Białoruski opozycyjny kandydat w poniedziałek, podczas konferencji prasowej przeczytał oświadczenie, w którym oskarżył niektórych ze swoich kolegów o sprowokowanie zajść.
Kandydat na prezydenta Białorusi powiedział:
19 grudnia 2010 miała miejsce demonstracja na Placu Październikowym Mińska. Była ona planowana jako wyłącznie akcja pokojowa, mająca na celu wyrażenie opinii obywateli. Niestety podczas mitingu na Placu Październikowym, Nikoła Statkiewicz, Andrej Sannikau i Wital Rymaszeuski wezwali i zaprowadzili ludzi na Plac Niezależności, tam sprowokowali zajścia – odbyła się próba zdobycia budynku rządu. Zagrożone zostało życie tysięcy ludzi. Jako kandydat prezydenta Jarosław Romańczuk, [negatywnie – red.]osądzam wezwania do działań, naruszających pokojowy charakter prowadzonych akacji. Zdarzenia z nocy 19 października spowodowały zagrożenie życia tysięcy ludzi. Sannikau oraz zachęcająca go żona Irina Chlip, bardzo chcieli zerwać kruchy dialog, jaki narodził się między Białorusią i wspólnotą międzynarodową. Razem z Anatolem Labiedzką, przewodniczącym Zjednoczonej Partii Obywatelskiej wielokrotnie próbowaliśmy odwieść Sannikaua i Stakiewicza od planów radykalnych działań, tak jak jestem pewien, że rewolucje na Białorusi niszczą demokrację. Masowe akcje z użyciem siły nie są wstanie stworzyć atmosfery dla prowadzenia pełnowartościowego społecznego dialogu.
Romańczuk przeprosił tych którzy ucierpieli w wyniku pozbawionych rozsądku i prowokacyjnych działań kandydatów na prezydenta. I dodał, że ani on ani Anatol Labiedźka i ich partia nie mają z nimi nic wspólnego
Biełsat (Belsat.eu)






























