Podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ poświęconego sytuacji w Wenezueli ambasador USA Mike Waltz oświadczył, że operacja zakończona zatrzymaniem Nicolása Maduro nie była działaniem wojennym. Przedstawił ją jako „operację egzekwującą prawo” i zapowiedział publiczne przedstawienie zarzutów przed amerykańskim sądem.
Podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych, poświęconego wydarzeniom w Wenezueli, ambasador Stanów Zjednoczonych przy ONZ Mike Waltz odniósł się do operacji, w wyniku której zatrzymano Nicolása Maduro. Przedstawiciel USA podkreślił, że działania amerykańskich służb nie stanowiły rozpoczęcia działań wojennych i nie były próbą okupacji terytorium.
Zobacz też: „Prezydencie Donald Trump”. Delcy Rodríguez apeluje do USA
Waltz stwierdził: „Nie ma wojny przeciwko Wenezueli ani jej obywatelom. Nie okupujemy żadnego kraju. To była operacja egzekwująca prawo”. Jak zapowiedział, materiał dowodowy mający obciążać Maduro zostanie przedstawiony w postępowaniu sądowym w Stanach Zjednoczonych. „Przytłaczające dowody jego przestępstw zostaną przedstawione jawnie w amerykańskim postępowaniu sądowym” — dodał.
Ambasador przypomniał, że — jego zdaniem — Waszyngton podejmował wcześniej próby rozwiązania kryzysu dyplomatycznie. „Chcę podkreślić: prezydent Trump dał dyplomacji szansę. Oferował Maduro wiele możliwych dróg wyjścia. Próbował deeskalacji. Maduro odmówił” — powiedział Waltz.
W dalszej części wystąpienia zaznaczył, że Stany Zjednoczone będą kontynuować działania, które mają — według władz w Waszyngtonie — chronić bezpieczeństwo obywateli. „Nie zawahamy się działać, aby chronić Amerykanów przed plagą narkoterroryzmu oraz dążyć do pokoju, wolności i sprawiedliwości dla narodu Wenezueli” — oświadczył.
Wcześniej Waltz odniósł się do spodziewanych głosów krytyki w Radzie Bezpieczeństwa, dotyczących zasady nienaruszalności suwerenności. „Usłyszycie wiele rozważań o Artykule 2 Karty Narodów Zjednoczonych, który dotyczy suwerenności. Przypomnę wszystkim o Artykule 51 Karty Narodów Zjednoczonych, mówiącym o przyrodzonym prawie państw do samoobrony” — zaznaczył.
Jego zdaniem zatrzymany przywódca był „nielegalnym liderem, oskarżonym w Stanach Zjednoczonych, który współpracował z Chinami, Rosją, Iranem oraz grupami terrorystycznymi, takimi jak Hezbollah, i transportował narkotyki oraz broń do Stanów Zjednoczonych”. Waltz pytał retorycznie: „Czy prezydent Trump miał pozwolić, aby ten stan rzeczy trwał?”. Jak dodał, „dał Maduro szansę, ale podjął zdecydowane działania w interesie Stanów Zjednoczonych”.































