W ukraińskiej polityce tyka prawdziwa bomba z opóźnionym zapłonem, która może zdestabilizować kraj – przekonuje prof. Włodzimierz Marciniak w wywiadzie dla portalu Stefczyk.info
“W obecnej chwili podział między Wschodem a Zachodem, między orientacją proeuropejską i prorosyjską na Ukrainie, stracił na znaczeniu. Tak czy owak zdecydowana większość parlamentu będzie prezentowała różnie rozumianą orientację europejską. W obecnej sytuacji, w obliczu konfliktu z Rosją, nie można w ogóle mówić o kursi prorosyjskim w ukraińskiej polityce. Pamiętajmy również, że wybory nie odbywają się na Krymie i w części Donbasu. A to właśnie te tereny były bardziej prorosyjskie. To również sugeruje, że o poważnym znaczeniu podziału na linii Wschód-Zachód można przestać mówić “– twierdzi prof. Marciniak.
Poważnym zagrożeniem dla Ukrainy są wewnętrzne podziały regionalne.
“Można sądzić, że po wyborach wschód kraju będzie niedoreprezentowany w parlamencie, co wynika z tego, że głównym przedstawicielem Wschodu kraju była Partia Regionów. Ona obecnie się rozleciała, a jej następcy polityczni nie mają znaczącej pozycji. Brak zrównoważenia interesów poszczególnych części kraju to pierwszy potencjalnie destabilizujący Ukrainę czynnik. Prezydent Poroszenko na razie jednak stara się neutralizować to zagrożenie” – powiedział prof. Marciniak.
Największym niebezpieczeństwem dla Ukrainy jest jednak konflikt kompetencji między rządem a prezydentem. Może to doprowadzić do kolejnych głębokich podziałów.
“To jest bomba z opóźnionym zapłonem. Ważność tej poprawki została przywrócona po wydarzeniach na Majdanie. W obliczu prowadzonej wojny ona nie miała skutków, ponieważ sytuacja wymuszała współpracę i jedność. Jak się ułoży ta kwestia w przyszłości, trudno przewidywać. Wiele zależy od wyników wyborów. Sondaże wskazują, że Petro Poroszenko będzie w Radzie Najwyższej dysponował stabilną większością. Jeśli jednak do tego nie dojdzie, możemy widzieć podobne obrazy, jak za czasów, gdy prezydentem był Wiktor Juszczenko a premierem Julia Tymoszenko. Takie konflikty Ukrainie nie służą. Rosja może to wykorzystywać dla własnych celów” – przekonuje prof. Marciniak.
Stefczyk.info/KRESY.PL





























