Lewicowe władze Dąbrowy Górniczej nie zamierzają usuwać pomników wdzięczności Armii Czerwonej – informuje „Nasz Dziennik”.

Władze miasta tłumaczą, że dostrzegają wprawdzie „negatywne aspekty obecności żołnierzy Armii Czerwonej na terenie naszego kraju”, ale w ich ocenie pomniki stanowią element edukacyjny.

W Dąbrowie Górniczej jest aż siedem pomników ku czci Armii Czerwonej, co – w ocenie radnych – jest „kuriozum”. Zwracają oni uwagę, że obecny prezydent miasta wywodzi się z SLD.

– To nie są pomniki wyzwolenia, bo czegoś takiego nie było! To są pomniki nowej okupacji i podboju! – stwierdzają radni Tomasz Fortoński i Grzegorz Jaszczura (KNP), komentując odpowiedź władz Dąbrowy.

– To nie są miejsca pamięci ofiar wojen, bo tymi by byli cywile! To są miejsca poświęcone sowieckiemu okupantowi, czyli mocodawcy komunistów, którzy te pomniki wznosili! – podkreślają.

“Nasz Dziennik”

forma płatności