Władze ukraińskie aresztowały grupę islamistów, którzy planowali zabójstwo lidera Tatarów Krymskich. „Ci ludzie to tylko narzędzia” mówi Mustafa Dżemilew i o próbę zamachu oskarża rosyjskie służby specjalne.
26 października minister spraw wewnętrznych Ukrainy Jurij Łucenko poinformował, że aresztowani kilka dni wcześniej na Krymie aktywiści radykalnego ruchu At-Takfir wal-Hidżra (Klątwa i Wygnanie) planowali organizację szeregu zamachów oraz zabójstwo Mustafy Dżemilewa, przewodniczącego Medżlisu (samorządu) Tatarów krymskich.
Wczoraj wojnę radykalnym islamistom wypowiedziała krymska milicja. “Członkowie organizacji terrorystycznych napływają na Ukrainę przede wszystkim z Uzbekistanu, gdzie są zwalczani. Skierowałem do parlamentu projekt ustawy, zabraniającej działalności takich organizacji” – ogłosił jej naczelnik Hennadij Moskal.
Sam Dżemilew przyznał, że wie o planach zamachu na jego osobę, jednak uważa, że stoją za nimi Rosjanie. “Na ile mi wiadomo ze źródeł dyplomatycznych, takie plany zaostrzenia sytuacji na Krymie zostały opracowywane przez rosyjskie służby specjalne, a konkretnie GRU (wywiad wojskowy Rosji)” – powiedział.
Lider Medżlisu poinformował także, że minister Łucenko zaproponował mu ochronę. “Na co odpowiedziałem: jeśli za tym wyrokiem stały duże państwa, to dodatkowa ochrona mi nie pomoże, na razie dajcie pozwolenie na noszenie broni przez moją ochronę” – opowiadał Dżemilew.
Tymczasem, według deputowanego prorosyjskiej Partii Regionów Ukrainy Wadyma Kołesnyczenki informacje o zamachu na Dżemiliewa to prowokacja.
“Łucenko mobilizuje tatarski elektorat do głosowania na Julię Tymoszenko” – mówił rosyjskiemu dziennikowi “Niezawisimaja Gazieta”.
Swoje poparcie dla kandydatury Tymoszenko w zaplanowanych na 17 stycznia wyborach Łucenko ogłosił jeszcze we wrześniu. Według ukraińskich mediów za współpracą z panią premier opowiadają się także władze Medżlisu.
Krymscy Tatarzy traktują Tymoszenko jako przeciwwagę dla lidera Partii Regionów, Wiktora Janukowycza, popieranego na Krymie za hasła zbliżenia z Rosją. Hasła te nie podobają się jednak Tatarom, którzy od powrotu na Krym, po deportacji z rozkazu Stalina, starają się o zwrot ich krymskich ziem. Główny spór dotyczy atrakcyjnych turystycznie terenów na południowym brzegu Krymu.
tr/UNIAN/PAP/Kresy.pl





























