Znany rosyjski ochotnik walczący po stronie donieckich separatystów Aleksandr Możajew pseudonim “Babaj” zwrócił się z apelem do “samodzierżawnego”, jak to określił, prezydenta Rosji.
Możajew prosił, w wypowiedzi dla dziennikarza abchaskiej agencji ANNA, “dobrego prezydenta” Władimira Putina aby “nam pomógł w uzbrojeniu. Nam potrzebne armaty”. Prosił także o “utworzenie korytarza” przez który do Donbasu mogli by dostać się wszyscy chcący “walczyć za świętą Ruś i niszczyć zachodnie zło.” Jak jednak dodał “Babaj” nie chodzi o “cały zachód” lecz działających w zachodnich krajach “żydo-masonów” przed którymi chce bornić prawosławia.
Możajew urodził się w 1977 r. w Kraju Karasnodarskim w rodzinie kozackiej. Od 1995 r. służył w “Wojsku Kzoackim”. Jak sam twierdzi w Rosji został za nim rozesłany list gończy jako za podjerzanym o groźby karalne i “próbę zabójstwa nożem”. Z tego względu najpierw udał się na Krym by wspierac tamtejszych separatystów, zaś obecnie służy w Armii Południowego-Wschodu w w ziemi donieckiej, gdzie według swoich słów z jednego z poprzednich wywiadów walczy “o przyłączenie kolejnych, historycznie rosyjskich regionów”.
Przez media ukraińskie uważany jest za agenta rosyjskich służb specjalnych. Zachodni dziennikarze odnaleźli zdjęcia z czasu kofliktu w Gruzji, gdzie wśród walczących z Gruzinami żołnierzy można rozpoznać kogoś podobnego do Mozajewa, aczkolwiek on sam zaprzeczył by kiedykolwiek był w Gruzji, “nawet na urlopie”.
censor.net.ua/kresy.pl





























