Przywódca Korei Północnej mówił o „samodetonacjach” żołnierzy walczących u boku Rosji. Według dostępnych danych takie przypadki mają miejsce w obliczu zagrożenia niewolą.
Przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un potwierdził, że żołnierze jego kraju powinni unikać wzięcia do niewoli nawet kosztem własnego życia podczas udziału w działaniach zbrojnych na Ukrainie po stronie Rosji. Informacje te przekazała agencja Bloomberg.
Wypowiedź padła podczas ceremonii otwarcia pomnika w Pjongjangu, poświęconego poległym północnokoreańskim wojskowym. Kim Dzong Un dwukrotnie odniósł się do przypadków żołnierzy, którzy mieli doprowadzić do własnej śmierci w obliczu zagrożenia pojmaniem. „Bohaterowie, którzy nie wahali się wybrać samodetonacji, ataku samobójczego, aby bronić wielkiego honoru. Nie oczekiwali żadnej nagrody, choć dokonali wybitnych czynów. Zginęli bohaterską śmiercią” – powiedział.
Według dostępnych informacji, przypadki samobójstw wśród żołnierzy Korei Północnej są odnotowywane regularnie. Mają one polegać m.in. na detonowaniu granatów w sytuacji zagrożenia dostania się do niewoli. Tłumaczy to niewielką liczbę jeńców – dotychczas pojmano dwóch żołnierzy z tego kraju.
Ukraińskie wojsko ocenia północnokoreańskie jednostki jako wymagającego przeciwnika, wskazując na ich wytrzymałość fizyczną, poziom wyszkolenia oraz dyscyplinę.
Straty Korei Północnej w walkach przeciwko Ukrainie, w tym na terenie obwodu kurskiego, szacowane są na około 1100 żołnierzy. Z dostępnych danych wynika, że Rosja wypłaca Pjongjangowi około 2000 dolarów za każdego zaangażowanego wojskowego, co odpowiada wielokrotności rocznych dochodów przeciętnego obywatela Korei Północnej.
W czerwcu 2024 roku Władimir Putin odwiedził Koreę Północną, gdzie podpisano umowę o wszechstronnym partnerstwie strategicznym. Dokument przewiduje wzajemne wsparcie militarne w przypadku ataku na jedno z państw.
Pierwsze doniesienia o udziale północnokoreańskich żołnierzy w wojnie na Ukrainie pojawiły się w październiku 2024 roku. Ukraiński wywiad oraz służby Korei Południowej informowały wówczas o przerzuceniu około 1500 wojskowych do Rosji i ich skierowaniu do obwodu kurskiego.
Kresy.pl/Bloomberg
































