Białoruska opozycja apeluje do UE

Białoruska opozycja niezadowolona z dotychczasowej współpracy z Unią Europejską. Chce, by Bruksela więcej uwagi poświęcała kontaktom ze społeczeństwem obywatelskim, a nie z władzami. Takie stanowisko zaprezentowali w Parlamencie Europejskim przedstawiciele białoruskiej opozycji. Jeden z nich, Aleksiej Janukiewicz powiedział, że rozmowy z reżimem w Mińsku muszą być prowadzone pod pewnymi warunkami. „To nie powinny być tylko rozmowy dla samych rozmów. One powinny mieć jasny plan i cel czego oczekuje się od białoruskiego rządu. Nie może być tak, że na tych rozmowach skorzysta propagandowo tylko władza, a w kraju nic się nie zmieni” – podkreślił Janukiewicz.

Opozycjoniści uważają, że Unia Europejska powinna wymusić na reżimie w Mińsku zwolnienie wszystkich więźniów politycznych, zagwarantowanie swobody zrzeszania się, wypowiedzi i zgodę na tworzenie społeczeństwa obywatelskiego. Były przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek przyznaje, że opozycjoniści mają sporo racji. „Mamy duże trudności w kontaktach z białoruską opozycją, bo są różnego rodzaju ograniczenia. Ale najbliższe miesiące zmienią tę sytuację. Zbliża sie szczyt Partnerstwa Wschodniego w Wilnie i jestem przekonany, że liczba kontaktów z opozycją przed tym szczytem będzie znacznie większa. Wyjaśniałem też białoruskiej opozycji, że pewne kontakty między władzą i Unią Europejską są jednak niezbędne jeśli mamy na tę władzę wpływać” – powiedział Jerzy Buzek. Wyraził też nadzieję, że Europejski Fundusz na rzecz Demokracji, który od wczoraj ma swoją siedzibę i rozpoczął już działalność, będzie aktywnie wspierał przemiany demokratyczne na Białorusi. Z niego finansowane mają być organizacje pozarządowe, społeczeństwa obywatelskie i niezależne media. Rozpatrywanie wniosków na różnego rodzaju projekty ma trwać maksymalnie kilka tygodni. Budżet Funduszu na najbliższe 3 lata to 25 milionów euro.
IAR/KRESY.PL
forma płatności