związku ze szczytem NATO w Polsce.

Zastrzeżenia śledczych ma budzić m.in. Powiernictwo Kresowe, założone i kierowane przez wiceszefa Zmiany, Konrada Rękasa. Wiadomo, że ABW wkroczyła także do siedziby tej organizacji. „Jeśli Abwera liczy, że na życzenie kijowskich przyjaciół w tak prymitywny sposób zablokuje akcję restytucyjną na Kresach – to jest równie głupia, jak jej banderowscy sojusznicy”– napisał Rękas na Facebooku, komentując akcję ABW.

Przeczytaj: “Rzeczpospolita”: powstaje antypolskie powiernictwo kresowe

Mateusz Piskorski, niegdyś polityk Samoobrony, został zatrzymany w ubiegłym tygodniu przez funkcjonariuszy ABW podczas akcji wymierzonej w członków prorosyjskiego ugrupowania Zmiana, deklarującego się głównie jako „pierwsza nieamerykańska (wzgl. antyamerykańska – red.) partia w Polsce”. Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej potwierdził, że ABW działa na jej zlecenie, prowadząc śledztwo “przeciwko obywatelowi polskiemu Mateuszowi P.” Jak informował dziennik „Rzeczpospolita”, śledczy sprawdzą finanse Zmiany.

Partia Zmiana, założona przez osoby o otwarcie prorosyjskich poglądach, powstała oficjalnie 21 lutego, podczas zjazdu założycielskiego w Warszawie.Jej przewodniczącym został Mateusz Piskorski, zaś jednym z wiceprzewodniczących wybrano Konrada Rękasa. Sekretarzem partii jest Tomasz Jankowski.

Czytaj także: Polscy euroazjaci: idealiści czy agenci?

W lutym 2015 roku delegacja Zmiany udała się na Ukrainę z okazji 71. rocznicy mordu w Hucie Pieniackiej . Okazało się, że na miejscu kaźni Polaków rozwinęto czerwone flagi i eksponowano symbole komunistyczne. Fotografie przedstawiające działaczy partii Zmiana z flagami partyjnymi, a także komunistycznymi trafiły do sieci. Obecni byli tam również przedstawiciele Komunistycznej Młodzieży Polski, ściśle współpracującej ze Zmianą. Działacze tego ugrupowania nie wstydzą się przy tym współpracy z organizacjami i osobami odwołującymi się zarówno do dziedzictwa komunistycznego, jak również PRL.

ZOBACZ: Symbole komunistyczne w miejscu kaźni Polaków – działacze partii Zmiana w Hucie Pieniackiej [+FOTO]

Kresy.pl

Tagi:
forma płatności