Według gruzińskich mediów, wzrastające napięcie na granicy z Osetią Południową nie doprowadzi do otwartego konfliktu zbrojnego.
Osetia Południowa oskarżyła przedwczoraj Gruzję o ostrzelanie przedmieść Cchinwali z granatników i moździerzy, zaś rosyjskie ministerstwo obrony zagroziło użyciem siły wobec Gruzji, jeśli nie zaprzestanie ostrzału. Gruzja twierdzi, że nikt nie strzelał – potwierdzają to również obserwatorzy Unii Europejskiej.
Gruzińskie media cytują także wywiad prezydenta Micheila Saakaszwilego dla agencji Reuters, w którym gruziński przywódca zapewnia, że nie rozpocznie żadnej wojny z Rosją i powstrzyma się od gwałtownych reakcji na osetyjskie prowokacje.
Separatyści osetyjscy wysunęli roszczenia terytorialne wobec Tbilisi, chcąc rozszerzać swoje granice o nowe wsie. Ich działania popiera Rosja, której żołnierze przesunęli już wczoraj słupy graniczne w rejonie Gori.
Analitycy wojskowi wypowiadający się dla gruzińskiej prasy są zgodni – napięcie na Kaukazie wzrasta. Znany publicysta Paweł Felgengauer uważa, że od wczoraj szanse na wybuch nowego konfliktu wynoszą 80 procent.
Zdaniem gruzińskich dziennikarzy, takie analizy i przewidywania najmniej interesują ludzi mieszkających w strefie przygranicznej, których w nocy budzą eksplozje i strzelaniny, a w dzień zastanawiają się po której stronie granicy – dziś znajduje się ich wioska.
IAR/Kresy.pl






























