Robot do tenisa stołowego Ace wygrał trzy z pięciu meczów z elitarnymi zawodnikami, którzy mieli ponad dziesięć lat doświadczenia i trenowali średnio 20 godzin tygodniowo.
System opracowany przez Sony AI przegrał oba spotkania z graczami występującymi w profesjonalnych ligach japońskich, ale zdołał wygrać jednego seta z jednym z nich.
Wyniki opisane w pracy opublikowanej niedawno w „Nature” są kolejnym etapem rozwoju sztucznej inteligencji, ale różnią się od wcześniejszych przełomów w grach. Programy komputerowe od lat przewyższają ludzi w szachach, go czy grach wideo, takich jak StarCraft II. Te sukcesy osiągano jednak w środowiskach cyfrowych, w których reguły są jasno zdefiniowane, a świat gry w pełni kontrolowany.
Tenis stołowy jest innym środowiskiem. Piłka może lecieć z prędkością przekraczającą 20 metrów na sekundę, co daje mniej niż pół sekundy na reakcję. Dodatkową trudnością jest rotacja. Zawodowi gracze potrafią nadawać piłce spin sięgający 9 tys. obrotów na minutę, przez co tor lotu i odbicie od stołu stają się trudne do przewidzenia.
Właśnie dlatego wynik robota Ace ma większe znaczenie niż kolejne zwycięstwo algorytmu w grze planszowej. Robot nie działa w zamkniętej symulacji, lecz w świecie fizycznym, gdzie występują opóźnienia, błędy pomiaru i przypadkowe odbicia. Musi jednocześnie widzieć piłkę, przewidywać jej trajektorię, oceniać rotację, wybrać uderzenie i wykonać ruch mechanicznym ramieniem.
Ace wykorzystuje trzy sensory wizyjne reagujące na zmiany światła oraz dziewięć szybkich kamer śledzących otoczenie, przeciwnika i rakietkę. System analizuje oznaczenia na piłce, aby w czasie rzeczywistym szacować jej rotację. Decyzje podejmuje dzięki uczeniu przez wzmacnianie, trenowanemu w milionach wirtualnych wymian, a ruchy ramienia przelicza co kilkadziesiąt milisekund.
Robot został też zaprojektowany specjalnie do szybkiej interakcji. Jego ramię łączy ruchy przesuwne i obrotowe, co pozwala na szybkie przemieszczanie się w bok oraz precyzyjne odbijanie piłki. Ace potrafił odbierać piłki po uderzeniach rywali z prędkością do 19,6 m/s, choć sam nadawał piłce maksymalnie 16,4 m/s.
Najważniejszy jest jednak tzw. transfer z symulacji do rzeczywistości. Wiele systemów AI dobrze radzi sobie w świecie wirtualnym, ale traci skuteczność po zetknięciu z chaosem fizycznego otoczenia. Ace pokazał, że tę barierę można zmniejszyć. W jednej z wymian robot zareagował niemal natychmiast po tym, jak piłka zmieniła tor lotu po kontakcie z siatką i wygrał punkt.
Znaczenie badań nad Ace’em wykracza poza sport. Podobne zdolności przewidywania i szybkiej reakcji mogą być wykorzystane w przemyśle, medycynie, opiece, budownictwie i robotyce domowej. Chodzi o maszyny, które nie tylko wykonują zaprogramowane czynności, ale potrafią reagować na zmienne warunki, nieregularne obiekty i zachowanie człowieka.
Ace nie zastępuje jeszcze najlepszych zawodników. Profesjonaliści nadal wykorzystują jego ograniczenia, zwłaszcza w zasięgu, szybkości oraz przy bardzo trudnych i zwodniczych zagraniach. Pokazuje jednak, że kolejny etap rozwoju AI nie polega wyłącznie na rozwiązywaniu abstrakcyjnych problemów, lecz na przenoszeniu inteligencji do świata fizycznego.
Czytaj też:
Ukraina stawia na roboty naziemne. 50 tys. dla armii w tym roku
Kresy.pl / TechScience































