Ukraińska prokuratura zażądała kary 4,5 roku pozbawienia wolności dla byłego ministra spraw wewnętrznych Jurija Łucenki. Jest on oskarżony o niezgodne z prawem podwyższenie stopnia wojskowego swojemu kierowcy, przekazanie mu mieszkania oraz naliczenie dodatku do emerytury, a także naruszenia finansowe w czasie organizacji obchodów dnia milicji w 2008 i 2009 roku.
Jurij Łucenko miałby także pokryć część strat budżetu w wysokości 300 tysięcy hrywien, czyli 130 tysięcy złotych. Prokuratura zażądała także, aby w ciągu 3 lat nie mógł obejmować niektórych stanowisk państwowych. Jej przedstawiciel Wiktor Klymenko przekonywał, że i tak kara, której żąda Prokuratura nie jest najwyższą z możliwych.
Jurij Łucenko został aresztowany 26 grudnia zeszłego roku. O jego zwolnienie apelowali ukraińscy i zachodni politycy. Według nich, proces ma charakter polityczny, ponieważ były szef MSW należy do największych oponentów obecnego prezydenta Wiktora Janukowycza. W czasie trwania procesu wielu świadków odwoływało swoje wcześniejsze zeznania, które obciążały byłego ministra. Ukraińskie media pokazywały nagrania wideo świadczące o naciskach oskarżycieli na zeznających. Pod sam koniec procesu wielu świadków nie chciało już pojawiać się na sali sądowej. Sam Jurij Łucenko wielokrotnie skarżył się na stan zdrowia. Lekarze uznali, że choruje on na marskość wątroby, która może być następstwem głodówki.
IAR/KRESY.PL






























