Rozbrojeni polscy ułani dostają broń od ukraińskich żołnierzy. A później to właśnie Polacy rozbroili oddział bolszewicki, który szedł walczyć przeciw Ukraińcom. Sojusz Petlura-Piłsudski narodził się już wówczas…
Szczerze powiem, że dusza moja już dawno pragnęła czegoś takiego … dlatego też i na premierę filmu „Ukraińska rewolucja”, którego reżyserem jest Iwan Kaniwiec, po prostu leciałem. W drzwiach budynku kina staję oko w oko z prawdziwym żołnierzem UNR, który stoi na warcie. Wkładam swoją mazepinkę i samo przez się wyrywa się „Chwała Ukrainie!”, „Bohaterom Chwała!” – uśmiecha się on. „Film tutaj pokazują?” – pytam. „Biegnij na drugie piętro, bo tam już tłum ludzi”. Rzeczywiście, ludzi pełno. I rzecz nie w tym, że wejście było bezpłatne, ale w tym, że serce Ukraińca stęskniło się już za jakąś „dobrą nowiną”. Niszczenie narodowej pamięci i kryminalny chaos tak już przygniótł wielu z nas, że jakiekolwiek zjawisko, takie jak pokaz ukraińskiego filmu witamy z wielkim entuzjazmem. A tym bardziej, że to nie byle jaki ukraiński film. I dzięki Bogu nie pierwszy, bo wyszły już: „Złoty wrzesień”, „Srebrzysta ziemia” i „Tryzub Neptuna”
[link=http://www.youtube.com/watch?v=o2ifHoHBsbk]
tego właśnie Iwana Kaniwca, oraz inne. Ale wszystko to mało. Ukraińcom wyraźnie brak świadomości własnej historii. Bo do tej pory o Bohdanie Chmielnickim dowiadujemy się z „Ogniem i Mieczem”, a o żołnierzach UNR z „Białej Gwardii”. Nadszedł czas na ukraińskie spojrzenie na własną historię. „Ukraińska rewolucja” to właściwy krok w kierunku takiego właśnie spojrzenia.
Przecisnąłem się między dwoma kozakami i zająłem miejsce na parkiecie, bo w sali nie było już gdzie igły wścibić. I zaraz na ekranie pojawiła się postać Wsiewołoda Petriwa – wybitnego ukraińskiego działacza wojskowego i politycznego, a wówczas, w dalekim 1917 roku dowódcy sztabu Turkmeńskiej Dywizji na Froncie Zachodnim. Wieść o upadku monarchii dotarła do żołnierzy dywizji, w czasie gdy stacjonowali oni za zachodniej Białorusi koło miasteczka Mir. Widzimy agitację czerwonych, mocarstwowy patriotyzm rosyjskich oficerów. Tak jednym jak i drugim niezrozumiałe i obce były uczucia tych zadało się już spacyfikowanych „małorusów”. Fenomenem tych wydarzeń, ukazanych w filmie, jest to, że na naszych oczach z tych właśnie „małorusów” formuje się ukraiński pułk, a później większa formacja kozaków-hajdamaków, z których każdy dobrze wie po co jest w tych szeregach. To prawda, nie było ich wielu, Niemen z Petriwem przeszło tylko około 400 żołnierzy. Ale co to byli za żołnierze! Obalają oni stereotyp niezdatnych do niczego Ukraińców-chłopów – stereotyp bardzo szkodliwy tak w przeszłości, jak i obecnie.
Nie można nie zgodzić się ze słowami reżysera filmu, że wspomnienia Wsiewołoda Petriwa są niesamowicie ważne dla wszystkich Ukraińców, i nie tylko dla nich. Będą one interesujące tak dla naszych przeciwników, jak i sojuszników w walce o niepodległość, ponieważ obalają one kolejny stereotyp, że pragnącymi niepodległości byli tylko „zapadeńcy” – Ukraińcy z Galicji, a naddnieprzańscy, to taki spokojny, obojętny naród, który wiernie służył najpierw carowi a potem komunie. Postacie w szarych płaszczach, z błękitno-żółtymi opaskami na rękach, które przysięgają wierność Ukrainie przed błękitno-żółtym sztandarem z wizerunkiem Wielkiego Kobziarza, i umierają z okrzykiem „Chwała!” nie przyszły do nas znikąd. Nie! To nasi przodkowie, którzy postanowili walczyć o wolność swojej ziemi.
Niezwykle pozytywne momenty filmu, to ukazanie współpracy oddziałów wojskowych złożonych z żołnierzy różnych narodów w walce przeciw dwóm ideologiom – wielkoruskiej i bolszewickiej – które jednakowo nie uznawały prawa innych narodów do samostanowienia, czy własnej mowy i ojczyzny. Rozbrojeni polscy ułani dostają broń od ukraińskich żołnierzy. A później to właśnie Polacy rozbroili oddział bolszewicki, który szedł walczyć przeciw Ukraińcom. Sojusz Petlura-Piłsudski narodził się już wówczas…
Nie można nie zauważyć też zawartego w filmie przyjaznego gestu w stosunku do naszych braci Białorusinów. Żołnierze kurenia im. Kostia-Gordijenki odrywają ze słupka granicznego znaki z napisami „Gubernia Mińska” i „Gubernia Wołyńska” a przybijają tablice z napisami „Białoruś” i „Ukraina”. Kiedyż wreszcie podobna zamiana zajdzie w głowach milionów Ukraińców i Białorusinów?
Po prezentacji filmu wystąpili ci, którzy uczestniczyli w produkcji. Chęć skrytykowania niektórych epizodów z filmu opuściła mnie ostatecznie po tym, jak dowiedziałem się, że został on zrobiony za własne pieniądze tych ludzi, nikt nie otrzymał zapłaty za udział w nim, i że będzie on dostępny oficjalnie i bezpłatnie w Internecie. A w zdjęciach do filmu brało udział ponad 300 osób! Zdejmuję swoją mazepinkę przed Tobą, Iwanie. Jakże nie zgodzić się z Bohdanem Bieniukiem, lektorem filmu, że na takich właśnie Iwanach jak Ty, albo ci wojskowi rekonstruktorzy, którzy nie zajmują się jakimiś hitlerowcami czy innymi modnymi rekonstrukcjami, a praktycznie nieznanymi ukraińskimi żołnierzami, że to na was właśnie opiera się historyczna pamięć naszego narodu. Rolę współtowarzysza Petriwa – porucznika Andrejenki zagrał komandor porucznik Timur Barotow. I jak tu nie cieszyć się, że jednak nie cały nasz korpus oficerów marynarki jest do dziś wierny ideałom „wielkiej i niepodzielnej”.
Warto wspomnieć o efektach komputerowych, które nadzwyczaj udanie oddały atmosferę tamtych lat. Film posiada też wspaniałą ścieżkę dźwiękową. Płynie niepowtarzalny śpiew Tarasa Kompaniczenki. A to dopiero pierwsza seria. Początkowo planowano ich sześć, ale, jak mówi Kapiwiec, żaden oligarcha ani biznesmen nie zechciał wesprzeć finansowo produkcji. Stąd też przyszło zrobić tylko dwie części. Premiera drugiej planowana jest za kilka miesięcy.
***
Sala błękitna budynku kina nie pomieściła na raz wszystkich pragnących oglądnąć film. Trzeba było pokazywać go dwa razy. Sam oglądnąłem go dwa razy a chciało się i więcej, tyle tam miłego dla wyposzczonej ukraińskiej duszy…
Jednak główną myślą i przesłaniem filmu, jest według mnie to, że dość już skamlania, dość słuchania tych, którzy mówią, że nic nie wyjdzie, nic się nie uda – trzeba po prostu brać się i robić. Robić tak jak Iwan Kapiwiec. Robić swoją „Ukraińską rewolucję”.
Dr Iwan Parnikoza
Pracownik naukowy Muzeum „Kijowska Forteca”
Tłumaczenie: Krzysztof Wojciechowski
Zwiastuny filmu dostępne pod linkami:
Pierwszą serię filmu “Ukraińska rewolucja” można oglądnąć tutaj:
