Od 200 do nawet – jak podaje “Gazeta Wyborcza” – 1500 osób zgromadził marsz “Razem przeciwko nacjonalizmowi”, który przeszedł dziś ulicami Warszawy.
Podczas marszu doszło do incydentu – na demonstracji pojawił się flagi Związku Sowieckiego i portrety Lenina. Doszło do przepychanki, w efekcie czego interweniowała chroniąca marsz policja.
Marsz zgromadził m.in. anarchistów, aktywistów Polskiej Partii Pracy, Koalicji Ateistycznej i Pracowniczej Demokracji.
“Są tu ludzie o bardzo różnych poglądach. To protest przeciwko próbom odradzania się faszyzmu i nacjonalizmu w Polsce. Demonstrujemy przeciwko temu, co się działo w ostatnich latach na marszach nienawiści zwanych marszami niepodległości” – powiedział cytowany przez Polską Agencję Prasową Filip Ilkowski z Ruchu Sprawiedliwości Społecznej (Ilkowski wykłada w Instytucie Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego).
“Antyfaszyści” przynieśli transparenty z napisami takimi jak “Warszawa wolna od faszyzmu” czy “Obudźmy miasto z koszmaru – odbierzmy faszystom ulice”.
Demonstracja rozpoczeła się pod Uniwerstetm Warszawskim, gdzie – jak twierdzili organizatorzy – w latach ’30 nacjonalistyczne bojówki terroryzowały studentów pochodzenia żydowskiego. Dalej marsz przeszedł obok anarchistycznych skłotów, tj. opuszczonych budynków, gdzie koczują ich mieszkańcy. Zapalono znicze pod pomnikiem Polskiego Państwa Podziemnego obok Sejmu RP, aby uczcić “antyfaszystów” z Armii Krajowej.
wp.pl / Kresy.pl






























