Premier Benjamin Netanjahu zapowiedział kontynuację okupacji terytoriów Libanu i Syrii przez Izrael, pomimo ogłoszenia porozumienia o zawieszeniu broni między Stanami Zjednoczonymi a Iranem.
Netanjahu powiedział w czasie poniedziałkowej konferencji prasowej, że siły izraelskie pozostaną w Libanie, gdzie okupują około 570 kilometrów kwadratowych terytorium. „Pozostaniemy w libańskiej strefie bezpieczeństwa tak długo, jak będzie to konieczne” – słowa premiera Izraela zacytowała Al Jazeera.
Prezydent USA Donald Trump i premier Pakistanu Shehbaz Sharif ogłosili porozumienie w poniedziałek. Sharif napisał na X, że „obie strony zadeklarowały natychmiastowe i trwałe zakończenie działań wojennych na wszystkich frontach, w tym w Libanie”, wyjaśniając, że oficjalna ceremonia podpisania memorandum odbędzie się w piątek, 19 czerwca, w Szwajcarii. Nie wiadomo jednak jakie dokładnie są warunki tego rozejmu, poza tym, że mają być jeszcze dookreślone w tym tygodniu podczas negocjacji w Katarze.
Nieoficjalne źródła irańskie twierdzą, że ruch żeglugowy w Cieśninie Ormuz ma zostać całkowicie uwolniony zarówno przez Irańczyków, jak i Amerykanów, przy czym ci pierwsi dostali na to 30 dni, choć według Tasnim ma to nastąpić już w piątek. Przedmiotem negocjacji według źródeł irańskich nie będzie ani program rakietowy Iranu, ani kwestia jego regionalnych sojuszników – aktorów niepaństwowych. Rozmowy mają się toczyć tylko o już wzbogaconym przez Irańczyków materiale rozszczepialnym.
W memorandum miał się też znaleźć zapis o nie ingerowaniu w przyszłości przez Stany Zjednoczone w stosunki wewnętrzne w Iranie, choć rozpoczynając atak na ten kraj Trump posuwał się do sugestii o “zmianie reżimu”.
Co ważne nieoficjalne źródła irańskie podkreślały, że memorandum rozejmowe obejmuje również pełne zakończenie działań zbrojnych w Libanie.
Tymczasem Netanjahu stwierdził w poniedziałek, że Izrael nadal będzie atakował „irańskie ramię terrorystyczne” i „będzie musiał nadal stać na straży” wobec Teheranu.
Władze Libanu zdecydowały się na podjęcie bezpośrednich rozmów z Izraelem, którego istnienia Bejrut formalnie nie uznaje. Rozpoczęte pod auspicjami Waszyngtonu przez ambasadorów dwóch państw, są pierwszymi takimi rozmowami od 1993 roku. Miały one dać rozejm Libanowi, ale Izraelczycy w praktyce nie przestrzegali tego, ogłoszonego w kwietniu przez prezydenta USA Donalda Trumpa, kontynuując bombardowania terytorium północnego sąsiada i ponawiając 25 maja ofensywą operację na lądzie.
Jeszcze w poniedziałek przez południem izraelskie samoloty i artyleria prowadziły ataki na libańskie terytorium, podobnie jako izraelskie oddziały lądowe w strefie okupacji.
aljazeera.com/kresy.pl





























