Salafickie kobiety z Dagestanu zdają się nie odczuwać strachu przed śmiercią. Myślą tylko o dżihadzie, a śmierć jest jego trywialnym elementem. Przed wysadzeniem rosyjskiego metra dwie wdowy z Dagestanu przemówiły, zakrywszy twarze, na nagraniu, które obiegło Internet po ich atakach. Jedna z nich powiedziała: “Siostry, jeśli naprawdę chcecie pomóc Allahowi, naśladujcie inne dziewczyny, które się poświęciły”.
Duża część Rosji objęta jest w tym tygodniu żałobą. Podczas równoczesnych czuwań, mających uczcić pamięć ofiar ataków terrorystycznych, które wstrząsały narodem przez ostatnie kilka lat, mieszkańcy przynoszą kwiaty i składają hołdy w miejscach okrytych zła sławą przez samobójcze ataki bombowe.
Kobiety przyczyniły się do ponad setki śmierci w wyniku takich ataków. Wiele z tych kobiet pochodziło z Dagestanu, burzliwego regionu na Północnym Kaukazie.
Zanim została terrorystką, Aminat Saprykina była zawodową aktorką i tancerką w Dagestanie. U szczytu swojej teatralnej kariery, odgrywała główną rolę uroczej czarownicy imieniem Olesia w „Leśnych czarownicach” Aleksandra Kuprina. Koledzy-aktorzy pamiętają ją jako radosną dziewczynę i pełną wdzięku tancerkę break dance’a. Na nagraniu z tego okresu można zobaczyć jak przyszła masowa morderczyni wiruje w tańcu, mając na sobie seksowną czarną spódniczkę. Ale po przejściu na islam, Saprykina przybrała inne imię – Kubranowa. Według Caucasian Knot, internetowego źródła informacji, śledzącego ten niepokojący trend, z tym właśnie imieniem stała się ona przynajmniej czterdziestą drugą kobietą zamachowcem-samobójcą ostatniej dekady w Rosji.
W ostatnim tygodniu, ta 30-letnia przedstawicielka rosyjskiej mniejszości etnicznej, zamówiła taksówkę do wiejskiego domku najbardziej wpływowego islamskiego sufickiego przywódcy w Dagestanie, Szejka Afandiego, weszła do jego domu przepełnionego klęczącymi wiernymi, a następnie wysadziła się w powietrze, zabijając szejka oraz przynajmniej siedmiu jego współwyznawców. Zgodnie z informacjami podanymi przez Caucasian Knot, ten makabryczny atak podniósł liczbę ofiar ataków terrorystycznych w Dagestanie w pierwszej połowie roku ze stu dziewięćdziesięciu trzech do prawie dwustu rannych.
Kurbanowa została zwolenniczką salafizmu – mniejszościowego muzułmańskiego ruchu religijnego i politycznego, który jednak rośnie w siłę. Szejk Afandi zaś, podobnie jak prawie 80% mieszkańców Dagestanu, związany był z sufizmem, inną odmianą islamu. Większość członków dagestańskiej policji oraz urzędników jest oddanych Szejkowi Afendiemu [arab. murid – oddany] bądź też słuchaczami jego sufickich nauki. Zabijając 74-letniego lidera , Kurbanowa mocno uszkodziła “most”, który starali się wybudować w tym roku suficcy i salaficcy działacze na rzecz pokoju.
Salafizm przyciąga młodych ludzi ideą „czystego islamu”. Jego zwolennicy nie piją, pogardzają korupcją oraz Kremlem – siedzibą zcentralizowanych rządów w Rosji, które są ich wrogiem. Walczą oni o włączenie Północnego Kaukazu do islamskiej republiki z prawami szariatu. W stolicy Dagestanu, mieście Machaczkała, istnieją dwa meczety salafickich wyznawców islamu, chociaż pięć lat temu nie było tam ani jednego.
Od czasów wojny czeczeńskiej do niedawna, region zamieszkały przez salafickich muzułmanów był uważany za ekstremistyczny, a mieszkańcy Dagestanu, którzy nawrócili się na “czysty” islam, natychmiast zaczynali być prześladowani. Około dwóch lat temu nowy prezydent Dagestanu, Magomesalam Magomedow zaczął organizować rozmowy przy okrągłym stole z salafickimi muzułmanami. Był on pierwszym urzędnikiem, który mówił, że policja powinna zaprzestać używania przemocy przeciwko pokojowo nastawionym muzułmanom, nawet jeśli należą oni do innych grup religijnych.
Ale ataki terrorystyczne dokonane przez salafickich powstańców hamują wysiłki na rzecz pokoju.
W marcu 2010 roku, dwie dagestańskie kobiety w wieku siedemnastu i dwudziestu siedmiu lat wysadziły się w powietrze w moskiewskim metrze, zabijając trzydziestu dziewięciu, a raniąc setki ludzi. Ostatniego maja, 19-letnia zamachowczyni-samobójca wraz ze swoim starszym bratem eksplodowali na posterunku policji w Machaczkale, zabijając tuzin, a raniąc setkę ludzi.
Jak twierdzą eksperci z czołowych zarówno międzynarodowych, jak i rosyjskich grup zajmujących się prawami człowieka, w odróżnieniu od tak zwanych „czarnych wdów” podczas dziesięcioletniej wojny Rosji z Czeczenią, które były szkolone w obozach zanim wysłano je do Moskwy z bombami, samobójczynie z Dagestanu nie zostały specjalnie wyszkolone. Przed wysadzeniem rosyjskiego metra dwie wdowy z Dagestanu przemówiły, zakrywszy twarze, na nagraniu, które obiegło Internet po ich atakach. Jedna z nich powiedziała: „Siostry, jeśli naprawdę chcecie pomóc Allahowi, naśladujcie inne dziewczyny, które się poświęciły”
Od zaginięcia Saprykiny w 2009 roku, kiedy to opuściła teatr i swoja pracę, do momentu popełnienia przez nią ataku terrorystycznego, poślubiła ona trzech powstańców. Jest to popularna praktyka pośród młodych salafickich muzułmanek, które wychodzą za mąż za oddanych dżihadowi powstańców, by otrzymać połowę nagrody męża w raju. Jak powiedziała Jekaterina Sokirianskaja, dyrektor zespołu doradców International Crisis Group na Północnym Kaukazie: „Tuziny salafickich kobiet z Dagestanu wstępują na ścieżkę dżihadu chcąc poślubić „rajskich braci”. Ich mężowie nie żyją zbyt długo, więc owdowiałe kobiety poślubiają innych partyzantów, czasem nawet dwa czy trzy razy w przeciągu kilku lat”.
Salafickie kobiety z Dagestanu zdaja się nie odczuwać strachu przed śmiercią. „Myślą tylko o dżihadzie, a śmierć jest jego trywialnym elementem”, powiedziała przebywająca obecnie na emigracji w Stanach Zjednoczonych Nadria Isajewa,, wyznawczyni salafizmu i były redaktor naczelny dagestańskiej niezależnej gazety „Chernowik”. „Wiele młodych [salafickich] kobiet uważa, że jeśli mężczyzna nie angażuje się w dżihad , nie jest prawdziwym mężczyzną i odmawiają poślubienia go. (Isajewa, zdobywczyni nagrody CPJ International Press Freedom Award, musiała opuścić Dagestan w 2010 roku, po tym jak była nękana przez służby bezpieczeństwa za swoją relację z operacji antyterrorystycznych).
Dżihad zwalnia partyzantów płci męskiej z opiekowania się i utrzymywania rodziny, co sprawia, że ich żony prowadzą nieszczęśliwe i niepewne życie. Sam fakt, że noszą one czarne hidżaby wystarcza, by były postrzegane przez policję jako potencjalne zamachowczynie. Ich dzieci są bite i poniżane w szkołach, policja aresztuje członków ich rodzin, siły bezpieczeństwa śledzą je na każdym kroku i podsłuchują ich rozmowy telefoniczne. Aby więc przetrwać, kobiety te często żyją w izolacji i kryją się przed policją w domach na uboczu. „Przez ostatnie kilka lat Kubranowa musiała się ukrywać w piwnicach i pokojach bez okien. Suficki szejk, wzywający muzułmanów do modlenia się za Władimira Putina i Dimitra Medwiediewa, był jej bezpośrednim wrogiem”, tłumaczy Isajewa.
Większość z prawie trzech milionów Dagestańczyków wierzy, że wojna nie jest dla muzułmańskich kobiet oraz że powinny one przebywać w domu, zajmując się dziećmi i przygotowywaniem posiłków. W sytuacji jednak, gdy pokojowe rozmowy tkwią w martwym punkcie, nienawiść do funkcjonariuszy organów bezpieczeństwa, oskarżanych o przyczynienie się do „zniknięcia” mężów, braci i synów salafickich kobiet, popycha je na ulicę, by protestować. Ostatniego maja, kilka tuzinów rozwścieczonych kobiet okrytych czernią i mających na sobie liliowe hidżaby, przekonane, że ich mężowie są aresztowani i torturowani, zgromadziły się pod bramą komisariatu policji im. Kirowskiego w Machaczkale.
Wiele z nich wzywało swoich mężów. W przeciągu kilku minut rozpoczął się wściekły wiec i zanim przyodziane w maski specjalne, uzbrojone jednostki policji zdołały go przerwać, przepełnione złością uczestniczki zgromadzenia wznosiły ręce i krzyczały chórem „Allah Akbar!” (Bóg jest wielki!) oraz „Wszystkie wysadzimy się w powietrze razem z waszymi komisariatami!”.
Gazeta „Izwiestia” z siedzibą w Moskwie podaje, że kierownictwo rosyjskich sił bezpieczeństwa dyskutuje nad nowymi metodami inwigilacji tych niewielu Rosjanek, które przechodzą na islam. Pojawiają się sugestie, że są one religijnymi zdrajczyniami. Działacze zajmujący się prawami człowieka wyrażają obawy, że potencjalne otwarcie drogi do stosowania ucisku wobec salafickiego społeczeństwa mogłoby dać pretekst do nawet większej agresji. „To przerażające. Brutalne metody sprawią, że więcej kobiet skłonnych będzie do użycia radykalnych środków”, powiedziała Sokirianskaja.
Anna Nemtsova
“The Daily Beast”
tłum. Bogna Ryłko
