Dlaczego nie było demokracji szlacheckiej?

Pierwsza Rzeczpospolita jest często wdzięcznym obiektem krytyki jako kraj z awanturniczą, zachłanną i wiecznie pijaną szlachtą, z monarchą o słabej władzy, z wiecznie pustym skarbem państwa oraz nielicznym wojskiem. W tych niesłusznych, niepochlebnych słowach kierowanych pod adresem naszych przodków powinna jednak pobrzmiewać duma i jednocześnie zazdrość, bowiem to oni, a nie my, stworzyli państwo mocarstwowe, liczące się w świecie.

Istnieje mnóstwo mitów o ustroju przedrozbiorowej Rzeczypospolitej. Nie ominęły one nawet jego prawidłowej nazwy.

Na temat demokracji szlacheckiej powstało już wiele szczegółowych opracowań, które wszelkie jej wady rozkładały na czynniki pierwsze. Pozwalało to zrozumieć, dlaczego system ten przepoczwarzył się później w złowrogą oligarchię magnacką. Dzięki temu dla każdego stawało się oczywiste, że wolności panów braci i słaba władza króla doprowadziły do upadku Rzeczypospolitej. Zatem skoro demokracja szlachecka zawierała w sobie wady, to musiała wreszcie zmienić się w oligarchię magnacką, a stąd do rozbiorów była już prosta droga. Staje się to tym prostsze, że rozbiory rzeczywiście nastąpiły. Nie zastanawiamy się już nad tym, czy mogły nie nastąpić. Przeszkadza nam w tym… determinizm marksistowski. Niestety, krążące po Europie widmo komunizmu zagościło na dobre w historiografii polskiej, która spłodziła wiele publikacji o demokracji szlacheckiej – nieistniejącym nigdy ustroju.

Zdaniem zwolenników marksizmu historia to ciągła walka klas. W trakcie tego procesu nastał w dziejach Polski okres, w którym klasa posiadająca mniej środków produkcji (szlachta) wystąpiła przeciwko klasie posiadającej więcej środków produkcji (magnaterii). Wtedy też powstała demokracja szlachecka odsuwająca od wpływów wielkich feudałów. Warto przy tym zauważyć, że ów termin stworzył Fryderyk Engels, współtwórca „Manifestu” z 1848 r. i szczery przyjaciel Karola Marksa. Jednak demokracja szlachecka zawierała w sobie wady, które później przyczyniły się do przejęcia władzy przez wielkich posiadaczy ziemskich, co sprowadziło na Polskę rozbiory. Skoro zaś państwo upadło, to znaczy, że upaść musiało. Cały proces jednakże nie kończył się na tym etapie, bowiem jego zwieńczeniem miała być dopiero słynna socjalistyczna demokracja ludowa.

Już sam fakt, że termin demokracji szlacheckiej powstał w XIX wieku, powinien powstrzymywać przed określaniem nim ustroju dawnej Polski. Jest to bowiem przejaw całkowitej ignorancji wobec korzeni tego systemu. Nazwa powstała po upadku Rzeczypospolitej nie może prawidłowo zobrazować rzeczywistych założeń ustroju przedrozbiorowego państwa polsko-litewskiego. Nie jest zasadne także określanie tamtego systemu monarchią parlamentarną, bowiem to pojęcie ówcześnie nie istniało. Najlepszą drogą do przedstawienia fundamentalnych zasad ustrojowych I Rzeczypospolitej jest wskazanie, jak owe zasady nazywali i wyobrażali sobie twórcy oraz pisarze polityczni sarmackiej Polski.

Należy także zauważyć, że stosowanie terminu demokracji szlacheckiej implikuje błąd w postaci tezy, że system – dobrze działający w XVI wieku – w połowie następnego stulecia uległ degeneracji i przemienił się w złowrogą oligarchię magnacką. Jest to błędne założenie, gdyż po prześledzeniu historii I Rzeczypospolitej powinniśmy od razu zauważyć, że podstawy ustroju w ciągu tego okresu nie zmieniły się zbytnio (oczywiście należy pamiętać o powstaniu Rzeczypospolitej Obojga Narodów czy o zmianach związanych z unią polsko-saską, lecz fundamenty ustrojowe, takie jak nadrzędność prawa, wolna elekcja itd., nie uległy znaczącym modyfikacjom). Jeżeli system działał sprawnie w XVI wieku i nie zmienił się diametralnie, to znaczy, że w XVII wieku zmieniło się coś, co na ten system wpływało, a nie on sam. Zatem nie można mówić, iż demokracja szlachecka była sprawna, ale zawierała takie mechanizmy, które zapowiadały przyszły upadek Rzeczypospolitej, na przykład wolną elekcję. Postrzeganie ustroju za pomocą pojęć demokracji szlacheckiej i oligarchii magnackiej nie wskazuje, co takiego uległo zmianie. Jest to kwestia skomplikowana, dlatego teraz poprzestanę na porównaniu systemu do samochodu – dopóki jeździł nim doświadczony kierowca, dopóty pojazd działał sprawnie. Później wsiadł do niego młody kierowca ze świeżym prawem jazdy i zatarł silnik.

Ponadto teza ta wskazuje, iż są dobre i złe ustroje. Moim zdaniem jest ona całkowicie bezzasadna, bowiem nie istnieje jeden dobry ustrój, który sprawdziłby się w każdych realiach. Każdy naród ma różną historię, tradycje i upodobania, dlatego w USA dobrze sprawdza się republika prezydencka, w której obywatel ma szerokie uprawnienia i wolności, zaś Rosjanom odpowiada państwo rządzone przez dyktatora Putina. W związku z tym należy przyjąć, że istnieją ustroje dopasowane do danej społeczności, a także te niedopasowane, które z kolei sprawdziłyby się w innych państwach niż akurat przez nas badane.

Termin demokracji szlacheckiej doprowadza do powstania jeszcze innych błędnych tez. Kolejną z nich jest wniosek, że w demokracji szlacheckiej rządziła szlachta. Otóż nie rządziła. Twórcom I Rzeczypospolitej chodziło właśnie o to, by życie polityczne, społeczne i ekonomiczne nie było zależne od zmiennego pierwiastka ludzkiego, lecz by kierowało nim co innego. Dlatego nie jest zasadne przedstawianie lat od ok. 1505-1652 jako okresu demokracji szlacheckiej, w której rządziła szlachta. Dodatkowym argumentem przeciw tej tezie jest fakt, że po 1652 r. miała panować oligarchia magnacka – który w takim razie magnat rządził Rzeczpospolitą? Która grupa magnatów i kiedy dokładnie stała się „grupą trzymającą władzę”? Żaden z możnych nie miał tak wielkich wpływów, by można było uznać go za sprawującego rządy w państwie. To stawia pod znakiem zapytania słuszność stosowania pojęcia oligarchii magnackiej i jej rzekomej poprzedniej formy – demokracji szlacheckiej.

Innym z kolei zarzutem wobec zwolenników określania ustroju I Rzeczypospolitej w dotychczasowy sposób jest dosyć specyficzna konstrukcja językowa, która im do tego służy. Należy przecież wskazać, iż demokracja oznacza nic innego, jak rządy ludu. W przedrozbiorowym państwie polsko-litewskim funkcję ludu pełniła szlachta. Wziąwszy pod uwagę wszystkie te kwestie wychodzi na to, że demokracja szlachecka to ludowe rządy ludu. Sensu jest w tym tyle, ile w demokracji ludowej.

Jak jednak nazwać ten system? Gdzie dokładnie tkwi błąd w stosowaniu terminu demokracji szlacheckiej? Kto zatem sprawował rządy w Rzeczypospolitej, jeśli nie szlachta?

Na te pytania, a także na wiele innych, mam nadzieję, że znajdziecie Państwo odpowiedź w książce „Sarmacki republikanizm. Między prawem a bezprawiem, którą w październiku 2015 r. wydał Instytut Wydawniczy ERICA. W publikacji tej staram się wykazać, jak wiele mitów zasłania nam, niestety, prawdziwy obraz sarmackiej Polski. Przede wszystkim wskazuję, jak naprawdę powinniśmy nazywać system polityczny I Rzeczypospolitej. Zajmuję się przedstawieniem idei przyświecającej twórcom ustroju staropolskiego, ich sposobu myślenia i postrzegania państwa, a także obywatela. Staram się również udowodnić, że upadek Polski nie trwał przez niemal 150 lat, lecz był wydarzeniem nagłym. Przyrównuję także szlachcica do obywatela III RP, który często niechętnie wypowiada się na temat I RP, będącej rzekomo symbolem prywaty i anarchii.

Jest ona bowiem często wdzięcznym obiektem krytyki jako kraj z awanturniczą, zachłanną i wiecznie pijaną szlachtą, z monarchą o słabej władzy, z wiecznie pustym skarbem państwa oraz nielicznym wojskiem. W tych niesłusznych, niepochlebnych słowach kierowanych pod adresem naszych przodków powinna jednak pobrzmiewać duma i jednocześnie zazdrość, bowiem to oni, a nie my, stworzyli państwo mocarstwowe, liczące się w świecie. To dzięki Sarmatom powstał kraj, do którego obcokrajowcy przyjeżdżali w poszukiwaniu lepszego życia, ponieważ gdzie indziej cierpieli ucisk i biedę. Natomiast my, krytycy szlachty, możemy jedynie ze smutkiem pomyśleć, że stworzyliśmy kraj, do którego nie tylko nie przyjeżdżają na stałe obcokrajowcy, ale wyjeżdżają z niego nawet Polacy.

Jakub Witczak

forma płatności