17 października 1863 roku Romuald Traugutt objął funkcję dyktatora powstania styczniowego, stając się ostatnim przywódcą największego zrywu niepodległościowego XIX wieku.
Przejął władzę w momencie, gdy walka z carską Rosją chyliła się ku upadkowi, jednak do końca pozostał wierny idei wolności. Jego postać stała się symbolem niezłomności, ofiarności i wierności Ojczyźnie.
Romuald Traugutt urodził się 16 stycznia 1826 roku w Szostakowie na Grodzieńszczyźnie. Wychowany w duchu patriotyzmu przez babkę Justynę Błocką, już od najmłodszych lat przejawiał zdolność do samodyscypliny i zamiłowanie do nauki. Gimnazjum w Świsłoczy ukończył z wyróżnieniem, lecz nie został przyjęty na wymarzone studia w Petersburgu. Wybrał więc karierę wojskową i w 1845 roku rozpoczął naukę w szkole oficerskiej w Żelechowie.
Służbę w armii rosyjskiej rozpoczął w czasie Wiosny Ludów. W 1849 roku brał udział w tłumieniu powstania węgierskiego pod dowództwem generała Paskiewicza, za co otrzymał odznaczenie i nagrodę pieniężną. Podczas wojny krymskiej w latach 1853–1856 uczestniczył w fortyfikowaniu twierdz i walkach o Sewastopol. Po zakończeniu kampanii wykładał w petersburskiej szkole wojskowej.
W życiu prywatnym doświadczył jednak tragedii – na przełomie 1859 i 1860 roku zmarła jego żona Anna oraz dwoje dzieci, co doprowadziło go do załamania nerwowego. W 1862 roku Traugutt, mając stopień podpułkownika, zrezygnował ze służby wojskowej. Wkrótce potem poślubił krewną Tadeusza Kościuszki, Antoninę Kościuszkównę i osiadł w swoim majątku.
Należał do „białych”
W przeddzień powstania styczniowego Traugutt był przeciwnikiem walki zbrojnej. Podzielał poglądy tzw. „białych”, którzy liczyli na pokojowe reformy i przywrócenie autonomii Królestwa Polskiego. Jednak po wybuchu powstania i nasileniu represji zmienił stanowisko. W kwietniu 1863 roku stanął na czele oddziału kobryńskiego, odznaczając się talentem dowódczym i odwagą. Przebywał wtedy m.in. w majątku Elizy Orzeszkowej koło Kobrynia. Zrobił na niej duże wrażenie, opisała go w opowiadaniu „Oni”: „W powierzchowności tej uderzał przede wszystkim wyraz myśli surowej, skupionej, małomównej. Nic miękkiego, giętkiego, ugrzecznionego, nic z łatwością wylewającego się na zewnątrz. Tylko myśl jakaś panująca, przeogromna […] i pod jej pokładem jakiś tajemny upał uczuć”.
Zrezygnował z iluzji pomocy zewnętrznej
W sierpniu udał się do Warszawy, a następnie do Paryża, gdzie bezskutecznie próbował uzyskać pomoc dla walczącej Polski. Po powrocie, 17 października 1863 roku, przejął władzę od Rządu Narodowego i objął dyktaturę powstania.
Nowy przywódca natychmiast przystąpił do reform. Zlikwidował partyjne spory, zreorganizował struktury administracyjne i wojskowe, tworząc pięć korpusów. Przystąpił do realizacji uwłaszczenia chłopów, uznając ich udział w walce za niezbędny warunek sukcesu. Wzmocnił również działania dyplomatyczne, próbując zainteresować sprawą polską zachodnie mocarstwa. Zrezygnował z iluzji pomocy zewnętrznej, licząc przede wszystkim na mobilizację narodową.
Aresztowany na skutek zdrady
Traugutt działał w ścisłej konspiracji, występując pod nazwiskiem Michała Czarneckiego. Mimo ogromnego wysiłku nie zdołał jednak odwrócić losów powstania. Na skutek zdrady został aresztowany w nocy z 10 na 11 kwietnia 1864 roku w swoim warszawskim mieszkaniu przy ul. Smolnej. Więziony na Pawiaku, a następnie w X Pawilonie Cytadeli Warszawskiej, nie zdradził współpracowników i całą odpowiedzialność za powstanie wziął na siebie.
19 lipca 1864 roku rosyjski sąd wojskowy skazał Romualda Traugutta na śmierć przez powieszenie. Wyrok wykonano 5 sierpnia na stokach Cytadeli Warszawskiej. Na egzekucji zgromadził się kilkudziesięciotysięczny tłum warszawiaków, żegnający dyktatora jako męczennika narodowej sprawy.
Po jego śmierci rozpoczął się kult Traugutta. W II Rzeczypospolitej przypominano o nim jako o wzorze odwagi i poświęcenia, a Józef Piłsudski widział w nim symbol niezłomnego przywódcy. Próby wyniesienia go na ołtarze przerwał wybuch II wojny światowej. Do dziś Romuald Traugutt pozostaje jedną z najbardziej czczonych postaci w polskiej historii — człowiekiem, który w chwili największej klęski dał świadectwo, że „władza jest u nas aktem poświęcenia, a nie ambicji”.
Czytaj też: Tropami Romualda Traugutta
Kresy.pl / PAP









