Kubańskie władze ogłosiły gotowość do obrony wyspy w obliczu narastającej presji ze strony administracji Donalda Trumpa. Stany Zjednoczone prowadzą blokadę morską wyspy, pogłębiając niedobory surowców, żywności, leków i innych podstawowych artykułów. Natomiast kilka dni temu Trump stwierdził, że „amerykańska siła doprowadzi do zmian na wyspie”.
W opublikowanej w środę rozmowie dla brazylijskiego portalu Opera Mundi prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel oświadczył, że mieszkańcy wyspy muszą przygotować się na zagrożenie ze strony administracji prezydenta USA Donalda Trumpa. Podkreślił, że Kubańczycy „nie dążą do konfrontacji z USA”, ale w obliczu narastającej presji zewnętrznej oraz nasilenia blokady energetycznej konieczne stało się wzmocnienie systemu obrony wyspy.
Przypominamy, że 17 kwietnia Donald Trump zasugerował, że USA mogą podjąć działania zbrojne wobec Kuby. Była to kolejna w ostatnich dniach sugestia dotycząca możliwej operacji militarnej na wyspie.
„W obecnej sytuacji możliwe jest, że Amerykanie spróbują zaatakować Kubę. My tymczasem musimy przygotować się, aby nie była to dla nas ani niespodzianka, ani porażka” — powiedział prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel. Dodał, że narodowa doktryna obrony, określana jako „wojna całego ludu”, pozostaje aktualna, a przygotowania prowadzone są według „wizji defensywnej […], zgodnie z którą każdy Kubańczyk ma swoją rolę oraz misję do wypełnienia w obronie ojczyzny”.
Zaznaczył również, że Hawana pozostaje gotowa do dialogu z Waszyngtonem, o ile rozmowy będą prowadzone z wzajemnym szacunkiem i bez narzucania poglądów. Diaz-Canel podkreślił ponadto, że problem blokady został dodatkowo rozszerzony przez zastosowanie Rozdziału III Ustawy Burtona, co uderza nie tylko w gospodarkę Kuby, ale również w relacje gospodarcze z podmiotami z innych państw.
„Problem polega na tym, że system blokad, rozszerzony o zastosowanie Rozdziału III Ustawy Burtona, wpływa nie tylko na gospodarkę Kuby, ale także na wszelkie relacje gospodarcze z Kubą, w które zaangażowani są przedsiębiorcy lub instytucje z dowolnego miejsca na świecie. Państwa te podlegają również tym środkom przymusu nałożonym przez Stany Zjednoczone” — powiedział prezydent.
Według kubańskiego przywódcy wyspa dysponuje częścią własnych zasobów paliwa i może funkcjonować przy wydobyciu sięgającym około 7 mln ton rocznie, z czego od 3 do 4 mln ton ma pochodzić z krajowej ropy naftowej, a reszta musi być importowana.
„Mamy część paliwa. Możemy operować z około 7 milionami ton rocznie i produkować od 3 do 4 milionów ton z krajowej ropy naftowej. Resztę jednak musimy importować. Dlatego dziś gwarantujemy wytwarzanie energii elektrycznej z naszych elektrowni cieplnych z krajowej ropy naftowej, ale mamy ponad 100 MW rozproszonej generacji, którą odzyskaliśmy w tym okresie w ramach inwestycji, które poczyniliśmy w celu poprawy stabilności krajowego systemu elektroenergetycznego, a która przez ostatnie cztery miesiące była niedostępna z powodu braku paliwa” — dodał prezydent.
Wskazał też na wsparcie ze strony Brazylii oraz innych państw i podmiotów międzynarodowych, które łączą inicjatywy rządowe z działaniami społecznymi. Według niego brazylijski rząd potępia blokadę i szuka sposobów na wysłanie pomocy materialnej, a ruchy społeczne i przedstawiciele polityczni przekazują bezpośrednie darowizny narodowi kubańskiemu. Wsparcie miały kierować również Chiny, Kolumbia, Meksyk, Hiszpania i Rosja, wysyłając żywność, zaopatrzenie i pomoc energetyczną.
Prezydent Meksyku Claudia Sheinbaum oświadczyła na początku kwietnia, że jej kraj może wysyłać paliwo na Kubę zarówno w celach humanitarnych, jak i komercyjnych.
Blokada i kryzys na wyspie
Rozmowy toczą się w czasie niemal całkowitej blokady wyspy, która sparaliżowała transport publiczny, pogłębiła przerwy w dostawach prądu i doprowadziła do sytuacji uznawanej przez wielu Kubańczyków za nie do utrzymania, zwłaszcza dla pracowników sektora publicznego i osób, które nie mają rodzin za granicą. Strona kubańska podkreśla, że zniesienie blokady energetycznej pozostaje jej najwyższym priorytetem. „Ten akt przymusu ekonomicznego stanowi nieuzasadnioną karę dla całej ludności Kuby [i] jest równoznaczny z globalnym szantażem wobec suwerennych państw, które mają pełne prawo eksportować paliwo na Kubę zgodnie z zasadami wolnego handlu” — powiedział urzędnik kubańskiego MSZ.
Kuba pozostaje objęta blokadą od ponad 60 lat, ale pod koniec 2019 roku presja wobec wyspy wyraźnie wzrosła. Administracja Trumpa przyjęła wówczas około 240 środków i umieściła Kubę na liście państw rzekomo wspierających terroryzm. W następstwie tych decyzji nasiliły się problemy z wymianą walut, produkcją, dostępem do surowców, turystyką, przekazami pieniężnymi i podróżami. Pogłębiły się również niedobory żywności, leków i podstawowych artykułów, co utrzymywało się także w czasie pandemii.
Pomoc z zagranicy i rozmowy dyplomatyczne
Pod koniec marca, w trakcie wojny w Iranie, administracja USA miała częściowo złagodzić sytuację na Kubie, pozwalając rosyjskiemu tankowcowi dotrzeć do Hawany. Kolejny statek miał przypłynąć pod koniec następnego tygodnia. Miesiąc wcześniej władze USA wysłały 6 mln dolarów pomocy humanitarnej na wschodnią Kubę i upoważniły firmy sektora prywatnego do importu paliwa na wyspę, także z Wenezueli. Według materiału handlarze paliwem z Miami starali się również o amerykańską licencję na dostarczanie oleju napędowego do kubańskiego systemu zdrowia publicznego.
Równolegle Kuba podjęła działania, które miały świadczyć o gotowości do rozmów. Władze uwolniły więźniów politycznych i zwykłych przy udziale Watykanu oraz masowej amnestii, złagodziły ograniczenia wobec przedsiębiorstw prywatnych i skierowały propozycje do swojej diaspory w USA.
Na początku kwietnia rząd Kuby ogłosił uwolnienie 2010 więźniów w związku z obchodami Wielkiego Tygodnia. Decyzja została przedstawiona przez władze w Hawanie jako „gest humanitarny i suwerenny”, nawiązujący do religijnego charakteru tego okresu.
W poniedziałek do Hawany poleciał także samolot Departamentu Sprawiedliwości, aby zabrać nieletniego, który według FBI został porwany przez rodzica i poddany operacji zmiany płci na wyspie. Według przytoczonego materiału miało to stanowić sygnał utrzymującej się współpracy obu państw w zakresie egzekwowania prawa. Misja nastąpiła tuż po rzadkiej wizycie FBI na Kubie, związanej ze śledztwem w sprawie strzelaniny u wybrzeży wyspy pod koniec lutego, w której zginął uzbrojony obywatel USA i pięciu innych Kubańczyków mieszkających w Stanach Zjednoczonych.
Mimo tych kontaktów napięcie nie zniknęło. Stany Zjednoczone utrzymywały, że nie rozważają „konkretnych, nieuchronnych operacji przeciwko Kubie”, ale według jednego z materiałów Biały Dom miał polecić Pentagonowi i innym agencjom przyspieszenie przygotowań do działań wojskowych na wyspie. W zeszły czwartek rozpoznawczy dron Marynarki Wojennej USA przeprowadził nietypową misję wokół Kuby.
Scenariusz porozumienia pozostaje otwarty
W odpowiedzi Diaz-Canel wielokrotnie zapowiadał, że Kuba będzie stawiać opór każdemu atakowi ze strony USA, również przy użyciu walki partyzanckiej. Jednocześnie w amerykańskim Senacie pojawiła się inicjatywa polityczna mająca uprzedzić możliwą eskalację. Senator Tim Kaine planował na początku kolejnego tygodnia głosowanie nad rezolucją dotyczącą uprawnień wojennych.
Na tle ostrej retoryki z obu stron coraz wyraźniej zarysowywał się jednak scenariusz szerzej zakrojonego porozumienia. W czasie rozmów dwustronnych, w tym podczas spotkania na marginesie szczytu CARICOM w Saint Kitts i Nevis pod koniec lutego, Stany Zjednoczone miały domagać się od Kuby uwolnienia więźniów, reform rynkowych i wypłaty odszkodowań właścicielom nieruchomości znacjonalizowanych po rewolucji z 1959 roku.
Hawana deklarowała z kolei gotowość do negocjowania tych kwestii w zamian za inwestycje amerykańskich i kubańsko-amerykańskich firm w poszukiwanie ropy naftowej i infrastrukturę, częściowe złagodzenie sankcji oraz większą współpracę z USA w zakresie bezpieczeństwa i egzekwowania prawa.
Według źródeł polityczną przeszkodą dla takiego układu mógł być sprzeciw Marco Rubio i radykalnych antykomunistycznych liderów kubańsko-amerykańskiej społeczności południowej Florydy, którzy oczekiwaliby znacznie głębszych zmian politycznych na wyspie. Jednocześnie wskazywano, że inne warianty, takie jak dalsze zaostrzenie sankcji, rozpoczęcie kampanii wojskowej lub całkowite wycofanie się z działań, niosłyby poważne ryzyko polityczne dla administracji Trumpa przed listopadowymi wyborami uzupełniającymi.
W ocenie Johna Kavulicha, prezesa Rady ds. Handlu i Gospodarki USA-Kuba, nie można wykluczyć dalszego rozwoju kanału negocjacyjnego. „Myślę, że nikogo nie powinno dziwić, jeśli w końcu zobaczymy Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera w Hawanie, negocjujących [umowę] z rządem kubańskim” — powiedział John Kavulich.
Kresy.pl/Opera Mundi/Responsible Statecraft





























