Gubernator obwodu rostowskiego wprowadził stan wyjątkowy w 15 rejonach graniczących z obwodem donieckim i ługańskim z powodu dużego napływu uchodźców.

O decyzji tej poinformował rzecznik praw dziecka Federacji Rosyjskiej Paweł Astachow, który podał, że w ciągu ostatniej doby granicę z obwodem rostowskim przekroczyło 7 tys. uchodźców ze wschodniej Ukrainy.

We wtorek problem uchodźców ze wschodniej Ukrainy był jednym z tematów spotkania prezydenta Rosji Władimira Putina z rzecznikiem praw człowieka Federacji Rosyjskiej Jeleną Pamfiłową, która oceniła sytuację w tym regionie jako „katastrofę humanitarną”. Pamfiłowa ostro skrytykowała kraje zachodnie, oświadczając, że pozostają one „głuche, ślepe i nieme” na to, co się dzieje na wschodniej Ukrainie. Putin zadeklarował, że poleci prezydenckiej administracji i rządowi, by zajęły się pomocą dla uchodźców ze wschodniej Ukrainy.

Moskwa krytykuje też plany zwiększenia obecności wojskowej USA w Europie Wschodniej przedstawione przez prezydenta Baracka Obamę w Warszawie. – Jeśli USA wykorzystują sytuację na Ukrainie do prężenia muskułów, to nic dobrego z tego nie wyniknie – powiedział ambasador Rosji przy ONZ Witalij Czurkin. Zaapelował przy tym do ukraińskiego prezydenta elekta Petra Poroszenki o zakończenie operacji przeciwko separatystom.

Jednocześnie Kreml nadal utrzymuje swoją armię u granic Ukrainy. – Rosja wycofuje większość swoich wojsk znad granicy z Ukrainą, ale część rosyjskich sił wygląda, jakby zamierzała pozostać – poinformował naczelny dowódca wojsk NATO w Europie, amerykański generał Philip Breedlove. Podczas wystąpienia w Brukseli generał mówił też o bardzo dużej aktywności nieregularnych sił rosyjskich, oddziałów wspieranych przez Rosję i o rosyjskim finansowaniu działań na wschodzie Ukrainy. Ujawnił też, że NATO i jego państwa członkowskie rozpatrują wiele ukraińskich próśb o pomoc, łącznie z prośbami o uzbrojenie.

Breedlove powiedział, że wszelkie działania podejmowane przez NATO w celu umocnienia państw członkowskich Sojuszu w Europie Wschodniej są zgodne z porozumieniem zawartym przez NATO z Rosją w 1997 roku. Oskarżył Moskwę o złamanie tego porozumienia, gdy siły rosyjskie przekroczyły granicę i pod ogniem zaanektowały część suwerennego kraju, mając na myśli marcową aneksję ukraińskiego Krymu.

Wczoraj także w stolicy Belgii rozpoczął się dwudniowy szczyt G7, czyli grupy najbardziej uprzemysłowionych krajów świata, którego głównym tematem jest właśnie sytuacja na Ukrainie i stosunki z Rosją.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel zapowiedziała wczoraj w Bundestagu, że przywódcy krajów należących do G7 wyrażą poparcie dla reform wdrażanych przez władze Ukrainy. Ostrzegła też Rosję, że Zachód nie zawaha się przed wprowadzeniem dalszych sankcji. W oświadczeniu rządowym wygłoszonym w parlamencie Merkel zaznaczyła, że rozpoczynający się szczyt G7 nie będzie „spotkaniem normalnym”. Jak podkreśliła, po raz pierwszy od 16 lat uczestnicy grupy spotkają się bez udziału Rosji.

Merkel wyjaśniła, że G7 jest wspólnotą wartości, do których należy przestrzeganie prawa międzynarodowego. „Ukraina jest suwerennym państwem, którego terytorialną integralność Rosja naruszyła” – dodała szefowa niemieckiego rządu.

Kanclerz przypomniała, że Petro Poroszenko wygrał wybory prezydenckie na Ukrainie, uzyskując „większość, która robi wrażenie”. Merkel pozytywnie oceniła też reformy wdrażane przez rząd Arsenija Jaceniuka. Wymieniła rozpoczęcie procesu nowelizacji konstytucji, podjęcie dialogu narodowego przy „okrągłym stole”, rozpoczęcie reform gospodarczych.

“Nasz Dziennik”

forma płatności