Aleksander Łukaszenka zarzucił Unii Europejskiej, że krytykuje stan przestrzegania praw człowieka na Białorusi w sytuacji, gdy – jego zdaniem – sama dopuszcza się ich łamania. Prezydent Białorusi twierdzi, że Bruksela ułoży sobie relacje z Mińskiem dopiero wtedy, gdy jego nie będzie u władzy, zmieni się system polityczny i białoruska gospodarka zostanie wystawiona na sprzedaż głównie Zachodowi.
Prezydent Łukaszenka w trakcie 4-godzinnego spotkania z redaktorami naczelnymi mediów z poradzieckich republik powiedział, że obecnie więcej jest zrozumienia w relacjach jego kraju ze Stanami Zjednoczonymi niż z Unią Europejską. Odpowiadając na jedno z pytań powiedział, że przypomniał, że Bruksela zarzuca Białorusi naruszanie praw człowieka. Jednak na Białorusi – stwierdził – nie zabito z pogwałceniem praw człowieka ani jednego człowieka. Unia Europejska natomiast – według Łukaszenki – unicestwia całe państwa. „Co wam do Afganistanu, Iraku, Libii, a obecnie do Syrii i innych państw?. Co wy tam lepszego zrobiliście? Wrzuciliście do grobów tysiące ludzi” – mówił białoruski prezydent.
Łukaszenka wyraził jednocześnie nadzieję, że w przyszłości relacje Mińska i Brukseli uda się znormalizować.





























