Białoruś przeciw podziałowi Gruzji

Białoruski MSZ w wydanym komunikacie zalecił swoim obywatelom, chcącym wyjechać do Abchazji i Osetii Południowej, by stosowali się do gruzińskiego prawa. Zarówno Rosja, jak i obie separatystyczne republiki są oburzone tą deklaracją.

Ministerstwo przypomina, że Białorusini wyjeżdżający do Gruzji nie potrzebują wiz, jednak wjazd do Abchazji i Osetii Południowej wymaga specjalnego zezwolenia gruzińskich władz. W przeciwnym wypadku wjazd na te tereny „jest zabroniony i może skutkować pociągnięciem do odpowiedzialności” – przypomina w komunikacie białoruski MSZ, radząc, by przestrzegać gruzińskiego prawa obowiązującego w separatystycznych prowincjach.

Deklaracja wywołała oburzenie w Moskwie. „To bardzo dziwna rekomendacja – powiedział przebywający w Brukseli wiceminister spraw zagranicznych Grigorij Karasin. – Musimy sprawdzić, na ile jest poważna – dodał. Karasin dodał, że Białoruś utrzymuje aktywne kontakty gospodarcze z obiema republikami.

Także władze separatystycznych republik wyraził swoje niezadowolenie. Ambasador Osetii Południowej w Moskwie stwierdził, że cudzoziemcy mogą bez przeszkód wjechać na terytorium Osetii od strony państwa rosyjskiego i nazwał zalecenia mińskich dyplomatów „krzywdzącymi i znieważającymi osetyjski naród”.

„Oświadczenia tamtejszego MSZ są dla nas nieprzyjemne – komentuje wydarzenie Kirił Frołow, analityk Instytutu Krajów WNP w Moskwie. Twierdzi jednak, że Rosja nie powinna odwracać się od Białorusi, nawet jeśli nie uzna ona niepodległości Abchazji i Osetii Południowej. „Z drugiej strony, ciągle słyszymy od prezydenta Łukaszenki zapewnienia o przyjaźni” – stwierdza. Jego zdaniem Moskwa nie może odwracać się od Mińska, gdyż mogłoby to grozić powstaniem „nowej Rzeczypospolitej z udziałem Białorusi, Polski, Litwy i Ukrainy”.

Białoruski politolog Wiktora Czernowa zwraca natomiast uwagę, że poglądy Łukaszenki zależą od politycznej koniunktury. „Teraz jest mu wygodniej zacieśniać współpracę z Europą w ramach Partnerstwa Wschodniego – powiedział „Rzeczpospolitej” Czernow, tłumacząc, że taka postawa daje szanse na bezpośrednie inwestycje zagraniczne, które Łukaszenka ceni bardziej niż kredyty. Czernow niepokoi się jednak, czy Białoruś zdoła spełnić wszystkie zobowiązania podjęte przez wobec Zachodu.

W czerwcu prezydent Białorusi zarzucił Rosji, że uzależnia przyznanie Białorusi kredytu w wysokości 500 mln dolarów od uznania przez nią niepodległości Abchazji i Osetii Południowej.

Rzeczpospolita/Kresy.pl

forma płatności