Przedstawiciele Konfederacji i Młodzieży Wszechpolskiej podczas konferencji w Lublinie odnieśli się do napływu zagranicznych studentów na miejscowe uczelnie. Domagali się większej kontroli rekrutacji osób z państw podwyższonego ryzyka migracyjnego oraz weryfikacji, czy studia nie są wykorzystywane jako droga do legalizacji pobytu w Polsce i strefie Schengen.
Przedstawiciele Ruchu Narodowego i Młodzieży Wszechpolskiej zorganizowali w Lublinie konferencję prasową dotyczącą obecności zagranicznych studentów na uczelniach w województwie lubelskim. Wystąpienia dotyczyły m.in. wiz studenckich, zasad rekrutacji cudzoziemców, bezpieczeństwa oraz wpływu napływu studentów z zagranicy na rynek mieszkaniowy.
Lider Ruchu Narodowego i Konfederacji w województwie lubelskim Rafał Mekler powiedział, że temat ten od dawna pojawiał się w rozmowach mieszkańców Lublina. Ocenił, że wizy studenckie w ostatnich latach były wykorzystywane nie tylko do podejmowania nauki, ale także jako sposób na dostęp do rynku pracy i strefy Schengen.
Według Meklera część cudzoziemców podejmowała w Polsce pracę, nie posiadając wizy pracowniczej, a zamiast tego korzystając ze statusu studenta. Polityk twierdził również, że w przypadku rekrutacji nie zawsze potwierdzano egzaminy maturalne w państwach pochodzenia kandydatów. Dodał, że problem miał być wcześniej sygnalizowany na poziomie rządowym i omawiany z uczelniami.
Mekler powołał się na komunikat MSZ z 12 sierpnia 2024 roku. Jak mówił, z dokumentu miało wynikać, że w części uczelni niepublicznych odsetek cudzoziemców przekracza 50 proc., a niekiedy sięga 60–70 proc. Według niego zagraniczni studenci pochodzą głównie z państw trzecich, określanych jako kraje wysokiego ryzyka migracyjnego.
Przedstawiciel Ruchu Narodowego odniósł się także do danych o skreśleniach po pierwszym roku studiów. Twierdził, że w uczelniach publicznych dotyczy to około 40 proc. cudzoziemców wobec około 30 proc. Polaków, a na uczelniach niepublicznych skala problemu ma być większa.
Podczas konferencji głos zabrał również Piotr Zduńczyk, wiceprezes Ruchu Narodowego na Lubelszczyźnie. Wskazywał, że według raportu o stanie województwa lubelskiego cudzoziemcy stanowią 13,5 proc. studentów w regionie, przy średniej krajowej wynoszącej 8 proc. Jego zdaniem kwestia ta wymaga dokładniejszego zbadania.
Zduńczyk zaproponował, aby obywatele państw uznawanych za kraje podwyższonego ryzyka migracyjnego musieli opłacać z góry dłuższy okres nauki, np. trzy lata. Według niego mogłoby to ograniczyć przypadki porzucania studiów po pierwszym semestrze lub pierwszym roku.
Przedstawiciel Młodzieży Wszechpolskiej krytykował argument o „umiędzynarodowieniu” uczelni. Ocenił, że samo zwiększanie liczby cudzoziemców nie jest wartością.
Uczestnicy konferencji podkreślali, że nie sprzeciwiają się każdej formie studiowania cudzoziemców w Polsce. Wskazywali jednak na potrzebę silniejszej kontroli rekrutacji, weryfikacji dokumentów oraz ograniczenia nadużywania wiz studenckich jako narzędzia migracyjnego.
Przypomnijmy, że Wiktoria Herun, pochodząca z Ukrainy zastępca dyrektora Wydziału Strategii i Obsługi Inwestorów Urzędu Miasta Lublin, mówiła w styczniowym podcaście UMCS o rosnącej obecności studentów zagranicznych w mieście. Wypowiedź dotyczyła między innymi osób przyjeżdżających do Lublina z Afryki i Azji. W tym tygodniu jej wypowiedź obiegła media społecznościowe i wywołała falę krytycznych komentarzy.
W rozmowie urzędniczka wskazywała, że zmienił się charakter przyjazdów studentów zagranicznych do Lublina. „Kiedyś student przyjeżdżał sam. Teraz studenci z takich krajów jak Afryka, Indie, Bangladesz przyjeżdżają z rodziną — mężem, żoną, dziećmi. Nie tylko chodzi o pomoc w znalezieniu miejsca w akademiku, ale też w ogóle całego mieszkania, wynajęcia. Różnic jest bardzo, bardzo dużo” — mówiła Herun.
„Ale też chodzi o patrzenie z dwóch stron, czyli nie tylko rozmowa ze studentem, jak wygląda rzeczywistość lubelska, ale też rozmowa z mieszkańcami, dlaczego miasto zaprasza studentów zagranicznych ze 110 krajów świata” — powiedziała.
UMCS w opisie podcastu zaznaczył, że Lublin „od lat konsekwentnie buduje swoją markę miasta otwartego na studentów z całego świata”.
Wypowiedź Herun wywołała w ostatnich dniach liczne komentarze w mediach społecznościowych. Do sprawy odniósł się między innymi Rafał Mekler z Konfederacji i Ruchu Narodowego.
„Lublin, Ukrainka zatrudniona jako wicedyrektor w lubelskim ratuszu, zachwala sprowadzanie trzeciego świata do miasta nad Bystrzycą, mówi że sprowadzają «studentów» z trzeciego świata razem z rodzinami, żonami, dziećmi, szukają dla nich mieszkań, pomagają. Polacy tracą przestrzeń społeczną, nie wychodząc z domu za kilka lat obudzą się w świecie zupełnie obcym, zorganizowanym przez obcych. Tak jak zachód zatracił swoją tożsamość, dziś zmagając się z problemami społecznymi nieznanymi przed okresem masowego mieszania cywilizacji, utrata bezpieczeństwa, władzy nad danym obszarem, utrata modelu życia jaki kształtował nasz kraj przez wieki. Wszystko bez jednego wystrzału” — napisał Mekler na platformie X.
Lublin, Ukrainka zatrudniona jako wicedyrektor w lubelskim ratuszu, zachwala sprowadzanie trzeciego świata do miasta nad Bystrzycą, mówi że sprowadzają “studentów” z trzeciego świata razem z rodzinami, żonami, dziećmi, szukają dla nich mieszkań, pomagają.
Polacy tracą przestrzeń… pic.twitter.com/eL697VzTjk— Rafał Mekler (@MeklerRafal) May 23, 2026
Przeczytaj: Kolejni cudzoziemcy udawali studentów. Straż Graniczna zatrzymała siedem osób
Zobacz: Projekt rządowej strategii: niebawem jedna czwarta studentów w Polsce ma być cudzoziemcami
Kresy.pl/ITVK24































