Organizatorzy wydarzeń Pride w USA i Kanadzie mierzą się z deficytami budżetowymi po wycofaniu się wielu korporacyjnych sponsorów. Zjawisko to jest powiązane z polityką administracji Trumpa i negatywną postawą konsumentów wobec aktywizmu marek.
W 2025 r. wiele amerykańskich i kanadyjskich korporacji zrezygnowało ze sponsorowania wydarzeń związanych z tzw. miesiącem dumy, co doprowadziło do deficytów budżetowych w organizacjach zajmujących się przygotowaniem tęczowych parad. Zjawisko to dotknęło zarówno duże metropolie w Stanach Zjednoczonych, jak i jedno z największych wydarzeń LGBTQ+ w Kanadzie – Pride Toronto.
W San Francisco, jedna z największych w kraju organizacji LGBTQ+, San Francisco Pride, odnotowała deficyt w wysokości 200 tys. dolarów. W Kansas City organizatorzy KC Pride stracili około połowę swojego budżetu – również 200 tys. dolarów. Heritage of Pride, organizacja odpowiadająca za wydarzenia w Nowym Jorku, stara się pokryć lukę budżetową wynoszącą 750 tys. dolarów. Również w St. Louis sponsor po trzydziestu latach zakończył wsparcie – firma Anheuser-Busch nie przedłużyła współpracy, co spowodowało niedobór 150 tys. dolarów.
Zmiany nastąpiły także w Kanadzie. Pride Toronto, które co roku przyciąga ok. 3 mln uczestników, niespodziewanie straciło wsparcie m.in. od Google i Home Depot, a wcześniej także od Nissana, Adidasa i Clorox. Dyrektor wydarzenia, Kojo Modeste, stwierdził, że sytuacja jest bezpośrednim skutkiem działań administracji Donalda Trumpa, zmierzających do ograniczenia inicjatyw DEI (diversity, equity, inclusion). Podkreślił, że sponsoring korporacyjny to nie tylko pokrycie kosztów operacyjnych, ale także wynagrodzenia dla lokalnych artystów i utrzymanie bezpłatnego charakteru imprezy.
Część firm, mimo wycofania się ze sponsorowania, przekazała darowizny anonimowo, jednak ich nazwy nie widnieją na listach partnerów wydarzeń, np. na stronie internetowej San Francisco Pride. Spośród pięciu firm, które zrezygnowały z finansowania tej imprezy, wskazano m.in. Comcast, Anheuser-Busch i Diageo. W Nowym Jorku wsparcie ograniczyło ok. 20 proc. korporacyjnych sponsorów, w tym PepsiCo i Nissan. W Filadelfii Pride 365 zostało opuszczone przez Target i Philadelphia Union.
Rzecznik NYC Pride, Chris Piedmont, ocenił, że otrzymywane anonimowo darowizny to „krok naprzód”, ale jednocześnie przyznał, że sytuacja finansowa organizacji stała się trudniejsza.
Zdaniem ekspertów, obserwowane zmiany wynikają z rosnącej niechęci konsumentów do tzw. aktywizmu marek. Jak wskazuje prof. Amir Grinstein z Northeastern University, firmy odczytują nastroje społeczne i reagują na nie, dostosowując swoje działania. Barbara Kahn z Wharton School dodała, że coraz więcej konsumentów nie życzy sobie, by produkty codziennego użytku były nośnikami przekazu ideologicznego. Szczyt korporacyjnego zaangażowania w kwestie społeczne przypadł na lata 2016–2022.
Zmniejszone zaangażowanie firm następuje w czasie, gdy administracja Donalda Trumpa od początku swojej drugiej kadencji systematycznie wycofuje się z inicjatyw wspierających LGBT i programów DEI. Już pierwszego dnia urzędowania prezydent podpisał rozporządzenie ograniczające federalne programy integracyjne. Równolegle niektóre firmy zaczęły rewidować swoje działania w tym zakresie – jak Meta, Target, Google czy Home Depot – co doprowadziło do zerwania współpracy z organizatorami wydarzeń LGBT.
W odpowiedzi na niedobory budżetowe, część organizacji zmniejszyła skalę obchodów – ograniczono liczbę scen, odwołano wydarzenia towarzyszące, zatrudniono tańszych artystów i zrezygnowano z darmowych pakietów dla wolontariuszy. Jednocześnie wzrosło wsparcie ze strony osób prywatnych, fundacji i lokalnych przedsiębiorców. Twin Cities Pride w Minneapolis zdołało zebrać ponad 89 tys. dolarów w ramach kampanii crowdfundingowej, której celem było pozyskanie 50 tys. dolarów. W San Francisco dwie fundacje lokalne przekazały w sumie 55 tys. dolarów.
Według danych Gravity Research prawie 40 proc. firm ograniczyło w tym roku swoje zaangażowanie w czerwcowy „miesiąc dumy”. Sponsorzy wycofali się z wydarzeń m.in. w Nowym Jorku, Waszyngtonie, Pittsburghu, Filadelfii, Columbus i Wirginii. Wzrost sceptycyzmu wobec tzw. „kapitalizmu tęczowego” – czyli komercjalizacji symboliki Pride – wpisuje się w szerszy trend kulturowy.
Z danych Pew Research Center wynika, że większość Amerykanów nie wierzy w szczerość korporacyjnego wsparcia Pride. Wśród dorosłych LGBT 68 proc. ankietowanych uznało, że firmy angażują się głównie dla korzyści biznesowych. Wśród osób spoza tej społeczności odsetek ten wyniósł 54 proc. Jedynie 16 proc. respondentów LGBT i 13 proc. spoza tej grupy uważa, że korporacje działają z przekonania.
Wyniki badań ujawniają także wyraźny podział partyjny – 61 proc. republikanów nieidentyfikujących się jako LGBT uważa, że firmy wspierają Pride pod presją, wśród demokratów to 30 proc.
Przeczytaj: Media: Trump zabrania wywieszania flag LGBT na amerykańskich placówkach
Warto zobaczyć: “Koniec z facetami w sukienkach”. Transseksualni żołnierze mają opuścić armię USA
Czytaj: NYT: Trump zabrania obecności transseksualistów w więzieniach dla kobiet
Zobacz także: Rząd USA będzie uznawał tylko dwie płcie. Trump rozpoczął program “przywracania zdrowego rozsądku”
Kresy.pl/apnews.com/theguardian.com/axios.com






























