Kampania przed wyborami parlamentarnymi na Białorusi, które Zachód uważa za test na to, czy kraj ten się demokratyzuje, daje wyborcom niepełny obraz problemów i kandydatów – uważa OBWE.
W opublikowanym w piątek drugim raporcie przed zaplanowanymi na 28 września wyborami na Białorusi OBWE podkreśla, że władze tego kraju nie zdołały zapewnić obserwatorom możliwości obecności przy liczeniu głosów.
W raporcie napisano, że kampania jest bardzo skromna, że dotąd niewielu kandydatów odbyło spotkania z wyborcami, a media koncentrują się głównie na aspektach proceduralnych głosowania, nie dając wyborcom wielkich szans na poznanie kandydatów i wniknięcie w kwestie merytoryczne.
Telewizja państwowa ogranicza się do emisji pięciominutowych spotów kandydatów, co formalnie zapewnia im ordynacja wyborcza. Większość czasu antenowego jest poświęcona materiałom wychwalającym prezydenta, jego rząd i wysokich urzędników.
Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka, oskarżany o łamanie praw człowieka podczas 14-letnich rządów, zaapelował w tym tygodniu do Zachodu, by uznał wybory, pracował nad poprawą stosunków z Białorusią i uchylił sankcje wobec niej.
Dotychczas żadne z wyborów od połowy lat 90. na Białorusi nie zostały uznane za wolne i uczciwe.
PAP / mb





























