Dziennikarze ukraińskiego opozycyjnego kanału TVi twierdzą, że władze starają się zniszczyć ich telewizję. List w tej sprawie został skierowany do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, Parlamentu Europejskiego, OBWE i innych organizacji międzynarodowych.
Od lipca kanał TVi zaczął znikać z sieci kablowych ponad 60 operatorów w całym kraju, co – według kierownictwa telewizji – wygląda na zaplanowaną centralnie akcję. Czarę goryczy przelała zapowiedź największej firmy, że wycofa TVi z najtańszego pakietu kanałów i będzie on dostępny jedynie dla zamożniejszych abonentów.
Szef telewizji Mykoła Kniażycki powiedział Polskiemu Radiu, że nie ma wątpliwości, iż władze starają się zniszczyć kanał przed październikowymi wyborami parlamentarnymi. Tłumaczy, że mniej widzów, to mniej reklam. I dodaje, że w ciągu wakacji z tego powodu kanał stracił około 4 milionów dolarów z reklam. Jego zdaniem, władze liczą, że obniżenie wpływów z reklam doprowadzi do zamknięcia telewizji.
Kanał TVi to najbardziej krytyczna wobec władz ukraińska telewizja. Jego dziennikarze przeprowadzają liczne śledztwa udowadniając przypadki korupcji wśród rządzących.
Jego szef Mykoła Kniażycki znalazł się na liście wyborczej Zjednoczonej Opozycji. Według nieoficjalnych informacji, chodziło o immunitet, który otrzyma jako deputowany, co uchroni go przed dalszymi atakami organów ścigania, a nawet więzieniem.





























