Postrzega się Polaków jako tych, którzy należeli do warstw ziemiańskich. Pokazuje się, że kultura polska na tyle fascynowała wykształconych Litwinów, że zatracali oni litewskie korzenie.

W latach 1989-92 miałem ścisłe kontakty z przedstawicielami akademickiej elity Litwy. Były wśród nich również osoby zaangażowane politycznie, przy czym zorientowane raczej nielewicowo. To pozwoliło mi zrozumieć sposób, w jaki patriotyczna inteligencja tego kraju patrzy na jego stosunki z Polakami i Polską.

Warto zwrócić uwagę na trzy uwarunkowania, jakie oddziałują na te stosunki. Pierwsze uwarunkowanie ma charakter wyraźnie historyczny. Polacy postrzegani są daleko bardziej poprzez pryzmat tego, co się działo w okresie międzywojennym niż poprzez pryzmat naszych wspólnych dziejów, sięgających XIV wieku. Podnoszone są kwestie dotyczące buntu Żeligowskiego i zajęcia Wilna przez II Rzeczpospolitą. Ta pamięć pozostaje wśród Litwinów bardzo żywa.

Drugie uwarunkowanie odnosi się nie tyle do Polski, co do mniejszości polskiej i jej zachowania na przełomie lat 80. i 90. Wtedy, mniejszość polską postrzegano, z pewnymi wyjątkami, jako grupę narodowościową, która skłonna jest bardziej współpracować z centralą moskiewską niż z Litwinami w dziele odzyskiwania przez ich kraj niepodległości. Być może Litwini nie rozumieli sytuacji mniejszości polskiej albo słabo ją rozumieli. Być może nie chcieli uznać obaw Polaków przed lituanizacją. Tak czy inaczej mają oni po dziś dzień pretensje o to, że polskie samorządy nie wsparły aspiracji niepodległościowych Litwy. I tutaj podnoszony jest argument dotyczący zachowania Polaków podczas puczu Janajewa w sierpniu 1991 roku. Wydobywa się dokumenty, z których wynika, że samorządy polskie zainteresowane były współpracą z Moskwą zamiast z instytucjami powstającego państwa litewskiego.

Trzecie uwarunkowanie, pojawiające się w rozmowach nieoficjalnych, sięga wieku XIX i rozwarstwienia, jakie występowało na terenach dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego. Postrzega się Polaków jako tych, którzy należeli do warstw ziemiańskich. Pokazuje się, że kultura polska na tyle fascynowała wykształconych Litwinów, że zatracali oni litewskie korzenie.

I ten ostatni wątek odgrywa istotną rolę w myśleniu inteligencji litewskiej o pierwszej niepodległości, która rodziła się przeciwko naciskowi rosyjskiemu, a jednocześnie do pewnego stopnia, w konfrontacji z kulturą polską. Wszystkie zaś trzy uwarunkowania w całości składają się na taki sposób myślenia, od którego – jak sądzę – Litwini odchodzą. Ale nie liczyłbym na gwałtowne zmiany w sposobie myślenia litewskiego.

Tutaj podstawowym czynnikiem jest stopniowe oswajanie odbiorców w litewskiej sferze publicznej z faktem, że owe trzy uwarunkowania można przekroczyć i powoli kształcąc kolejne pokolenia Litwinów, dochodzić do standardów, jakie obowiązują w Europie. Chodzi więc o uznanie języka polskiego za taki, który nie jest opozycyjny wobec litewskiego, ale po prostu jest językiem części mieszkańców Republiki Litewskiej. Być może tendencję tę wspierać będzie także – rzecz jasna perswazyjnie, a nie siłowo – przynależność Litwy do struktur europejskich. Do tego dochodzi też problem uregulowania spraw własnościowych, który jest bardzo trudny do rozstrzygnięcia. Mamy tu komplikację związaną z czasami sowieckimi.

Środowiska na Litwie, z którymi mam styczność doskonale czują coś, co w Polsce jest rzadkie. Ze względu na to, że Litwini są stosunkowo małym narodem, w dodatku tracącym swoich członków w wyniku emigracji na dużą skalę, występuje poczucie bycia narodem mocno oblężonym, więc zmuszonym budować silną tożsamość. To budowanie tożsamości być może za bardzo uwzględnia obecność znacznie potężniejszych sąsiadów.

Zupełnie jednak inaczej traktowane jest sąsiedztwo Polski niż Rosji. Podejrzliwość wobec wpływów Rosji, w tym rosyjskich specsłużb, bywa wręcz kuriozalna. Nic mi nie wiadomo, żeby coś analogicznego występowało w stosunku do Polski. Do Polaków jest znacznie większe zaufanie niż do Rosjan.

Bogdan Szlachta– historyk myśli politycznej, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, członek Ośrodka Myśli Politycznej

forma płatności