Okazuje się, że podczas ponownego przeliczenia części głosów zleconego przez Adama Bodnara, prokuratorzy pomylili się na niekorzyść Karola Nawrockiego.
W komunikacie Prokuratury Krajowej z 25 lipca przekazano, że ponowne przeliczenie części głosów oddanych w drugiej turze wyborów prezydenckich wykazało rozbieżności pomiędzy oficjalnymi protokołami a oględzinami kart do głosowania w 250 obwodowych komisjach. Decyzję o ponownym przeliczeniu głosów podjął odwołany już minister sprawiedliwości, prokurator generalny Adam Bodnar.
Według pierwotnych ustaleń, w 166 zbadanych komisjach (66 proc.) nie stwierdzono rozbieżności pomiędzy oficjalnymi protokołami a ustaleniami z oględzin kart do głosowania. Natomiast w 84 komisjach (33 proc.) wykryto rozbieżności, w tym w 16 przypadkach doszło do odwrotnego przypisania głosów kandydatom – głosy oddane na Rafała Trzaskowskiego przypisano Karolowi Nawrockiemu lub odwrotnie.
Z oględzin kart do głosowania wynikało, że w 250 sprawdzonych komisjach Karol Nawrocki otrzymał łącznie 48 473 głosy, zaś Rafał Trzaskowski 43 709 głosów. Zgodnie z oficjalnymi protokołami wyborczymi, Karol Nawrocki miał otrzymać 50 011 głosów, a Rafał Trzaskowski 42 168 głosów. W konsekwencji oględziny wskazywały, że Karol Nawrocki uzyskał o 1538 głosów mniej, a Rafał Trzaskowski o 1541 głosów więcej niż wynikało z oficjalnych dokumentów.
W dniu zaprzysiężenia Karola Nawrockiego, 6 sierpnia, Prokuratura Krajowa opublikowała korektę do wcześniejszego komunikatu. Wskazano, że we wcześniejszej wersji uwzględniono nieprawidłowe dane z dwóch komisji obwodowych: nr 7 w Ostrowi Mazowieckiej oraz nr 9 w Łęcznej. Po uwzględnieniu prawidłowych wyników z tych komisji, różnica w liczbie głosów przedstawia się następująco: Karol Nawrocki otrzymał o 1239 głosów mniej, a Rafał Trzaskowski o 1242 głosy więcej niż wynikało z oficjalnych protokołów wyborczych.
Aktualne dane zostały przekazane do Przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej. W komunikacie podpisanym przez rzecznika prasowego Prokuratury Krajowej, prok. Przemysława Nowaka, podkreślono, że uwzględniono wszystkie niezbędne korekty.
Doniesienia o nieprawidłowościach zaczęły pojawiać się w przestrzeni medialnej krótko po ogłoszeniu wyników przez PKW, m.in. za sprawą Romana Giertycha. Do Sądu Najwyższego wpłynęło ponad 54 tys. protestów wyborczych, z czego ponad 49,5 tys. sporządzono według wzoru udostępnionego przez Giertycha, a prawie 4 tys. według wzoru Michała Wawrykiewicza. Sąd Najwyższy uznał za zasadne 21 protestów, jednak stwierdził, że nie miały one wpływu na wynik wyborów.
Zwracaliśmy uwagę, że z narracji o rzekomo „sfałszowanych wyborach”, propagowanej przez wielu polityków Koalicji Obywatelskiej, zaczął wycofywać się premier Donald Tusk. Serwis Interia opisywał w poniedziałek wściekłość koalicjantów na premiera. Koalicjanci uważają, że może to uderzyć w cały rząd.
Kresy.pl/Prokuratura Krajowa































