Pełniący obowiązki premiera Bułgarii Andrej Gjurow i prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podpisali umowę w sprawach bezpieczeństwa. Dokuemnt już spotkał się ze sprzeciwem rosnącej partii byłego prezydenta tej pierwszej.
Umowa ma obowiązywać przez 10 lat. „Będziemy nadal wspierać Ukrainę i wspólnie podążać drogą do naszej wspólnej przyszłości w Unii Europejskiej i NATO” – Gjurow powiedział na wspólnej konferencji prasowej z Zełenskim po poniedziałkowym spotkaniu w Kijowie. Pełniący obowiązki premiera Bułgarii zadeklarował, że jego wizyta manifestuje poparcie tego kraju dla Ukrainy i jej wysiłków na rzecz osiągnięcia sprawiedliwego i trwałego pokoju nie tylko dla własnego bezpieczeństwa, ale dla całej Europy – zacytowała BTA.
Gjurow podkreślił znaczenie bezpieczeństwa w regionie Morza Czarnego, chwaląc zdolność Ukrainy do przeciwdziałania atakom, ochrony infrastruktury krytycznej i zapewnienia wolności żeglugi. Ogłosił, że umową bułgarsko-ukraińska wzmocni “bezpieczeństwo transatlantyckie”.
Bułgaria będzie „partnerem Ukrainy nie tylko w tych trudnych czasach, ale także w odbudowie kraju” – zadeklarował tymczasowy premier. Wskazał na łączący dwa kraje korytarz gazowy i połączenie kolejowe Aleksandropolis–Odessa jako kluczowe dla zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego i wzmocnienia wschodniej flanki NATO.
Gjurow określił badania naukowe, innowacje, transfer technologii i przemysł obronny jako obszary, w których chce pogłębienia współpracy dwustronnej z Ukrainą.
Ze swojej strony Zełenski ujawnił, że prace nad podpisaną w poniedziałek umową trwały od dawna. Podziękował Bułgarii za systematyczne wsparcie. Oprócz współpracy w sektorze obronnym, prezydent Ukrainy zaakcentował również współpracę między Sofią a Kijowem w dziedzinie energetyki.
Nie wszyscy w Bułgarii przyjęli podpisanie umowy z entuzjazmem. Były prezydent i przewodniczący partii Postępowa Bułgaria (PB) Rumen Radew skomentował, że rząd tymczasowy “dąży do uzyskania zewnętrznej akceptacji, podejmując w imieniu Bułgarii długoterminowe zobowiązania, które zwiększają ryzyko dla bezpieczeństwa narodowego. Oczywiste jest, że dla partii „Kontynuujmy Zmiany – Demokratyczna Bułgaria” Konstytucja to puste słowo”.
Jak dodał – „Panie i panowie ministrowie, Bułgarzy oczekują od was uczciwych wyborów i ochrony przed galopującymi cenami, a nie wciągania nas w wojnę”.
Radew był popularnym prezydentem, ale zdecydował się na ustąpienie ze stanowiska głowy państwa przed końcem kadencji. Niedawno zainicjował nową partię – PB. Ma ona duże szanse na zwycięstwo w przedterminowych wyborach parlamentarnych jaki odbędą się w kwietniu.
bta.bg/kresy.pl





























