Dziennik Rzeczpospolita prześledził parlamentarne przepychanki wokół nazwy dnia upamiętniającego ofiary niemieckich obozów koncentracyjnych.
W 2006. roku Sejm uchwalił “Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych”, który jest od tego czasu obchodzony 14 czerwca – w rocznicę pierwszego transportu więźniow do KL Auschwitz. Wielu działaczom społecznym nie podobało się, że w uchwale nie pojawiło się odniesienie do przynależności narodowej twórców obozów. Stało się to szczególnie ważne w obliczu plagi kłamiliwych sformułowań o “polskich obozach zagłady”, jakie pojawiają się w mediach izraelskich, amerykańskich i zachodniooeuropejskich.
Stosowną poprawkę przygotowała posłanka PO Lidia Staroń i jeszcze w 2013 r. złożyła projekt w swoim klubie parlamentarnym. Przez dwa lata partyjni koledzy nie zrobili nic w tej sprawie. Rozmawiająca z “Rzeczpolitą” wiceprzewodnicząca klubu PO Katarzyna Przygłocka powołała się na negotywne opinie Ministerstwa Spraw Zagranicznej. Staroń twierdzi jednak, że swój projekt uzgodniła z samym Radosławem Sikorskim, w 2013 r. szefem dyplomacji. Brak więc oficjalnego wyjaśnienia dlaczego Platofrma Obywatelska boi się wniesienia do uchwalenia wzmianki o tym, że obozy koncenrtacyjne były obozami niemieckimi.
rp.pl/kresy.pl





























